Pokaż wyniki od 1 do 12 z 12
  1. #1

    Dołączył
    Aug 2008
    Mieszka w
    Wenus

    Domyślnie Polscy piloci polegli na językach


    Polecamy

    Efekt porannej lektury czytnika RSS. WTF? Znów szukanie na siłę sensacji, czy rzeczywiście jakaś grubsza sprawa?

    Urząd Lotnictwa Cywilnego (ULC) unieważnił 185 pilotom zaświadczenia o znajomości angielskiego. Bez nich od marca 2011 r. nie będą mogli latać za granicę - ujawnia "Rzeczpospolita". Gazeta ustaliła, że problem dotyczy głównie pilotów z PLL LOT.



    Fot. Wojciech Surdziel / AG





    Zakwestionowane świadectwa miały potwierdzać ukończenie kursu (tzw. poziom czwarty operacyjny) w ośrodku egzaminacyjnym ToPilots w Niemczech. ULC nabrał podejrzeń co do prawdziwości świadectw pilotów, gdyż na liście zdających w Niemczech pojawili się piloci, którzy odpadali (niektórzy wielokrotnie) w certyfikowanym przez urząd teście organizowanym w Polsce. Tylko w tym roku spośród niemal 300 pilotów zdających w kraju egzamin oblało aż 40 proc.

    Zdanie egzaminu z angielskiego jest wymogiem bezpieczeństwa. Zgodnie z wytycznymi Organizacji Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego od 5 marca 2011 r. żaden pilot, który nie posiada ważnego certyfikatu, nie będzie mógł usiąść za sterami samolotu lecącego za granicę. Egzamin z poziomu czwartego operacyjnego poświadcza umiejętności prowadzenia rozmów z wieżą kontrolną.

    Jak wynika z dokumentów, do których dotarła "Rz", kilka tygodni temu niemiecki ośrodek poinformował ULC, że nie przeprowadzał egzaminów dla polskich pilotów. Informacje te potwierdziła rzeczniczka urzędu Katarzyna Krasnodębska.

    Okazało się, że wszyscy polscy piloci zdawali go masowo u jednego egzaminatora (procedury wymagają dwóch oceniających), który działał co prawda pod szyldem ToPilots i posługiwał się wzorem świadectwa tego ośrodka, ale robił to na własną rękę. PLL LOT nie odpowiedział na pytanie gazety dotyczące tych podejrzeń.

    Więcej szczegółów sprawy dziś na łamach "Rzeczpospolitej".


    Źródło: "Rz"
    źródło: Polscy piloci polegli na językach

  2. #2
    Awatar SAR37

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    KRK

    Domyślnie

    Kolejna głupota i tania sensacja - fakt, że egzaminator niemiecki nie miał uprawnień do egzaminowania na poziom a tylko na przedłużanie certyfikatu znajomości, to jednak stwierdzenie " Egzamin z poziomu czwartego operacyjnego poświadcza umiejętności prowadzenia rozmów z wieżą kontrolną " służy tylko manipulacji.
    Przecież aby latać za granicę trzeba umieć się porozumieć a do tej pory latali i wszystko było OK (może poza nielicznymi wyjątkami, gdzie starsi kapitanowie brali młodego F/O z językiem angielskim na odpowiednim poziomie, który prowadził korespondencję).
    A dlaczego nie napiszą, że sam egzamin RELTA jest bardzo trudny do zdania (niektórzy mówią, że trudniejszy od FCE) i nawet tzw. native speakers w ULC-u dostają tylko 4???
    A co z powiązaniami pracowników ULC z RELTą - dziennikarz o tym zapomniał?
    heliHansa

    "Największe zagrożenia dla Polski to nacjonalizm i klerykalizm"
    Jerzy Giedroyc


  3. #3
    L4
    L4 jest nieaktywny
    Awatar L4

    Dołączył
    Feb 2009
    Mieszka w
    w lesie

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez SAR37 Zobacz posta
    A dlaczego nie napiszą, że sam egzamin RELTA jest bardzo trudny do zdania (niektórzy mówią, że trudniejszy od FCE) i nawet tzw. native speakers w ULC-u dostają tylko 4???
    Mowa o zwykłym "First Certificate in English" czy to jakiś specjalny lotniczy?

  4. #4

    Dołączył
    Mar 2008
    Mieszka w
    EPKK

    Domyślnie

    Test ze znajomości angielskiego określa i klasyfikuje ICAO. Minimalny wymagany poziom to tzw. 'level 4' w sześciostopniowej skali. Dany poziom określa też czas po którym trzeba odświeżyć uprawnienie.


  5. #5
    jas
    jas jest nieaktywny

    Dołączył
    Mar 2007
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie

    Szokujące do jakich metod ucieka się ULC, aby zatuszowac własną niekompetencję.
    Może pani Krasnodębska powinna coś opowiedzieć o owym przetargu, który wyłonił RELTE jako podstawowy sposób ezgaminowania.
    A było to parę miesięcy przed tym jak część egzaminatorów znalazła się w więzieniu śledczym, po zarzutami korupcji w LKE.
    Ci, którzy roztrzygali o wyniku przetargu dziwynym trafem przestali być urzędnikami ULC parę tygodni przed aresztowaniami.
    ULC nie wyznaczył żadnych procedur egzaminowania pilotów i kontrolerów, do czego był zobowiązany jako nadzór państwowy. I teraz stanowi "prawo powielaczowe", dowolnie uznając lub nie ważność certyfikaktów językowych uzyskaną niezależnie od RELTY, tej w wydaniu ULC. Bo piloci bez problemów zdają egzaminy, nawet systemu RELTY zdane na Litwie, Szwecji czy Łotwie! Jest to czysta obrona interesów osób zaangazowanych w obronę RELTY w Polsce. ULC wydał ładnych parę milionów na zakup systemu i licencji systemu i w razie jakiejś zewnętrzej kontroli, trudno się będzie wytłumaczyć z pieniędzy wyrzuconych w błoto.
    Dlatego trzeba "wyciąć' konkurencję, również tę zagraniczną, bo piloci czy kontrolerzy mają formalnie prawo zdawania w dowolnym ośrodku egzaminowania we wszystkich państwach należacych do ICAO.
    Dlatego doszukano się blędów formalnych, i tylko formalnych w przprowadzaniu tych egzaminów w Monachium, bo piloci praktycznie ze wszystkich firm lotniczych w Polsce zaczęli zdawać tam egzaminy. Nie trzeba było, jak w ULC, czekać miesiącami na wyik egzaminu, bo był on oceniany natychmiast.
    Więc kilkanaście zatrudnionych osób do przeprowadzania i oceny egzaminów ULC, zaczęło od kilku miesięcy tylko figurować na liście płac nie wykonując żadnej pracy.
    Taki tez ma wydźwięk skandaliczna wypowiedź D.Szpinety, którego ośrodek Adastra, uzyskał certyfikat na przeprowadzanie egzaminów z angielskiego.
    Tu też chodzi tylko o kasę, tym razem dla polskiego "bizesmena''. Liczy on na to że piloci, którym ULC nie uznał certyfikatów zwrócą się rówież do niego, a egzamin kosztuje ładną sumkę 700PLN!
    Także sprawa ma jeden oczywisty wymiar, tylko finansowy, tak dla ULC, jak dla Adastra...
    Poza tym piloci i kontrolerzy wnoszą teraz skargę na działanie ULC do Ministra Infrastruktury. Może taka akcja prasowa przekona Ministra, że ULC działa zgodnie z prawem bez wdawania się w szczegóły?
    Trzeba było tylko dorobić watpliwą ideologię i utrącić konkurencję. A prasa chętnie opisze to jako aferę i napędzi klientów.
    Pozdrawiam
    jas
    Ostatnio edytowane przez jas ; 30-11-2010 o 12:16

  6. #6
    Awatar Katowiczanin

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Katowice

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez L4 Zobacz posta
    Mowa o zwykłym "First Certificate in English" czy to jakiś specjalny lotniczy?
    Podłączam się do pytania, bo jeżeli rzeczywiście ten egzamin ma być poziomem trudności podobny do popularnego FCE to znaczy, że każdy pilot powinien go zdać z zamkniętymi oczami!!! Przecież FCE to zabawa a nie egzamin!
    ..::WizzAir::..
    Now We Can All Fly :)

  7. #7
    Awatar Atco

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Poznań

    Domyślnie

    Co do egzaminów dla kontrolerów: zdajemy ELPAC: Elpac.info / Home - Elpac.info
    Egzaminy z angielskiego lotniczego różnią się zasadniczo od FCE, bo to nie jest egzamin z gramatyki angielskiej, idiomów czy spraw stricte językowych.
    Mimo, że 2 lata temu zdałem ELPAC na poziom 5 i jeszcze przez 3 lata mam spokój uważam, że forma przeprowadzania tego egzaminu jest w dużej mierze nieporozumieniem. Nie testuje on bowiem sprawności w używaniu angielskiego, a sprawność obsługi komputera. Sporo osób ma kłopoty nie ze zroumieniem tekstu, a z wpisywaniem odpowiedzi podczas gdy nagranie jest cały czas odtwarzane i nie ma możliwości poprawienia błędów. Taka małpia sprawność w klepaniu w klawiaturę nie jest kontrolerowi do niczego potrzebna. Co jeszcze dziwniejsze, nie ma w Polsce możliwości uzyskania poziomu 6 (a sam ELPAC nie testuje angielskiego na poziomach innych niż 4 i 5.
    Byłbym ostrożny z lekką ręką rzucanymi uwagami, że te egzaminy to kaszka z mlekiem i średnio rozgarnięty lotnik powinien je zdać z palcem w nosie albo w czymś jeszcze innym. Zachęcam do spróbowania swoich sił
    Overview - RELTA
    BASE

    PS RELTy nie zdawałem, moje uwagi odnoszą się do ELPACa.
    "Rząd nie zamawiał analiz, które uzasadniałyby konieczność budowy CPK. Wild mówi, że wydłużyłoby tylko proces inwestycyjny."

  8. #8
    jas
    jas jest nieaktywny

    Dołączył
    Mar 2007
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie Niekompetencja w ULC

    Cytat Zamieszczone przez Katowiczanin Zobacz posta
    Podłączam się do pytania, bo jeżeli rzeczywiście ten egzamin ma być poziomem trudności podobny do popularnego FCE to znaczy, że każdy pilot powinien go zdać z zamkniętymi oczami!!! Przecież FCE to zabawa a nie egzamin!
    To egzamin specjalistyczny, nie ma nic wspólnego z FCE.
    Nie ma nic wspólnego z innymi egzaminami z języka angielskiego.
    Ani pod wzgledem struktury egzaminu ani metodyki. Ponadto nasuwa się pytanie do ULC, dlaczego wybrał alternatywyny sposób egzaminowania pilotów i kontrolerów, a nie sposób podstawowy, czyli przeprowadzany przez ratera na stanowisku operacyjnym. Czyli w przypadku pilotów w trakcie lotu resjowego lub treningu symulatorowego, lub w przypadku kotrolerów na stanowisku operacyjnym.
    Ponadto niemal wszyscy piloci LOT, Wizz czy innych firm lotniczych w Polsce byli szkoleni w zagranicznych ośrodkach szkolenia przez anglojezycznych instruktorów.
    Zgodnie z Uchwałą ICAO, na którą powołuje się ULC, powinno być to podstawą do zaliczenia tego egzaminu. ULC bezpodstawnie żąda zdawania egzaminu typu initial a nie typy refreshment. A takie powinny dotyczyć pilotów latających w kompaniach lotniczych.
    Zaniedbań jest tak wiele, że ULC zdecydował się na "kontrolowany przeciek" aby ujawnic "aferę".
    Pozdrawiam
    jas

  9. #9
    Student pilot
    Goście

    Domyślnie

    SAR37: Nie wiem na ile siedzisz w temacie ale w środowisku na sam dźwięk słowa "Macdonald" wszyscy wiedzą o co cho.

  10. #10
    Awatar SAR37

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    KRK

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Student pilot Zobacz posta
    SAR37: Nie wiem na ile siedzisz w temacie ale w środowisku na sam dźwięk słowa "Macdonald" wszyscy wiedzą o co cho.
    Doskonale wiem, że "Mcdonald" w tym wydaniu nie ma nic wspólnego z pewna firmą od fast food'ów...
    Piloci w liniach, którzy operują angielskim na poziomie wczesnych klas szkoły podstawowej a mimo to "fruwają" poza nasz kraj to oczywiście naganna sprawa.

    Niemniej jednak, wkurza mnie specyficzne podejście Urzędu do petenta: podpisz, potwierdź, dodaj załącznik, znowu potwierdź, zapłać i niech ktoś poświadczy, że TY to naprawdę TY (spróbujcie złożyć wniosek w ULC-u tylko z dowodem osobistym - nic nie załatwicie! Trzeba potwierdzić "SIEBIE" notarialnie lub.... pracownik w BOK potwierdzi ale za stosowną opłatą!!!).
    Czyste wojsko! Gdzie każdy podpis musi być potwierdzony innym od przełożonego plus stosowna pieczęć bo z założenia wychodzi się, że wszyscy kłamią...
    Tak samo jest z angielskim - najlepiej byłoby corocznie sprawdzać poziom angielskiego, żeby nie było, że Urząd nie panuje nad lotnictwem i do tego ustalić jedyny słuszny rodzaj egzaminowania: jak obleją to ponownie przyjdą "po prośbie" a kasa leci i jest high life!!! Wszystkie tyłki (czytaj: etaty) zabezpieczone i ustawione - "i kto nam zarzuci, że nic nie robimy???"
    heliHansa

    "Największe zagrożenia dla Polski to nacjonalizm i klerykalizm"
    Jerzy Giedroyc


  11. #11
    Awatar thewho

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    WAW

    Domyślnie

    Prawda jest taka, że wie-lu doświadczonych kapitanów rozmawia z wieżą po polsku lub rosyjsku, a po angielsku duka – komentuje Dariusz Szpineta, pilot instruktor.
    Po rosyjsku...

  12. #12

    Dołączył
    May 2010

    Domyślnie


    Polecamy

    Niezły ten "pilot instruktor" widać, że jakiś niedowartościowany. Ja sam osobiście dukam po polsku jak się lata np.: do RZE, GDN. Ale nie z tego powodu, że nie umiem po angielsku tylko żeby sobie od czasu do czasu przypomnieć korespondencję w języku ojczystym. I wielu "doświadczonych" tez tak robi. Oczywiście na Okęciu nigdy nie usłyszałem polskiego ani tym bardziej rosyjskiego. A tu proszę z tego faktu robi się aferę. Tylko w PL możliwe. W Paryżu francuz nawet nie pomyśli, że może powiedzieć po angielsku i nikt im nie wyrzuca, że nie znają angielskiego. Ehh..


Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •