Dzisiaj w radiu Tok FM pojawiła się informacja,że gen. Błasik nigdy nie pilotował Tu154M ,natomiast kilka razy siadał w fotelu drugiego pilota w kokpicie Jaka40,co stawia w innym świetle jego ewentualną pomoc podczas lądowania w Smoleńsku
A może było tak, że to piloci wezwali gen. Błasika. Bo coś się działo na pokładzie.
Media jak hieny tylko szukają na kogo zwalić winę.
W audycji PR3 po 12.00 E.Klich na pytanie mjr rez. Fiszera-Do jakiej wysokości piloci odliczali wysokość podczas końcowego podejścia, Klich odpowiedział, że do 20m!!! Taka odpowiedź wprawiła w osłupienie Fiszera-Zjechali do 20m! Czy są jeszcze jakieś wątpliwości?
W głosie Fiszera słychać było zaskoczenie i nawet go przez chwilę zatkało. Powiedział, że to "sensacyjna wiadomość".
link do całej audycji :http://www.polskieradio.pl/_files/20...2601275789.mp3
Wypowiedź E.KLicha jest na samym końcu, kiedy rozmawia z Fiszerem.
...i córko!
Kopie czarnych skrzynek wkrótce w Polsce. Nagrania będą jawne | dlapilota.pl
W poniedziałek Rosja przekaże Polsce kopie danych z rejestratorów pokładowych polskiego samolotu Tu-154M, który rozbił się 10 kwietnia pod Smoleńskiem - dowiedziała się PAP we wtorek ze źródeł dyplomatycznych w Moskwie. Premier Tusk zapowiedział publikację stenogramów rozmów pilotów.
W tym celu do stolicy Rosji mają przyjechać minister spraw wewnętrznych i administracji Jerzy Miller oraz prokurator generalny RP Andrzej Seremet. Obaj spodziewani są w Moskwie już w niedzielę.
Rzecznik rosyjskiego MSZ Andriej Niestierienko poinformował, że 18 maja kanałami dyplomatycznymi Polsce został przesłany projekt memorandum, które pozwoli uregulować problemy związane z przekazaniem kopii zapisów z rejestratorów pokładowych z rozbitego samolotu z uwzględnieniem ograniczeń wynikających z chicagowskiej konwencji o międzynarodowym lotnictwie cywilnym i norm Międzynarodowej Organizacji Lotnictwa Cywilnego (ICAO).
Niestierienko podał, że memorandum to miałyby podpisać państwowe komisje powołane w Rosji i Polsce do wyjaśnienia przyczyn katastrofy polskiej maszyny prezydenckiej, a także Międzypaństwowy Komitet Lotniczy (MAK) w Moskwie, który niezależnie bada okoliczności smoleńskiej tragedii.
"Praca z polskimi partnerami nad memorandum przebiega aktywnie. Uważamy, że ten trójstronny dokument może być uzgodniony w krótkim terminie. W efekcie procedura przekazania kopii danych z rejestratorów pokładowych mogłaby się odbyć w najbliższym czasie. Liczymy, że we współpracy ze stroną polską nastąpi to jeszcze w maju" - oświadczył wówczas rzecznik MSZ Rosji.
Czytaj całość artykułu na stronie wyborcza.pl
Też słuchałem tej audycji w PR 3. Mjr Fiszer zadawał pytania Klichowi.
Było ostrzeżenie nawigatora, wiedzieli że są na 20 metrach na jakąś odległość (1 km) przed pasem, że pierwszy pilot leciał jak zaprogramowany i że mogła ich uratować decyzja 2 pilota i to dobrze wyszkolonego na symulatorze, lecieli według wskazań radiowysokościomierzy. Tak zrozumiałem
Na samym końcu tej rozmowy E. Klich potwierdził, że nie lecieli według wskazań wysokościomierza barometrycznego, tylko radiowego oraz, że najprawdopodbniej nie znali ukształtowania terenu przed progiem pasa. Odnośnie tej pierwszej sprawy (wysokościomierz) to wygląda na to, że spełniają się najczarniejsze sny, które w tym wątku były (słusznie) uważane za wprost nierealne.
W audycji była podana informacja przez E.Klicha tylko o odliczaniu do wysokości 20m. Druga informacja tzn. "odchodzimy" podane przez drugiego, pochodzi zupełnie z innych źródeł. To co mówi Klich, to wiedza oparta na znajomości zapisów VCR, komunikacji "wieża" -samolot. Najbardziej kompetentny jest E.Klich.
...i córko!
Czy była możliwość wyjścia do góry z 20 metrów z lotu równoległego do ziemi w normalnych warunkach? W sensie czy teoretycznie bezpiecznie można poderwać maszynę w takim locie? Np mijając pas? Pytam nie odnosząc się do ukształtowania terenu.
Panowie! Dajcie spokój z tym: "Generał to, generał tamto...", albo o jakiejś "pomocy" ze strony gen. Błasika (gdzieś jest granica absurdu)Na to naprawdę za wcześnie, a i wnioski chyba zbyt daleko idące jak na przesłanki, z których są wyprowadzane.
Dla równowagi: parę dni temu słyszałem wypowiedź Fiszera, który stwierdził, że bardzo dobrze znał gen. Błasika i jest przekonany, że raczej nakłaniałby pilotów do przerwania manewru.
Proponowałbym odrobinę przyhamować. Mnie też zatkało, ale wczoraj rysowałem sobie różne kreski po przekroju Siergieja i jakoś nie umiem sobie logicznie wytłumaczyć trajektorii lotu. By to zrozumieć kluczowym jest właśnie czas przed "pull up". W momencie usłyszenia "pull up" byli w każdym wypadku za nisko (poniżej ścieżki); niezależnie od możliwości przereagowania systemu. Później całość układa się dosyć logicznie. Zamiast zaufać barycznemu zaczęli sprawdzać na radiowym, w tym momencie wyszli jednak nad tę depresję i de facto zaczęli lot konturowy. Pięć osób w kabinie, czterech pilotów, z tego dwóch pierwszej klasy, a jeden do tego instruktor i swego czasu odpowiedzialny za szkolenie; na każdym stanowisku przynajmniej jeden wysokościomierz baryczny i taki przebieg wypadków. Można się tylko przyłączyć do podsumowującej opini p. Klicha.
OT: Isaak Newton wykładał kiedyś logikę na Akademi Royal Navy. Podczas jednej z inspekcji Admiralicji któryś z lordów spytał go czy nie sądzi, że czas przeznaczony na logikę można lepiej spożytkować na intensywniejszą naukę nawigacji. "Sir, jestem przekonany, że marynarka Jego Królewskiej Mości więcej okrętów utraciła wskutek nieznajomości logiki, niż nieznajomości nawigacji" miał w tej anegdocie odpowiedzieć uczony. Pasuje i do tego zdarzenia.
Ostatnio edytowane przez JacekB ; 26-05-2010 o 19:24 Powód: ort
W audycji na antenie Trójki Klich w rozmowie z Fiszerem zachowuje się bardzo swobodnie, jakby zapomniał, że rozmowa jest "ON AIR". Pada tam jedno kluczowe zdanie. Kapitan był tak zdeterminowany, żeby wylądować, że wyciągnąć go z tego stanu mogłoby tylko bardzo solidne szkolenie CRM. Jak w tym wątku powtarzano już wielokrotnie w polskim wojsku podobnych szkoleń, jak i wynikających z nich udogodnień nie przewiduje się przeprowadzać. Najlepszym przykładem obecność w kokpicie generała podczas lądowania.
wspomniana rozmowa w Trójce
http://www.polskieradio.pl/_files/20...2601275789.mp3
Podsumowując wzmiankowaną rozmowę z płk. Klichem:
1. Złamano zasadę i rozpoczęto zniżanie poniżej krytycznego
punktu wysokości decyzji (100m)przy braku nawiązania widoczności z
ziemią.
2. Kontynuowano zniżanie... aż do... 20 m! Czyżby próba lądowania "na siłę",
licząc, że wreszcie wyłonią się zza mgły światła pasa czy też niemożność szybkiego wyprowadzenia ze zniżania...?
3. Nie zauważono, że w punkcie markera bliżej radiolatarni samolot jest
za nisko, poniżej ścieżki.
4. Posługiwano się radiowysokościomierzem zamiast wysokościomierzem
barometrycznym, a więc wszedł w grę błąd wysokości wynikający z
obniżenia i pofałdowania terenu.
Należy pamiętać o takich czynnikach jak: ważność zadania i obecność przełożonego w kabinie, fatalne warunki meteo i brak wyposażenia lotniska w przyrządy do podejść precyzyjnych.
Wtrącę tylko odnośnie gen. Błasika. Znajomy był na woszku razem z gen. i opowiadał że gen. Błasik powiedział (cytuję mniej więcej) "jeśli ktoś będzie kogoś nakłaniał do lądowania poniżej minimum, niech od razu wali z tym do mnie, ja się tym zajmę". To teraz już całkiem nie wiem jak to odnieść do katastrofy ale tą informację mam z pierwszej ręki.
Zakładki