Na stronie Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych pojawił się raport końcowy dotyczący wypadku paralotniarza, do którego doszło 10 czerwca 2007 roku na lotnisku w Gotartowicach. Pilot w wyniku obrażeń zmarł.


10 czerwca 2007 r. grupa paralotniarzy posiadająca uprawnienia do wykonywania lotów na paralotniach, po uzyskaniu zgody zarządzającego terenem, około godz. 14.30 rozłożyła start paralotniowy na południowej części lotniska Gotartowice. Starty miały odbywać się z wykorzystaniem wyciągarki – wszystkie osoby funkcyjne posiadały stosowne przeszkolenie a piloci świadectwa kwalifikacji.

Po rozłożeniu startu dwaj piloci wykonali po dwa loty. Ocenili, że warunki meteorologiczne – w tym kierunek i prędkość wiatru – są dobre, spokojne i bez turbulencji (jeden z pilotów, wykonywał wówczas loty na tym samym egzemplarzu paralotni, na której w późniejszym czasie doszło do wypadku. W zeznaniach pilot ten stwierdził, że "skrzydło zachowywało się normalnie").

Przed godz. 16 do startu przygotował się trzeci z pilotów – 53 letni mężczyzna. Do lotu została użyta paralotnia Swing Astral-L. Pilot po wyholowaniu się na wysokość ok. 200 m, lotem ślizgowym, wykonując lot z prawym kręgiem, kierował się na miejsce startu. Po wykonaniu ostatniego zakrętu do lądowania będąc pod wiatr, zmniejszył powierzchnię skrzydła do jej 3/5 powierzchni, obustronnie symetrycznie podwijając końcówki (założył "duże uszy"), tym samym zwiększając opadanie. Manewr ten pilot zastosował najprawdopodobniej w celu wykonania lądowania w wybranym miejscu. Podejście do lądowania – na prostej odbywało się z utrzymaniem przez pilota obustronnego podwinięcia bocznych krawędzi skrzydła. Gdy pilot znajdował się według świadków na wysokości ok. 20 m odpuścił zaciągnięcie, jednak prawa strona skrzydła nie wypełniła się – podwinięcie utrzymywało się. Pilot kilkakrotnie gwałtownie i głęboko pociągnął za prawą linkę sterowniczą. Paralotnia w zakręcie w prawo odwróciła się z wiatrem i ze zwiększoną prędkością opadania pilot zderzył się z ziemią. Lot trwał ok. 5 minut.

Zdarzenie miało charakter dynamiczny i nie było zarejestrowane przez żaden rejestrator obrazu, tym samym Komisja w ocenie sytuacji kierowała się zeznaniami świadków. Zgodnie z nimi pilot, który uległ wypadkowi, nie spotkał się w całej swojej działalności z sytuacją, która wymagała od niego działania w sytuacji niestandardowej jaką było niekontrolowane podwinięcie jednej strony skrzydła paralotni.

W rozpatrywanym wypadku, pilot zaskoczony zaistniałą sytuacją dopuścił do utraty kierunku lotu i najprawdopodobniej wskutek zbyt gwałtownej reakcji linką sterowniczą, doprowadził również do przeciągnięcia paralotni.

Na podstawie wyników badań technicznych paralotni, Komisja uznała, że wpływ na zachowanie skrzydła w locie, polegające na niewypełnieniu się jednej ze stron skrzydła po odpuszczeniu przez pilota obustronnego podwinięcia a w późniejszym etapie przeciągnięcia, mógł mieć zły stan techniczny paralotni. Paralotnia, na której doszło do wypadku, została wyprodukowana w maju 1998 r. Zgodnie z zeznaniami była wielokrotnie wykorzystywana do lotów za wyciągarką i z napędem. Takie użytkowanie bez wątpienia ma poważny wpływ na zwiększone tempo zużycia materiału, z którego wykonane są powłoki skrzydła. Zwiększona przepuszczalność materiału, stwierdzona podczas przeprowadzonego po wypadku badania, z pewnością miała wpływ na utrzymywanie profilu i sztywności płata nośnego. Tym samym również na tempo "powrotu", po odpuszczeniu podwinięcia bocznego.

Za przyczynę zdarzenia Komisja uznała utratę siły nośnej paralotni spowodowaną niewłaściwym, zbyt głębokim zaciągnięciem linki sterowniczej podczas manewru otwierania skrzydła z głębokiego, obustronnego podwinięcia końcówek skrzydeł ("dużych uszu").

PKBWL