Pokaż wyniki od 1 do 9 z 9
Like Tree5Likes
  • 1 Post By Reno_Bemowo
  • 2 Post By Wrocławianin
  • 2 Post By Gregor

Wątek: 2018.08.04 DHC-2 Alaska, PN Denali

  1. #1

    Dołączył
    May 2010

    Domyślnie 2018.08.04 DHC-2 Alaska, PN Denali


    Polecamy

    W Parku Narodowym Denali DHC-2 Beaver uderzył w zbocze góry Thunder. 4 osoby zginęły, jedna zaginiona. Najprawdopodobniej co najmniej jeden to Polak. O wypadku poinformował rzekomo pilot.

    Źródło : NPS: 4 dead, 1 missing in flightseeing plane crash near Denali - KTVA 11 - The Voice of Alaska

    Poprawka ! Wypadek wydarzył się 04.08. Proszę o poprawkę. Dziękuje. //poprawione
    Ostatnio edytowane przez hawky ; 07-08-2018 o 10:53 Powód: Literówka

  2. #2

  3. #3
    Awatar twinsen

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Będzin

    Domyślnie

    https://www.deon.pl/wiadomosci/swiat...na-alasce.html

    Władze parku narodowego Denali na Alasce oświadczyły, że ze względu na złe warunki pogodowe nie są w stanie przewidzieć, kiedy i czy w ogóle podejmą próbę dotarcia na miejsce katastrofy samolotu z pięcioma osobami na pokładzie, w tym z turystami z Polski.


    Również z powodu złych warunków atmosferycznych i niedostępnego górskiego terenu dwaj eksperci federalnego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Transportu (NTSB), którzy zostali skierowani do przeprowadzenia dochodzenia, nie będą w stanie dokonać wizji lokalnej na miejscu tragedii - poinformowały władze stanowego oddziału NTSB w stolicy Alaski, Anchorage.

    We wtorek władze parku Denali zniosły tymczasowy zakaz lotów nad miejscem wypadku.

    W katastrofie samolotu wycieczkowego, która wydarzyła się w sobotę o godz. 18 (ok. godz. 4 nad ranem w niedzielę w Polsce), zginęły cztery osoby. Ciała piątej osoby nie odnaleziono; jest ona uznawana zaginioną. Do tej pory nie udało się ustalić, czy ta zaginiona osoba była pilotem czy jednym z czworga polskich turystów na pokładzie.

    Do katastrofy doszło w trudnych warunkach atmosferycznych, przy niskim pułapie chmur i poważnie ograniczonej widoczności, na wysokości ok. 3200 metrów, blisko wierzchołka masywu górskiego zwanego lokalnie Thunder Mountain w odległości ok. 23 km na południowy zachód od góry Denali (do 2015 roku szczyt oficjalnie znany był jako McKinley) - najwyższego szczytu w Ameryce Północnej, od którego wziął swoją nazwę park narodowy.
    --
    Leszek A. Szczepanowski


  4. #4
    Awatar Reno_Bemowo

    Dołączył
    Feb 2010
    Mieszka w
    EPBC, EKAH

    Domyślnie



    pzdr, Reno
    tartal likes this.

  5. #5

    Dołączył
    Mar 2009

    Domyślnie



    tartal and N077GL like this.

  6. #6
    ModTeam
    Awatar STYRO

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    EPRZ/RZE

    Domyślnie

    Nie planują akcji ściągnięcia ciał ofiar na dół.

    Ciała czwórki Polaków i pilota samolotu, który rozbił się tydzień temu na Alasce, pozostaną w miejscu katastrofy. Przedstawiciele Parku Narodowego Denali poinformowali, że akcja wydobycia ciał z wraku maszyny wbitej w zbocze góry byłaby zbyt niebezpieczna.
    Więcej: Alaska.Ciała Polaków zostaną w rozbitym samolocie
    Pozdrawiam
    STYRO

    LOS SUAVES - już nie pójdę na taki koncert ...

  7. #7
    Awatar Gregor

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Lotnisko dobrej pogody

    Domyślnie

    j.w

    Przedstawicielka Parku Narodowego Denali na Alasce poinformowała w sobotę PAP, że zaprzestano wysiłków w celu wydobycia ciał ofiar katastrofy samolotu, w której zginęło czworo polskich turystów. Uniemożliwiają to złe warunki panujące na dużej wysokości na zboczu masywu Thunder Mountain.

    Akcję prowadzono blisko wierzchołka masywu. W piątek ratownicy odkryli we wraku piąte ciało, którego wcześniej nie zauważono.

    „Służba Parków Narodowych (NPS) zadecydowała, że wydobycie zwłok i odzyskanie samolotu jest niewykonalne z powodu warunków na zboczu, które są zbyt niebezpieczne dla ratowników. Niestety na wysokości blisko 11 tys. stóp (ok. 3350 m) pogoda się nie polepsza. Większość terenu jest pokryta lodem i śniegiem, a samolot znajduje się w niestabilnej szczelinie. Miejsce katastrofy obejmuje aktywność lawinowa. Nie ma w istocie sposobu na to, aby tam dotarli ratownicy” – powiedziała rzeczniczka prasowa NPS Katherine Belcher.

    Jak wyjaśniła strażnicy Parku, którzy na miejscu katastrofy dwukrotnie przeprowadzali wstępne dochodzenie, nie byli w stanie stanąć na pewnym gruncie. Musieli badać okoliczności wypadku przymocowani do liny spuszczonej z helikoptera.

    „Wydobycie ciał i odzyskanie statku powietrznego w obecnych warunkach wymagałoby niemożliwej do wykonania operacji. NPS analizuje trzy główne czynniki przy ocenie ryzyka: warunki, prawdopodobieństwo (powodzenia akcji) i stopień zagrożenia. Ze względu na wyjątkowe wyzwania związane ze stromizną terenu, szczeliną, zagrożeniem lawinowym i stanem samolotu, NPS ustaliła, że wydobycie zmarłych i /lub przetransportowanie samolotu przekracza akceptowalny poziom ryzyka we wszystkich trzech czynnikach i nie podejmie takiej próby” – stwierdza wydany w piątek komunikat.

    Samolot de Havilland Beaver (DHC-2) należał do firmy K2 Aviation organizującej przeloty turystyczne nad parkiem narodowym Denali. Jednopłatową i jednosilnikową maszynę pilotował mający blisko 40-letnie doświadczenia pilot Craig Layson.

    Dokument podkreśla, że po przejściu ciężkich chmur utrzymujących się przez większość tygodnia, strażnicy parkowi zbadali w piątek wrak rozbitego samolotu.

    Do zagrożeń panujących w miejscu katastrofy zaliczyli, nie tylko, niebezpieczeństwo lawiny, strome zbocze pokryte śniegiem i lodem, szczeliny, niestabilne bloki lodu luźno związane z gruntem. Dochodziły do tego problemy związane z wrakiem samolotu, w tym wystające fragmenty poszarpanego metalu.

    „Szczelina, w której znajduje się wrak, jest niebezpieczną i potencjalnie śmiertelną pułapką , nawet jeśli zdarzy się mała lawina” – głosi raport NPS. Kadłub samolotu jest przełamany za skrzydłem a ogon spycha maszynę w kierunku znajdującego się poniżej lodowca. Ponadto w rejonie katastrofy spadła warstwa świeżego śniegu i pokryła stok nachylony prawie pod kątem 45 stopni.

    Według Belcher w tym samym czasie, kiedy doszło do katastrofy nad Thunder Mountain latały też samoloty innych firm turystycznych. Nie było wówczas zachmurzenia. Chmury pojawiają się tam jednak bardzo szybko, co jest typowym zjawiskiem.

    „Nie słyszałam, aby jakikolwiek pilot zaobserwował katastrofę, nikt mi tego nie zgłosił. Myślę, że nie było świadków, a przynajmniej, nic o tym nie wiem. W przeciwnym razie skontaktowaliby się z federalnum Urzędem ds. Bezpieczeństwa Transportu (NTSB)” – mówiła rzeczniczka.

    Na życzenie polskich władz służby parkowe nie ujawniły dotychczas nazwisk ofiar. Belcher zapewniła tylko, że nie było pośród nich dzieci. Jak dodała funkcjonariusze NTSB podejmą próby kontynuowania śledztwa z powietrza w celu zbadania potencjalnych przyczyn katastrofy. Jej zdaniem, nie dowiedzą się prawdopodobnie o wiele więcej niż wiadomo do tej pory.

    W sobotę przedstawiciele NTSB nie odpowiadali na telefoniczne próby skontaktowania się z nimi przez PAP. Nie wiadomo jeszcze zatem kiedy ogłoszą końcowy raport na temat katastrofy. Zdaniem Belcher służby parkowe nie będą już przekazywały dodatkowych informacji o wypadku. Przedstawicielka K2 Aviation nie ujawniła, która z polskich firm turystycznych zarezerwowała przelot nad Parkiem Narodowym Denali i odesłała PAP do NPS. Belcher nic nie było wiadomo na ten temat.

    PAP
    Kazor and tartal like this.
    Piękna rzecz latać jeśli komu godzi bezpieczniej jednak kto po ziemi chodzi
    Kiedy słyszę na EPRZ SOListy głos na mej głowie płonie włos
    EPRZ FM - czułe granie - tak bije serce Jasionki


    Przewodnik po chmurach

  8. #8
    Awatar Gregor

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Lotnisko dobrej pogody

    Domyślnie

    j.w

    Wciąż nie są znane przyczyny katastrofy samolotu na Alasce

    Federalny Urząd Bezpieczeństwa Transportu (NTSB) ogłosił w czwartek wstępny raport dotyczący katastrofy samolotu wycieczkowego na Alasce, w której zginęło czworo polskich turystów. Raport nie podaje przyczyn katastrofy i stwierdza, że nie ma obecnie możliwości wydobycia zwłok z wraku maszyny.

    Dokument NTSB stwierdza, że 4 sierpnia 2018 r. ok. godz. 17.53 czasu miejscowego jednosilnikowy samolot de Havilland DHC-2 (Beaver) uderzył w strome, wysoko położone, pokryte śniegiem zbocze masywu góry Thunder odległe o ok. 80 km na północny zachód od osady Talkeetna w Parku Narodowym Denali. Pilot i czterech pasażerów odniosło śmiertelne obrażenia.

    Samolot wyleciał o ok. godz. 17.05 z lotniska w Talkeetna. Zgodnie z danymi systemu GPS o godz. 17.46, kiedy maszyna przelatywała nad obozowiskiem Denali Base Camp, skręciła na południe w stronę lodowca Kahiltna. Następnie poleciała w lewo, w kierunku Talkeetna, podążając południowo-wschodnim kursem. Lot kończy się nad lodowcem Kahiltna na górze Thunder.

    Ośrodek Koordynacji Ratunkowej (RCC) otrzymał pierwsze doniesienia o wypadku o godz. 17.53. W trzy minuty później o utracie kontaktu satelitarnego z maszyną poinformowano firmę K2 Aviation organizującą przeloty turystyczne nad parkiem, do której należy samolot. Natychmiast wdrożono przewidziane w takich przypadkach procedury.

    Ok. godz. 18 pilot zawiadomił telefonem satelitarnym o katastrofie i poprosił o pomoc. Połączenie trwało tylko kilka minut. Po kilku próbach ponownie nawiązano z nim kontakt. Oświadczył, że jest uwięziony we wraku i prawdopodobnie są dwie ofiary śmiertelne. Na tym rozmowa urwała się.

    Raport NTSB informuje o wysłaniu o godz. 20.08 na miejsce wypadku śmigłowca ratowniczego. Nie mógł on tam jednak dotrzeć ze względu na niesprzyjającą pogodę. Do akcji poszukiwawczo-ratunkowej dołączyła Służba Parku Narodowego Denali (NPS), Gwardia Narodowa i armia USA.
    Wrak udało się zlokalizować 6 sierpnia w lodowej szczelinie na wysokości około 3.328 m. Samolot był bardzo zniszczony; prawe skrzydło oddzieliło się i spadło kilkaset metrów poniżej kadłuba.

    Ratownik górski opuszczony ze śmigłowca na linie zauważył martwego pilota i trzech pasażerów w przedniej części kadłuba. Nie dostrzegł wówczas czwartego pasażera.

    Gwałtownie pogarszające się warunki pogodowe ograniczyły czas początkowych oględzin do pięciu minut. 10 sierpnia, w trakcie kolejnej wyprawy, ratownik zobaczył w części rufowej kadłuba czwartego pasażera, który również nie żył.

    „Według kierownictwa NPS zważywszy na unikalne wyzwania łączące się ze stromizną terenu, lodowymi szczelinami, niebezpieczeństwem lawinowym i niestabilnością wraku, ustalono, że wydobycie szczątków pasażerów oraz odzyskanie wraku przekracza dopuszczalny poziom ryzyka, a zatem taka próba nie nastąpi” – czytamy w raporcie NTSB.

    Szef regionalnego NTSB na Alasce Clint Johnson potwierdził w rozmowie z PAP, że jest to wstępny raport zawierający fakty, które zdołano do tej pory ustalić i może ulec zmianie. Johnson zgodził się z decyzją NPS powstrzymania się od prób dotarcia do wraku.
    „Współpracujemy bardzo blisko ze Służbą Parków Narodowych. Była to ciężka decyzja, ale popieram ją w tym przypadku na 110 procent” – zapewnił Johnson.

    Jak podkreślił nie może potwierdzić, że ciała ofiar nie mogą być wydobyte z wraku maszyny w żadnych okolicznościach. Jeśli jednak zważyć na związane z tym niebezpieczeństwo, miejsce, w którym znajduje się samolot, niestabilność terenu i zagrożenie lawinami ryzyko przeważa korzyści. „W tej chwili tego nie przewiduję” – dodał.

    Johnsona przypomniał, że w czasie katastrofy w pobliżu latały inne samoloty. Dlatego zostaną przeprowadzone rozmowy z pilotami, a także pasażerami tych samolotów. Będzie można wówczas dokładniej sprawdzić jakie były w tym czasie warunki pogodowe.

    „Nie ma świadków katastrofy, byli jednak inni piloci latający w tamtym rejonie i będą oni przesłuchiwani” – powiedział Johnson. Zapewnił, że dochodzenie będzie kontynuowane. Znajduje się ono bowiem w początkowej fazie i jest jeszcze dużo do zrobienia. Zdaniem Johnsona dochodzenie może potrwać od ośmiu do 12 miesięcy.

    Johnson powiedział PAP, że z NTSB nie kontaktowały się bezpośrednio ani władze polskie, ani rodziny ofiar. Kontakty odbywały się za pośrednictwem Służby Parkowej oraz K2 Aviation.

    Władze Parku Denali do tej pory, na prośbę Konsulatu Generalnego RP w Los Angeles, nie ujawniły nazwisk Polaków, którzy ponieśli śmierć. Konsul honorowy RP w Anchorage, stolicy stanu Alaska, Stanisław Borucki w wypowiedzi dla dziennika “Anchorage Daily News” dał do zrozumienia, że byli to ludzie młodzi, podróżujący razem, a jeden z nich "miał się wkrótce żenić".

    PAP
    Piękna rzecz latać jeśli komu godzi bezpieczniej jednak kto po ziemi chodzi
    Kiedy słyszę na EPRZ SOListy głos na mej głowie płonie włos
    EPRZ FM - czułe granie - tak bije serce Jasionki


    Przewodnik po chmurach

  9. #9

    Dołączył
    Jan 2009
    Mieszka w
    KPRB

    Domyślnie


    Polecamy

    Do tej pory nie udało się ustalić, czy ta zaginiona osoba była pilotem czy jednym z czworga polskich turystów na pokładzie.
    Wszystkie ciala juz znaleziono.

    Pilot na poczatku przezyl ta katastrofe, wykonal nawet telefon proszac po pomoc. Polaczenie trwalo pare minut. Byc moze nawet inni przezyli poczatkowo bo pilot mowil ze chyba sa 2 ofiary smiertelne.
    2 dni pozniej (opoznienie z uwagi na pogode) dostano sie do wraku - ratownik podwieszony do helikoptera odwiedzil to miejsce i stwierdzil ze nikt nie zyje. Za drugimi odwiedzinami nastepne kilka dni pozniej znalazl 5-ta ofiare. (informacje ze strony ntsb.gov).

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •