Strona 3 z 3 PierwszyPierwszy 1 2 3
Pokaż wyniki od 41 do 53 z 53
Like Tree5Likes

Wątek: Ucieczki pilotów

  1. #41
    CRC
    CRC jest nieaktywny
    Awatar CRC

    Dołączył
    Jun 2012
    Mieszka w
    urodzony na Rakowcu

    Domyślnie


    Polecamy

    radio ludzie wtedy sluchali obrazki to było coś.....

  2. #42

    Dołączył
    Nov 2010

    Domyślnie

    Ten "ciąg posterunków radiolokacyjnych" to - jeśli wierzyć opowiadaniom była jedna stacja w Wicku Morskim i kolejna - gdzieś koło Szczecina. Podobno były to amerykańskie urządzenia typu SCR(?)W sumie cała historia z wtargnięciem Neptuna patrząc z lotniczego punktu widzenia ma więcej wpadek: W biały dzień? Przy słabym zachmurzeniu ? Na dużej wysokości? Ze Słupska poderwano na alarm parę dyżurną na Jak-9 ale wróciła po kilkunastu minutach . W sumie głębokość wtargnięcia musiała sięgnąć jakieś 30 km. Uwzględniając prędkość Neptune - ok.500km/godz cały skok do ogródka mógł nie trwać dłużej niż 10 minut. Sam nie wiem , co o tym sądzić. Wuj opowiadał tę historię wiele razy, ale nie był pilotem tylko czołgistą (a wcześniej obserwatorem OPL)
    Kiedyś gdy interesowałem się postacią gen. Freya - Bieleckiego trafiłem na jakiś opis przypadku dezercji pilota z jego dywizji na samolocie Jak -9. Chronologicznie - było to gdzieś między Korobczyńskim a Jareckim. Początkowo myślałem ,że chodzi o ppor. Pytkę - ale tamtemu ucieczka się nie udała. Poza tym uciekinierem miał być były pilot PSP na zachodzie. Jest to o tyle dziwne,że dezerterzy to przeważnie wychowankowie GZP lWP a nawet - jak Jarecki - "aktywni działacze organizacji młodzieżowej" (ZMP?) Poza tym pilotów z zachodu zbyt wielu wtedy nie latało...Czy ktoś wie coś więcej?

  3. #43
    Awatar Grzegorz5710

    Dołączył
    Oct 2007
    Mieszka w
    EPGL

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Proboszcz Zobacz posta
    Kiedyś gdy interesowałem się postacią gen. Freya - Bieleckiego trafiłem na jakiś opis przypadku dezercji pilota z jego dywizji na samolocie Jak -9. ...
    Tak się dziwnie składa, że płk. Frey Bielecki obejmując dowodzenie 7 Dywizją Myśliwską w Krakowie, która miała na wyposażeniu już samoloty odrzutowe Jak 23. Jedyny Jak 9 P jaka ta dywizja miała stał bez silnika i skasowano go chyba w sierpniu 52 r. Więc coś tu nie halo z tą ucieczką.
    czesiowiwo likes this.

  4. #44
    Moderator
    Dołączył
    Dec 2007
    Mieszka w
    PL

    Domyślnie

    Elementy z różnych epok się posklejały opowiadającemu w tej relacji.
    Od 1952 r. na wybrzeżu stały już nasze stacje P-3A i P-20, były też posterunki PGWR. Pole radiolokacyjne było jednak wciąż mocno dziurawe. Naruszenia w tym rejonie się zdarzały i bywały dość głębokie. Na przykład 8 października 1952 r. z samolotu zostali zrzuceni dwaj agenci obcego wywiadu w okolicy Miastka, czyli ok. 60 km od brzegu morskiego. Ale to był samolot transportowy w nocy. Bojowy morski w biały dzień? W czasach, gdy lotnictwo ZSRR (nasze nie miało potencjału, więc pozostaje poza rozważaniami) nie obcyndalało się i strzelało do każdego naruszyciela, którego było w stanie fizycznie dosięgnąć? Mocno wątpliwe, chociaż wykluczyć nie jestem w stanie.

    Z kolei para dyżurna na Jak-9 w Słupsku, owszem, mogła być, ale jakieś dwa lata wcześniej, gdy stacjonowali tam lotnicy morscy. W roku 1950, najdalej na początku 1951, wtedy też stacji radiolokacyjnych było mniej. Jednak wtedy nie było jeszcze nie tylko w Słupsku, ale w ogóle w Polsce ani jednego MiGa-15, więc nie było co porywać dla pieniędzy. Nie pasuje, chociaż wiedzy Jareckiego o oferowanej nagrodzie to nie wyklucza. Wręcz odwrotnie, jest ona całkiem prawdopodobna. W radiu na pewno mówili.

  5. #45
    Awatar Grzegorz5710

    Dołączył
    Oct 2007
    Mieszka w
    EPGL

    Domyślnie

    Jacku po ucieczce Jareckiego w 28 PLM był klucz Jaków 9P ale krótko- to chyba jakieś doraźne rozwiązanie.

  6. #46

    Dołączył
    Nov 2010

    Domyślnie

    Żeby sytuację wyjaśnić dodam ,że wujo mój był tzw "koreańskim ochotnikiem" czyli - jeśli dobrze zapamiętałem jego opowiadania - to ze względu na wybuch wojny w Korei (1950) ich rocznikowi przedłużono służbę zasadniczą. Nie wiem o ile - wydaje mi się że o rok. O samej ucieczce Jareckiego wuj nie opowiadał choć gdyby zdarzyło się to za jego służby - na pewno coś by wspomniał. Wydaje mi się też ,że był okres kiedy w 28 plm były dwie eskadry - jedna na Jak-9 druga na MiG-15.

  7. #47
    Moderator
    Dołączył
    Dec 2007
    Mieszka w
    PL

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Proboszcz Zobacz posta
    ze względu na wybuch wojny w Korei (1950) ich rocznikowi przedłużono służbę zasadniczą.
    Czyli mogłoby być 1950/51, kiedy jeszcze w całej Polsce nie było ani jednego MiGa-15, więc ulotki były bezprzedmiotowe.
    Cytat Zamieszczone przez Proboszcz Zobacz posta
    Wydaje mi się też ,że był okres kiedy w 28 plm były dwie eskadry - jedna na Jak-9 druga na MiG-15.
    To z kolei najwcześniej w II połowie 1952 roku, bo wcześniej 28 plm jeszcze nie istniał. Grzegorz zwrócił uwagę, że po ucieczce Jareckiego, czyli po marcu 1953 r.

    I wracamy do punktu wyjścia.

  8. #48
    Awatar Grzegorz5710

    Dołączył
    Oct 2007
    Mieszka w
    EPGL

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Proboszcz Zobacz posta
    .....Wydaje mi się też ,że był okres kiedy w 28 plm były dwie eskadry - jedna na Jak-9 druga na MiG-15.
    Wszystkie pułki lotnicze jakie powstawały w tamtym okresie zgodnie z etatami były pułkami o strukturach trzech eskadr. Jednak ogromne braki zarówno w sprzęcie a przede wszystkim w zasobach ludzkich powodowały, że w pierwszym okresie istnienia stany faktyczne odbiegały w znacznym stopniu od etatów ale jedyną prawidłowością było, że pułki miały jednolite wyposażenie sprzętowe. Rzeczony 28 plm był planowany na samoloty MiG 15 i w takowe został wyposażony - początek to 10 MiG 15 na 35 etatowych. Jak wspomniałem wcześniej doraźnie po ucieczce Jareckiego w pułku funkcjonował klucz na Jak 9P. Możliwe, że było to spowodowane brakiem przeszkolenia pilotów na MiG 15 a po szkole lotnicy mieli uprawnienia na Jak 9 P. Ale tu możliwa głębsza dyskusja.

    Cytat Zamieszczone przez Proboszcz Zobacz posta
    Żeby sytuację wyjaśnić dodam ,że wujo mój był tzw "koreańskim ochotnikiem" czyli - jeśli dobrze zapamiętałem jego opowiadania - to ze względu na wybuch wojny w Korei (1950) ich rocznikowi przedłużono służbę zasadniczą.
    Poruszono tu dwa odrębne zagadnienia. Nie wydaje mi się aby żołnierze służby zasadniczej byli ochotnikami przewidzianymi do użycia w wojnie koreańskiej. Zasobów ludzkich w tamtej wojnie było wiele a najwięcej ze strony chińskiej co też wiemy z historii. Tu jak mi się wydaje żołnierze służby zasadniczej tak tłumaczyli sobie przedłużenie ich służby. Przedłużenie służby jak mniemam nie było związane bezpośrednio z konfliktem koreańskim a z brakiem zasobów ludzkich w naszych siłach zbrojnych a w szczególności w służbach czysto technicznych. Służba trzyletnia w Marynarce Wojennej w latach 70 chyba nie była spowodowana wojną w Korei .

  9. #49
    Moderator
    Dołączył
    Dec 2007
    Mieszka w
    PL

    Domyślnie

    Grzesiu, chodzi o to, że ten rocznik miał przedłużoną służbę zasadniczą w okresie, gdy wybuchła wojna koreańska. Stąd cudzysłów przy określeniu.

    Masz rację, gdy zwracasz uwagę na szerszy kontekst zagadnienia, tj. ogólny deficyt ludzi w wojsku, którego wielka rozbudowa w tym czasie się rozpoczynała. Szczególnie mocno było to odczuwalne w lotnictwie. Znamy bardzo ambitne plany, ich kolejne korekty i jak to w praktyce wyglądało. Wojna koreańska różne procesy zintensyfikowała i przyśpieszyła, gdyż poważnie liczono się z eskalacją tego konfliktu i jego rozszerzeniem. W ekstremalnym przypadku nawet na cały świat, do czego na szczęście nie doszło.


    Pamiętam z opowiadań mojego ojca, że swoje przejście do lotnictwa też wiązał wprost z wojną koreańską. W takim sensie, że w tym właśnie okresie był na KDO w Zegrzu, którego nie ukończył, ponieważ całą grupę szkoleniową (dobrze ponad 100 oficerów) w nagłym trybie rozwiązano i bez patrzenia na dotychczasowe przydziały skierowano hurtem do nowo formowanych wojsk OPL OK. Tak został lotnikiem, okrężną drogą przez wojska obserwacyjno-meldunkowe i radiotechniczne.

  10. #50

    Dołączył
    Aug 2009
    Mieszka w
    EPGD

    Domyślnie

    Co do potencjalnego wtargnięcia naruszyciela w rejon Słupska, jeszcze przed erą samolotów odrzutowych, to nie widzę przeciwskazań. Mógł wlecieć, pomachać skrzydłami i odlecieć.
    Radiolokacja? To Niemcy pod koniec 1944 mieli znacznie szczelniej obstawione wybrzeże, w tym nowoczesnymi jak na tamte czasy urządzeniami. Po wojnie Polska tworzyła posterunki obserwacyjno-meldunkowe zupełnie jak Niemcy przed 1939 - a gdzieniegdzie nawet w tych samych miejscach...

    W połowie 1948 uzgodniono z Rosjanami podział odpowiedzialności - Rosjanie wzięli strefę od Szczecina do Ustki, a Polacy na wschód od Ustki. Nie uruchomiono tam żadnej stacji radiolokacyjnej. W 1950 powołano strukturę złożoną z 45 posterunków obserwacyjno-meldunkowych, obejmując już obszar całego wybrzeża - ale nadal bez użycia radarów. Nie wiem czy w tym czasie Rosjanie utrzymywali swoje urządzenia i jakie na wcześniej powierzonym im odcinku zachodniego wybrzeża.

    Dopiero wiosną 1952 powstały pierwsze posterunki radiotechniczne, ale wówczas i tak wszyscy uczyli się nowej techniki, przez co jej skuteczność musiała być początkowo szczególnie wątpliwa. Posterunki takie ustanowiono m.in. w Duninowie k/Ustki (P-20 + P-3A), a także na lotnisku w Słupsku (P-3A).

    Nie wspominając o tym, że od wykrycia do startu samolotu mija kilkadziesiąt minut (nawet ponad godzina) na przepływ informacyjno-decyzyjny, a samo wtargnięcie może odbyć się na niskim pułapie i pozostać niezauważone.

    Historycznie pierwsze wykrycie obiektu powietrznego i przekazanie informacji do nadrzędnego ogniwa w strukturze meldunkowej nastąpiło 13.04.1952 i dotyczyła najprawdopodobniej samolotu rejsowego z Helsinek do Warszawy - wykrycie przez posterunek w Nieżychowicach k/ Chojnic.
    Jesienią 1952 wykryto kilka naruszeń głębokich, np. na trasie z Kościerzyny do Sławna oraz w rejonie Miastka. Naruszyciele zabawili więc u nas na dłuższą chwilę - i odlecieli nie niepokojeni.

    M.

  11. #51
    Moderator
    Dołączył
    Dec 2007
    Mieszka w
    PL

    Domyślnie

    Gdyby ktokolwiek miał wątpliwości co do mojego stanowiska, to ja się zgodziłem, że przed erą samolotów odrzutowych owszem, było możliwe. Ale wtedy po pierwsze - nie było jeszcze w Polsce ani jednego MiGa-15, a po drugie - nie było jeszcze w Słupsku ani 28 plm, ani żadnego samolotu odrzutowego. Wysyłanie akurat w to miejsce samolotu w celu zrzucenia ulotek z obietnicą nagrody za MiGa-15 było zatem nie tylko niebezpieczne, lecz także całkowicie bezproduktywne. Tu tkwi istota moich wątpliwości.

    Cytat Zamieszczone przez beaviso Zobacz posta
    Mógł wlecieć, pomachać skrzydłami i odlecieć.
    Radiolokacja? To Niemcy pod koniec 1944 mieli znacznie szczelniej obstawione wybrzeże, w tym nowoczesnymi jak na tamte czasy urządzeniami. (...) W połowie 1948 uzgodniono z Rosjanami podział odpowiedzialności - Rosjanie wzięli strefę od Szczecina do Ustki, a Polacy na wschód od Ustki. Nie uruchomiono tam żadnej stacji radiolokacyjnej. (...)Nie wiem czy w tym czasie Rosjanie utrzymywali swoje urządzenia i jakie na wcześniej powierzonym im odcinku zachodniego wybrzeża.(...) Dopiero wiosną 1952 powstały pierwsze posterunki radiotechniczne.(...)
    To wszystko ogólnie się zgadza, ale ja byłbym bardzo ostrożny z daleko idącymi wnioskami.

    Pułk radiotechniczny PGWR z dowództwem w Słotnicy (po drugiej stronie lotniska Kluczewo) miał w porywach 8 kompanijnych posterunków radiolokacyjnych w zachodniej Polsce i na wybrzeżu od Szczecina do Rozewia. Nikt dokładnie nie wie, kiedy zostały one rozwinięte, jakie konkretnie były ich zadania, jaki miały sprzęt i kiedy zostały zwinięte. Wiadomo z grubsza, że nie później niż w latach sześćdziesiątych zostało zorganizowane współdziałanie WRT PGWR z naszymi wojskami OPK. Na codzień jednak nasi robili swoje, a oni swoje bez wtajemniczania strony polskiej w niuanse. Do połowy następnej dekady zwinięto większość stacjonarnych posterunków, w tym wszystkie nadmorskie, a miejsce pułku zajął batalion o bardziej mobilnym charakterze. Niektóre obiekty po radzieckich RLP były później brane pod uwagę jako stanowiska pozorne naszych wojsk radiotechnicznych.
    Oprócz tego istniały posterunki przy lotniskach PGWR i te przetrwały aż do końca epoki zimnowojennej.

    Cytat Zamieszczone przez beaviso Zobacz posta
    Nie wspominając o tym, że od wykrycia do startu samolotu mija kilkadziesiąt minut (nawet ponad godzina) na przepływ informacyjno-decyzyjny, a samo wtargnięcie może odbyć się na niskim pułapie i pozostać niezauważone.
    Jeden z tych posterunków WRT PGWR stał w rejonie lotniska w Słupsku (nie znam dat, sam fakt stacjonowania jest bezsporny), więc informacja z niego byłaby dostępna prawie natychmiast, chociażby miała być przekazywana gońcem na piechotę lub gołębiem pocztowym.

    Ponadto właśnie w dzień w zwykłych warunkach atmosferycznych i do tego jeszcze na niskim pułapie naruszenie powinno było zostać szybko zauważone i zidentyfikowane dostępnymi środkami obserwacji wzrokowej, których było niemało: posterunki obserwacyjno-meldunkowe, patrole wojskowe, milicja, lokalne organy administracji, służby leśne, wodne itd., aż po ludność cywilną. I co mamy? Ano, zero w skali Kelvina informacji o tego rodzaju naruszeniach w jakichkolwiek źródłach dokumentalnych. Dla porównania: informacji o analogicznych naruszeniach obszaru ZSRR, NRD i Czechosłowacji, aby ograniczyć się do sąsiadów, jest dostępnych dużo z obu stron "żelaznej kurtyny". Również - a propos machania skrzydłami - o ich skutkach, nierzadko tragicznych dla załóg.

    Cały czas mam na myśli okres właśnie wojny koreańskiej i krótko po niej, do mniej więcej 1954 roku. Później zmienił się charakter tych lotów.
    Ostatnio edytowane przez JacekB ; 22-02-2018 o 17:44

  12. #52

    Dołączył
    Mar 2009

    Domyślnie

    Znam jeszcze taką romantyczną nieco historię z cyklu tak bardziej płaszcza i szpady o Neptunach RB-69 (P2V-7 zmodyfikowane na zamówienie CIA dla potrzeb zwiadu elektronicznego i nie tylko). Trochę można o tym przeczytać tu https://tinyurl.com/ydfbtgw3 trochę więcej tu Lockheed P2V / RB69A Neptune a najwięcej było w jakiejś takiej książce o Skunk Works, której tytułu w tej chwili nie pamiętam.

    Neptuny w Europie latały z Wiesbaden, zasadniczo w misjach rozpoznania radioelektronicznego: zbliżały się do granicy krajów bloku komunistycznego (albo i nie tylko zbliżały) i rejestrowały sygnały radarów i łączność związaną z ich namierzeniem. Albo i nie-namierzeniem. Bo ponoć i do bardziej niegrzecznych rzeczy też służyły. Ponoć zapuszczały się w głąb terytorium Polski, Czechosłowacji, ZSRR (Ukraina, Białoruś) operując na małej wysokości pod osłoną zakłóceń elektronicznych. Ponoć (bo to była ręczna robota, prawie każdy RB-69 wyposażony troszkę inaczej do konkretnych potrzeb) co najmniej niektóre przystosowane były do zrzutu agentów i zaopatrzenia, co najmniej 1 do podchwytywania agentów lub ładunków z ziemi. Ponoć m.in. latały wzdłuż linii elektroenergetycznych, monitorując za pomocą odpowiedniej aparatury ich stan i obciążenie sieci (a więc działalność przemysłu). Ponoć w tych misjach latały załogi dobierane z Polaków, Czechów, Ukraińców itp. odpowiednio do regionu docelowego.

    Sam fakt, że to wszystko takie tajne przez poufne poważnie utrudnia umiejscowienie tego cyrku w czasie. Wiadomo, że RB-69 latały też z Tajwanu nad Chiny i ZSRR. Wiadomo że jakoś na przełomie lat 50/60. zostały wycofane z Europy właśnie w uzupełnienie tych jednostek z Tajwanu (bo w międzyczasie ich tam Chińczycy spuścili kilka). Czy mogły bywać w Polsce przed 1954 - raczej nie (chyba że zwykłe Neptuny marynarki, nie te magiczne RB-69 CIA/sił powietrznych). O ile dobrze pamiętam z tej książki o Skunk Works, wycieczki do europejskich krajów socjalistycznych trwały gdzieś do 1956, potem już tylko to latanie wzdłuż granic. Te rzeczy co teraz znalazłem w necie wskazują na okres nieco późniejszy nawet.

  13. #53
    Awatar Gregor

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Lotnisko dobrej pogody

    Domyślnie


    Polecamy

    Porwania samolotów są uważane za sól współczesnego terroryzmu. Ale nie tylko. W PRL doszło do około 20 takich prób.
    https://www.tvp.info/38590354/bomba-...-i-uciec-z-prl
    Piękna rzecz latać jeśli komu godzi bezpieczniej jednak kto po ziemi chodzi
    Kiedy słyszę na EPRZ SOListy głos na mej głowie płonie włos
    EPRZ FM - czułe granie - tak bije serce Jasionki


    Przewodnik po chmurach

Strona 3 z 3 PierwszyPierwszy 1 2 3

LinkBacks (?)

  1. 05-09-2017, 08:52
  2. 05-09-2017, 01:19
  3. 01-05-2015, 22:53
  4. 18-04-2015, 21:10
  5. 18-04-2015, 14:52
  6. 13-03-2015, 13:40
  7. 24-02-2015, 20:20
  8. 27-12-2014, 11:19
  9. 12-09-2014, 10:17
  10. 06-05-2014, 12:04
  11. 06-04-2014, 15:40
  12. 20-02-2014, 22:46
  13. 20-01-2014, 08:06
  14. 31-12-2013, 10:46
  15. 26-12-2013, 14:41
  16. 04-11-2013, 13:23
  17. 31-10-2013, 02:22
  18. 30-10-2013, 03:31
  19. 30-10-2013, 03:16
  20. 30-10-2013, 03:08
  21. 09-03-2013, 20:40
  22. 16-01-2013, 10:37
  23. 14-01-2013, 09:31
  24. 14-01-2013, 09:13
  25. 13-01-2013, 20:40
  26. 13-01-2013, 17:03
  27. 12-01-2013, 21:33
  28. 27-12-2012, 12:01
  29. 09-11-2012, 22:29
  30. 05-11-2012, 21:26
  31. 22-10-2012, 13:01
  32. 24-09-2012, 15:30
  33. 23-09-2012, 09:02
  34. 02-09-2012, 22:28
  35. 22-08-2012, 22:13
  36. 17-07-2012, 14:12
  37. 17-07-2012, 13:47
  38. 02-06-2012, 19:27
  39. 13-05-2012, 20:29
  40. 13-05-2012, 00:39
  41. 03-02-2012, 16:48
  42. 23-12-2011, 19:56
  43. 28-11-2011, 21:39
  44. 27-11-2011, 17:57
  45. 17-10-2011, 20:57
  46. 04-10-2011, 10:22
  47. 26-09-2011, 09:03
  48. 18-09-2011, 23:18

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •