Pokaż wyniki od 1 do 8 z 8
  1. #1

    Dołączył
    Jun 2007
    Mieszka w
    Poznań/Mosina

    Domyślnie Rozhermetyzowana kabina a lot


    Polecamy

    Ostatnio oglądałem na Discovery chyba program o naprawie samolotu pasażerskiego. Był to B767. Sytuacja była taka, że podczas kołowania w coś uderzyli i zniszczyli gródź w tylnej części maszyny. Zdejmowali statecznik i tył żeby to wymienić. Odbywało się to w Paryżu. I tu moje pytanie:
    dajmy na to, że coś podobnego stałoby się np. w Poznaniu, czyli w miejscu, w którym nie ma możliwości dokonania naprawy. Nie na hangaru który pomieściłby taki samolot, nie ma sprzętu i w ogóle. Co w takim przypadku? Czy rozhermetyzowany samolot mógłby na małej wysokości dolecieć np. do Berlina i tam zajęliby się nim, czy może robi się to jakoś inaczej?

  2. #2
    Awatar thewho

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    WAW

    Domyślnie

    Z reguly w przypadku problemow z hermetyzacja samolot od razu zniza do poziomu 100 czyli wysokosci ok 10tys stop. Mysle, ze najprostszym rozwiazaniem bylby wlasnie lot na takiej wysokosci do miejsca gdzie taki problem mozna rozwiazac.

  3. #3

    Dołączył
    Feb 2008
    Mieszka w
    CTR warszawa
    Wpisów
    108

    Domyślnie

    Rozhermetyzowanie kabiny to nie uszkodzenie struktury nośnej samolotu, według mnie na logikę w przypadku rozhermetyzowania w czasie lotu zmienia sie tylko wysokość przy, której można swobodnie oddychać i leci się dalej.
    Co do rozhermetyzowania na ziemi to juz chyba byłby za duży zbieg okoliczności, musiałoby cos poważnego wjechać w ten samolot

  4. #4

    Dołączył
    Jun 2007
    Mieszka w
    Poznań/Mosina

    Domyślnie

    Generalnie o taką właśnie sytuację mi chodzi. W programie była mowa o tym, że podczas holowania samolotu na stanowisko ktoś cofając wjechał w coś innego i powstała dziura w poszyciu, jednocześnie uszkodzona była gródź. To, że samolot może dolecieć do lotniska w sytuacji rozhermetyzowania się kabiny podczas lotu jest jasne, ale czy taki samolot może wystartować (w sumie chodzi też trochęo procedury).
    A idąc trochę dalej: gdyby w takim Poznaniu podczas lądowania złożyło się np. podwozie lub inna tego typu awaria, samolot nie mógłby odlecieć, to co wtedy? Skoro nie ma hangaru, podnośników itp? Wiem, że to trochę gdybologia i pewnie nie ma na to jakiś standardowych procedur, ale zaciekawiło mnie to trochę.

  5. #5
    Awatar thewho

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    WAW

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez JosePL
    To, że samolot może dolecieć do lotniska w sytuacji rozhermetyzowania się kabiny podczas lotu jest jasne,
    No to na inne pytanie nawet licencjonowany mechanik ze 100 letnim stazem Ci nie odpowie jak nie zobaczy samolotu na wlasne oczy.
    Czyste gdybanie...

  6. #6

    Dołączył
    Jul 2007
    Mieszka w
    Polska

    Domyślnie

    To juz jest ocena kapitana, a trzeba pamietac ze on w czasie lotu ma ograniczone mozliwosci stwierdzenia czy doszlo do uszkodzenia struktury czy nie, zwlaszcza ze nie jest mechanikiem. W wielu wypadkach w trakcie lotu dehermetyzacja nie jest spowodowana uderzeniem ale innego typu awaria, i wtedy faktycznie lot na lotnisko gdzie bylaby zapewniona obsluga bylby sensowny. Natomiast w razie gdyby doszlo do jakiegokolwiek fizycznego uszkodzenia, to nie sadze zeby kapitan sie zajmowal takimi szczegolami - priorytetem jest bezpieczenstwo, a obsluge zawsze mozna dowiezc (vide AEA w EPKT). Tym bardziej, ze, jesli po ladowaniu okaze sie ze nie doszlo do uszkodzenia platowca i lot na niskim pulapie jest mozliwy, to sie go wykona jako lot techniczny bez paxow, wiec samolot wcale nie staje sie z automatu uziemiony.

  7. #7

    Dołączył
    Jun 2007
    Mieszka w
    Poznań/Mosina

    Domyślnie

    Czyli ogólnie lot techniczny do jakiegoś miejsca, gdzie można dokonać naprawy - o to mi mniej więcej chodziło, dzięki.
    Dodam tylko, że w programie o którym mówię, musieli zdjąć najpierw statecznik pionowy, potem całą tylną część samolotu i dopiero wtedy wymienić gródź i łatać. I dlatego zastanawiałem się co stałoby się, gdyby samolot był uziemiony na lotnisku, na którym dokonanie takich napraw ze wzglęgu na brak sprzętu byłoby niemożliwe (dźwigi, hangar itp.)
    Pozdrawiam

  8. #8

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    EPKT / EHAM

    Domyślnie


    Polecamy

    Cytat Zamieszczone przez JosePL
    I dlatego zastanawiałem się co stałoby się, gdyby samolot był uziemiony na lotnisku, na którym dokonanie takich napraw ze wzglęgu na brak sprzętu byłoby niemożliwe (dźwigi, hangar itp.)
    Pozdrawiam
    Jeżeli samolot miałby na tyle poważną awarię/uszkodzenie, że nie byłoby mozliwości lotu technicznego to hangar by się wybudowało w Poznaniu. Przykład Air Europa w KTW w zeszłym roku. Samolot był na tyle uszkodzony, że nie mógł nigdzie polecieć. Postawiono, więc hangar-namiot na kilka miesięcy. Sprowadzono sprzęt, części i mechaników z Boeinga. Po naprawie samolot, sprzęt, mechanicy i hangar opuścili lotnisko KTW.

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •