Strona 1 z 2 1 2 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 20 z 22
  1. #1

    Dołączył
    Feb 2007

    Domyślnie Abusive ticketing practices - jak to wygląda w Europie?


    Polecamy

    Właśnie zobaczyłem, że American Airlines posunął się już do takiej podłości i zachłanności, że wkracza w sferę czystej woli pasażera.

    To, że w razie niestawiennictwa likwidowane są kolejne segmenty rezerwacji, to rozumiem.

    Ale pytam: czy jest jeszcze jakaś linia na świecie, która stosuje represje finansowe wobec pasażera lub likwiduje mu rezerwację, jeśli wykryje:

    1. Crossborder ticketing (zaoszczędzenie na cenie wybierając inny niż domicyl kraj wystawienia biletu)

    2. Back-to-back (rezerwacja na zakładkę, pozwala obejść regułę niedzielnej nocy dzięki kupieniu dwóch biletów powrotnych i wykorzystywaniu tylko pierwszych segmentów)

    3. Cross-ticketing (chcę lecieć 14-15 (wt-śr) do Sztokholmu i 21-22 (wt-śr) do Sztokholmu, zamiast kupować dwóch drogaśnych biletów z dnia na dzień, kupuję WAW-ARN-WAW na 14-22, i ARN-WAW-ARN na 15-21, cel osiągnięty, cena mniejsza).

    4. Hidden destination (Bilet do Budapesztu MALEVem w jedną droższy niż do Bukaresztu przez Budapeszt, kupuję do Bukaresztu, wysiadam w Budapeszcie)

    American (i inne linie) dorobiły do tego pokrętną filozofię i etykę, i nie dość, że karzą za takie praktyki agentów, to także pasażerów, którzy nie są zobowiązani do lojalności!!!!

    Rezerwacje potrafią być anulowane jeśli tylko zajdzie podejrzenie takich intencji albo paxa wzywa się do pokrycia różnicy w cenie.

    Podobno zakazy takich praktyk linie zamieszczają w warunkach przewozu. Czy ktoś z Europy już tak zachorował?

  2. #2
    Awatar mleko

    Dołączył
    Oct 2008
    Mieszka w
    Wrocław

    Domyślnie

    a moze jeszcze każa płacić za niewykorzystany caly bilet?

    no ale od dawna wiadomo ze amerykance to "dziwny" naród...

  3. #3
    Awatar Awerik

    Dołączył
    Apr 2008
    Mieszka w
    EPWR

    Domyślnie

    Nie chcę mi się wierzyć, żeby podobne praktyki przeszły w Europie - co tu dużo mówić, stary kontynent jest jednak daleko bardziej rozwinięty prawnie (albo mówiąc inaczej - to Ameryka jest zacofana) i tyczy się to również prawa ochrony konsumentów.

    Cytat Zamieszczone przez mleko Zobacz posta
    a moze jeszcze każa płacić za niewykorzystany caly bilet?

    no ale od dawna wiadomo ze amerykance to "dziwny" naród...
    Coś podobnego kiedyś Wizzair uskuteczniał przez chwilę, z absurdalnego pomysłu zrezygnowano równie szybko jak się pojawił.

  4. #4
    Awatar sinus

    Dołączył
    Oct 2007
    Mieszka w
    Katowice

    Domyślnie

    Jakiekolwiek z tych "obejść" jest bardzo ciężko udowodnić. Jak z tym Sztokholmem, kto sprawdzi i wie jakie miałem intencje, albo z tym Bukaresztem - mogłem się w trakcie podróży rozchorować i postanowiłem wysiąść wcześniej i nie skorzystać z ostatniego odcinka.

    Jeśli chodzi o crossborder ticketing to też ciężko sprawdzić skąd dany pasażer jest, gdzie mieszka, skąd kupił bilet. Pracownicy linii musieliby ręcznie sprawdzać każdą rezerwację i dociekać jakich kombinacji użył pasażer.

    Tak jak pisze Awerik, w Europie to nie przejdzie. Mamy bardzo rozwinięte prawo ochrony konsumentów, domyślnie zakłada się że to konsument jest słabszą stroną i jemu przyznaje się rację.

  5. #5
    Amadeusz
    Goście

    Domyślnie

    A czy nie jest tak, że to system taryf jest skostniały i zacofany w stosunku do teraźniejszości?
    Restrykcje taryfowe były 20, 10, 5 lat temu właściwie takie same jak są dzisiaj z małymi zmianami a ruch lotniczy jednak zmienił się znacząco. Zamiast iść z duchem czasu wymyśla się takie bzdety - moim zdaniem krótkie nogi juśli już.

  6. #6

    Dołączył
    Feb 2007

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez sinus Zobacz posta
    Jakiekolwiek z tych "obejść" jest bardzo ciężko udowodnić. Jak z tym Sztokholmem, kto sprawdzi i wie jakie miałem intencje, albo z tym Bukaresztem - mogłem się w trakcie podróży rozchorować i postanowiłem wysiąść wcześniej i nie skorzystać z ostatniego odcinka.

    Jeśli chodzi o crossborder ticketing to też ciężko sprawdzić skąd dany pasażer jest, gdzie mieszka, skąd kupił bilet. Pracownicy linii musieliby ręcznie sprawdzać każdą rezerwację i dociekać jakich kombinacji użył pasażer.
    American w specjalnym statemecie dla agentów jasno napisał, że wyposażył się w nowy system komputerowy, który wychwytuje takie rzeczy jak:

    1. Latanie a la Stenus & Hermiona Granger (gdy ten sam pasażer zakupił 2 bilety na daty i godziny takie, że fizycznie niemożliwe jest stawiennictwo na jednym z nich - musiałby się rozdwoić)

    2. Zakładki (rezerwacje na tę samą trasę, które się zazębiają)

    American twierdzi, że zasada "100AA" jest elementem umowy i kombinowanie, choć teoretycznie dopuszczalne, prowadzi do nieważności umowy, bo pasażer popełnia common law fraud! Za to, że dostępnymi metodami próbuje obchodzić zakaz taniego latania wewnątrz tygodnia.

    AA twierdzą, że są w stanie wychwycić hidden destination, jeśli na innej rezerwacji pasażer rozpoczyna podróż w porcie pośrednim.

    Pododne zapisay znalazłem u Delty i Northwesta. Wszystkie te linie ponadto każą agentów za zakładanie takich rezerwacji i zerują konta milowe pasażerów, którzy dopuszczają się nielojalności. A te linie sprzedają bilety na loty do Polski i latają do UE, operując na tych rynkach!!!!!

    Interesuję się branżą od wielu lat, i jeśli wiele jeszcze takich niespodzianek mnie czeka, to chyba trzeba zmienić takową, bo mi się ingerencja w sferę ludzkich intencji w pale nie mieści...

  7. #7

    Dołączył
    Jul 2008
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie

    Przejrzałem Flayertalk'a i nie zauważyłem jakiegoś specjalnego lamentu, a to w większości jednak dotyczy rynku US. Nawet na trick it, negotiate it nie ma wzmianki o tym problemie...
    Ale jeśli tak będzie, to naprawdę źle się dzieje...

  8. #8
    Awatar sinus

    Dołączył
    Oct 2007
    Mieszka w
    Katowice

    Domyślnie

    Na razie to tylko słowa. Zobaczymy jak będzie w teorii, ale takimi praktykami niestety będą zniechęcać do siebie pasażerów. Kasując rezerwację komuś z wyżej wymienionych powodów automatycznie sprawią że dany pasażer już nigdy nie wsiądzie na ich pokład! To jak dla mnie logiczne. A jeśli nie każdy, to na pewno 80% z nich nigdy nie zakupi biletu w AA.

    Czytałem niedawno podobną dyskusję na FlyerTalk, ktoś pisał że zawsze lata na trasie XXX-YYY ale z reguły kupuje bilet na XXX-YYY-ZZZ bo jest taniej. I nigdy nikt mu nie zwrócił uwagi.

  9. #9
    Amadeusz
    Goście

    Domyślnie

    Stoarn, a jaki to system i jaka to taryfa zabrania tego o czym piszesz?

  10. #10

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Wawa

    Domyślnie

    Moim zdaniem to nic nowego. Wiele linii, w tym europejskich, nie lubi praktyk opisanych przez Stoarn'a, tyle że nie wyciąga z tego konsekwencji. Ja nie spotkałem się z takim przypadkiem. Osobiście nie dziwię się decyzji AA, choć najprawdopodobniej zniechęci do siebie część klientów. Nie bronię decyzji AA, natomiast jest w tym pewna logika.

    Problem by nie istniał, gdyby linie lotnicze stosowały taryfy one-way, a nie ciągle round-trip w połączeniu z 3-dniowym minimum stay lub sunday rule. Do tego dochodzi kryzys, konkurencja ze strony low-costów i innych "tradycyjnych" linii lotniczych... Tonący brzytwy się chwyta?

  11. #11

  12. #12
    Amadeusz
    Goście

    Domyślnie

    Stoarn, Ty z prawem masz chyba coś wspólnego... a ja pytam na jakiej podstawie linia lotnicza mi może anulować rejs? bo coś tam sobie wydumali? Za przeloty zapłaciłem więc gdzie jest ta podstawa prawna? Ja z prawem niewiele mam wspólnego pomimo, że uczciwy jestem

  13. #13

    Dołączył
    Feb 2007

    Domyślnie

    Taki zapis w umowie niestety wiąże pasażera, dopóki jakiś regulator albo Trybunał nie nakaże spadać na bambus i nie orzecze sprzeczności tych klauzul z dobrymi obyczajami. Jak dla mnie to jest oczywiste i rażące naruszenie naszych interesów, gdybym był regulatorem to oprócz natychmiastowej nieważności takiego zapisu nałożyłbym na linię ciężką karę za takie praktyki...

    Niemieckie sądy dwa razy orzekły, że coś takiego jest niezgodne z prawem, ale niemieckim orzecznictwem to pozostaje, bez żadnej mocy wiążącej.

  14. #14

    Dołączył
    Jul 2008
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie

    Jeszcze jest pytanie, czy ktoś rzeczywiście został obciążony za tego typu praktyki. Myślę, że takich zachowań pojednyńczego pasażera nie są w stanie wychwycić.

  15. #15
    Zbanowany
    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Włocławek

    Domyślnie

    "Latanie a la Stenus & Hermiona Granger"
    BEZCENNE!

  16. #16

    Dołączył
    Feb 2007

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez stenus Zobacz posta
    "Latanie a la Stenus & Hermiona Granger"
    BEZCENNE!
    No widzisz, a na tych mugoli z American trzeba Voldemorta nasłać w postaci jakiegoś organu, który by stwierdził, że przynajmniej w zakresie obejmującym loty do krajów UE taka klauzula jest sprzeczna z tym co nas w Hogwarcie uczyli na etyce :P

  17. #17

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    WAW/KRK

    Domyślnie

    Prawde mowiac, dziwne (chociaz takze miłe dla pasazerow) jest raczej to, ze dotychczas linie nie stosowaly takich obostrzen. Bo dopiero te reguly czynia spójnym istniejacy system taryfowy. Zawsze mnie zastanawialo, ze jesli za niewykorzystanie odcinka powrotnego lub za wykupienie biletow "na zakladke" (jak w opisanym przykladzie WAW-ARN-WAW i ARN-WAW-ARN) nie trafia sie na jakąś "czarną liste", to w sumie nic nie stoi na przeszkodzie, zeby pasazer kupowal takie bilety a agent takowe sprzedwal.

    Celowo napisalem "spójnym" a nie "sensownym" . Bo system, w ktorym bilet RT kosztuje mniej niz bilet OW, w ktorym bilet AAA-HUB-BBB kosztuje mniej niz bilet HUB-BBB, w ktorym obowiazuja jakies HIP-y (higher intermediate points) - z definicji nie ma szans byc sensownym. (Jedną z konsekwencji jest overbooking - i spirala absurdu się pnie...) BTW, czy to IATA narzuca(ła) liniom ten system?

    PS. 1. Ot taki przyklad: Na rozum biorąc, bilety powinny byc tym tansze, im blizej terminu wylotu. Wiem, ze bilet lotniczy to nie puszka sardynek (choc niektore kabiny pasazerskie - tak...), ale skoro bilety drozeją w miare zblizania sie terminu rejsu, to nic dziwnego, ze czesto zostają w samolotach niesprzedane miejsca. No chyba ze linie te wplacone wczesniej przez pasazerow pieniadze (w dodatku te bilety sa niezwracalne) wrzucają na jakies, excusez les mots, fundusze inwestycyjne...

    2. Taka z kolei hipoteza: Moze kiedys, kiedy sprzedawanie biletow lotniczych wymagalo profesjonalnego szkolenia, komplikowanie systemu mialo pozory sensownosci - tak jak pisanie ustaw przez prawnikow dla prawnikow (tzn. tak, zeby zwykly smiertelnik nie mial szans sie w tym polapac i musial czapkowac w kancelariach/kasach, a prawnicy za dywagacje nad danym przecinkiem kupowali sobie kolejne domy i samochody). Ale teraz, gdy wiekszosc biletow (i to, na szczescie, nie tylko na najprostsze trasy) mozna kupic w Internecie, absurdalnosc systemu taryf jest szczegolnie jaskrawa.

    3. Dlaczego nie mozna po prostu zrobic tak: sumujemy, ile wynoszą koszty danego rejsu (paliwo, oplaty handlingowe i za lądowanie w porcie docelowym, płace załogi itp.), dodajemy 5 czy 10 procent na zysk, dzielimy przez liczbe miejsc w samolocie (z wagami: 1 w klasie Y, np. 2 w klasie C, np. 3 w klasie F), i to jest cena za bilet?

  18. #18

    Dołączył
    Feb 2007

    Domyślnie

    W trakcie walki z zasadą "im wcześniej tym taniej" ktoś z LOT wytłumaczył mi sensowność tego.

    Jeśli większość pasażerów ociągałaby się z zakupieniem biletu do ostatniej chwili, bardzo utrudniłoby to pracę liniom - do ostatniej chwili nie wiadomo byłoby, jak planować operacje, ile miejsc oferować i jak duże zapotrzebowanie jest na dany rejs.

    Poza tym, wiele osób jednak musi kupować bilety na ostatnią chwilę, i wtedy to idealna okazja żeby wyciągnąć więcej pieniędzy. To motywuje do kupowania biletów w czasach, kiedy wiadomo, że samoloty i tak latają puste...

  19. #19
    Old
    Old jest nieaktywny

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    WAW

    Domyślnie

    Na temat amerykańskich regulacji nie będę się wypowiadał. Ale u nas by to nie przeszło, z uwagi na fakt, że tego typu regulacje podpadają pod przepisy dotyczące owu i klauzul abuzywnych w umowach z konsumentami (między innymi osławione kropeczki w regulaminach liczących kilkanaście stron). Na szczęście
    W ogóle to poroniona idea karania za wyłapywania błędów w regulacjach profesjonalnych przedsiębiorców. To tak jakby ukarano za korzystanie z ulg podatkowych.
    Przypominam, jak kiedyś FR miał jakiegoś buga w systemie i sprzedawał po 0,01 czy nawet 0,00 €. Różni ludzie pisali, że oni to anulują, do sądu pozwą kupujących i co? Wiedzieli, że nie wygrają.

  20. #20

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Wawa

    Domyślnie


    Polecamy

    Cytat Zamieszczone przez Czterosilnik Zobacz posta
    Prawde mowiac, dziwne (chociaz takze miłe dla pasazerow) jest raczej to, ze dotychczas linie nie stosowaly takich obostrzen. Bo dopiero te reguly czynia spójnym istniejacy system taryfowy. Zawsze mnie zastanawialo, ze jesli za niewykorzystanie odcinka powrotnego lub za wykupienie biletow "na zakladke" (jak w opisanym przykladzie WAW-ARN-WAW i ARN-WAW-ARN) nie trafia sie na jakąś "czarną liste", to w sumie nic nie stoi na przeszkodzie, zeby pasazer kupowal takie bilety a agent takowe sprzedwal.

    Celowo napisalem "spójnym" a nie "sensownym" . Bo system, w ktorym bilet RT kosztuje mniej niz bilet OW, w ktorym bilet AAA-HUB-BBB kosztuje mniej niz bilet HUB-BBB, w ktorym obowiazuja jakies HIP-y (higher intermediate points) - z definicji nie ma szans byc sensownym. (Jedną z konsekwencji jest overbooking - i spirala absurdu się pnie...) BTW, czy to IATA narzuca(ła) liniom ten system?

    PS. 1. Ot taki przyklad: Na rozum biorąc, bilety powinny byc tym tansze, im blizej terminu wylotu. Wiem, ze bilet lotniczy to nie puszka sardynek (choc niektore kabiny pasazerskie - tak...), ale skoro bilety drozeją w miare zblizania sie terminu rejsu, to nic dziwnego, ze czesto zostają w samolotach niesprzedane miejsca. No chyba ze linie te wplacone wczesniej przez pasazerow pieniadze (w dodatku te bilety sa niezwracalne) wrzucają na jakies, excusez les mots, fundusze inwestycyjne...

    2. Taka z kolei hipoteza: Moze kiedys, kiedy sprzedawanie biletow lotniczych wymagalo profesjonalnego szkolenia, komplikowanie systemu mialo pozory sensownosci - tak jak pisanie ustaw przez prawnikow dla prawnikow (tzn. tak, zeby zwykly smiertelnik nie mial szans sie w tym polapac i musial czapkowac w kancelariach/kasach, a prawnicy za dywagacje nad danym przecinkiem kupowali sobie kolejne domy i samochody). Ale teraz, gdy wiekszosc biletow (i to, na szczescie, nie tylko na najprostsze trasy) mozna kupic w Internecie, absurdalnosc systemu taryf jest szczegolnie jaskrawa.

    3. Dlaczego nie mozna po prostu zrobic tak: sumujemy, ile wynoszą koszty danego rejsu (paliwo, oplaty handlingowe i za lądowanie w porcie docelowym, płace załogi itp.), dodajemy 5 czy 10 procent na zysk, dzielimy przez liczbe miejsc w samolocie (z wagami: 1 w klasie Y, np. 2 w klasie C, np. 3 w klasie F), i to jest cena za bilet?
    Dot. 1 Bilety nigdy nie będą tańsze im bliżej będziemy daty wylotu. Obecny system zachęca pasażerów do kupowania biletów z wyprzedzeniem. Wysokie ceny tuż przed wylotem wynikają z faktu, że zawsze znajdzie się ktoś kto musi lecieć w ostatniej chwili i jest gotów zapłacić prawie każdą cenę. To dotyczy przede wszystkim podróży służbowych oraz nagłych kwestii rodzinnych takie jak pogrzeby czy choroba. Plus to co opisał Stoarn 2 posty wyżej. Gdyby opłacałoby się robić promocje typu "last minute" na bilety, to z pewnością linie lotnicze by tak robiły.

    Dot. 2 i 3 Moim zdaniem system rezerwacyjny i struktura taryf kiedyś były dużo bardziej przejrzyste niż obecnie. Taryfy Y, C, F plus taryfy 3- i 6-ścio miesięczne. Kropka. Prawie wszystko flex, można było zmieniać trasę i linie na bilecie. Tylko jedna wada - cena. Po tym jak IATA uwolniła ceny biletów i dała liniom możliwość ustalania własnych taryf, ceny poszły w dół. Za cenę absurdalnych zapisów i komplikacji. Teraz tym bardziej trzeba przeszkolonych ludzi, żeby się w tym wszystkim połapać. Jeśli ktoś pracuje tylko w jednej linii to nie ma zbyt dużo do ogarnięcia. Ale połapanie się w taryfach kilkudziesięciu (tylko najbardziej popularnych) linii zaczyna być naprawdę trudne. A linie zapisy w taryfy komplikują jak tylko mogą, żeby nie było wiadomo co wolno a co nie. Jest więc potrzebny wykwalifikowany pośrednik - agent/kasjer/biuro podróży - który pomoże osobom, które nie potrafią zrobić rezerwacji przez internet. Nie mówię tu o skomplikowanych rezerwacjach, ale nawet o prostych lotach WAW-CDG-WAW z LO. Dla dużej ilości osób to jest za trudne. A jeśli chcecie mieć dowód to wybierzcie się na dowolne lotnisko w Polsce, które oferuje self check-in (check-in przez internet albo w automacie na lotnisku) i zobaczie ile osób korzysta z tej opcji. 90% pasażerów stoi w kolejce do check-in do żywej osoby i narzeka że kolejka jest długa. Wpisanie kodu rezerwacji i nazwiska na ekranie dotykowym przekracza możliwości niejednego Kowalskiego. A co dopiero rezerwacja przez net.

    Powrót do systemu Y, C, F na pewno by uprościł sytuację, ale na pewno podniósłby ceny biletów. Wtedy bilet do USA koszytowałby 4000-5000 PLN w Y, a nie 1500 PLN. W obecniej chwili kupienie bardzo taniego biletu 3 miesiące przed wylotem znaczy, że cena biletu jest niższa niż realny koszt przewiezienia jednego pasażera. Natomist kupując najdroższy możliwy bilet z pewnością płacimy więcej niż realny koszt przewozu (oczywiście zyski z przewozu cargo to inna historia). Niestety trzeba się pogodzić z tym, że niskie ceny biletów łączą się z dużymy restrykcjami. A linię będą się bronić jak tylko mogą przed kombinowaniem ze strony pasażerów. Bo każda udana próba obejścia ustalonych reguł (cross-boarder, bilety na zakładkę, hidden destination, rezerwacja round-trip by wykorzystać tylko wylot), to jest strata dla linii, która ostatecznie odbije się na innych pasażerach w postaci wyższej ceny biletów lub kolejnych resktrykcji.

    To wszystko nie zmienia jednak faktu, że obejście resktrykcyjnych zapisów jest możliwe i trudne do wychwycenia przez linie lotnicze. Tu przewoźnicy są na przegranej pozycji. Wystarczy pomyśleć i da się zrobić

Strona 1 z 2 1 2 OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •