Pokaż wyniki od 1 do 8 z 8
  1. #1
    Awatar sinus

    Dołączył
    Oct 2007
    Mieszka w
    Katowice

    Domyślnie Nigeryjka uwięziona w terminalu na lotnisku w Moskwie


    Polecamy

    Wyciągnijmy Elizabeth z lotniska w Rosji! - apeluje za pośrednictwem "Gazety" polski menedżer Marcin Ostachowski. Nigeryjka 20 miesięcy temu utknęła w strefie tranzytowej międzynarodowego terminalu.

    Przez moskiewskie Szeremietiewo co miesiąc przewija się ponad milion pasażerów z całego świata. Terminal 1. obsługuje loty krajowe, terminal 2. - międzynarodowe.

    Na "dwójce" w strefie tranzytowej krzyżują się drogi podróżnych z Zachodu - Frankfurtu, Londynu, Paryża, Nowego Jorku - i ze Wschodu - Szanghaju, Tokio, Bombaju, Teheranu.

    Elizabeth ląduje tu we wrześniu 2006 r. Leci z Niemiec do Syrii, ktoś tam obiecał jej pracę w restauracji. Towarzyszy jej Libańczyk Gassan Ali. Zabiera jej paszport. Tłumaczy, że musi go pokazać znajomym w Moskwie, by zebrać pieniądze na dalszą podróż dla Nigeryjki. Daje jej 70 euro i prosi, by poczekała na lotnisku.

    Elizabeth czeka dwa dni. Kończą się pieniądze, a Gassan Ali nie wraca.

    Nigeryjka zgłasza się do urzędników imigracyjnych. Rosjanie przeglądają listy pasażerów przylatujących do Moskwy. Nazwiska Elizabeth nie ma na żadnej. Czyżby paszport był fałszywy?

    "Nie ma mnie w komputerze, to nie ma mnie wcale. Nie wiedzą, jak się znalazłam na lotnisku, więc odmawiają mi jedzenia. Odrzucają mój wniosek o azyl. Moje życie zostaje nagle uzależnione od miłosierdzia pasażerów" - pisze do nas Elizabeth.

    Zapisane drobnym maczkiem dwie kartki z zeszytu przywozi do Polski Marcin Ostachowski, menedżer firmy Unilever w Rosji. Pierwszy raz spotyka Elizabeth pod koniec lutego. Potem jeszcze widzi się z nią cztery razy. Za każdym razem przez godzinę - tyle czasu w drodze do Warszawy może spędzić w strefie, w której koczuje Nigeryjka. Marcin zostawia jej czekoladę, owoce, witaminy. I podręcznik do nauki rosyjskiego ze słownikiem Longmana.

    - Wyciągnijcie ją stamtąd, tak po ludzku. Tu nie chodzi o żadną politykę, ale o człowieka - prosi "Gazetę" Ostachowski. I deklaruje: - Jestem gotowy zasponsorować jej pobyt w Polsce przez kilka miesięcy.

    Dzwonimy do Elizabeth. Telefon zostawiła jej lecąca do Kanady irańska rodzina. Prosimy, by opisała nam szczegóły przylotu do Moskwy. Chcemy dotrzeć do osób, które potwierdzą jej tożsamość. Ale Elizabeth panicznie boi się mówić o przeszłości. Szlocha do słuchawki. Jaką kryje tajemnicę?

    Odtwarzamy historię dziewczyny na podstawie strzępów informacji. Twierdzi, że uciekła z Nigerii przed jakąś sektą. A może przed czymś innym? Na fałszywym paszporcie doleciała do Monachium. Czy padła ofiarą przemytników ludzi?

    W Niemczech poznała Libańczyka, który twierdził, że ma restaurację w Syrii. Załatwił jej inny paszport (też fałszywy?) i opłacił przelot do Moskwy.

    - Modlę się i czekam, aż Bóg ześle kogoś, kto mnie stąd wydostanie - mówi Elizabeth.

    Dostaje SMS-y z całego świata od pasażerów, którzy poznali ją w strefie tranzytowej. Dodają jej otuchy. Przez znajomych lecących via Moskwa przekazują pieniądze, jedzenie, książki. Podają im adres: śpiwór moro, drugie piętro.

    Są dni, że Elizabeth nic nie je. Wtedy zwinięta na materacu w kłębek godzinami się nie rusza, by nie tracić energii. Co kilka dni robi pranie. Ubrania, które dostała od różnych pasażerów, suszy nocą w toalecie suszarką do rąk.

    Siatka ludzi, którzy pomagają Nigeryjce tak jak Marcin z Polski, rośnie z każdym dniem.

    Holenderka Inez przez Czerwony Krzyż szuka w Nigerii matki Elizabeth, żeby potwierdziła jej tożsamość.

    Paryżanka Isabelle studiuje historię Irańczyka Merhana Karimi Nasseri, który mieszkał przez 16 lat na lotnisku Charles'a de Gaulle'a. Na kanwie jego życia Steven Spielberg nakręcił "Terminal" z Tomem Hanksem. Francuzka chce się dowiedzieć, jak ta historia naprawdę się skończyła, by w podobny sposób wyciągnąć Elizabeth z Szeremietiewa.

    Tina z Danii dwukrotnie organizuje w pracy zbiórkę pieniędzy dla Elizabeth i przekazuje je przez znajomych lecących tranzytem przez Moskwę.

    Amerykanka Melania, kanadyjski pastor Steve i Guido z Mongolii interweniują w moskiewskim biurze Urzędu Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców.

    Marcin Ostachowski: - Dwa lata bez powietrza i światła. Na wyżebranym jedzeniu, bo rosyjski urząd imigracyjny nie daje posiłków ludziom z Afryki. Na lotnisku, które wygląda jak podziemia Dworca Centralnego w Warszawie, a nie jak terminal u Spielberga. To gorzej niż więzienie. Pomóżcie jej - apeluje.

    W niedzielę Elizabeth płacze do słuchawki: - Nie pytaj mnie, co będzie dalej. Boję się, że umrę.

    Ma 31 lat.
    Źródło: http://wyborcza.pl/1,75248,5243512,U...terminalu.html

  2. #2
    Awatar krecik01

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    New Sącz

    Domyślnie

    Oooo przemasakra Nie przypuszczałem, że takie rzeczy, o których film nakręcił Spielberg mogą się zdażyć naprawdę ... Swoją, drogą nie wiedziałem też, że film Terminal oparty jest na faktach (16 lat na lotnisku ). Aż trudno uwierzyć, że takie coś jest możliwe ...
    Wszystko jest kwestią czasu...

  3. #3
    ModTeam
    Awatar Quantas

    Dołączył
    Jan 2007
    Mieszka w
    Pyrlandia

    Domyślnie

    Polecam książke opisujące jego życie.
    Film jest fabułą i tak naprawdę opisuje zupełnie inną fikcyjna historie, ksiażka natomiast faktycznie życie Mehrana.
    W księgarniach wysyłkowych można ja kupic. Link pierwszy z brzegu:
    http://biblionetka.pl/ks.asp?id=40810



  4. #4

    Dołączył
    Apr 2008
    Mieszka w
    Vantaa

    Domyślnie

    31-letnia Elizabeth, która na dwa lata utknęła w strefie tranzytowej terminala Szeremietiewo 2 w Moskwie, jest już na pokładzie samolotu do Nigerii

    - Wracam do domu. Odwiedzę grób matki, która zmarła, gdy ja tkwiłam na lotnisku w Moskwie - powiedziała nam Elizabeth tuż przed odlotem o godz. 16.00 polskiego czasu.

    Uwolnienie Elizabeth nastąpiło po nagłośnieniu dramatycznej sytuacji, w której znalazła się Nigeryjka, przez "Gazetę Wyborczą" w polskich oraz europejskich mediach.

    Urzędnicy moskiewskiego biura Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców potwierdzili w końcu tożsamość kobiety i wyrobili jej nowe dokumenty podróżne. Międzynarodowa Organizacja ds. Migracji sfinansowała jej bilet powrotny do Afryki. Rosjanie błyskawicznie wszczęli procedurę deportacyjną.

    To sukces ludzi z całego świata, którzy lecąc przez Moskwę wspierali Elizabeth oraz czytelników "Gazety", którzy podpisywali petycje w sprawie jej uwolnienia. Zebraliśmy kilkaset podpisów. Dziękujemy.

    Przypomnijmy - Elizabeth przez 20 miesięcy koczowała w strefie tranzytowej moskiewskiego lotniska. Nigeryjka padła prawdopodobnie ofiarą handlarzy żywym towarem. Do Moskwy przyleciała z Niemiec na fałszywych dokumentach, miała lecieć do Syrii. Libańczyk, który organizował jej przelot, zostawił jednak kobietę na terminalu - bez dokumentów i pieniędzy. Przez prawie dwa lata Elizabeth żyła z tego, co podarowali jej podróżni, m.in. polski menedżer Marcin Ostachowski.

    To właśnie Ostachowski zaalarmował "Gazetę" o sprawie Elizabeth. Dziś po południu komentował:- Cieszę się, że Elizabeth wraca do ojczyzny, ale będę spokojny o jej los dopiero wtedy, gdy ambasada Nigerii wyda oficjalne oświadczenie, że gwarantuje jej bezpieczeństwo.

    Wysoki rangą urzędnik Ambasady Nigerii w Warszawie nieoficjalnie zapewnił "Gazetę", że władze nigeryjskie otoczą Elizabeth opieką, gdy tylko wyląduje w ojczyźnie. - Państwa artykuł dotarł już do rządu, który zaniepokoił się tą sprawą i rozpoznaje temat. Sprawę podjęły także nigeryjskie media - powiedział nam urzędnik, który prosił o niepodawanie nazwiska, dopóki jego zwierzchnicy nie wydadzą oficjalnego oświadczenia. - Ta pani nie jest już anonimowa osobą i dlatego będzie objęta szczególną ochroną, na wypadek gdyby ktokolwiek chciał ją skrzywdzić. Wyjaśnimy także sprawę sekty, przed którą Elizabeth uciekała z naszego kraju.

    Jak informowaliśmy wcześniej, dziś rano rosyjska milicja zabrała Elizabeth z lotniska Szeremietiewo i przewiozła na inne. Milicjanci uniemożliwili jej zabranie osobistych rzeczy, w tym prezentów od pasażerów z całego świata - funkcjonariusze twierdzili, że musi zapłacić 50 dol. za każdy kilogram bagażu. Skuli też kobietę kajdankami. Powody takiego zachowania wyjaśnia teraz biuro Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców.

    Elizabeth - w porannej rozmowie z "Gazetą" - nie przejmowała się jednak: - Cieszę się, że pierwszy raz od prawie dwóch lat widziałam słońce, jest wiosna! Wracam do domu!

    Pod naszą petycją w sprawie uwolnienia Elisabeth podpisało sie jak dotąd kilkaset osób. Dziękujemy.

    Źródło: Gazeta Wyborcza

  5. #5

    Dołączył
    Dec 2007

    Domyślnie

    Ja tego pojąć nie mogę

  6. #6

    Dołączył
    Feb 2007

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Piter2
    Ja tego pojąć nie mogę
    Milicjanci uniemożliwili jej zabranie osobistych rzeczy, w tym prezentów od pasażerów z całego świata - funkcjonariusze twierdzili, że musi zapłacić 50 dol. za każdy kilogram bagażu. Skuli też kobietę kajdankami. Powody takiego zachowania wyjaśnia teraz biuro Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców.

    To Rosja, więc wszystko jest możliwe...

  7. #7
    Moderator
    Awatar MaciekK84

    Dołączył
    Jan 2007
    Mieszka w
    Bydgoszcz

    Domyślnie

    No cóż, pewnie te rzeczy potem "zaginęły" albo "trafiły na śmietnik". Swoją drogą... 2 tygodnie... no miesiące można byłoby zrozumieć - ale 2 lata?
    Pozdrawiam!
    Maciek


  8. #8
    ModTeam
    Awatar Quantas

    Dołączył
    Jan 2007
    Mieszka w
    Pyrlandia

    Domyślnie


    Polecamy

    Cytat Zamieszczone przez Stoarn
    To Rosja, więc wszystko jest możliwe...
    We Francji to było 16 lat (choć tak naprawdę Mehran mógł wyjść mając status bezpaństwowca ale niechciał tego) więc Rosja nie wygląda póki co tak źle ! Choć nie zmienia faktu że skandal to potworny.




Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •