Patrząc na wypadek to we Lwowie w 2002r i Le Bourget w 1999r wypadki flankerów były po tym samym manewrze... trzeba wyciągnąć wnioski zrobić coś aby takie katastrofy się nie przytrafiały
Patrząc na wypadek to we Lwowie w 2002r i Le Bourget w 1999r wypadki flankerów były po tym samym manewrze... trzeba wyciągnąć wnioski zrobić coś aby takie katastrofy się nie przytrafiały
Ronnie1910, ale to chyba nie ma związku z typem samolotu. Raczej ten manewr jest bardzo trudny (operowanie ciągiem i sterami), bo łatwo przeciągnąć, a ziemia blisko, np.: YouTube - FA-18 El Toro Airshow Crash
Ja też nie jestem pilotem i będę w tej dziedzinie gdybał, ale przed pokazami przejeżdżaliśmy w okolicy miejsca w którym upadł Su-27 (omijaliśmy korek od strony Rzeszowa) i z tego co widziałem jak wygląda teren to trudno mi sobie wyobrazić, by pilot spadającego samolotu (abstrahując od tego czy było to spowodowane brakiem ciągu czy też błędem w pilotażu) jednocześnie nie dysponując czasem i wysokością miał możliwość wyboru miejsca rozbicia się jak i próby lądowania. Tam krajobraz wyglądał następująco: 50 metrów lasku, 50 metrów pola, dom, 50 metrów lasku, 50 metrów pola i następny dom i tak dalej. Przypuszczam, ze pilot jedyne co zdołał w tej dziedzinie zrobić, to uciec znad lasu widocznego z lotniska, aby zyskać kilkanaście metrów w pionie na ewentualny manewr wyprowadzenia z opadania.
W ogole opowiesci o pilotach co ratuja ludzi na ziemi mozna pomiedzy bajki wlozyc. Jezeli pilot w ogole ma czas i mozliwosc cokolwiek zrobic to bedzie najpierw myslal o uratowianiu siebie. A ze najwieksze szanse maja ladujac w terenie pozbawionym przeszkod - czyli domow, lasow lub po prostu zbiorowiska ludzi to pozniej sie tworza takie piekne opowiesci. Szkoda, ze nie udalo im sie katapultowac.
Witam, mój pierwszy post na tym forum, więc przepraszam, jeśli coś popsuję.
19:14, 31.08.2009 /telegraf.by
ODNALEZIONO DWIE CZARNE SKRZYNKI
Białoruska prokuratura wojskowa wszczęła śledztwo ws. niedzielnej katastrofy myśliwca SU-27 podczas Air Show w Radomiu. Jak informuje białoruska gazeta telegraf.by śledczy uznali, że doszło do złamania 465 artykułu kodeksu karnego, czyli "naruszenia przepisów lotu oraz przygotowań do lotu", które spowodowały śmierć dwóch pilotów.
Rzecznik ambasady Białorusi w Polsce Dymitryj Wybornyj potwierdził gazecie, że grupie dochodzeniowej działającej w miejscu katastrofy udało się odnaleźć dwie "czarne skrzynki" jednak ich zawartości nie ujawniono.
Do tragedii białoruskiego SU-27 doszło w niedziele (...)
Według pierwszych informacji opublikowanych na stronie Białoruskiego Ministerstwa Obrony piloci mieli problemy techniczne. Do jednego z silników miały dostać się ptaki. Tę wersję zdarzenia potwierdzają też świadkowie zdarzenia. Na jednym z przekazanych na platformę Kontakt TVN24 filmów widać jak samolot wlatuje w stado ptaków, a następnie zaczyna tracić wysokość i dochodzi do katastrofy. (...)
Nie wiadomo, czy podadzą przyczyny
Na razie nie wiadomo czy strona białoruska zdecyduje się na oficjalny komunikat w sprawie przyczyn tragedii. Według nieoficjalnych informacji ciała pilotów w najbliższych dniach mają zostać przetransportowane do Mińska.
(...)
Źródło:
Białorusini wszczynają śledztwo ws. Su-27 - Najważniejsze informacje - Informacje - portal TVN24.pl - 31.08.2009
Pozdrawiam
thewho - jeśli potwierdzi się teza o awarii silników, to Twoja opinia jest błędna. Samolot zaczął nienaturalnie opadać na względnie dużej wysokości tj. takiej, na której spokojnie mógł się wystrzelić.
Piloci byli doświadczeni i z pewnością zdawali sobie sprawę, co się dzieje i co może się stać.
Jak dla mnie, nie strzelali się bo do końca wierzyli to "że się zabiorą"... i pewnie gdyby mieli kilka, kilkanaście metrów zapasu to by tak się stało. W latach 80-tych Su-20 z Powidza robił pętlę i źle odczytał wysokość przy wprowadzeniu. W trakcie wyprowadzenia z nurkowania zauważył pomyłkę i tak pociągnął że przekroczył krytyczne kąty natarcia. W takiej konfiguracji szedł do gleby z zdartym dziobem, ale w porę się zorientował że coś jest nie tak i odpuścił. Uratował się bo cała akcja miała miejsce nad wyrobiskiem kopalni odkrywkowej i poszedł do góry już praktycznie poniżej poziomu gruntu....
A co w ogole maja silniki do mojej opini? To o czym napisalem to naturalna reakcja czlowieka to ochrony wlasnego zycia w pierwszej kolejnosci - tak samo jest na rowerze, samochodzie, na czymkolwiek.
Co do wystrzelenia to zgadzam sie z tym co napisal powyzej kolega, czyli ze do konca mysleli, ze im sie uda wyjsc z tego obronna reka lub po prostu nie zadzialala katapulta.
Tak jak napisał krisow, nasze katapultuj się to katapultirujsia.
Ja nie załapałem się na link do mp3. Ale gdyby ktoś, kto się załapał, przesłuchiwał i miał wątpliwości, dodam jeszcze, że katapultujcie się to katapultirujties, a katapultujemy się - katapultirujemsia.
Wiadomo, że piloci nie działali wedle zasady après nous le déluge, ale nie zapominajmy, że mocno zdecydowane opinie napłynęły wczoraj tylko z Białorusi. Nie zapominajmy też, że Białoruś jest dyktaturą, a w dyktaturze (jak w PiS-ie) - wszystko jest polityką, nie ma takich po prostu zwykłych informacji, jest propaganda. I komunikat białoruski wpisuje się w typowy propagandowy schemat:
1. przyczyną wypadku nie mógł być błąd naszych pilotów (w domyśle: którzy są najlepsi na świecie), w tym wypadku, praktycznie bez żadnych przesłanek, postawiono na zassanie ptaka przez silnik;
2. nasi chłopcy, wiedząc, że mogą zginąć niewinni, wybrali własną śmierć.
For every solution there is a problem.
Jedynie pilot mógłby wypowiedzieć się na ten temat; czy mogli się katapultować, czy ratowali cywilów ? Mjr Fiszer nie wykluczył takiej możliwości.
Co do katapultowania mnie zastanawia to czy mogło by się to udać w tym przypadku. Fotel jest oczywiście klasy 0-0, ale dotyczy to zapewne lotu poziomego. Ograniczeń Su, czy samego fotela nie znam, tak że ciężko mówić coś kompetentnego na ten temat. Z tego co pamiętam ze szkoły w przypadku zniżania (czy przy odpowiednim przeciążeniu) po zsumowaniu wektorów prędkości może się okazać że wystrzeliwując się do góry, w rzeczywistości lecimy w kierunku ziemi.
Life is brutal...
Nie zapominaj, że profesjonalista wyszkolony tak samo jak Białorusini odstrzelił KAL007.
I radzę ci wystrzegać się egzaltacji.
Co się tyczy bohaterstwa - niewykluczone. Ale skoro sam przyznajesz, że to subiektywna opinia, powinieneś rozumieć, że jednak lepiej jest zachować ją dla siebie. Przynajmniej dopóki nie zyska solidnych podstaw.
For every solution there is a problem.
OK OK, sorry - nie czepiam się, tylko jakoś nieewidentnie to zabrzmiało co wcześniej pisałeś.
Anyway - rzeczywiście inaczej go słychać jak już przeszedł z pleców do normalnej pozycji i ciągnął w górę/dół tymi "rozciągniętymi" połówkami beczek. To mi się widzi że, o ile zmiana dźwięku rzeczywiście oznaczała awarię, że ta awaria (kilka sek. opóźnienia) była zaraz po tym jak zwykłą półbeczką wyszli z lotu odwróconego i pociągnęli ciut bardziej w prawo zaczynając wznoszenie. IMO to mógł być ostatni moment kiedy wszystko grało. Więc może te "rozciągnięte" były takie a nie inne, były juz niezamierzone, już wskutek defektu...? W sumie było ich, hm... półtorej sztuki, a ta ostatnia połówka to już jakaś taka... ni pies ni wydra. Jak sam pisałeś w poście #159 - nie to miejsce i nie ta wysokość na taką figurę. Z tym że mi się wydaje, że nie sam wywrót był tą figurą, ale to co miało miejsce już ciut wcześniej. 3 - 5 sekund. Gdybanie gdybanie... Podetrzeć sobie można. A Ruscy i tak pewnie powiedzą to co im akurat pasuje.
Witam, zobacz ten film YouTube - Katastrofa SU-27 Air Show 2009
gdy dysze są skierowane w przeciwną stronę względem obserwatora + odległość następuje podobny spadek dźwięku, przykład 0,47 (dysze w dół), 1:00, 1:11. Tak to wyglada z analizy wideo, pewnie na żywo inaczej dało się to odczuć... ale różnicy na filmiku nie odczuwam.
mogłoby, mogło, toż to rakietowy silniczek pod siedzeniem
YouTube - Mig-29 crash at Paris Air Show Le Bourget 1989
YouTube - Su-30MKI crash at Paris Air Show Le Bourget 1999
No i dobrze, byle nie wystrzelić w kierunku ziemi podczas lotu na plecach 10 m nad gruntem. A takiej konfiguracji nie było. Niezależnie od sytuacji - paraszutek przy odrobinie szczęścia może się napełni i wyhamuje. Za to na pewno znajdziemy się poza maszyną dzięki czemu nie spłoniemy lub nie rozerwie nas detonacja
Spójrzcie na przelatujące ptaki w 1:22 YouTube - Katastrofa SU-27 Air Show 2009
W zaden sposob nie chce potepiac organizatorow, a i sam o lotnictwie i organizacji lotniska wiem nie wiele (tyle co nic), prosze wiec o wyjasnienie.
Wsrod hipotez wypadku pojawia sie niezmiennie mozliwe zderzenie z ptactwem. Czy czesto przed takimi pokazami (lub nawet w ich trakcie) korzysta sie z uslug sokolnikow?
Pytam bo zdziwilo mnie ile golebi latalo tego dnia nad plyta lotniska. Szczegolnie uderzylo mnie jak podczas jednej z mijanek Red Arrows (jakby nie patrzec jeden z najniebezpieczniejszych elementow pokazu- mala wysokosc, spora predkosc, blisko trybun) widzialem przelatujacego ptaka zaraz obok maszyn.
Jak to wiec jest z odstraszaniem ptakow na lotniskach wogole.
Bookmarks