Muflon,gdyby w tamtych latach można było i gdyby były możliwości filmowania takie jak dzisiaj to............
Przypomina mi się zdarzenie ,które zapadło bardzo głęboko.Nie mozna tego oddać słowami.Ci którzy znają lotnictwo 21-ych w pewnym stopniu mogą to sobie wyobrazić.Jak wczesniej wspominałem w 26 plm młodzież szkoliła się prosto na Bisy.Wykonywali pierwsze samodzielne wyloty po kręgu.Tankowało się tylko 1500.S-ty stały na wschodniej stojance(miejsce obsług międzywylotowych)start i lądowania z kierunku odwróconego.Pogoda DZWA ,trochę chłodno i czasami pojawiające się prądy zstepujące.Jeden adeptów latania podchodził do lądowania i w pewnej odległości od progu taki prąd go popchnął w dół.Zamiast zareagować obrotami zaciągnął drążek.KL(stary fachowiec płk.Sachadyn)widząc ,że za chwilę przepadnie całkowicie zdążył krzyknąć"maxymalne".Chłopak momentalnie pchnął DSS do przodu na szczęście nie łapiąc zapadki blokującej wejście na dopalanie.Od momentu zaciągnięcia drążka s-ot wykonał ruch w prawo do przepadnięcia ,ale dostając w tym momencie obroty zaczął wykonywać lot jaki i ja i wielu innych zobaczyliśmy pierwszy i ostatni raz w życiu.Na pewno widzieliście spadającą na ziemię wahadłowym ruchem kartkę papieru.Wyobrażcie sobie siedem ton aluminium i stali poruszające się w ten sposób z tym że przesuwające się cały czas do przodu na wysokości ok 8-10m na długości 2km(tyle miał nasz pas),dołóżcie do tego jęk s-ka,który, odnosiło się wrażenie ,stara się uratować przed upadkiem.Trwało to do max 30 sekund.Po pierwszych krokach w bok staliśmy z zapartym tchem zafascynowani tym grożnym ale niesamowitym widokiem.Dopiero nad wschodnią samolot zaczął pooooowoli nabierać wysokości z jednoczesnym odchodzeniem w lewo.Po ponownym zajściu i wylądowaniu jasnostalowy kombinezon pilota był z tyłu granatowy.Na gorąco pytaliśmy się co robił.Odpowiedział że nic.Drążka nie mógł ruszyć(miał go dociśniętego do brzucha),siedział,patrzył i czekał co się stanie.Sterować mógł dopiero jak s-ot zaczął wznoszenie.Po przeczytaniu SARPa okazało się że wszystkie parametry lotne zostały przekroczone w stopniu uniemożliwiającym latanie.Okazało się wówczas że 21-y potrafi bronić się przed przepadnięciem,ale nikt nie próbował tego póżniej sprawdzać.
W takiej sytuacji mając kamerę, hit roku jak nie dziesięcioleci.Niesamowite wrażenie;Do dzisiaj wyrażnie pamietam te kilka ton ok 12m nad głową.Refleksje przyszły póżniej,że gdyby pilotowi się nie udało to pewnie my też "mielibyśmy"powazne kłopoty będąc w osi tego lotu.
To taka historyjka z tego "szarego i siemięrżnego" lotnictwa.
"Nigdy nie rezygnujcie"
W.Churchil
Bookmarks