Nie było żadnej komendy katapultowania...
Zerkijcie na to:
YouTube - Rimantas Stankevicius plane crash
Prawie kopia sytuacji z Radomia
A 3:37 w nagraniu? "Oddziel sie" "Katapultiruj sie"
Nic ciekawego.
Canon EOS 450D + EF-S 18-55 f/3.5-5.6 IS + EF-S 55-250 mm f/4-5.6 IS + SKY
Moja galeria na jetphotos.net
Do przodu ale bokiem... '92 S13 N/A SR20DE RWD
W 3:36-37 wyraźnie słychać jak wieża dwa razy krzyczy "katapultiruj sje".
Ostatnio edytowane przez egon.olsen ; 31-08-2009 o 21:18 Powód: sorry za błąd.
Witam.
A czy w Su-27 nie ma tej dźwigni do katapultowania się przy obu fotelach pilotów ? Jeśli tak to który pilot krzyczy katapultiruj sje ?
Czy możliwe jest aby strzelał się drugi a pilot został w samolocie, czy po uruchomieniu jednej dźwigni wyrzucane są oba fotele?
Całe nagranie udostępnione wcześniej przez kolegę pochodzi ze skanera, po wypadku korespondencja z ratownikiem jest po Polsku, wcześniej słychać rozmowy z Midnight Hawks, więc wszystko co zostało nagrane pochodzi na 99% z częstotliwości TWR (131,000). Więc moje pytanie - czy rozmowa między pilotami w kokpicie prowadzona jest na częstotliwości wewnętrznej, bo przecież na wieży tych rozmów chyba nie słychać?
Jeśli mnie pamięć nie myli to instruktor wystrzeliwuje także ucznia, odwrotnie chyba nie.
Nic ciekawego.
Ja napisałem że w drugiej minucie mojego filmu słuchać wyraźny spadek natężenia dźwięku. Samolot w tym czasie był skierowany tyłem do widzów. Napisałem też że ze względu na odległość przyczyna musiała być wcześniej - tak samo jak Ty słusznie zauważyłeś że dźwięk potrzebuje pewnego czasu aby dotrzeć do widza.
Zasugerowałeś że katastrofa była dalej więc i dłuższy czas potrzebuje dźwięk aby dotrzeć do widza - zgadza się ale w tym momencie jeszcze samolot oddalał się od widzów więc dokładnie nie wiemy jak daleko się znajdował - Ja wysunąłem że coś działo się podczas pierwszej beczki - co nie wiem, to tylko sugestia i albo silniki straciły ciąg, stało coś się z jednym silnikiem albo piloci tak a nie inaczej operowali ciągiem.
Natomiast druga beczka i pikowanie to już sytuacja spowodowana wcześniejszym zdarzeniem - tu rozpoczęła się moim zdaniem już walka a to z powodu zbyt małej wysokości aby ten manewr był zamierzony. Moim zdaniem jak napisałem wcześniej zapewne mieli wykonać drugą beczkę całą z lewym nawrotem. Podparłem się w tym momencie własnym materiałem.
Na tym filmie: YouTube - Crash Su27 Air Show Radom 2009
Dokładnie już od 0:16 sekundy - podobnie jak w moim materiale słychać wyraźny spadek natężenia pracy silników.
Pytanie oczywiście jak daleko był samolot i ile wcześniej przyczyna tego spadku dźwięku nastąpiła?
Na pierwszym zdjęciu z fotografii na onecie widać bruzdę - miejsce styku dyszy wylotowej silnika prawego. Widać też jakby prostopadłe do bruzdy rowki jakby w tym miejscu się wbił ster wysokości prawy. Również skłaniam się ku tezie, że linia wysokiego napięcia mogła być przyczyną zapłonu paliwa, śmierci pilotów jak i nieodpalenia foteli.
Ja słyszałem wyraźnie dwa po sobie komunikaty wypowiadane niezwykle spokojnie "Strielat, strielat".
Po obejrzeniu filmu harriera stwierdzam, że podczas wykonywania ostatnich manewrów wyraźnie słychać spadek mocy silników.
My piloci przelecimy cały świat!
Nie wiem jak w Su-27 ale w Su-24 był przypadek, że pilot odstrzelił szturmana. Dodaję, że odstrzelił go przez przypadek, na ziemi, sam pozostając w kabinie. Czyli katapulty w "24" nie były w jakiś sposób sprzężone.No ale to inna generacja sprzętu i inna filozofia bezpieczeństwa. Zwróćcie jeszcze uwagę, że póki była jakakolwiek szansa na wyprowadzenie z tego manewru, choćby na metr nad ziemią, raczej nie wydaje mi się by decyzję o "strzelaniu" odważył by się podjąć pilot o niższym stopniu.
Katapultowanie z samolotu dwuosobowego od wielu lat zorganizowane jest tak:
- uruchomienie dźwigni przez jednego z pilotów (nie ma znaczenia, który to zrobi) rozpoczyna proces wyrzucenia obu foteli;
- zawsze najpierw wyrzucany jest fotel z tylnej kabiny, a jako drugi fotel z przedniej kabiny;
- nie ma możliwości, aby drugi pilot pozostał w samolocie.
Jeżeli na nagraniu są słowa brzmiące "Katapultiruj sja", oznacza to po polsku: Katapultuj się, więc rozkaz z wieży, a nie rozmowa pilotów.
Zdaję sobie sprawę, że wszystko to jest wielkim gdybaniem. Jestem lotniczym laikiem, ale chciałam spytać o jedną sprawę. Czy będąc w takiej sytuacji, doświadczony pilot nie katapultuje się, dlatego, że zdaje sobie sprawę, że gdyby to zrobił maszyna spadłaby na zabudowania? Czy mówienie o bohaterstwie jest w jakimkolwiek stopniu adekwatne do tej sytuacji w Radomiu? Różne są doniesienia prasy, jak wy się na to zapatrujecie, abstrahując od tego czy był to ludzki błąd czy nie?
Bookmarks