Wczoraj na Banacha udalo mi sie zobaczyc podchodzacego i lądującego przu szpitalu AM (czy jak to sie teraz nazywa) sanitarnego Mi-2. Niestety z ulicy nie widac wiecej, tzn. helikopter kryje sie za drzewami i niskimi budynkami, a halas ulicy tlumi tez odglosy nas interesujace. Stad moje pytanie: czy wyladunek (lub zaladunek) chorego z pokladu smiglowca odbywa sie przy wlaczonych silnikach? Przy wlaczonym sprzegle (czyli przy obracajacym sie wirniku)?

Bo z jednej strony, na filmach czesto pokazują, ze pilot tylko przytlumia obroty (jednego i drugiego), ludzie (co prawda nie na noszach) w(y)siadają, i gdy oddalą sie na bezpieczną odleglosc, pilot daje w gary i odlatuje. Ale wlasnie dotyczy to na ogol "mlodych i sprawnych" bohaterow filmu, a czlowiek przewozony helikopterem sanitarnym jest przeciez z definicji delikatniejszy.

Z drugiej strony, na pokazach widac, ze silnikow helikopterow (w ogole lotniczych) nie odstawia sie tuz po wylądowaniu, tylko jeszcze przez czas jakis dzialają na jalowym biegu (moze mozna odlaczyc sprzeglo wlasnie?). Rozruch tez nie jest na zasadzie "odpalamy i jedziemy", tylko trzeba chwile silnikami "pokrecic" na jalowo.

Z gory dzieki za objasnienie tej sprawy.

PS. A czy tu jest jakas roznica w trakcie podejmowania rannej osoby np. w gorach?