Pokaż wyniki od 1 do 3 z 3
Like Tree20Likes
  • 7 Post By Atco
  • 13 Post By ESK1X

Wątek: Pilot Air New Zealand dwukrotnie przysnał w trakcie lotu

  1. #1
    Awatar Atco

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Poznań

    Domyślnie Pilot Air New Zealand dwukrotnie przysnał w trakcie lotu


    Polecamy

    Wiem, żaden to incydent ale zwracam uwagę na ten fragment:

    Linie Air New Zealand oświadczyły, że nie będą w żaden sposób karać pilota, ponieważ nie chcą, by pracownicy linii przestali informować władze o takich incydentach. "Chcemy mówić o takich wypadkach wprost, by sygnalizować problemy i znajdować dla nich rozwiązania w przyszłości" - napisano w oświadczeniu.
    Brawo, to jest Just Culture przez duże JC.

    Nowozelandzki pilot zasnął podczas lotu. Dwa razy - Wiadomości - WP.PL
    Ostatnio edytowane przez Atco ; 04-03-2013 o 22:19
    "Rząd nie zamawiał analiz, które uzasadniałyby konieczność budowy CPK. Wild mówi, że wydłużyłoby tylko proces inwestycyjny."

  2. #2

    Dołączył
    Jan 2008
    Mieszka w
    EPWW FIR

    Domyślnie

    Wprawdzie nie ta skala, ale jako ciekawostka/anegdota:
    W minionym już stuleciu jako młody instruktor szybowcowy chciałem wykazać się zaangażowaniem w proces szkolenia. 4 rano pobudka, 5 na lotnisku, od wpół do szóstej zaczynałem z podstawówką którą młóciłem do około 9. O 10 wychodziła grupa średnio zaawansowana - nauki termiki, akrobacja, trochę przy radiu i tak do 17-18. Następnie znowu podstawówka do zachodu. Hangarowanie, odprawa i w domu byłem 23, coś ciepłego "na ruszt", wanna i w kimono dobrze po północy. Po tygodniu takiej zabawy, w którymś z porannych lotów zasnąłem na kręgu.... Nie wiem ile to trwało, minutę, półtorej? W każdym razie obudził mnie dźwięk wyciąganych hamulców, byłem tak spanikowany że nim się ogarnąłem nawrzeszczałem na Bogu ducha winnego ucznia że "co on wyprawia", który zresztą całkiem prawidłowo przygotowywał się do lądowania.... Po tej akcji poszedłem do szefa wyszkolenia i powiedziałem, że albo podstawówka, albo średniaki - stary wyga z uśmiechem popatrzył na mnie i powiedział "Zastanawiałem się ile wytrzymasz....". Ot taki JC
    Drugi raz, też w szybowcu mniej więcej po podobnych akcjach zasnąłem parę lat później - był to początek lat 90-tych, "odwilż", odwiedzali nas zaprzyjaźnieni lotnicy z zachodu (głównie koledzy którzy zdecydowali się "opuścić nasz kraj" w czasach wiadomego systemu). Znajomy któregoś dnia wakacji przybył z kilkoma francuskimi szybownikami którzy chcieli zobaczyć jak to się u nas lata - ponieważ jako jeden z nielicznych znałem parę słów w j. angielskim, zostałem ich nadwornym wozidupą. Goście byli wlatani, mieli naloty na poziomie - mój x 2, 3 - więc ograniczałem się tylko tłumaczenia komunikatów radiowych i pomocy w nawigacji po rejonie. Umówiliśmy się, że jeśli nie będzie sytuacji nadzwyczajnych to nie będziemy sobie przeszkadzać.... No i kimnąłem... Obudziło mnie dopiero wołanie Francuza - niby nic nadzwyczajnego gdyby nie to, że o pomoc poprosił na jakichś 200 m nad środkiem lasu!!! Byłem zesrany ze strachu, dobre pół godziny jak nie lepiej zabrało mi utrzymywanie się w bąblach termiki +/-0.5, dopiero wiatr zniósł nas nad jakąś polanę gdzie udało się złapać słabe noszenie i wyczłapać już poza las. Kolejne dobre "kilkanaście" minut to próba wznowienia orientacji (to nie takie proste jak mówi teoria, zwłaszcza gdy nie wie się w którym kierunku i jak długo się leciało ), no ale dzięki kolegom którzy z radiem siedzieli nad mapą daliśmy radę!!! W każdym razie docel-powrót 100 km był zaliczony :P
    Od tamtej pory już wiem, że stan wyspania i wypoczęcia przed lotem to nie puste słowa....

  3. #3

    Dołączył
    Feb 2009
    Mieszka w
    Pomorze

    Domyślnie


    Polecamy

    może nie na temat ale wtrące również swoje trzy grosze. Na kursie paralotniowym w latach90tech, w mojej grupie było dwóch takich wesołków. Teorię mieli w jednym palcu, praktyka też im nieźle szła, więc po trzech nudnych dniach postanowili się zabawić. Po zajęciach poszli sobie na nocną imprezę. Wrócili nad ranem o loty zaczynaliśmy o 6tej. Gdy stawili się na lotnisku, instruktor popatrzył na ich przekrwione oczęta i wysłał do hotelu. Jeszcze tego samego dnia obaj zostali wywaleni z kursu. Instruktor skwitował to słowami: "przez nieodpowiedzialność takich jak oni, ludzie potem myślą, że lotnictwo to sport dla samobójców. Skoro już teraz wykazują się lekkomyślnością /niewyspanie i kto wie czy promile również/, to strach pomyśleć co będą wyprawiać gdy zostaną pilotami"
    Latacz amator

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •