Pokaż wyniki od 1 do 18 z 18
  1. #1

    Dołączył
    Apr 2010
    Mieszka w
    ~30km z kursem ~N-W od VOR TRZ

    Domyślnie Czy autopilot może pilota oduczyć latania ?


    Polecamy

    Nie mam żadnych doświadczeń z autopilotem, lecz z tego co czytam na tym forum, a zwłaszcza gdy chodzi o lotnictwo komunikacyjne, to : standardowy lot polega na starcie ręcznym, przejście na autopilota i wprowadzanie korekt parametrów lotu, krótko przed lądowaniem przejęcie sterów przez pilota. Zastanawia mnie fakt kiedy tak naprawdę pilot ma czas, żeby wyczuć samolot i otaczające go powietrze. Zwłaszcza gdy przychodzi lądować przy porywistym wietrze oczywiście w granicach dopuszczalnych przez instrukcję użytkowania w locie.

  2. #2

    Dołączył
    Mar 2009

    Domyślnie

    Nie, bo latanie "po trasie" nie ma wiele wspólnego z wykonywaniem podejścia do lądowania. Tu większość ma łapę już nabitą, i jest to również sprawdzane bardzo skrupulatnie. Natomiast na pewno trzymanie wolantu/joysticka przez 10 godzin z dokładnością wymaganą przez np. RVSM nie skutkowałoby perfekcyjnymi przyziemieniami.

  3. #3

    Dołączył
    Mar 2009

    Domyślnie

    W czerwcowym Przeglądzie Lotniczym był na ten temat artykuł.

  4. #4

    Dołączył
    Jan 2009
    Mieszka w
    KPRB

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Mariuszsz Zobacz posta
    Zastanawia mnie fakt kiedy tak naprawdę pilot ma czas, żeby wyczuć samolot i otaczające go powietrze. Zwłaszcza gdy przychodzi lądować przy porywistym wietrze oczywiście w granicach dopuszczalnych przez instrukcję użytkowania w locie.
    Bledem jest myslec ze wlaczony A/P maskuje warunki atomsferyczne - pilot ktory nie spi widzi dokladnie co sie dzieje i nawet ze sa podmuchy obserwujac jak A/P musi wprowadzac korekcje.

  5. #5

    Dołączył
    Apr 2010
    Mieszka w
    ~30km z kursem ~N-W od VOR TRZ

    Domyślnie

    flymad - dzięki, natychmiast zaczynam "polowanie" na ten numer Przeglądu Lotniczego.

    aaben & N077GL - nie jest moim celem jakiekolwiek deprecjonowanie latania na autopilocie. Dla mnie latanie, na czymkolwiek, to bezpośredni kontakt z żywiołem powietrza. A jak to z żywiołami bywa tylko czekają na okazję, żeby człowiekowi pokazać, że jest głupcem. Nigdy wiedzy, umiejętności i dobrych kontaktów z Aniołem Stróżem, w tej dziedzinie, nie jest za dużo. Rozwój elektroniki doszedł już do tego poziomu, że człowiek jest do niej, faktycznie, wmontowany. Mentalne przejście z lotu na AP, gdy koncentracja jest rodzaju i napięcia, porównywalnego z dozorem elektrowni atomowej do lotu bez AP gdy pilot ciałem i duchem łączy się z maszyną. A dzieje się to najtrudniejszych elementach lotu i/lub sytuacjach awaryjnych, jest trochę wbrew naturze człowieka. Nie zostaje wtedy czasu na weryfikację poprawności działania elektroniki a ewentualne błędy idą na konto człowieka. Do tych rozmyślań sprowokował mnie materiał dotyczący Lot-owskiego Boeinga 767 z 22.06.2009r. LOT: nie było awarii; Pilot: mieliśmy problem z prędkością - Świat - Informacje - portal TVN24.pl - 22.06.2009 np. zredukowanie nadmiernej prędkości w bardzo rozrzedzonym powietrzu na wysokości ok. 11 km to pewne oderwanie strug na powierzchni skrzydeł i to trzeba zadziałać z zaskoczenia. Tym razem wystarczyło czasu na wykorzystanie wiedzy i umiejętności. Wieki"'szacun" Panowie Piloci.

  6. #6
    Awatar gaugan

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    villanoof

    Domyślnie

    Przy silnym wietrze, turbulencji, o ile nie wykonuje sie AUTOLAND, faktycznie warto wypiac odpowiednio wczesniej autopilota, zeby dobrze wyczuc samolot i panujace warunki. Natomiast w spokojnym powietrzu-mgle, warto moim zdaniem jechac na A/P az do DH, MDA i dokladnie obserwowac parametry, stabilizacje, predkosci.

    Autopilot to urzadzenie, ktore niesamowicie zwieksza bezpieczenstwo w lotnictwie, odciaza lotnikow, ale trzeba jak do wszystkiego podchodzic z glowa, czesto robiac pelne odloty, doloty i ladowania manulanie. Nie wiadomo kiedy padnie

    pzdr

  7. #7
    Awatar saturn5

    Dołączył
    Apr 2007
    Mieszka w
    Taurus-Littrow

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Mariuszsz Zobacz posta
    Rozwój elektroniki doszedł już do tego poziomu, że człowiek jest do niej, faktycznie, wmontowany. Mentalne przejście z lotu na AP, gdy koncentracja jest rodzaju i napięcia, porównywalnego z dozorem elektrowni atomowej do lotu bez AP gdy pilot ciałem i duchem łączy się z maszyną. A dzieje się to najtrudniejszych elementach lotu i/lub sytuacjach awaryjnych, jest trochę wbrew naturze człowieka.
    Moze kiedys zrozumie glebie tych wypowiedzi ..

  8. #8
    Moderator
    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    OTBD; EPWA

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez gaugan Zobacz posta
    Przy silnym wietrze, turbulencji, o ile nie wykonuje sie AUTOLAND, faktycznie warto wypiac odpowiednio wczesniej autopilota, zeby dobrze wyczuc samolot i panujace warunki. Natomiast w spokojnym powietrzu-mgle, warto moim zdaniem jechac na A/P az do DH, MDA i dokladnie obserwowac parametry, stabilizacje, predkosci.

    Autopilot to urzadzenie, ktore niesamowicie zwieksza bezpieczenstwo w lotnictwie, odciaza lotnikow, ale trzeba jak do wszystkiego podchodzic z glowa, czesto robiac pelne odloty, doloty i ladowania manulanie. Nie wiadomo kiedy padnie

    pzdr
    Pozwolę się z Toba niezgodzić! Otóż moje doświadczenie pokazuje (i nie tylko moje!) że w turbulentnych warunkach NIE należy spieszyć sie z odpinaniem AP! Miałem parę przypadków, kiedy to ambitny Drugi odpianał AP przed OM i tak się zmęczył "wiosłowaniem", że na ok. 400 stopach zwyczajnie… odpuszczali!! Pan kapitan weźmie!! Przepraszam - i kto ma wtedy wyladować? Na szczęście było na tyle bezpiecznie, że stery przejałem i ladowałem. Przykładowo w FCOM Airbusa napisano, że minimalna wysokość na której pilot komfortowo może przejać stery do sterowania ręcznego to 160 stóp i powiem, że zgodziłbym się z tym. Reasumujac - moim zdaniem w warumkach turbulentnych, wyłaczenie auto na ok. 500-600 stopach wystarczy - to w końcu ok 2 mile, kupa czasu na wyczucie samolotu. Jest jeszcze jedna rzecz - latanie ręczne absorbuje pilota dość mocno, a tego na ruchliwych lotniskach zwyczajnie należy unikać! W końcu oprócz latania trzeba jeszcze prowadzić korespondencję, obserwować przyrzady, przestrzeń…
    Natomiast kiedy jest slaba pogoda, bliska minimom, to nie tylko można - wręcz NALEŻY mieć właczonego autopilota do minimów! Bo przede wszystkim - czas jest najważniejszy, a AP go daje, a na dodatek w razie odejścia na drugi krag wszystko (czy prawie wszystko - zależy od typu) odbywa się automatycznie - a to naprawdę ułatwia życie!
    Pozdrawiam!
    Piotr

  9. #9
    Awatar wegi

    Dołączył
    Jan 2007
    Mieszka w
    epby

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez bedrzich Zobacz posta
    160 stóp
    Na pewno 160?
    zapraszam --> www.vlatanie.blog.pl
    ostatnia aktualizacja 6.03.2011

  10. #10
    Awatar gaugan

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    villanoof

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez bedrzich Zobacz posta
    Pozwolę się z Toba niezgodzić! Otóż moje doświadczenie pokazuje (i nie tylko moje!) że w turbulentnych warunkach NIE należy spieszyć sie z odpinaniem AP! Miałem parę przypadków, kiedy to ambitny Drugi odpianał AP przed OM i tak się zmęczył "wiosłowaniem", że na ok. 400 stopach zwyczajnie… odpuszczali!! Pan kapitan weźmie!! Przepraszam - i kto ma wtedy wyladować? Na szczęście było na tyle bezpiecznie, że stery przejałem i ladowałem. Przykładowo w FCOM Airbusa napisano, że minimalna wysokość na której pilot komfortowo może przejać stery do sterowania ręcznego to 160 stóp i powiem, że zgodziłbym się z tym. Reasumujac - moim zdaniem w warumkach turbulentnych, wyłaczenie auto na ok. 500-600 stopach wystarczy - to w końcu ok 2 mile, kupa czasu na wyczucie samolotu. Jest jeszcze jedna rzecz - latanie ręczne absorbuje pilota dość mocno, a tego na ruchliwych lotniskach zwyczajnie należy unikać! W końcu oprócz latania trzeba jeszcze prowadzić korespondencję, obserwować przyrzady, przestrzeń…
    Natomiast kiedy jest slaba pogoda, bliska minimom, to nie tylko można - wręcz NALEŻY mieć właczonego autopilota do minimów! Bo przede wszystkim - czas jest najważniejszy, a AP go daje, a na dodatek w razie odejścia na drugi krag wszystko (czy prawie wszystko - zależy od typu) odbywa się automatycznie - a to naprawdę ułatwia życie!

    Piotrze, ale ja wlasnie mialem na mysli 2-3 mile na wyczucie samolotu, to w zupelnosci wystarcza.

    Trzeba tez pamietac, ze na pewno w 777 AP jest nieporownywalnie lepszy niz w Cirrusie, Pilatusie czy Senece. Zupelnie inaczej pokonuje niespokojne powietrze.


    Pozdrowienia
    Marcin

  11. #11
    Moderator
    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    OTBD; EPWA

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez wegi Zobacz posta
    Na pewno 160?
    Faktycznie - jest 80 stóp! Mea culpa
    Pozdrawiam!
    Piotr

  12. #12
    Awatar thewho

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    WAW

    Domyślnie

    Automatyka na pewno rozleniwia i degraduje umiejetnosci (co do tego nie ma chyba nikt watpliwosci) ale z drugiej strony w przypadku ciezkich warunkow (turbulencja, konwekcja, silny wiatr) na pewno latwiej zrobic w ten sposob stabilne podejscie w rozumieniu warunkow stawianych przez dana kompanie (chodzi o utrzymanie sie w wymaganych odchyleniach od GS i LOC). W sumie to czy sie rozepnie AP na 200ft czy na 1000ft nie robi wg mnie w takich warunkach roznicy bo zaburzenia lotu i tak sa zupelnie przypadkowe i wystepuja losowo w stostunku to wysokosci czy odleglosci tym samym nie da sie tego wyczuc. Jedyne co np moze zrobic roznice to w samolotach bez automatycznego trymowania sytuacja jak rozepniemy AP blisko minimow i dostaniemy w rece samolot, zle wytrymowany - wtedy faktycznie moze byc malo czasu, zeby sie oswoic z silami na sterach i ewentualnie dokonac jakis korekt.

  13. #13
    Awatar krecik01

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    New Sącz

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez bedrzich Zobacz posta
    Drugi odpianał AP przed OM i tak się zmęczył "wiosłowaniem", że na ok. 400 stopach zwyczajnie… odpuszczali!! Pan kapitan weźmie!! Przepraszam - i kto ma wtedy wyladować? Na szczęście było na tyle bezpiecznie, że stery przejałem i ladowałem.
    Piotrze nie wiem czy do końca dobrze odczytałem sens Twojej wypowiedzi. Czy było na tyle bezpiecznie że przejąłeś stery i kontynuowałeś lądowanie Gdyby było mniej bezpiecznie odeszlibyście na drugi krąg

    Czy dobrze zrozumiałem
    Wszystko jest kwestią czasu...

  14. #14
    Moderator
    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    OTBD; EPWA

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez krecik01 Zobacz posta
    Piotrze nie wiem czy do końca dobrze odczytałem sens Twojej wypowiedzi. Czy było na tyle bezpiecznie że przejąłeś stery i kontynuowałeś lądowanie Gdyby było mniej bezpiecznie odeszlibyście na drugi krąg

    Czy dobrze zrozumiałem
    Dokładnie tak było - w końcu te 400 około stóp to i tak więcej jak odpinanie AP przy ILS Cat. I
    Pozdrawiam!
    Piotr

  15. #15
    Awatar krecik01

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    New Sącz

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez bedrzich Zobacz posta
    Dokładnie tak było
    Dzieki. Wolałem zapytać bo przes milisekundę przeszło mi przez myśl, że stwierdzasz, iż jest na tyle niebezpiecznie, że ... nie przejmujesz sterów. I tak się zastanawiałem co dalej w takiej sytuacji ... F/O kontynuuje (Oczywiście pyt. retoryczne).
    Wszystko jest kwestią czasu...

  16. #16
    Awatar wegi

    Dołączył
    Jan 2007
    Mieszka w
    epby

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez krecik01 Zobacz posta
    Dzieki. Wolałem zapytać bo przes milisekundę przeszło mi przez myśl, że stwierdzasz, iż jest na tyle niebezpiecznie, że ... nie przejmujesz sterów. I tak się zastanawiałem co dalej w takiej sytuacji ... F/O kontynuuje (Oczywiście pyt. retoryczne).
    Kontynuje lądowanie, a jeżeli zrobiło by się jakieś zamieszanie/byłoby by późno/ nie byłoby stabilizacji to GA.
    zapraszam --> www.vlatanie.blog.pl
    ostatnia aktualizacja 6.03.2011

  17. #17
    Awatar saturn5

    Dołączył
    Apr 2007
    Mieszka w
    Taurus-Littrow

    Domyślnie

    Tylko dodam ze nie znam przypadku w ktorym wypadek zostal spowodowany utrata umiejetnosci recznego latania wskutek naduzywania autopilota. Natomiast byla cala masa przeciwnych wypadkow - brak autopilota albo niechec jego uzycia albo nieznajomosc autopilota przyczynily sie do katastrofy.

  18. #18

    Dołączył
    Apr 2010
    Mieszka w
    ~30km z kursem ~N-W od VOR TRZ

    Domyślnie


    Polecamy

    Nie uważam tego tematu za zamknięty, lecz dziękuję, wszystkim za interesującą i poznawczą dyskusję. Bo jak zjedzie na dół to mogę o nim zapomnieć . Pozdrawiam

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •