Rzeczony wynalazek Tupolewa teoretycznie mógł polecieć z Białorusi do Pirenejów i z powrotem, ale nawet jeżeli nie doszłoby do zestrzelenia, to wykryć takie aparaty można było przy pomocy przeciętnej stacji radiolokacyjnej. Na pewno NATO by to zrobiło i umiem sobie wyobrazić awanturę międzynarodową z powodu takiego lotu. Mielibyśmy po raz kolejny świat na progu trzeciej wojny światowej, jak przy kryzysie berlińskim albo kubańskim. Identycznie byłoby w hipotetycznym przypadku przelotu SR-71 między Odrą i Bugiem
JacekB
P.S.
Wykrycie i zidentyfikowanie celu klasy SR-71, MiG-25 albo bezpilotowego "Jastrieba" nie było wielkim problemem dla żadnej ze stron "zimnej wojny". Możliwości techniczne były, wystarczyło chcieć. 8)
Na stronie radzieckich wojsk radiotechnicznych w NRD można poczytać relację o tym, jak stacja 5N84A spod Lipska obserwowała 7 lutego 1983 roku spadającego z orbity okołoziemskiej "Kosmosa-1402". Zobaczyli go w rejonie Rygi w odległości ok. 1200 km na wysokości 60 km i prowadzili przez niecałe 5 minut. Leciał z prędkością rzędu 6 km/s czyli ponad 20 000 km/h.
Ten przykład pokazuje prawdziwe możliwości sprzętu radiolokacyjnego w sprzyjających warunkach. Oficjalnie podaje się, że taka stacja (w zbliżonej wersji znanej w Polsce jako "Ewa") miała zasięg wykrywania 400 km i maksymalny pułap celu 35 km.![]()



LinkBack URL
About LinkBacks
Odp. z cyt.

Bookmarks