Strona 23 z 27 PierwszyPierwszy ... 13 21 22 23 24 25 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 441 do 460 z 529
Like Tree71Likes

Wątek: Lotnisko Warszawa-Babice

  1. #441

    Dołączył
    Jan 2008
    Mieszka w
    Floryda/Warszawa

    Domyślnie


    Polecamy

    Cytat Zamieszczone przez tawal Zobacz posta
    Co do lokalizacji DRP na podstawie podpowiedzi derego na Wikimapie ma ona współrzędne N52 16,42 E20 50,31 i znajduje się 4 km od progu pasa
    No i doskonale! Zatem wcale nie było regułą umieszczanie DRL 10 km od progu pasa. Zasugerowałem się lekturą książek Grundmana, Bartnikowskiego, Wrony czy Dobrzenieckiego, a także opisami zdarzeń w doskonałej zresztą publikacji "Katastrofy, Awarie, Uszkodzenia" wydawnictwa LAF.
    Ale wracam do zadanego wcześniej pytania: jak to było z tymi radiolatarniami? Stawiano je tylko z jednego kierunku, czy też oba podejścia posiadały swoje bliższe i dalsze? Rozumiem, że te na zachód od bemowskiego pasa obsługiwały lądowania na 10/28. Jednak to 28/10 był najczęśczej używanym kierunkiem do startów i lądowań! Czy zatem powinniśmy szukać obu radiolatarni także na wschód od pasa głównego? Ale może jestem w błędzie. Np. te z zachodniej strony pracowały dla obydwu kierunków? Nie wiem, to sprawa do wyjaśnienia przez lepiej zorientowanych w temacie Kolegów. Dodatkowego zamieszania narobił Modlin. Wytropiłem "dalszą" na zachód od pasa (faktycznie, ok 4 km), natomiast ani śladu "bliższej". Ale jest "wschodnia bliższa", lecz nie znalazłem "dalszej", 3 kilometry dalej na wschód. Same bagna Bugonarwi. Jedno jest pewne - dzięki takim zagadkom, często niemożliwym, a przynajmniej trudnym do wyjaśnienia, powoli, powoli "wgryzamy" się w tajemnice naszego lotniska

  2. #442
    Awatar dery

    Dołączył
    Jul 2011
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Jacek Jarzecki Zobacz posta
    jak to było z tymi radiolatarniami? Stawiano je tylko z jednego kierunku, czy też oba podejścia posiadały swoje bliższe i dalsze?
    Pogadałem z człowiekiem, który latał na babicach w latach 60. Podobno nie było radiolatarni na kierunku 28, a przy zachodnich wiatrach robiło się zawsze podejście na 10 a potem już z widocznością pasa krąg i lądowanie na 10.
    Podobno oprzyrządowane było też podejście na kierunku 23, ale w to trudno mi uwierzyć - a może po prostu nie zachował się już żaden ślad?

    Rozmawialiśmy też o wizycie Nixona. Podobno jeden z B707 kołował w pobliżu WZL na styku dzisiejszych Obrońców Tobruku i Księcia Janusza. I podczas tego kołowania tzw. jetwash z silników zniszczył jakąś bramę, która jeździła na szynach [z tego co zrozumiałem od hangaru?].

  3. #443
    Awatar Art-J

    Dołączył
    Oct 2011
    Mieszka w
    kapital sity Łorsoł

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez dery Zobacz posta
    DRP jest dokładnie tam, gdzie mówi tawal. Budynek ogrodzony, jakieś anteny sterczą, ale nie wiem czy ona pracuje. Można się kiedyś wybrać na oględziny
    A i owszem. Na oględziny wybrałem się dziś ja.

    Jak widać na zdjęciach satelitarnych, ogrodzony kompleks składa się z trzech starych budyneczków murowanych, ziemianki i paru "współczesnych" blaszaków garażowych. Na pierwszy rzut oka wygląda neutralnie, jednak rzut drugi, na bramę, jednoznacznie wskazuje na proweniencję całości.



    Nie podejmuję się próby oceny czy ten lichy kawałeczek terenu wciąż formalnie należy do wojska (jak np. bocznica ze składem MPiS obok fortu Babice), czy też powyższe tabliczki są jeszcze pamiątką po omawianej przez nas przeszłości.

    Gustowny budyneczek wyższy...



    ...wydaje się być opuszczony i najwyraźniej służy za magazyn bambetli wszelakich (o czym później), za to w budyneczku niższym funkcjonuje jakaś cywilizacja, na co wskazuje dymek z komina, antena satelitarna i prywatne auta na posesji.



    Pamiątki wojskowe metalowe, to między innymi słupy obwieszone resztkami przewodów z izolatorami, agregat prądotwórczy w wizualnie dobrej kondycji (czyżby wciąż używany przez lokatorów budyneczku 2?)...



    ...oraz gwóźdź programu, czyli antena radiolatarni. Cały masz jest kiepsko widoczny na tle drzew, pokażę więc sam wierzchołek.



    Przewody anteny schodzą do zaparkowanego na amen ZiŁ-a 130 z enigmatyczną nadbudówką (czyżby ex- Ruchomy Warsztat Radiolokacyjny?).



    O ile sam maszt z odciągami trzyma się dzielnie, to stan ZiŁ-a i okolicznej infrastruktury elektrycznej wskazuje raczej na to, że całe urządzenie robi od Bóg wie ilu lat już tylko za element scenografii.

    Przed budyneczkiem wyższym zobaczyłem łysego dżentelmena w kreacji okołomilitarnej, znoszącego jakieś graty do tejże budowli i wyraźnie zaniepokojonego moją działalnością szpiegowską. Na wykrzyczane przeze mnie zza ogrodzenia pytanie "Czy to jest stara DRP?" odpowiedział kiwając głową twierdząco, jednak wobec ewidentnego braku nastroju do dalszej rozmowy z jego strony, musiałem na tym przerwać naszą kwiecistą konwersację. Pytania o obecny status kompleksu pozostają zatem bez odpowiedzi, ale ogólny pogląd chyba nam wystarczy. Możemy kontynuować rozważania na temat pozostałych radiolatarni.

  4. #444

  5. #445
    Moderator
    Dołączył
    Dec 2007
    Mieszka w
    PL

    Domyślnie

    Z bardzo mieszanym uczuciami patrzę zawsze na tego rodzaju dorobek. Z jednej strony ogrom pracy wykonanej przez autora powinien wzbudzać i wzbudza uznanie dla jego lotniczej pasji, ale z drugiej zadaję sobie pytanie o sens przepisywania i wtłaczania do siebie każdej napotkanej gdziekolwiek informacji. Wszystkich i tak nie da się przepisać, pozostają liczne luki, a brak krytycznej selekcji powoduje powielanie wielu szczegółowych błędów, popełnionych przez innych autorów. Moim zdaniem szkoda energii, którą można byłoby wydatkować na bardziej wyspecjalizowane poszukiwania własne, zamiast ją marnować na przepisywanie. W dodatku niestety bez wskazania źródeł, z których się korzystało, co z kolei czytelnikowi uniemożliwia jakiekolwiek krytyczne (tj. poważne) traktowanie informacji podanych przez autora.

    O stylu pisania nie wypowiem się, bo być może mam wypaczony gust i przesadne wymagania.
    Ostatnio edytowane przez JacekB ; 06-02-2013 o 18:38

  6. #446
    Awatar paulus76

    Dołączył
    Feb 2008
    Mieszka w
    Oleśnicy

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez JacekB Zobacz posta
    W dodatku niestety bez wskazania źródeł, z których się korzystało, co z kolei czytelnikowi uniemożliwia jakiekolwiek krytyczne (tj. poważne) traktowanie informacji podanych przez autora.
    Trochę offtop, ale w nawiązaniu do Jacka.
    Kilka tygodni temu miałem okazję pokorespondować z autorem tej strony, z racji tego, że znalazłem na niej (w sekcji "Tragedie") opisy katastrofy i wypadku, które wydarzyły się na oleśnickim lotnisku. Jeden opis (+ obrazki) był przekopiowany z prowadzonego przeze mnie forum "Historia Oleśnicy", drugi opis (+ obrazki) był przekopiowany z zaprzyjaźnionej strony o historii mojego miasta: Wypadek na lotnisku oleœnickim w 1960 r.
    Oczywiście bez podania źródeł, za to z podpisem: Opracował (tu dane autora polot.info).

    W krótkich, żołnierskich słowach wyjaśniłem panu co mi leży na wątrobie. Opisów na stronie już nie ma.
    Pozdrawiam - Paweł
    >> Lim przeleciał nad moją kołyską. I tak się zaczęło... >>

    Luftwaffe w Oels * Pokazy lotnicze 1945-1989 * Pocztówki lotnicze

  7. #447

    Dołączył
    May 2008
    Mieszka w
    EPWA/EPBC

    Domyślnie

    Brak źródeł zdjęć. Mapa z rozrysowanym planem lotniska jest nie dokładna.

  8. #448

    Dołączył
    Jan 2013
    Mieszka w
    Warsaw, Poland, Poland

    Domyślnie

    witam serdecznie.
    Od pewnego czasu czytam ten wątek z wypiekami na twarzy, ale czytam, że to nie tylko moje odczucie
    w nawiązaniu do linka podanego przez Diafragmę mam taką nieśmiałą (jako "nowa") propozycję: może zrobić coś podobnego do strony Pana Dobiecha http://www.nadajnik-babice.pl/ - posegregować, pozbierać wszystko tematycznie... widzę, że jest tu bardzo zgrana i "prężnie" działająca ekipa, z Panem Jackiem J. jako "liderem i encyklopedią" więc chyba nie byłoby problemu, a wszystko byłoby usystematyzowane... no a skoro brakuje literatury o naszym lotnisku to z czasem można by pomyśleć o jakimś wydawnictwie...

    pozdrawiam
    Aśka

  9. #449

    Dołączył
    May 2008
    Mieszka w
    EPWA/EPBC

    Domyślnie

    Już wcześniej pisałem, że przydała by się strona poświęcona naszemu lotnisku. Zebrać u uporządkować w jednym miejscu wszystkie informacje i zdjęcia. Domena np. www.bemowo-lotnisko.com jest wolna.

  10. #450

    Dołączył
    Jan 2008
    Mieszka w
    Floryda/Warszawa

    Domyślnie

    Tyle się tutaj dzieje ostatnio, a ja dopiero w czwartek rano, po długich 5 dniach odzyskałem internet (piorun strzelił w jakiś nadajnik, przekaźnik czy antenę)
    Cytat Zamieszczone przez JacekB Zobacz posta
    Z bardzo mieszanym uczuciami patrzę zawsze na tego rodzaju dorobek. Z jednej strony ogrom pracy wykonanej przez autora powinien wzbudzać i wzbudza uznanie dla jego lotniczej pasji, ale z drugiej zadaję sobie pytanie o sens przepisywania i wtłaczania do siebie każdej napotkanej gdziekolwiek informacji.
    W pierwszej chwili, po dosyć pobieżnym przeglądnięciu kontrowersyjnego materiału o Babicach pomyślałem, czego chce mój imiennik od faceta, który tyle wysiłku, a zapewne i czasu, poświęcił na stworzenie stronki? Dopiero wnikliwsza analiza po pracy, na spokojnie, zmusiła mnie do zmiany zdania. Masz Jacku B absolutną rację! Do przepisywania i kopiowania cudzych materiałów też trzeba się przyłożyć. A jeśli nie posiadamy na dany temat dostatecznej wiedzy - np. Iły-12 i Li-2 stacjonujące na Babicach, czy władanie przez Rosjan Boernerowem i Bemowem - to już lepiej zamiast zasiadać do keyboradu, weźmy się do uprawiania grzędek na działce, albo idziemy z pieskiem na spacer! Przyznam że szczególnie diabli mnie wzięli na podpis pod moim zdjęciem lotniska, zrobionym w 1977 roku z wieżowca przy ul. Konrada: "w dali widać osiedla Bielan i Zoliborza..." Skąd pochodzi autor tych słów, bo raczej nie z Warszawy, skoro tak beztrosko zmienia położenie dzielnic. No i pas nr 1 miał 2500 metrów a nie 2000. Jedno co mnie zaciekawiło, to seria przedwojennych fotek rejonu lotniska. Kilka z nich zobaczyłem po raz pierwszy.

    Cytat Zamieszczone przez Art-J Zobacz posta
    Jak widać na zdjęciach satelitarnych, ogrodzony kompleks składa się z trzech starych budyneczków murowanych, ziemianki i paru "współczesnych" blaszaków garażowych. Na pierwszy rzut oka wygląda neutralnie, jednak rzut drugi, na bramę, jednoznacznie wskazuje na proweniencję całości.
    Swietny montaż fotek. Art-J jest jednym z niewielu, którym chce się ruszyć w teren I tak wyjaśniona została kolejna niewiadoma Babic. Nawiasem, po obejrzeniu zdjęć mam wątpliwości, czy wojsko zarządza w dalszym ciągu tym niewielkim terenem. Ciężarówka raczej z lat 50-60tych.

    Cytat Zamieszczone przez dery Zobacz posta
    Pogadałem z człowiekiem, który latał na babicach w latach 60. Podobno nie było radiolatarni na kierunku 28, a przy zachodnich wiatrach robiło się zawsze podejście na 10 a potem już z widocznością pasa krąg i lądowanie na 10.
    Podobno oprzyrządowane było też podejście na kierunku 23, ale w to trudno mi uwierzyć - a może po prostu nie zachował się już żaden ślad?
    Nie bardzo rozumiem: to znaczy przy zachodnich wiatrach lądowano z tylnym wiatrem, skoro na 10!? Coś mi tu nie pasuje. Oczywiście maszyny odrzutowe nie są już tak bardzo uzależnione od wiatru, ale przy silniejszych porywach w plecy, każdy pilot woli przy lądowaniu mieć powiew w czoło. Zresztą jak wielokrotnie pisałem, w latach świetności lotniska, tak ze 2/3 wszystkich startów i lądować na Babicach wykonywano ze wschodu na zachód. Dery, pomagluj jeszcze tego gościa o wszystko, co jest nie do końca, lub wcale nie wyjaśnione: czy było oświetlenie brzegowe krótkiego pasa (ja śladów żadnych nie znalazłem) i kiedy dokładnie zakończono jego eksploatację (maszyny odrzutowe). Czy i gdzie był skład bomb dla Ilów-28 (w Modlinie był). Może spokojnie mówić. To już nie tajemnica.

  11. #451

    Dołączył
    May 2008
    Mieszka w
    EPWA/EPBC

    Domyślnie

    Czytam dokładniej tą stronę i właściwie to nie wiem czy to prawda, czy to jakieś bzdury.


    Na lotnisku przeważały transportowe samoloty sowieckie. Przewoziły one regularnie żołnierzy, sprzęt i inne towary, w tym; gazety komunistyczne i pocztę specjalną.
    Konia z rzędem temu, kto rozumie meandry w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych Rzeczypospolitej po 1989r.; Służba Bezpieczeństwa MSW, Urząd Ochrony Państwa, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Wojskowe Służby Informacyjne, Biuro Ochrony Rządu, agenturalna siatka moskiewska, powiązania partyjno-biznesowo-gangsterskie i Bóg jeden wie co jeszcze. Jest to efekt braku lustracji i dekomunizacji. Prezydent Rzeczypospolitej Lech Wałęsa, wyprowadził wojsko moskiewskie z Polski, ale nie zlikwidował siatki szpiegowskiej.

    Napisałem o tym, aby uświadomić czytelnikowi, jak ważne było Lotnisko Bemowo, dla realizacji tych wszystkich zadań. Zadań stałych i doraźnych. Wymagających użycia samolotów i śmigłowców.
    Ale nie tylko Polskie Wojsko na Bemowie miało swoje miejsce stacjonowania. Tutaj było całe centrum oddziałów sowieckich wspierających utrwalanie władzy komunistycznej w PRL.
    Żołnierze sowieccy czuli się tutaj jak w Legnicy, czyli jak u siebie. Mieli własne stołówki, kantyny i sklepy.

  12. #452
    Awatar dery

    Dołączył
    Jul 2011
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Jacek Jarzecki Zobacz posta
    Nie bardzo rozumiem: to znaczy przy zachodnich wiatrach lądowano z tylnym wiatrem, skoro na 10!? Coś mi tu nie pasuje.
    Oczywiście, mój błąd. Powinno być: podejście na 10 a potem już z widocznością pasa krąg i lądowanie na 28.
    Niestety nie mam możliwości edycji tego posta. Proszę moderatora o zmianę, żeby nie wprowadzać nikogo w błąd.

    Naturalnie jeszcze popytam ludzi, którzy pamiętają tamte czasy. A w Aeroklubie o takich nie trudno.

  13. #453

    Dołączył
    Jan 2008
    Mieszka w
    Floryda/Warszawa

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez dery Zobacz posta
    Oczywiście, mój błąd. Powinno być: podejście na 10 a potem już z widocznością pasa krąg i lądowanie na 28.
    To znaczy coś takiego Trasę lądowania opracowałem na podstawie tzw. (w naszym podwórkowym żargonie) "średniego kręgu". Ale w dalszym ciągu coś mi tu nie pasuje... Może jest to wykonalne dla pojedynczej maszyny, lub 2-3 powracających z trasy. Ale co w przypadku lotów w TWA np. eskadry, kiedy samoloty startowały pojedynczo co parę minut. A bywało że z okna kolegi na 11 piętrze wieżowca na Kępie Potockiej, widywaliśmy naraz po 5-6 Limków rozciągniętych na przestrzeni wielu kilometrów! I to zimą, przy takiej sobie pogodzie Przecież w pewnym momencie maszyny startujące i podchodzące do lądowania znad dalszej od zachodu, znalazłyby się na przeciwnych kursach Nie, raczej nie sądzę aby coś takiego praktykowano. Skoro Łęczyca, Nowe Miasto, Sochaczew a nawet Szymany posiadały radiolatarnie na obu kierunkach, to tym bardziej i na naszym lotnisku gdzieś musiały istnieć, bliższa i dalsza, na wschód od głownego pasa... tylko nie możemy ich wytropić.
    No, a teraz nastąpił historyczny moment zdradzenia bardzo tajnej (niegdyś) tajemnicy wojskowej, przez którą mogłem mieć, i nie tylko ja, poważne problemy... Ale jak to u mnie, nie da się wprost. Musi być cała "dramaturgia" wydarzenia.

    Jest w miarę pogodny koniec czerwca 1987 roku. W kraju czuć jakiś stan napięcia, podniecenia, coś się zmienia, można coraz śmielej mówić to i owo, niekoniecznie przychylne dla systemu politycznego i władzy. Oto od kilku miesięcy przewodniczący Podstawowej Organizacji Partyjnej w budynku Polskiego Radia przy ul. Malczewskiego przestał za mną biegać, namawiać, raz strasząc "Jarzęcki, wy mi tu, prawda, zaniżacie średnią statystyczną swoim uporem (nie chciałem wstąpić). Macie zły wpływ na młodszych kolegów, prawda... Jesteście aspołeczni! Wy kariery, prawda, nigdy nie zrobicie". A czasem też kusząc - "no, maluszek (126p) to już ma swoje lata, zaczyna się sypać, prawda. Mogli byśmy wam, prawda, dopomóc w zdobyciu talonu na porządne autko..." W dodatku zaczęły przechodzić sprawy, jakie jeszcze niedawno nie miały szans wejścia na antenę. Dało się coraz więcej krytykować, demaskować korupcję, machlojki i przekręty, ale były też obszary "nietykalne", mimo sporej odwilży.
    I w taki właśnie czerwcowy dzień odebrałem telefon od rzecznika prasowego KG MO z propozycją: "Panie redaktorze, czy nie zachciałby Pan z ramienia redakcji włączyć się do rozpropagowania akcji Bezpieczne Kąpieliska?. Jest dopiero początek lata, a już mamy (i tutaj padła jakaś liczba) utonięć! Notujemy dosłownie plagę nielegalnych kompielisk, ludzie nie potrafią pływać, giną dzieci. Zaczynamy w sobotę i akcja potrwa przez 4 weekendy. To co , dołączy Pan do nas?" Miałem już spory dorobek "włóczenia" się z patrolami milicji po rozmaitych melinach pijackich, tropienia spekulantów, wypożyczano mnie na akcje Drogówki, to i teraz dzwonią. Wcale nie uśmiechało mi się wożenie tyłka radiowozem, albo jeszcze gorzej, motorówką Milicji Wodnej i pouczanie niedoszłych topielców. Pan major na drugim końcu linii telefonicznej jakby wyczuł mierny entuzjazm z mojej strony, bo zaatakował zaraz argumentem poniżej pasa: "Wie Pan redaktorze, chodzi o taki godzinny lot patrolowy śmigłowcem 103 Pułku, nad dzikimi kąpieliskami w miejscach, w których notujemy najwięcej utonięć..." Spryciarz jeden! No i miał mnie w garści. Uderzył w najczulszy punkt. Wiadomo, 103 Pułk to Babice. Jeszcze jedna okazja na legalną wizytę. "No dobrze Panie majorze, pozwoli Pan tylko że porozumiem się z żoną, bo mieliśmy w sobotę rano jechać... (coś tam na poczekaniu zmyślałem, bo tak na prawdę nie miałem żadnych planów. Ale należało zachować twarz). Zaraz do Pana oddzwonię". Wszystko pic na wodę, a do żony zadzwonić nie mogłem, gdyż nie posiadaliśmy telefonu. Nie ma co ukrywać: kupił mnie tym śmigłowcem i Babicami, zupełnie jak Paździoch półlitrówką otwierał sobie w nocy drzwi do domu Ferdka Zatem w sobotę około południa (chyba żeby się trochę topielców uzbierało), stawiam się na parkingu przed Pałacem Mostowskich. Tam czeka już Pan Major, spora grupka znajomych reporterów i dziennikarzy, a także kilku przedstawicieli Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego (czy jakoś tak to się nazywało). Pomyślałem sobie, że trochę za wielu nas, jak na możliwości Mi-2.
    Za moment pakujemy się do całkiem eleganckiego autokaru SAN. Ciekawiło mnie, którędy wjedziemy na wojskową część lotniska? Na płycie stało już wiele budynków mieszkalnych, zatem pewnie gdzieś w okolicach WAT. Myliłem się. Autokar zatrzymał się przed zaimprowizowaną bramą - ot, pomiędzy dwoma betonowymi słupkami usunięto siatkę, wstawiono szlaban, budkę wartownika i postawiono żołnierzyka przy dyszlu - na końcu ulicy, która dzisiaj prawdopodobnie jest ul. Kaliskiego. W tym samym miejscu, jakieś 8 miesięcy wcześniej, wchodziliśmy z grupą dziennikarzy na teren lotniska, aby odlecieć na pokładzie Mi-6 do Inowrocławia.
    Miłe zaskoczenie. Nasze kroki skierowaliśmy do stojącego na trawie Mi-8! Zatem do kolekcji przybędzie mi kolejna maszyna: były już Mi-2, Mi-6, niech będzie teraz Mi-8. Czemu nie. Przy śmigłowcu powitała nas załoga. I tu kolejne zaskoczenie. Dowódcą był raczej mój rówieśnik w stopniu kapitana, brodacz! Tak, wtedy to sensacja w naszych służbach mundurowych. Widywałem kilku w Marynarce Wojennej, ale w lotnictwie pierwszy raz! I to nie jakaś tam licha bródka wokół ust, a la D'Artagnanie. Nie, to był raczej Rumcajs albo Fidel Castro. A w dodatku świetny gawędziarz o ogromnym poczuciu humoru. O locie nie będę się rozpisywał. Nikt, jak na złość, tego dnia się nie utopił,a jedynym, godnym odnotowania zdarzeniem była wywrotka na Zalewie Zegrzyńskim jeźdźca na desce z żaglem. Pomogliśmy mu w tym podmuchem wirnika...
    Jaką trasą polecieliśmy,pokazuje poniższa mapka. Oczywiście bardzo umownie.
    W śmigłowcu ponagrywałem trochę efektów, rozmów załogi z lotniskiem i radiowozami milicyjnymi. Przyznam że nasz 661 - ten numer zapamiętałem w środku był cichszy od Mi-2. Jednak o nagrywaniu rozmów raczej musiałem zapomnieć. Pogadaliśmy sobie po wylądowaniu.
    W poniedziałek szybko zmontowałem materiał, dodając wstawki dostarczone przez studenta dziennikarstwa, odbywającego praktykę w naszej redakcji. Wysłałem go na patrol motorówką. A co, jak w armii. Najpierw ja byłem najmłodszy, od czarnej roboty, chłopak na posyłki, a teraz przyszło "młode wojsko" i niech się też trochę pomęczy!
    Reportażyk wyszedł przyzwoity, choć nie rewelacyjny, bo nikt się nie chciał utopić. Tak jak umówiłem się z przedstawicielem 103 Pułku i rzecznikiem prasowym KG MO, po zmontowaniu udostępnię im całość do posłuchania, nim materiał trafi na antenę. Spotkaliśmy się w milicyjnym Klubie przy kinie Muranów. Byli zadowoleni. Teraz kierownik redakcji. OK, pochwalił. Ponieważ był to reportaż z udziałem służb mundurowych, musiał tego posłuchać Naczelny lub jego zastępca. I tutał poszło gładko. Przed wgraniem do audycji, czekał mnie ostatni etap, zwykle formalność - wizyta w gabinecie przedstawiciela Głównego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk. Czyli - Cenzura. Tego dnia na służbie był "Peruczka". Takie miał w Radiu nieoficjalne przezwisko. Był łysy, ale czasem nosił tupecik, a czasem nie. I wcale się tego nie wstydził. Stary frontowiec, porządny facet, nigdy nie robił problemów.
    "No, co tam dzisiaj mamy, Panie Jacku? Ganiamy za bimbrownikami, jakieś panienki lekkich obyczajów (lubił te sprawy), latamy, kłócimy się z budowlańcami?" - powitał mnie. "Dzisiaj latamy i szukamy topielców". "A z kim Pan lata?". Myślałem że da parafkę i nie będzie zawracał sobie głowy słuchaniem. Przyznałem się że z załogą 103 Pulku MSW. "Numer jednostki pada w rozmowie?"
    "Nie, no skąd. Wspomniałem tylko Babice" - wiedziałem, że o lotnisku babickim już mówi się oficjalnie. "Wie Pan co, posłucham, bo lubię te pańskie lotnicze kawałki. Niech pan przyjdzie za pół godziny".
    Tymczasem "Peruczka" wzywa mnie już po 15 minutach:
    "No, Panie Jacku, tutaj trzeba jedną rzecz wyrzucić"
    "A co tam takiego Pan znalazł!?"
    "Puszczę ten fragment... No i co, już Pan wie?" Ni czorta nie miałem pojęcia, o co mu chodzi. Puszcza jeszcze raz taśmę z zaznaczonym fragmientem. A ja dalej nic nie wiem.
    "Panie Jacku, niech Pan wsłucha się w korespondencję załogi z lotniskiem. Wywołują Abażur - tajny kod lotniska na Bemowie.
    Mogłaby z tego wyniknąć niezła checa, gdyby usłyszał to ktoś z Rakowieckiej!"
    "Ale przecież Babice już nie są tajne" - próbowałem bronić materiał przed kastracją.
    "Zgadza się, ale tajny kod nadal jest utajniony. Niech Pan to słowo wytnie"
    Zatem koledzy, od dzisiaj możemy do Bemowa i Babic dodać także Abażur.

    P.S.
    Kilka dni później skontaktowałem się z oficerem ze 103 Pułku, który przesłuchiwał reportaż po zmontowaniu. Nie mógł uwierzyć że tego nie wyłapał. On też mógł dostać po łapach...
    paulus76 likes this.

  14. #454
    Awatar dery

    Dołączył
    Jul 2011
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Jacek Jarzecki Zobacz posta
    Wywołują Abażur - tajny kod lotniska na Bemowie.
    To dlatego DRP nadawała litery AR [.- .-.] pierwsza i ostatnia litera kryptonimu!

    Zajrzałem do AIP. Okazuje się, że nasza DRP wciąż działa, ale tylko na żądanie. "NDB wykorzystywane tylko na żądanie do doprowadzenia statku powietrznego w rejon lotniska. Urządzenie nie spełnia wymogów zawartych w przepisach ICAO" Częstotliwość 290.000 kHz, położenie 3894.5m FM THR 10.
    Jacek Jarzecki likes this.

  15. #455

    Dołączył
    Jan 2008
    Mieszka w
    Floryda/Warszawa

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez dery Zobacz posta
    To dlatego DRP nadawała litery AR [.- .-.] pierwsza i ostatnia litera kryptonimu!
    I znowu jakaś niewiadoma z przeszłości została zdemaskowana! Myślę że pewnego dnia dotrzemy w ten sposób do "bliższej" i "dalszej" na podejściu 28/10, a może nawet do składu bomb i super tajnych, podziemnych schronów dla Tu-95 . No nie, teraz to się nieco zagalopowałem...
    Swoją drogą ciekaw jestem, czy w dalszym ciągu "dalsza" nadaje AR? W końcu Abażur to historia sprzed conajmniej 25 lat.
    Jako uzupełnienie dodam, że jakiś czas po emisji materiału, wpadłem do płk Zonia w Modlinie. Tak nawiasem, niesamowity facet, żołnierze go uwielbiali, nikogo nie musztrował, zwracał się do szeregowców po imieniu, a jego Wojsko chodziło w porozpinanych mundurach, bez czapek i w ogóle panował sympatyczny, relaksowy nastrój. Oczywiście podejrzewam, że tylko na terenie zajmowanym przez 45 LED. Opowiedziałem mu wpadkę z Abażurem. Na to Bolek odsłonił wielką mapę wiszącą na stojaku w rogu gabinetu. Zawsze zakryta była pokrowcem z materiału. A na niej KOPALNIA informacji o poligonach, lotniskach, portach, garnizonach Rosjan, stanowiskach rakietowych. Słowem szczęka mi opadła. I właśnie wtedy zobaczyłem po raz pierwszy, ale nie jedyny, tajne kody wszystkich naszych lotnisk. Niestety, z wrażenia nie zapamiętałem na dłużej ani jednego!
    Drugi raz miałem okazję oglądać podobną mapę, i równie dokładną, w... bazie Hurlburt Field na Florydzie, domu 1st Special Operations Wing, 14 miesięcy później. Wprowadził mnie tam porucznik Air Force polskiego pochodzenia, spotkany przypadkowo na plaży w Pensacola. Oni o nas i tak wszystko doskonale wiedzieli, choć byśmy nie wiem jak starali się dochować tajemnicy wojskowej...

    Przy okazji przepraszam za kilka błędów ortograficznych w tekście. Jednak wolę pójść na "kąpielisko" a nie "kompielisko", no i "heca" z "checą" przez CH. Wstyd panie Jacku. Wyłazi chwilami 25 lat na emigracji...

    T co - może wróćmy jeszcze na moment na Abażur. Skończyliśmy gdzieś przy PPS w płn. zach. części lotniska.
    Zasady te same - cyfry odnoszą się do kiolejnych fotek, cienkie, żółte strzałki wskazują kierunek w którym wycelowany był obiektyw.

    1.
    Seksowna Pani pilot milicyjnego Mi-2 porywa por. Borewicza gdzieś w stronę Wybrzeża. Rok ok. 1985, "07 zgłoś się". Smigłowiec startuje z fragmentu PPS wylanego dopiero na pocz. lat 80tych. Widoczny za Mi-2. Był to niezwykle gładki beton, niemal jak kartka papieru. Zapewne robota ITWL. Może opracowywali nowy skład chemiczny dla nawierzchni lotnisk? Niech Modlin z tego skorzysta...

    2. - nie ma fotki. Strzałka wskazuje miejsce postoju Mi-6 (tak na 88% był to nr 671) ktorym w październiku 1986, polecieliśmy (i dolecieliśmy) do Latkowa.

    3. - to wprawdzie Su-7 z Bydgoszczy, ale idzie o reflekroty. Dokładnie takie same oświetlały podejście na 10/28. Przetrwały tam conajmniej do roklu 1987. Ile ich było, nie pamiętam. Przy krawędzi pasa, po obu stronach zamontowano po dwa, dalej w stronę migiłapki było ich 5-7 w rzędzie. Czy wchodziły w "wygolony" młodnik poza zaoranym polem, też nie wiem.

    4. - por. Borewicz pędzi milicyjnym fiatem pod Mi-8, zaparkowanym na PPS przy progu 10. Wygląda że to asfalt, ale płyta zawsze była betonowa. a - po roku 1984, w to miejsce przeniesiono inwentarz samochodowy 103 Pułku MSW

    5. - Mi-8 parkuje na betonowej "wypustce", dobudowanej na pocz. lat 80tych. W dali nic nie zakłóca linii horyzontu aż po las po drugiej stronie ul. Powstańców Sląskich. Jednak bardziej w prawo (nie widać na fotce) wyrosło już wiele budynków osiedla Bemowo.

    6. - Mi-8 z polską, lepszą "wersją" (chyba zaliczył więcej panienek...) Jamesa Bonda, startuje na kwaterę naszego Moderatora. Jacku B - widzisz go!?

    7. - tymczasem rok 1966. "Barbara" z por. Janotą za sterami, postrzelana, dymiąca, zbliża się od strony PPS do migołapki na podejściu z kierunku 10. A - zaorane pole do wyłapywania Migów/Limów którym nie udało się przyziemić na czas i we właściwym punkcie.

    8. - Li-2 musi już nieco "podciągnąć", jeśli nie chce wpakować się na las w pobliżu BRL. A - droga żużlowa wokół zach. części lotniska, pomiędzy migołapką a wyciętym fragmentem lasu.
    B - wycinka po której Dery szalał na torze motocrossowym. Ten fragment lasu przycinany był co kilka lat, do ok. 1978 roku. Ciekawe, że na drugim końcu pasa, od strony Powązek nigdy, niczego nie przycinano. Ale tam było nieco dalej do progu 28.

    9. - Wreszcie Janota posadził Litkę na Babicach, uratował kota i teraz kończy dobieg na gruntowej drodze pod lasem, w pobliżu obecnego Portu Lotniczego i wieży.

    10. - awaria gumy w miejscu, w którym w połowie lat 70-tych Miejskie Zakłady Komunikacyjne przechowywały kilkadziesiąt (chyba) wycofanych z eksploatacji autobusów Jelcz. Pewnego dnia zniknęły. Nie mam pojęcia, co z nimi się stało. A - biały pasek to droga kołowania równoległa do pasa długiego. Tutaj skręca w prawo, w stronę progu 10.

    11. - fotki brak, ale w tym m. więcej miejscu, w latach ok. 1974-78 dogorywały w trawie Lim i Ił-28. Samoloty były potwornie zmasakrowane. Myślę że straż pożarna urządzała sobie na nich ćwiczenia.

    Wystarczy na dziś i kilka następnych dni.
    Grzesiek 76 likes this.

  16. #456
    Awatar Art-J

    Dołączył
    Oct 2011
    Mieszka w
    kapital sity Łorsoł

    Domyślnie

    Jacku, jeszcze raz mapkę do ostatniego postu prosimy w nieco większej wersji, gdyż ta, którą wkleiłeś, wymaga włożenia nosa w monitor celem rozszyfrowania mikrocyferek . Z góry dzięki!

  17. #457

    Dołączył
    Jan 2008
    Mieszka w
    Floryda/Warszawa

    Domyślnie

    Już się robi! Faktycznie, nawet po wklejeniu nie sprawdziłem wyniku. Nie mam pojęcia, w którym momencie wkradł się ten "babicki" chochlik i narozrabiał? Wszystko (wydaje mi się) robiłem tak, jak zwykle...
    Ostatnio edytowane przez Jacek Jarzecki ; 12-02-2013 o 13:53 Powód: literówka

  18. #458

    Dołączył
    Jan 2008
    Mieszka w
    Floryda/Warszawa

    Domyślnie

    Coś cicho pod Abażurem ostatnio. To może mały spacerek po Babicach sprzed lat? Obiecuję - to jeden z ostatnich. Materiały powoli się wyczerpują. Na początek jak zawsze mapka trasy.

    Nie chodzi mi absolutnie o pokazywanie na Forum rodzinnych fotek, ale przypadkowo ostatnio natrafiłem w zbiorach na dwa zdjęcia sprzed 30-kilku lat.
    1. Rok 1980, koniec lata. Sobotni, a może niedzielny piknik na lotniskuMojej córce już nie wystarczały chodniki na osiedlu Za Zelazną Bramą. Do szaleństw na trójkołowcu potrzebowała przestrzeni, pasów startówych, betonu Z lewej widać fragment istniejącego do dziś ogrodzenia przy ul. Piastów Sląskich. Jesteśmy gdzieś w pobliżu wlotu do obecnej ul. Popiołka. Jako ciekawostkę podam, że o 800-900 metrów w lewo parkowały już pierwsze Mi-8 103 Pułku. Kilka razy podchodziłem do miejsca (dziś Stanisława Ligonia), w którym siatka przecinała Piastów Sląskich, dzieląc beton na drogę publiczną po wschodniej stronie, i drogę kołowania po zachodniej. Ale nie miałem odwagi skierować aparatu w kierunku stanowisk śmigłowców. Tam zawsze kręciło się kilku wartowników. Zresztą, z prymitywnym obiektywem mojej Villi (Sdiełano w CCCP) i tak niewiele bym dokonał. Ok. 300 metrów to ciągle było zbyt daleko. A - osiedle Piaski. B - gdzieś tam m. więcej spotykały się oba pasy startowe.

    2. Ok. roku później, czerwiec 81. Moja córa poczuła się już kobietą i zamieniła rower wyścigowy na spacerówkę. Miejsce niemal to samo jak na poprzedniej fotce, może nieco bliżej Powstańców Sląskich. Jak widać, ciągle pustawo w tej części Abażura, chociaż od strony południowej już kończono montaż pierwszych bloków. Za moimi plecami ok. 3 lata później ruszy budowa Osiedla Generałów. Tak nazywano wtedy ten teren. A. Gdzieś tam zaczyna się pas główny. Oczywiście w tej części już nieczynny. Ale warto wspomnieć że przez pierwszych kilka lat skrócony 10/28 ciągle mierzył ok. 1900 metrów, Iskry, nieliczne Limy czy Iły-14 do startu na zachód kołowały niemal pod samą siatkę, która z kolei wtedy przecinała beton conajmniej 150 metrów dalej na wschod. To już po moim wyjeździe z Kraju ogrodzenie w tym miejscu przesunięto na zachód. Punkt przyziemienia na 28/10 wyznaczono jakieś 300 w głąb lotniska. B - 20-kilka lat później wyrośnie tu Centrum Handlowe i wielki garaż. C - Lasek z tajemniczymi bunkro-magazynami. W 1981 i paru następnych latach, ciągle były ogrodzone i strzeżone.

    3.
    Rok 1962, w okolicach skrzyżowania pasów płonie myśliwiec ("Przeciwko Bogom"). A - Piastów Sląskich w kierunku Osmańczyka. B - Próg 23 pasa krótkiego. Ok. 150 m w lewo kończy się pas długi.

    4.
    I nalot na płonący wrak dokładnie z przeciwnej strony A - pas długi. B - ul. Piastów Sląskich w kierunku zachodnim.

    5. Limek-2 dogorywa na pasie krótkim

    6. Pożar Lima mógł być robotą dywersantów z CIA lub M15 Już dwa lata później Zachód podesłał Nam kolejnego szpiega, tym razem podwieszonego pod balonem ("Spotkanie ze szpiegiem", rok 1964). Wprawdzie gdzieś na Wybrzeżu, ale z Babic podrywają "parę dyżurną" - no dobra, niech będzie, że jest to lotnisko WOPK gdzieś na północy Polski Uzbrojony po zęby Jak-12 ostro idzie w górę po kilkunastu metrach rozbiegu pasem krótkim! A - budynek z wieżyczką w okol. ul. Konrada. B - pas główny. C - Kiepsko tu widoczny (na filmie rozpoznawalny) drugi Jaczek z "pary dyżurnej". Prawdop. nie zaskoczył dopalacz. Jednakże w Centrum Operacyjnym WOPK podjęto natychmiastową decyzję... D - Powstańców Sląskich.

    7. Jaczek jest już na skrzyżowaniem Piastów i Powstańców. A - Piastów w kierunku obecnego Portu Lotniczego

    8. ...o wysłaniu Sm-1, w miesce niesprawnego Jaka-12 z "pary dyżurnej" Może to i lepiej. Samolot zestrzeli balon, a śmigłowiec podejmie z ziemi żywego, lub niekoniecznie, Ignacego Machowskiego A - hangar nr 6

    9. Nim doszło do inwazji szpiegów, jest rok 1957, wszyscy szczęśliwi na fali "odnowy", na Babice wpuszczono setki tysięcy Warszawiaków, aby podziwiali największe od wojny pokaz siły Naszego lotnictwa. Dzisiaj jeżdżą tędy samochody, autobusy i tramwaje. 56 lat temu Powstańców Sląłskich slużyła na prawdę lotnictwu. Na tej fotce będzie chyba niemal tyle samolotów bojowych, ile dzisiaj posiadają całe Siły Powietrzne Polski. A to tylko skromna część majątku z lat 50tych... Łezka w oku się kręci. Nie dlatego że tęsknię za Partią, kolejkami, przydziałami na węgiel, kartkami na mięso i benzynę, za latami oczekiwania na klitkę w bloku czy talon na Syrenkę. Nie, nie - chodzi mi o rangę, pozycję Lotnictwa, o dostrzeganie jego znaczenia i potrzebę rozwijania. A - ul. Radiowa. B - tereny zajmowane przez WAT. C - hangar numer 3. Nie mam pojęcia, czy wtedy już należał do Akademi. D - tutaj trzeba mocno wytężyć wzrok. Czy widzicie tę ciemną kreseczkę przed grotem strzałki? To pilot Lima, tego w 4 rzędzie od dołu fotki, drugiego od prawej. Musiał wyskoczyć za potrzebą, ale najbliżczy kibelek jest w hangarze nr 6. To jakieś 1.5 kilometra w obie strony, a nie przydzielili mu służbowej Pabiedy. I teraz chłopina wprawdzie "odciążony," zasuwa w podskokach bojąc się, że odjadą bez niego!

    10. Biegał tutaj nie tylko przyciśnięty potrzebą fizjologiczną pilot myśliwca. Również Marian Kociniak uznał ten teren za sprzyjający uprawianiu joggingu. Cała Powstańców Sląskich należy do niego i Kaczora na Komarze Swoją drogą wyobrażacie sobie, co to mogło być, jeśli operatorowi czy reżyserowi nie spodobały się pierwsze ujęcia!? Kociniak musiałby drayłować jeszcze raz, i znów, i od nowa. Oni to przynajmniej siedzieli na pace "żuka" lub Tarpana.

    11, 12 od strony pasa głównego, ul. Edmunda Osmańczyka kołuje pod (na niby Port Lotniczy na Okęciu) hangar nr 1, lotowska Litka. Rok 1966/67, "Paryż-Warszawa bez wizy".

    13. ...a to już inna, wojskowa Litka, "Barbara", przed Jedynką.

    14. ten sam hangar w nocy. I ten sam film.

    15. Na niby Okęcie na Babicach. A - kawałek hangaru nr 1. Jako ciekawostkę dodam, że jesienią 1967 roku, po obejrzeniu tego filmu w kinie "Wisła" na Zoliborzu może ze 4-5 razy, byłem z całą klasą na lotnisku. Swięto Wojska Polskiego. I wyobraźcie sobie że ten zaimprowizowany baraczek, co to odgrywał rolę Międzynarodowego Portu Lotniczego na Okęciu, stał w dalszym ciągu, tylko bez napisu Warszawa! Od razu poznałem, gdzie kręcono zdjęcia do filmu. Wiem, miernota jeśli chodzi o fabułę, ale wtedy wchłanialiśmy z wypiekami wszystko, co tyczyło się Lotnictwa.

    16. A teraz, proszę wycieczki, przechodzimy w stronę Portu Lotniczego. Właśnie Ewa Wiśniewska bez przepustki próbuje wtargnąć na teren "tajnej bazy" lotniczej (rok 1964, "Zycie raz jeszcze") bo bardzo stęskniła się za Andrzejem Łapickim. Ale służbista-wartownik, młody Maciej Damięcki, stara się do tego nie dopuścić, bo przecież właśnie trwają na lotnisku tajne próby - A - uzbrojonych wersji Aero-145 i Morawy. I wiecie co? Udało jej się

    17. ...natomiast nie udała się Stanisławowi Zaczykowi rozmowa z przełożonymi, po katapultowaniu z Lima-5, który miał defekt. Właśnie opuszcza Port Lotniczy rozczarowanydecyzją, iż został odsunięty od latania ("Przeciwko Bogom", 1962). A, B, C - kolejno hangary: WAT, 4 i 6.

    18. z kolei szef Zaczyka, Pan Obywatel pułkownik wydaje się być całkiem zadowolonym z życia A co tam latanie! Za to jaki to piękny płotek postawiło wojsko w czynie społecznym, wokół kwietnika przed wejściem do Portu. Oczu nie może nacieszyć
    Ostatnio edytowane przez Jacek Jarzecki ; 17-02-2013 o 19:02 Powód: literówka
    QbaqBA likes this.

  19. #459
    Awatar Grzesiek 76

    Dołączył
    Jun 2012
    Mieszka w
    Warszawa-Bielany , EPBC

    Domyślnie

    Pięknie opisywana historia naszego lotniska . Dziękuję Jacku.

  20. #460

    Dołączył
    Jan 2008
    Mieszka w
    Floryda/Warszawa

    Domyślnie


    Polecamy

    To ja dziękuję za miłe słowa, które bardzo zagrzewają do kontynuowania wędrówki po lotnisku. Niestety, źródełko z fotkami nieubłaganie
    wysycha i to już chyba będzie ostatni odcinek.


    Jesteśmy w Porcie Lotniczym. 1.
    Uwięziona w amerykańskiej bazie lotniczej w Niemczech Babicestein Barbara i jej załoga. Drzwi i filar jakby nieco znajome, ale dobra, niech
    będzie że jesteśmy u Amerykanów.


    2.
    widok z parteru Portu na płytę postojową. Moknące na deszczu SSD, to STAR-66 podarowany Amerykanom z nadwyżek naszej armii . A - i pomyśleć, że pewnego dnia ten pasek betonu da początek ul. Edmunda Osmańczyka.


    3.
    Budynek portu od strony płyty lotniska. Za moment por. Janota zjedzie po przewodzie na ogrodzenie i wydostanie się poza teren bazy, aby zdobyć jakieś mapy. Wcale nie musiał tak ryzykować. Wystarczało wyjść normalnie, drzwiami i przeczołgać się pod Starem. Jeśli dobrze się przyjrzymy, to betonowy parkan liczy jedynie 3 segmenty...


    4.
    Port Lotniczy nocą prezentuje się jak elegancki lokal lub kasyno. Rzeczywiście, kiedy byliśmy tam z klasą na wycieczce, parter budynku imponował rozmiarami i wystrojem.

    5. Podstęp Poli Raksy udał się. Gorącym pocałunkiem osłabiła czujność oficera odpowiedzialengo za zarekwirowane mapy, wykradła mu kluczyk, zdobyła co potrzeba (a dupek Janota widział pocałunek przez okno i był zazdrosny) i teraz załoga Li-2 wyprowadza z Portu rozbawione towarzystwo by w ogólnym zamieszaniu, niezauważenie dostać się do samolotu. A - te światełka zamontowali filmowcy dla lepszego efektu, gdyż nasze lotnisko poza pasem głównym, nie było wyposażone w jakiekolwiek oświetlenie płyt postojowych i dróg kołowania.

    6. Amerykanie, w sumie porządne chłopaki (okazało się że połowa z nich jest polskiego pochodzenia) przymknęli oko na ucieczkę Barbary, a wiwatom i petardom końca nie było Teraz Litka mogła spokojnie odlecieć z Babicestein do Babic, czyli na Okęcie Tutaj dodam - i to już całkiem serio - że te sztuczne ognie doskonale pamiętam. Widoczne były jak na dłoni z najwyższego piętra budynku przy placu Wilsona, w którym mieści się kino Wisła. Przyleciał do mnie kumpel który tam mieszkał. Fajerwerki z przerwami trwały z godzinę...

    7. A tymczasem Ewa Wiśniewska kombinuje, jak tu dostać się do ukochanego! (Zycie raz jeszcze, 1964) Musi najpierw przemknąć obok - wtedy - naszej Supertechniki, rozśrodkowanej w zaplanowanym nieładzie pomiędzy hangarem nr 2 a Portem Lotniczym. Oczywiście zrobiono to tylko dla filmu. Nigdy nie widziałem na Babicach sprzętu odrzutowego, zaparkowanego na trawie. Siateczka też cherlawa, ustawiona tutaj przez realizatorów zapewne dla podgrzania atmosfery, że to niby bardzo tajna baza...

    8. ...i coś w tym musiało być, skoro na tyłach hangaru, przy ul. Obrońców Tobruku zaczęto oszalałą z miłości Wiśniewską obserwować z pokładu Sm-2. W czasie wojny była w końcu w AK. Kto wie, co ona kombinuje...

    9. ...ale nie z nią takie numery! Wyćwiczona w konspiracji i w harcerstwie, znalazła słaby punkt siatki, i nie zważając na możliwość podarcia tak trudnych do zdobycia w handlu uspołecznionym nylonowych pończoch, zgrabnym ślizgiem przecisnęła się pod drutami, za moment mija Antki (zapewne należące do 42 ELŁ) i ...tam wpada wprost w ramiona oficera kontrwywiadu. Przy samej ulicy Widawskiej . Czy to już koniec?
    A - bardzo ważne - i niemal tragiczne - miejsce dla mnie. Na pocz. września 1982 roku, dokładnie tutaj, w punkcie w którym spotykają się płyta przed dwójką z drogą kołowania, wywinąłem makabrycznego kozła na rowerze! Ktoś lub coś, wykopało tam niewielki dołek, który jednak dla składaka okazał się przeszkodą nie do pokonania! I teraz będzie krótki wątek lotniczy - dosłownie przeleciałem w powietrzu 2-3 metry, lądując na szczęście na trawie a nie na betonie. Rower do kapitalnego remontu, a ja 2 tygodnie później, z palcem w gipsie, musiałem prowadzić Malucha aż za Burgas, nad Morzem Czarnym. Ale po tygodniu, w bułgarskim ośrodku zdrowia, nie chciano mi zdjąć opatrunku, gdyż nie mogłem udowodnić że minęło 21 dni od wypadku. Zrobiłem to sam, posługując się nożycami do cięcia metalu... I paluszek sprawny do dzisiaj


    Ponieważ następne wydarzenia rozgrywają się przed ś.p. dwójką, z braku miejsca, nie będzie strzałek:

    10. ...nie mający pojęcia o zbliżaniu się najdroższej Łapicki, konfidencjonalnie, drapiąc nie za uchem metrówką, zwraca się do kierownika odcinka budowy: Czy kolega inżynier ubek wie, że już niedługo rozpoczniemy tutaj instalowanie Radiolokacyjnego Systemu Lądowania?
    Ten, przerażony wiedzą Łapickiego, przyciszonym głosem, rozglądając się ostrożnie wokół, wycedził przez zeby: A Wy skąd o tym wiecie? Ani słowa więcej, to ścisła tajemnica. Wrogów władzy ludowej, imperialistycznych szpiegów wszędzie pełno! A - z kolei w tym miejscu wypadały na trawę Fiaty w przyszłych wyścigach na lotnisku.
    11.... i kontynuje: już kilka lat temu przyleciał tu taki ważniak z Waszyngtonu, psubrat imperialista. Jego samolot zaparkowali dokładnie tutaj, jakby wiedzieli już wtedy o naszych planach

    12. ...a jeden z jego tajnych agentów nawet filmował, i to wcale nie Nixona, tylko miejsce gdzie miał stanąć RSL! Trzeba uważać, co i do kogo się mówi, bo można trafić na wiele lat na Rakowiecką. I to w tej najłagodniejszej wersji... A ponieważ Łapicki już tam trochę posiedział, w dodatku chciał zostać wkrótce gwiazdą ekranu, może w przyszłości nawet srebrnego, to i się zamknął, nie poruszając tematu drażliwego więcej. Dla zainteresowanych dodam, że obaj Panowie posiadali błędne informacje, gdyż RSL wybudowano dokładnie po drugiej stronie lotniska, w lesie na przedłużeniu pasa głównego. A może zrobiono to dla zmylenia CIA?. Ciekawe jak poczuł się agent-kamerzysta, kiedy doszło do niego iż tylko tracił czas na próżno. Jednak Nasz wywiad i kontrwywiad przechytrzyły wroga!

    13. Ale to wszystko już nie interesowało Łapickiego. Bo oto uchwycił w nozdrza delikatny zapach, tak dobrze znanych mu perfum produkcji Warszawskich Zakładów Kosmetycznych Pollena! Wszystkie jego kochanki używały tego właśnie wyrobu z prostego powodu - innych na rynku nie było. A jednak tu, w oparach lotniczej nafty, było to coś niezwykłego, niespotykanego. Do tego, poprzez świst lotniczych turbin usłyszał nasilający się jakby tętent końskich kopyt na bruku... to Wiśniewska, po obezwładnieniu (gorącym pocałunkiem) oficera, któremu wpadła przed momentem w ramiona, gna co koń wyskoczy, na spotkanie ukochanego. Na betonie zadudniły jej trzewiki (37 złotych, Chełmek, wystane w PDT Wola), minęła w diabelskim pędzie A - silos wyrzutni pocisków rakietowych ziemia-dokądkolwiek doleci, ucharakteryzowany na komin kotłowni, przyczajone pod hangarem Biesy...

    14. ...i On też ją widzi. Wprawdzie wolałby żeby to była Beata Tyszkiewicz (lubił nieco pulchniejsze), ale, no trudno. W końcu to Wiśniewska wyciągnęła go z kicia (to k...a - pomyślał przez moment. Ale wiedział, że tylko oddanie się Ewy prominentowi, doprowadziło go do wolności. Może jej to pewnego dnia wybaczy!) Jednak na dzisiejszą noc potrzebował jakieś ciepłe ciało... Zatem, dzierżąc w lewej ręce (albo lewym ręku) siateczkę zawierającą zdobyte w kantynie wojskowej dwie porcje wieprzowych nóżek w galarecie i pęto zwyczajnej (zakąska przed nocnymi igraszkami), ruszył dziarsko na spotkanie swej wybawicielki. I wcale nie przestraszyły Ketlinga (starsi wiedzą, o kogo chodzi, młodsi, jeśli nie, zapraszam do lektury Trylogii, imć Sienkiewicza), Limy z wyszczerzonymi lufami działek!


    15. ...i padli sobie w ramiona, niepomni że stoją tuż obok pracującego na pełnych obrotach dopalacza. Prawdziwa miłość potrafi, jak z tego obrazka wynika, być nie tylko ślepa, ale i kompletnie głucha A potem żyli razem, nie ma co ukrywać, niezbyt długo, chociaż szczęśliwie. Łapicki został wielkim amantem filmowym i pewnego dnia zostawił Ewę dla ledwie rok młodszej Ireny Karel... Jednak to już historia nie pasująca do naszego Forum.

    Wzruszyłem się, pisać dalej nie mogę, zatem będzie jeszcze jeden odcinek. Sorki
    Ostatnio edytowane przez Jacek Jarzecki ; 24-02-2013 o 01:32 Powód: literówka
    paulus76, QbaqBA and DC-10-30ER like this.

Strona 23 z 27 PierwszyPierwszy ... 13 21 22 23 24 25 ... OstatniOstatni

LinkBacks (?)

  1. 24-02-2021, 22:00
  2. 28-08-2020, 19:52
  3. 07-01-2018, 00:52
  4. 05-01-2018, 14:51
  5. 05-01-2018, 13:50
  6. 05-01-2018, 13:29
  7. 22-12-2017, 22:38
  8. 06-03-2017, 12:22
  9. 11-12-2015, 16:35
  10. 06-12-2015, 14:55
  11. 29-11-2015, 21:39
  12. 10-07-2015, 16:57
  13. 07-06-2015, 13:12
  14. 01-06-2015, 23:55
  15. 15-05-2015, 13:16
  16. 14-05-2015, 15:52
  17. 05-04-2015, 03:36
  18. 19-03-2015, 23:28
  19. 27-02-2015, 17:20
  20. 26-01-2015, 16:57
  21. 03-01-2015, 18:51
  22. 07-12-2014, 18:32
  23. 04-12-2014, 15:20
  24. 17-10-2014, 02:20
  25. 15-10-2014, 12:09
  26. 03-09-2014, 11:12
  27. 25-08-2014, 12:56
  28. 23-08-2014, 12:45
  29. 22-08-2014, 09:09
  30. 21-05-2014, 10:19
  31. 25-04-2014, 13:23
  32. 23-04-2014, 21:08
  33. 05-03-2014, 10:28
  34. 01-03-2014, 10:17
  35. 01-03-2014, 10:05
  36. 25-02-2014, 19:17
  37. 15-02-2014, 14:48
  38. 30-01-2014, 17:31
  39. 27-01-2014, 14:02
  40. 18-01-2014, 21:39
  41. 18-01-2014, 10:57
  42. 17-01-2014, 21:45
  43. 29-12-2013, 14:17
  44. 20-11-2013, 18:37
  45. 25-10-2013, 08:35
  46. 20-10-2013, 10:34
  47. 17-10-2013, 10:00
  48. 17-10-2013, 09:41
  49. 17-10-2013, 09:27
  50. 11-10-2013, 13:17

Zakładki

Zakładki

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •