Pokaż wyniki od 1 do 12 z 12
  1. #1
    ModTeam
    Awatar egon.olsen

    Dołączył
    Mar 2007
    Mieszka w
    EPWA
    Wpisów
    46

    Domyślnie Teatr w Locie, czyli jak się ustawiało konkurs na Prezesa PLL LOT


    Polecamy

    Artykuł, który się ukazał tydzień temu w dodatku Plus Minus 'Rzeczpospolitej'.

    Michał Majewski, Paweł Reszka

    Gdyby LOT był firmą prywatną, właściciel wyznaczyłby prezesa. A prezes wybrałby sobie do zarządu ludzi, z którymi chce pracować. Ale LOT jest państwowy. To znaczy, że wszystko można zrobić, tylko najpierw trzeba się trochę pobawić w teatr

    Piróg, Jaszczyk, Książczyk – to od lat team. Najstarszy jest Marcin Piróg – 51 lat, inżynier po Politechnice Lotaryńskiej w Nancy i absolwent studiów menedżerskich na Harvardzie. Dwaj pozostali to trzydziestokilkuletni ekonomiści. Młodzi zdobywali ostrogi menedżerskie w firmie Carlsberg Polska, gdzie Piróg od 2000 r., przez osiem lat był prezesem. Ostatnio na chwilę – oczywiście razem – pojawili się w wystawionej na sprzedaż państwowej spółce Ruch. Teraz ekipa pojawiła się w PLL LOT.

    Szarańcza w ruchu

    Tercet ma różne notowania na rynku. Niechętni mówią, że „Piróg & the boys” niczego dobrego nie zrobili dla państwowego, notowanego na giełdzie Ruchu, bo rządzili tam zbyt krótko – niepełne trzy miesiące – i firma notuje straty, tak jak notowała je wcześniej. Związkowcy nazywają ich „szarańcza”, mając w pamięci beznamiętną wypowiedź Piróga o tym, co jest potrzebne, by uzdrowić Ruch – „poprawa warunków handlowych, ograniczenie asortymentu w punktach sprzedaży oraz zwolnienia grupowe”.
    To wszystko jest jednak nieważne, bo w czasach krótkich rządów Piróga zakończono negocjacje z inwestorem Eton Park. Wiceminister skarbu Zdzisław Gawlik twierdzi, że dzięki „ekipie” państwo zarobiło kilkadziesiąt milionów więcej, niż oczekiwano.
    – Wykonali kilka prostych ruchów, przejrzeli umowy, renegocjowali niektóre, niewiele więcej. A efekt był świetny. Kiedy Piróg kończył misję w Ruchu, spotkaliśmy się. Dziękowałem za to, co zrobił. On pytał, czy jest dla niego miejsce w spółkach Skarbu Państwa, czy może aplikować. Powiedziałem mu oczywiście, że nie widzę żadnych przeszkód – opowiada nam wiceminister. Dlaczego Piróga w ogóle zainteresowała praca w spółkach Skarbu Państwa? To pytanie zadawał mu Robert Gwiazdowski z Centrum im. Adama Smitha (panowie zasiadali w radzie nadzorczej prywatnej firmy): – Odpowiedział, że nudzą go już spokojne spółki i potrzebuje zastrzyku adrenaliny. Na pewno rolę odegrało również to, że Piróg dobrze zna Adama Leszkiewicza – opowiada Gwiazdowski. Leszkiewicz to wiceminister skarbu i od lat najbliższy współpracownik obecnego szefa resortu, Aleksandra Grada.



    Podkręcić i sprzedać

    LOT jest w trochę podobnej sytuacji co Ruch. Przynosi poważne straty, jest dla Skarbu Państwa kulą u nogi. Z drugiej strony trudno sobie wyobrazić, by państwo dopuściło do tego, by LOT zbankrutował. Strategia jest więc prosta. Najlepiej znaleźć inwestora i spółkę sprzedać. Przed sprzedażą dobrze byłoby podkręcić wyniki finansowe, żeby uzyskać lepszą cenę. Do tego ekipa Piróga wydawała się najlepsza. Skoro właściciel, czyli Skarb Państwa, uważa, że Piróg jest najlepszy, to o co chodzi? Niech go wyznaczy, rozliczy i po kłopocie.
    Jednak był problem. Skarb Państwa nie może ot tak sobie wyznaczyć prezesa. Najpierw – zgodnie z prawem – trzeba rozpisać konkurs i liczyć na to, że faworyt wygra, czyli przekona radę nadzorczą.
    Teoretycznie nie powinno być kłopotu. Skoro Skarb Państwa jest większościowym właścicielem, to minister może wezwać członków rady i powiedzieć, kto powinien wygrać.
    – To mit, to nie działa tak, że minister coś każe, a oni wykonują. Sprawy personalne są zawsze delikatne – tłumaczy nam urzędnik z resortu skarbu.

    Analiza z szóstego piętra

    Zaczęło się od tego, że jeszcze przed konkursem w LOT zostały zatrudnione na podstawie umowy-zlecenia dwie nowe osoby. Byli to Michał Jaszczyk i Przemysław Książczyk, czyli młodsza część menedżerskiego tercetu. Umowa trwała od 6 października do końca miesiąca. Dostali pokój na piętrze zarządu. Ich zadaniem było przygotowanie analizy „efektywności biznesowej spółki PLL LOT”. Czyli co?
    – Chodzili po najważniejszych ludziach w LOT i pytali o szczegóły dotyczące spółki. O siatkę połączeń, sprawy handlowe. Niektórym z menedżerów przedstawiali się jako audytorzy z Ministerstwa Skarbu – opowiada jeden z dyrektorów LOT.
    Według naszej wiedzy o zatrudnienie Jaszczyka i Książczyka prosili wysłannicy resortu skarbu. Czy to prawda?
    Zbigniew Mazur, wówczas p.o. prezesa, dziś wiceprezes ds. finansowych, który umowę podpisywał, mówi krótko:
    - Polityka personalna do sprawa firmy, nie zmierzam tego komentować.
    - A analizę Jaszczyka i Książczyka pan dostał?
    - Tak, w mojej ocenie jest wartościowa.
    Wiceminister Gawlik twardo zaprzecza, że namawiał do jakichś rozwiązań personalnych w LOT.
    - Polecał pan współpracowników Piróga?
    - Zdecydowanie nie.
    - A ktoś inny z ministerstwa?
    - To duże ministerstwo, a oni byli tu znani z tego, co im się udało zrobić w Ruchu.

    Mazur w finale

    Do LOT zgłosiło się 20 kandydatów na prezesa. Ale faworyt był jeden. "Puls Biznesu" 19 października, więc przed upływem terminu zgłaszania się do konkursu, napisał, że najpewniej wygra Marcin Piróg.
    Każdy z kandydatów w komplecie konkursowych dokumentów dostał statut i wyniki finansowe za zeszły rok. Reszta była w ich rękach. Żeby wygrać, trzeba było przekonać do swojej wizji radę nadzorczą. Konkurenci powinni mieć równe szanse. Pytanie, czy rzeczywiście mieli.
    Czy byli podwładni Piróga nie podzielili się z nim wiedzą na temat LOT?
    Prezes zaprzecza: „Michał i Przemek nie pomagali mi w żaden sposób w konkursie. Korzystałem z materiałów dostarczonych mi przez PLL i mojego doświadczenia jako zarządzającego spółkami”.
    Piróg przeszedł do drugiego etapu konkursu. Tam już było trudniej, bo jego przeciwnikiem był Marek Mazur, były prezes LOT, menedżer z dużym doświadczeniem. Jednak i jego Piróg pokonał. Mazur odmawia rozmowy na temat konkursu.


    Janku, musimy się rozstać


    3 listopada odbyło się pierwsze spotkanie nowego prezesa Marcina Piróga z zarządem i najważniejszymi dyrektorami. Mówiono o przyszłości firmy.
    Nowy szef, korzystając z okazji, zaproponował wszystkim przejście na „ty”, przy okazji błysnął poczuciem humoru. Tłumaczył, że przechodzenie na „ty” wcale nie utrudnia pracy. Nawet zwolnić kogoś, z kim jest się na „ty”, jest łatwiej, bo krócej. Zamiast mówić „panie Janku, musimy się rozstać”, mówi się po prostu „Janku, musimy się rozstać...”.
    Dowcip prezesa zmroził wielu uczestników spotkania.
    Potem było jeszcze ciekawiej. Opieramy się na relacjach trzech uczestników narady. Stwierdzili oni, że Tomasz Dakowski, dyrektor pionu sprzedaży, zadał prezesowi pytanie, jak ocenia sytuację w świetle ustaleń panów Jaszczyka i Książczyka, którzy robili analizę w firmie?
    Piróg miał odpowiedzieć, że na wnioski jest jeszcze za wcześnie, ale wiedza zebrana przez obu panów pomogła mu się przygotować do konkursu.
    Sala na sekundę zamarła, bo oznaczało to, że prezes mimochodem przyznał się do udziału w ustawieniu konkursu. Jeden z uczestników spotkania skomentował szeptem, na gorąco: „No, nieźle pojechał!”.
    Prezes Piróg nie przypomina sobie, żeby odpowiadał na takie pytanie na posiedzeniu 3 listopada.

    Otwórzcie się. Na prokurentów!

    Następnego dnia prezes wysłał do dyrektorów LOT maila informującego o jednej z pierwszych decyzji zarządu:
    „Z dniem 4 listopada 2010 uchwałą zarządu do spółki zostało powołanych dwóch prokurentów Michał Jaszczyk i Przemysław Książczyk. Będą oni wspierać zarząd i kluczowych pracowników w organizacji opracowania trzyletniej strategii dla LOT”.
    Piróg nie ukrywał przed dyrektorami, że Jaszczyk i Książczyk to ludzie, których ceni, którym ufa, z którymi pracował. Mail był dowodem, że obaj mają mieć w firmie szczególną pozycję:
    „Obydwie osoby posiadają bogate doświadczenie zawodowe w obszarach komercyjnych, operacyjnych oraz finansowych dużych organizacji międzynarodowych i procesach restrukturyzacji spółek. Z obydwoma prokurentami miałem okazję pracować w ciągu ostatnich dziesięciu lat, gdzie wspólnie osiągaliśmy doskonałe wyniki finansowe prowadzonych spółek. Proszę wszystkich o otwartość i chęć współpracy” – pisał prezes.


    Samolot wyżej i niżej


    Faktem jest, że Piróg nie zna się na lotnictwie. Kiedyśmy byli u niego, tłumaczył nam ze swadą, że samoloty oczekujące na lądowanie latają nie tylko obok siebie, ale także jeden nad drugim! Zrozumieliśmy, że dla prezesa to nowość (my na przykład wiedzieliśmy, że jeden samolot może latać nad drugim, choć na lotnictwie się nie znamy).
    - Panowie, czy dyrektor szpitala musi być lekarzem? – pytają nas w Ministerstwie Skarbu – LOT nie brakuje pilotów, brakuje menedżerów i kultury korporacyjnej.
    Brak kultury korporacyjnej? Coś w tym jest, bo na jednym z ostatnich posiedzeń zarząd zajmował się m.in. tym, jakiej firmy soczki powinny znajdować się na pokładach samolotu. Z drugiej strony, czy w kulturze korporacyjnej mieści się np. to, że firma, która ma zarząd, ma jeszcze dwóch prokurentów, którym ufa prezes?
    I tu jest prawdziwy problem, bo żeby Jaszczyk i Książczyk zostali członkami zarządu, rada nadzorcza musiałaby rozpisać konkurs, do którego zgłosiłoby się wielu kandydatów i zabawa rozpoczęłaby się na nowo. Czyli Piróg nie może mieć w zarządzie tego, kogo chce, tylko tego, na kogo zgodzi się rada. Prokurenci więc, według oficjalnej wersji, mają zajmować się strategią firmy, a zarząd bieżącą działalnością!
    Tak samo ma się rzecz z konkursem na stanowisko prezesa. Jest jasne, że właściciel uważał, że Piróg jest najlepszym kandydatem. Człowiekiem, który poprawi wyniki spółki, tak żeby można było ją sprzedać za przyzwoite pieniądze. Taki jest plan ministerstwa. Jednak żaden z urzędników resortu nie mógł powiedzieć wprost: „Tak, stawialiśmy na niego”.
    Zamiast tego były znaczące uśmiechy, wodzenie wzrokiem po suficie, tłumaczenie, że w „prywatnej spółce byłoby to oczywiste, ale w państwowej mamy przecież przepisy”.
    – Prawda jest taka. I tak było przesądzone, że prezesem będzie Piróg. Gdyby nie to, że od miesiąca w spółce działali jego koledzy, Piróg przez pierwsze tygodnie uczyłby się, jak chodzić po korytarzach. A tak zaczął pracę z marszu. Spółka oszczędziła miesiąc. Ale ja wam tego oficjalnie nigdy nie powiem – tłumaczy urzędnik z ministerstwa.
    Jednym słowem wszyscy wiedzieli, co jest grane. Dlaczego nikt nie zaprotestował? Dlaczego odegrano przedstawienie?
    – Zmieniając troszkę popularną odpowiedź, powiem – „nie takie rzeczy ze szwagrem widzieliśmy”. Za długo żyję w Polsce, żeby mnie to dziwiło. Skarb wybrał kogo chciał, a dużo ważniejszą rzeczą jest tragiczna sytuacja LOT, który znalazł się nad przepaścią – mówi jeden z uczestników konkursu.

    Czas zmienić prawo?

    Przepisy to rozporządzenie Rady Ministrów z 18 marca 2003 roku, które opisuje procedury konkursowe w państwowych spółkach.
    Rozporządzenie było przyjmowane w nieco innych czasach. Skarb miał dużo więcej spółek i wielu „Staszków, którzy chcieli się sprawdzić w biznesie”. Ideą było ukrócenie nepotyzmu i rozdzielania stanowisk według klucza partyjnego.
    Pytanie, czy przepisy nie są dziś archaiczne? Z jednej strony tak, bo skoro właściciel prywatny może zatrudnić sobie kogo chce, to dlaczego właściciel państwowy ma być dyskryminowany? Tym bardziej że dla doświadczonego menedżera kilkanaście tysięcy, które może zapłacić mu miesięcznie LOT, nie jest sumą rzucającą na kolana. Tak więc dobrzy fachowcy raczej nie stoją w kolejce przed drzwiami ministerstwa, a raczej na odwrót – to Skarb na nich poluje. Na drugiej szali trzeba jednak położyć wcześniejsze doświadczenia z kolesiostwem w spółkach i dzieleniem łupów. Czy politycy już z tego wyrośli?
    Grażyna Kopińska z Fundacji Batorego: – Opisana przez was sytuacja pokazuje, że rozporządzenie z 2003 roku jest nieżyciowe i chyba należałoby zastanowić się nad jego zmianą. Właściciel przedsiębiorstwa, jak rozumiem, w dobrej wierze uznał, że ci konkretni menedżerowie dają nadzieję na wyprowadzenie LOT znad przepaści. Postawił na nich, ale nie mógł normalnie tych ludzi wprowadzić do spółki. Przepisy sprowokowały decydentów do wejścia w sytuację dwuznaczną i biznesowo nieprzejrzystą.
    Grażyna Kopińska wskazuje na jeszcze jeden „nieżyciowy” zapis w rozporządzeniu z marca 2003 roku. W konkursach, według przepisów, po pierwsze liczy się „wiedza o zakresie działalności spółki oraz o sektorze, w którym działa”.
    – W Stanach Zjednoczonych są menedżerowie, którzy zajmują się wyprowadzaniem spółek na prostą, niezależnie od branży. Ich atutem jest sprawne zarządzanie. Gdy stawiają na nogi firmę motoryzacyjną, nie muszą dokładnie wiedzieć, czym różnią się silniki w samochodach Forda i Chryslera.

    Satysfakcja

    W komórce Marcina Piróga za dzwonek robi kawałek piosenki Stonsów „Satisfaction”. I jest to bardzo a propos jego obecnej sytuacji. Został prezesem, wygrał konkurs, cieszy się zaufaniem właściciela, pracuje z zaufanymi ludźmi, czeka go poważne wyzwanie.
    Wszystko byłoby OK, gdyby nie to, że Piróg – poważny biznesmen – po to, by dostać posadę, musiał odegrać teatralną rolę i wszyscy o tym wiedzą.
    Dlatego „Satisfaction” nowego prezesa LOT jest niepełna.
    Pozdrawiam
    Krzysztof Moczulski


  2. #2
    Awatar cart

    Dołączył
    Aug 2008
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie

    Spoko, parę miesięcy, max rok i on popłynie ;-)
    Moje podróże - http://www.piotrwasil.com


  3. #3
    Zbanowany
    Dołączył
    Aug 2008
    Mieszka w
    Bielsko-Biała
    Wpisów
    10

    Domyślnie

    Po przeczytaniu tego artykułu z jednej strony SP pokazał kto rządzi, a z drugiej strony może ten Piróg okaże się na tyle skuteczny, że doprowadzi w końcu do prywatyzacji LO? Bo już sam tekst o ustawieniu konkursu jakoś mnie niespecjalnie dziwi i wzrusza.

  4. #4
    Awatar maciek krk

    Dołączył
    Jul 2007
    Mieszka w
    Kraków

    Domyślnie

    Boję się tylko jednego.
    Że te "dzieciaki w piaskownicy" opylą LOT nie temu co będzie chciał rozwijać firmę, ale temu kto da więcej.
    Maxima debetur CracoviaE reverentia.

  5. #5

    Dołączył
    Feb 2007

    Domyślnie

    Kto da więcej, ale komu da w co? Cała nadzieja w tym, że zainteresowanych nie będą tłumy.

    Nikt nie przejmie LOTu dla wrogiego przejęcia, bo ten kto by miał motyw, poradzi sobie bez tego balastu...

  6. #6

    Dołączył
    Mar 2009

    Domyślnie

    Nowy szef, korzystając z okazji, zaproponował wszystkim przejście na „ty”, przy okazji błysnął poczuciem humoru. Tłumaczył, że przechodzenie na „ty” wcale nie utrudnia pracy. Nawet zwolnić kogoś, z kim jest się na „ty”, jest łatwiej, bo krócej. Zamiast mówić „panie Janku, musimy się rozstać”, mówi się po prostu „Janku, musimy się rozstać...”.
    Wyborne!

    W dzisiejszej "RZ" jest też w dodatku "E" artykuł o Polskiej Żegludze Morskiej, polecam zakłopotanym o losy i nnego P.P. - "PPL".

  7. #7

    Dołączył
    Feb 2007

    Domyślnie

    Polska Żegluga Morska woli już na zawsze zostać jedynym państwowym przedsiębiorstwem w Polsce.
    Czyli PPL nie Czesi poszli po rozum do głowy i Ruzyne będzie zbywane w konsorcjum z CSA. I w PL tak powinno być z LOTem i PPLem...

  8. #8

    Dołączył
    May 2008
    Mieszka w
    WAW

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Stoarn Zobacz posta
    Czesi poszli po rozum do głowy i Ruzyne będzie zbywane w konsorcjum z CSA. I w PL tak powinno być z LOTem i PPLem...
    Z punktu widzenia użytkowników portu, czyli linii lotniczych i ich klientów jest to bardzo krótkowzroczna i niekorzystna decyzja i wiadomo czym jest podyktowana: chęcią podbicia ceny bez wysiłku restrukturyzacyjnego.

    Ale wbrew pozorom nawet cel wyższej ceny przy prywatyzacji nie zostanie zrealizowany, ponieważ tak dziwnych tworów nigdzie na świecie nie ma i oprócz inwestora finansowego, który natychmiast na nowo to rozłączy i sprzeda dwa kawałki, nikt tego nie kupi. Na świecie nie ma hybryd lotnisko+linia lotnicza, ponieważ są to całkowicie różne działalności. Prowadzenie lotniska jest dużo bliższe do prowadzenia centrum handlowego, niż do prowadzenia firmy przewozowej, która sprzedaje perishable goods.

    Co jest natomiast pewne, to że nie ma możliwości, aby CSA nie było stopniowo coraz bardziej faworyzowane i na końcu zawsze zapłacą za to podróżni.

  9. #9

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    '

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Stoarn Zobacz posta
    Czyli PPL nie Czesi poszli po rozum do głowy i Ruzyne będzie zbywane w konsorcjum z CSA. I w PL tak powinno być z LOTem i PPLem...
    Tylko co to da ?

    KS
    Deluxe Limited Edition with Bonus Track & DVD

  10. #10
    Awatar Stampa

    Dołączył
    Feb 2009

    Domyślnie

    Ten artykuł dowodzi, jak bardzo obniżyły się wszystkie standardy w Polsce Palikotów i Zbychów z Mirami. Nikogo dzisiaj już nie bulwersują spotkania polityków na cmentarzu ani oficjalne ustawianie konkursów dla swoich kolesiów. Przecież na podstawie tego artykułu prokuratura powinna wszcząć NATYCHMIAST śledztwo przeciwko Ministrowi Skarbu Państwa, a co najmniej przeciwko dwóm świeżo mianowanym Prokurentom o ustawianie konkursu na Prezesa LOTU oraz o działanie na szkodę spółki. W Polsce obowiązuje przecież prawo, które jednoznacznie wyznacza procedurę wyboru Prezesa, a za wynoszenie jakichkolwiek materiałów i przekazywanie ich osobie kandydującej w konkursie grozi kara więzienia. Czy nie? Albo może grozi, ale nie wszystkim jednakowo grozi? W ten sposób na stanowiska w firmach Skarbu Państwa trafiają kolejne zmiany kolesiów, a prawdziwi fachowcy nawet nie przystępują do takich konkursów, bo z góry wiadomo czym one się kończą.
    Ciekawe co na to powie Julia Pitera? Zapewne uzna takie postępowanie Ministra za normalne w dzisiejszej Polsce, i tu się nie pomyli. Niestety.
    St.

  11. #11
    Awatar Expat

    Dołączył
    Apr 2007
    Mieszka w
    EGTK \ EPLL

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Stampa Zobacz posta
    Ten artykuł dowodzi, jak bardzo obniżyły się wszystkie standardy w Polsce Palikotów i Zbychów z Mirami
    Nie przypominam sobie żeby kiedykolwiek w historii postkomunistycznej RP te standardy były wyższe

  12. #12

    Dołączył
    Jun 2010

    Domyślnie


    Polecamy

    nie wierzę własnym oczom ,


Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •