źródło: lotniczapolska.pl
link do artykułu: PKBWL: raport w sprawie wypadku paralotniarza - Lotnicza Polska -

Na stronie Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych znajduje się raport końcowy dotyczący wypadku paralotniarza, do którego doszło 16 lipca 2009 r. w Rybnicy Leśnej (góra Klin).





16 lipca 2009 r., we wczesnych godzinach popołudniowych, 59-letni mężczyzna wystartował do lotu żaglowego na paralotni Eden 3 – 28. Start prawdopodobnie odbył się ze startowiska znajdującego się w dolnej, północnej części góry Klin. Według relacji jednej z osób wykonującej lot żaglowy przy zboczu tej góry, paralotnia Eden 3 – 28 widziana była w powietrzu po godz. 14.00. Osoba pilotująca tę paralotnię latała blisko zbocza góry. Po pewnym czasie, pilot wykonujący lot powyżej zbocza góry Klin zobaczył, że w rejonie jej grzbietu, w koronach drzew znajduje się skrzydło paralotni. W związku z tym poleciał nad startowisko znajdujące się w górnej, zachodniej części góry Klin i przekazał informację o paralotni wiszącej na drzewach. Inny pilot wykonujący lot powyżej, na nawietrznej stronie góry, posiadający łączność radiotelefoniczną z osobą znajdującą się na stratowisku, osobie przekazał informację o miejscu, w którym paralotnia wisiała na drzewie.

Po przybyciu na miejsce zdarzenia stwierdzono, że pilotujący wydostał się z uprzęży i siedział na gałęzi przy pniu drzewa. Czasza spadochronowego systemu hamującego zwisała wzdłuż pnia drzewa, a kask i osłona czaszy spadochronu leżały blisko drzewa. Pilotujący był przytomny, ale skarżył się na ból w plecach. Osoba, która przybyła ze startowiska, telefonicznie wezwała Górskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe (GOPR). Zespół GOPR po przybyciu na miejsce wypadku i ocenie sytuacji, przystąpił do ewakuacji pilota. W trakcie akcji ewakuacyjnej pilot stracił przytomność. Pomimo podjęcia przez ratowników GOPR, a później przez lekarza Pogotowia Ratunkowego akcji ratowniczej pilot zmarł.

Mężczyzna pilotujący paralotnię nie posiadał świadectwa kwalifikacji pilota paralotniowego. Według informacji uzyskanych w trakcie badania wypadku, loty na paralotni wykonywał od roku 2003 lub 2004. W ostatnim czasie przed wypadkiem prawdopodobnie, latał on średnio raz na dwa miesiące. Zdaniem Komisji umiejętności pilotażowe tej osoby okazały się niewystarczające do wykonywania lotu żaglowego przy zboczu góry Klin w panujących w dniu wypadku warunkach atmosferycznych w sposób bezpieczny. Osoba pilotująca paralotnię była trzeźwa.

Komisja nie stwierdziła uszkodzeń, czy nadmiernego zużycia paralotni, które mogłyby mieć wpływ na właściwości pilotażowe paralotni a tym samym przyczynić się do zaistnienia wypadku. Charakter stwierdzonych uszkodzeń paralotni wskazuje, że powstały one podczas lądowania na drzewie lub podczas ściągania jej z drzewa. Oszacowane obciążenie skrzydła paralotni mieściło się w granicach określonych przez producenta. Spadochronowy system hamujący (spadochron specjalnego przeznaczenia) nie został użyty przez pilota podczas lotu w celach ratowniczych. Przed zderzeniem z drzewem osoba pilotująca paralotnię Eden 3-28 nie przyjęła odpowiedniej sylwetki ciała, która zmniejszyłaby ryzyko doznania obrażeń. Osoba ta podczas lotu nie posiadała wyposażenia przydatnego przy lądowaniu na drzewie.


Strzałka wskazuje uszkodzenie i ślady otarcia na siedzisku uprzęży.

Według Komisji przyczyną wypadku było dopuszczenie przez pilota do wejścia w obszar po zawietrznej stronie góry oraz wlot na małej wysokości w strefę prądów opadających lub turbulencji występujących po zawietrznej stronie góry, co najprawdopodobniej spowodowało utratę wysokości i zderzenie z drzewem.

Przyczyną śmierci osoby pilotującej paralotnię Eden był rozległy uraz klatki piersiowej z uszkodzeniem narządów wewnętrznych oraz uraz miednicy. Urazy te powstały w wyniku gwałtownego uderzenia w drzewo w ostatniej fazie lotu. Dalsze zachowanie pilota po tak dużym urazie tj. trzymanie się drzewa, wypięcie z pasów uprzęży, rozmawianie z osobami prowadzącymi akcję ratowniczą, można tłumaczyć bardzo nasilonym wstrząsem pourazowym, który może tłumić odczuwanie bólu oraz zaburzać samoocenę stanu faktycznego. Z tego powodu ocena samopoczucia pilota przez osoby prowadzące akcję ratowniczą była subiektywna. Przez cały czas narastały skutki urazu oraz wyczerpywały się bodźce antystresowe, co w konsekwencji doprowadziło do powstania ostrej niewydolności oddechowo-krążeniowej i zgonu.