Hej
Czy pilot w samolocie z fotelem K-36 ma możliwość opuszczenia samolotu razem ze spadochronem ale bez fotela ? Czyli awaryjne wyjście, a nie katapultowanie.
Hej
Czy pilot w samolocie z fotelem K-36 ma możliwość opuszczenia samolotu razem ze spadochronem ale bez fotela ? Czyli awaryjne wyjście, a nie katapultowanie.
Stowarzyszenie Miłośników Lotnictwa Ziemi Łaskiej
Nie
"Nigdy nie rezygnujcie"
W.Churchil
Na 100 % ?
Stowarzyszenie Miłośników Lotnictwa Ziemi Łaskiej
Picasa Web - http://picasaweb.google.pl/winmenia.vip
Blog - http://adrianwinkowski.blogspot.com/
Żyć by latać, latać by żyć.
Na całe 100%![]()
Na 100% nie żyje Kopernik i Lenin,choć co do tego drugiego zdania są podzielone.Fotel ma dżwignię "Awaryjne oddzielenie pilota od fotela",ale nie słyszałem,żeby ktoś najpierw oddzielił się od niego w kabinie, a póżniej wygramoliłna zewnątrz.
"Nigdy nie rezygnujcie"
W.Churchil
Choć K-36 i Lenina łączy kraj pochodzenia to na pewno nie ma możliwości opuszczenia samolotu ze spadochronem bez fotela.
Mam nadzieję, że to żart z tą dźwignią, gdyż o takowej nie słyszałem, choć przyszło mi siedzieć na tym fotelu kilkaset ładnych godzin.
Cały proces katapultowania i oddzielenia od spadochronu przebiega automatycznie. Spadochron umieszczony jest w zagłówku, bez możliwości wyjęcia go w jakikolwiek sposób przez pilota.
Pasy ucinane są piroucinakami bez ingerencji zainteresowanego, elementem spinającym wszystko są zamki OSK w wersji z indywidualną uprzężą pilota lub jeden zamek (nie pamiętam nazwy) spinający wszystkie pasy. I tylko te elementy służą do uwolnienia się z pasów.
Poza tym jest dźwignia przyciągania pasów biodrowych, dźwignia blokowani pasów, zapinka szybkiego rozłączania podłączonej maski i stroju przeciwprzeciążeniowego (lub WUK). Taśmy do oderwania pokrywy NAZ-a by opadł na lince niżej i nie połamał nóg w czasie lądowania przy niekorzystnym ułożeniu (nie ma tego w instrukcjach). Dźwignia uruchomienia podawania tlenu z aparatu spadochronowego. No i najważniejsza dźwignia wszystkich dźwigni, czyli popularne uszy lub spusty jak zwykło się o tym mawiać, jest podwójn, koloru czerwonego i również pomiędzy nogami.
Zdecydowanie pilot nie ma możliwości oddzielenia się razem ze spadochronem od fotela K-36 bez użycia katapulty.
Natomiast taki wariant był możliwy na fotelu KM 1 - w przypadku uszkodzenia systemu odstrzału pilot za pomocą dźwigni awaryjnego otwarcia zamków wiążących a pilot mógł opuścić samolot przez burtę.
Osobiście nie słyszałem aby taki sposób opuszczania samolotu był praktykowany w naszym lotnictwie.
Toyo,nie znam budowy K36 tak dobrze jak Ty, pisząc o dżwigni "Awaryjne oddzielenie....."zastosowałem analogię do KM1M.Odzielenie następuje natychmiast lub po pewnym czasie w zależności od wysokości katapultowaniaJeżeli przy założonej wysokości nie zadziałał automat pilot mógł to zrobić ręcznie.
Jasne że nikt nie zrobi tego w kabinie.
Ostatnio edytowane przez Długi ; 01-07-2009 o 13:31
"Nigdy nie rezygnujcie"
W.Churchil
Długi napisał :
Odzielenie następuje natychmiast lub po pewnym czasie w zależności od wysokości katapultowania Jeżeli przy założonej wysokości nie zadziałał automat pilot mógł to zrobić ręcznie.
W fotelu KM 1 tak było - zapewniały to automaty czasowe PPK 1 i PPK2 . Oba automaty były ustawione na wysokość 3000 m - tzn że powyżej tej wysokości blokowały otwarcie spadochronu ( piszę w dużym skrócie ) a wiązało to się z ograniczonym zapasem tlenu. Poniżej tej wysokości otwarcie układu wiążącego a tym samym otwarcie spadochronu następowało natychmiast.
Uważam, że nie należy porównywać żadnego z tych foteli do siebie jeśli chodzi o konstrukcję czy zasadę działania poszczególnych układów. To są tak różne fotele i powstawały w różnych czasach gdzie była inna filozofia w sposobie ratowania lotnika.
Jasne że nikt nie zrobi tego w kabinie.
A dlaczego nie ?? - instrukcja przewidywała i taką możliwość aby zrobić takie coś w kabinie a następnie wykonać np. górkę .
Ostatnio edytowane przez Grzegorz5710 ; 02-07-2009 o 23:27
A czy jest znany przypadek, ze delikwent nie był w stanie się wykatapultować z powodu awarii systemu tzn ciągnie za dźwignię a tu nic.
Badania katastrof nie wskazały w żadnej z nich na awarię systemu opuszczania samolotu, choć w jednym z przypadków po kilku latach były wątpliwości, czy aby nie to przyczyniło się do śmierci pilota. Podkreślam, że były to jedynie spekulacje, na dodatek kilka lat po katastrofie.
Skąd wzięły się wątpliwości?
Podczas przeglądu i obsługi fotela K-36 stwierdzono brak możliwości wyciągnięcia dźwigni katapultowania. Nie chodziło nawet o zwiększone siły, ona wcale nie wychodziła do pozycji w której mogłoby nastąpić katapultowanie. Natychmiast rozebrano cały mechanizm spustowy i okazało się, że jeden z elementów ma inne wymiary niż powinien, w związku z czym blokuje ruch dźwigni uniemożliwiając pilotowi opuszczenie samolotu. Wstrzymano loty na samolotach z fotelem K-36 i dokonano ich przeglądów. W innych egzemplarzach nie stwierdzono tej wady produkcyjnej.
To nasunęło myśl, że jeden z pilotów którzy zginęli na Su-22 nie użył fotela z tego właśnie powodu. Ale podkreślam z całym naciskiem, że były to spekulacje i domysły nie poparte żadnymi badaniami.
Prawdopodobnie tak ale są to tylko domysły, przypuszczenia.
Płk Wyciślik był na tyle doświadczonym lotnikiem, iż wiedział o ewentualnych skutkach podjętej decyzji przymusowego lądowania. Z tego co pamietam wszyscy się zastanawiali dlaczego nie katapultował sie choć zasady są wyraźne. Nie meldował przez radio o ewentualnym uszkodzeniu fotela. Dopiero po ujawnieniu usterki na fotelu K-36 nasunęły się przypuszczenia, że płk Wyciślik nie katapultował się z tego powodu. Niestety pozostaje to w sferze przypuszczeń bo nie zbadano samego fotela
"Pamięci lotników wojskowych 1945 - 2003"
Tyle wiem oficjalnie.Okoliczności katastrofy: Pilot samolotu Su-22M4 z 8. plmb w Mirosławcu wykonywał oblot techniczny samolotu w dzień w zwykłych warunkach atmosferycznych. Na wysokości 10 000 m, wskutek zamarznięcia kropelek wody w głównej instalacji odbiorników ciśnień powietrznych wystąpiły błędne wskazanie przyrządów pilotażowo-nawigacyjnych. Niewłaściwe działanie pilota, wynikające z odczytania błędnych wskazań przyrządów, doprowadziło do wyłączenia silnika w powietrzu. Pilot nie katapultował się, lecz podjął próbę wylądowania w terenia przygodnym, w okolicach Czaplinka. W czasie lądowania samolot rozbił się, pilot poniósł śmierć.
Bookmarks