Pokaż wyniki od 1 do 17 z 17
Like Tree41Likes
  • 11 Post By Major87
  • 10 Post By Major87
  • 8 Post By Major87
  • 5 Post By Major87
  • 3 Post By Major87
  • 1 Post By sober
  • 1 Post By Major87
  • 1 Post By Tomaszi
  • 1 Post By Bugs

Wątek: RIAT 2013 - okiem wolontariusza

  1. #1
    Awatar Major87

    Dołączył
    Nov 2012
    Mieszka w
    Chesterfield

    Domyślnie RIAT 2013 - okiem wolontariusza


    Polecamy

    Witam.

    Poniżej znajdziecie relację z tegorocznego Royal International Air Tattoo. Na wstępie muszę podziękować mojej lepszej połowie - gdyby nie ona, nigdy nie wypełniłbym aplikacji . Zalecam również ostrożność podczas czytania - tekst zawiera moje prywatne przemyślenia i takie tam bzdety .

    Przygotowania zaczęły się jakiś czas wcześniej. Zakupy, ubrania, plecak, torba itp. Wszystko co potrzebne było załatwione kilka tygodni wcześniej. Około pięciu dni przed wyjazdem, dostałem potworny ból zębów, chyba wszystkich. Ząb mądrości dał o sobie znać, muszę powiedzieć, że zrujnował mi ostatnie 2 dni w domu i kilka dni w Fairford. Przez ten ból nie byłem w stanie zasnąć w dzień wyjazdu, udało mi się złapać ledwie godzinę snu. Oczywiście niewyspanie i ogromne ilości tabletek, głównie Codeine, znacznie ograniczyły moje możliwości fizyczne, ale jakoś udało mi się dotrzymać do team briefingu i późniejszego rozpoznania terenu .

    16.07.

    Zebrałem się z domu około 8 rano, żeby zdążyć na pociąg o 10.06 z Chesterfield. Podróż z przesiadką w Bristol Parkway, zakończyła się o 13.27 w Swindon. Po drodze dostałem telefon od Emmy B. z RAFCTE, że mam załatwiony odbiór z dworca, co znacznie skróciło mój czas podróży. Planowo miało dojść około 35 minut autobusem i około półtorej godziny na nogach.

    Zostałem dostarczony do Douglas Bader House, gdzie mieściła się recepcja dla wolontariuszy. Sprytne, młode panienki po drugiej stronie stolika sprawnie uwijały się ze wszystkimi, wydawały przepustki i klucze do pokoi w opuszczonych barakach USAF (fakt faktem, mnie obsługiwał samiec...). Przed wejściem na teren bazy uzbrojony w L85A2 sierżant sprawdził moją przepustkę, zaczęło się poszukiwanie mojego pokoju. Barak 592, pokój 610C. Pokoje ładne, czyste, z dwoma piętrowymi łóżkami (bardzo wygodne). Rozpakowałem tylko niezbędne rzeczy (cztery litry energy drinków), chwila odpoczynku i wypad na team briefing. Mieliśmy załatwiony pick-up pod DBH w naszym zespołowym busie. Dostaliśmy się do Park and View East, gdzie poznałem resztę grupy, managera (Peter B. - bardzo przyjemny gość, łysy), odebrałem swoje koszulki i zaczęła się odprawa. Do naszych obowiązków należało kierowanie ruchem pieszych i kołowym, zapobieganie kolizjom, asysta osób niepełnosprawnych i ogólna troska o bezpieczeństwo spotterów. Zrobiliśmy sobie też zdjęcie grupowe, oczywiście nie mogłem się powstrzymać i poprosiłem fotografa, żeby cyknął jedną fotkę moim kompaktem.



    Ja to ten drugi po lewej od dołu (tag ).

    W sumie to nie pamiętam, co się działo później tego dnia, ale było troszkę alkoholu i ogromna dawka ekscytacji . Ludzie w zespole super, wylądowaliśmy w wyrkach przed pierwszą rano.


    17.07.

    Pobudka o 5, szybki prysznic, śniadanie o 6 i zbiórka o 6.30. W PV East managerowie (Peter i Liz) przydzielili nam zadania i zaczęło się. Jak się okazało, stacjonowały w bazie dwa U-2, z czego jeden szykował się do startu koło 7. Niestety, zdjęcie zrobione lornetką przez ogrodzenie, ale za to niewiele ludzi go widziało .



    Start był niesamowity. Było dość głośno, po uruchomieniu palników samolot dość szybko nabrał prędkości i poszedł jak strzała. Jeden z najkrótszych rozbiegów jakie w życiu widziałem, ludzie mówili o zaledwie 100-200 jardach.

    Temperatura zaczęła dawać o sobie znać, było zbyt ciepło, żeby normalnie funkcjonować. Standardowo zużywałem około 10 litrów wody i energy drinków, nie licząc wiader cieczy wylanych na głowę i grzbiet. Kremy wysychały na rękach, Słońce paliło jak diabli, powietrze było jak mleko, z lekkim czerwonawym zabarwieniem. Na szczęście nasi przełożeni mieli głowy tam, gdzie być powinny i mieliśmy regularne przerwy, dużo wody, regularne posiłki itp.

    Na ten dzień było przewidziane około 25 przylotów (Typhoon'y, Panevki, Herculesy, Royal Jordanian Falcons, polskie Fulcrumy i Casa, i kilka innych). Około 10-12 przyleciały niemieckie Panevki GR.4 na statyczny. Wylądowanie zajęło im ponad pięć minut, zrobili kilka kółek dookoła lotniska (kołowali ), niskie przeloty w formacjach i solo, z dopalaczami i bez, na plecach na bokach i do tyłu. Generalnie popisali się tak bardzo, że nasz team przyznał im Spitfire Trophy za niszowy samolot, który rozgrzał tłum (a przynajmniej nas ).

    Około 17, dotarł oczekiwany przeze mnie Lockheed Super Constellation operowany przez Breitlinga - jedyny latający okaz na świecie. Ze względu na palące Słońce, które roztapiało wszystkich i wszystko, w tym pas startowy, przylot był opóźniony o cztery godziny.



    Nie pamiętam czy to było przed jej przylotem, czy po, ale nasi Piloci też ładnie się zachowali i nie posadzili maszyn od razu, zabawiali chwilę tłum.



    Zmiana zakończyła się około 19.30, szybki prysznic, obiad i dalsze poznawanie terenu i ludzi. W łóżku znowu wylądowałem po północy, jak praktycznie codziennie.

    18.07

    Dzień wyglądał tak samo od rana. Więcej przylotów, chyba około 50, więcej spotterów. Ponownie pojawiły się Typhoon'y, Tricolori, Globemaster, A400M, F-16, Tornado, transportowce, Red Arrows,



    śmigłowce i wszystko inne, co było w stanie latać (włącznie z miliardami malutkich muszek, od których nie można było się opędzić). Po południu zostałem wysłany na tzw "FRIAT Walk" - wycieczka po wystawie statycznej dla osób, które zapłaciły kilka stówek w GBP, żeby zrobić zdjęcia bez tych 47000 innych odwiedzających. Nie powiem, że wykonywałem swoje obowiązki tak, jak miałem to robić, zamiast tego robiłem zdjęcia.









    Tutaj fota z pilotem na tle jego samolotu. Pierwszy raz w życiu mam wytłumaczenie dla swojego krzywego wyrazu twarzy. Dosłownie minuty przed spacerkiem zgubiłem czapkę, a Słońce waliło prosto w oczy...






    Czwartkowa zmiana zakończyła się zaraz po spacerku - koło 20. Fajne było to, że piloci przed właściwymi pokazami szli w powietrze dość często. Wszelkiej maści Grippeny, Spartany (robiące pętle), nasze Migi, Tornada, Apache w formacji z F-16 były oglądane po kilka razy przez obecnych na lotnisku. Wieczorkiem obowiązkowo browarek i siedzenie do późnych godzin nocnych przed namiotem z piwem.

    Cały czas doskwierał nam upał. Na szczęście ja cały czas nosiłem czapkę (nie licząc tych kilku godzin) i długie spodnie. Niestety ręce, szyja, uszy i twarz są poparzone i teraz, kiedy piszę tego posta, zaczynam się sypać jak stara mumia egipska . Zapewne wiele rzeczy pominąłem, ale działo się tyle rzeczy, że po prostu nie pamiętam wszystkiego ze szczegółami, nie opadło mi też jeszcze () podekscytowanie całą imprezą. Dominowało Słońce, żar lejący się z nieba i przede wszystkim wspaniałe nastroje, których nawet bolesne oparzenia nie były w stanie zniszczyć.


    19.07

    Ostatni dzień przed pokazami. Najwięcej spotterów jak dotychczas, temperatura tak samo wysoka. Dzisiejszą zmianę miałem odbębnić w PV West - przy pasie 09. Przez jednych ten koniec jest lubiany, przez innych nie. Ja nie miałem zdania, ale nie chciałem tam iść, ze względu na oczekiwany przylot XH558 - Avro Vulcan. Jak się jednak okazało, wiatr w porywach do 40kts wymusił decyzję o zmianie pasa z 27 na 09. Pognałem tam więc czym prędzej i zaczęło się oczekiwanie. W międzyczasie pojawiła się Panavia Tornado z słynnego w UK 617sq - The Dambusters - w specjalnym malowaniu.



    Pojawili się również Flying Bulls





    i kilka śmigłowców ratowniczych



    Po raz kolejny dane nam było oglądać kilka lotów w wykonaniu Reds, Tricolori, Super Tucano, A400M i wielu innych.

    No i w końcu nadeszła ta chwila. Było słychać, że coś nadlatuje, jednak nie brzmiało to jakoś szczególnie interesująco... Jednak to Vulcan był na podejściu, a ja gapa, nie byłem naszykowany i mimo, że widziałem jej lądowanie, nie jestem zadowolony ze zdjęć



    Ciąg dalszy po śniadaniu ...
    Drzemi, kacper232, Gryni and 8 others like this.

    D5100| 70-300VR | Skyliner 200P
    Liberate my madness!!

  2. #2
    Awatar Major87

    Dołączył
    Nov 2012
    Mieszka w
    Chesterfield

    Domyślnie

    Po lądowaniu Vulcana dostaliśmy info przez radio, że mamy zbierać się na obiad. Przyjechał nasz bus, zapakowaliśmy tyłki i w drogę. Przez to przegapiliśmy lądowanie EE Canberra. Co prawda widzieliśmy ją na podejściu, jednak nikomu nie udało się jej uwiecznić na fotografii.

    Po posiłku powrót do PV West, nie działo się nic szczególnego. Zmęczenie upałem dawało o sobie znać coraz bardziej, ale zebraliśmy się stosunkowo wcześnie, bo chyba przed 19. Standardowo wieczorkiem przesiadywaliśmy przed namiotem z piwkiem i późno położyliśmy się spać.

    20.07 - pierwszy dzień pokazów

    Na dzisiaj nasi managerowie wywalczyli nam wolne, ale ja zgłosiłem się na ochotnika na kilka godzin. Szczerze mówiąc, to zastanawiałem się po jaką cholerę, bo suszyło mnie strasznie . Miałem spotkać się z jakimś managerem i wypełniać z odwiedzającymi różnego rodzaju ankiety. Planowane spotkanie o 8.30 troszkę się opóźniło - o tej godzinie dopiero pakowałem tyłek do busa, do tego byłem kilka razy źle pokierowany przez wolontariuszy i błądziłem po showgroundzie.W końcu wpadliśmy na siebie niedaleko Technozone, gdzie mój obecny przełożony poinformował mnie o zadaniu na dzisiaj. Miałem zrobić jak najwięcej zdjęć wszystkiego, co widziałem - ludzie, bary, wszelkiego rodzaju instalacje, śmietniki itp, itd. Niezbyt zachwycony (bateria w moim kompakcie nie wytrzymuje długo) zabrałem się do roboty, po drodze rozmawiając z kilkoma pilotami i korzystając z okazji, robiąc zdjęcia na statycznym i w czasie pokazów.



    W tym czasie odbywał się znakomity pokaz Breitling Wingwalkers. Niestety, aparat nie dał rady i praktycznie nic nie wyszło...



    Jakoś niedługo po tych gibkich samicach ( może nawet przed?? nie pamiętam dokładnie) w powietrze wzbił się Vulcan. Chyba jeden z najgłośniejszych samolotów na imprezie, piloci popisali się koncertowo.



    Po jej lądowaniu poszedłem zrobić nieco więcej zdjęć i z ogólną liczbą około 200 udałem się do nory managera, by się ich pozbyć. Szczerze mówiąc, nie chciało mi się zbytnio przykładać wagi do fotografowania toalet i kubłów na śmieci, włączyłem nielimitowane zdjęcia seryjne i po prostu spacerowałem z wciśniętym spustem. Jak później się dowiedziałem, dokładnie o takie foty chodziło .

    Podczas mojego powrotu na miejscówkę zaraz za progiem 27, pechowo musiałem lecieć do WC. Pechowo, bo akurat w tej samej chwili nadlecieli Red Arrows z A380 operowanym przez BA. Ludzie jednak zapomnieli o potrzebach fizjologicznych i wszyscy próbowali robić zdjęcia.






    Airbus wykonał kilka przelotów i majestatycznie się oddalił, natomiast Reds zostali i niesamowicie rozgrzali publikę.




    Poza nimi, było oczywiście od groma pokazów, latał nasz Mig, był Battle of Britain Memmorial Flight - Spit, Hurri, Lanc i Tornado z 617sq. Wrażenia tak ogromnie, że niemal rozsadziło mnie od środka. Poza akrobacjami w powietrzu, na ziemi też było gorąco, można było wydać pieniądze na wszelkiej maści różne sposoby .

    O dziwo, pogoda w sobotę nie była zachwycająca. Praktycznie zero słońca, mogę nawet powiedzieć, że nieco zmarzłem . Zebrałem się koło 17 do bazy i zacząłem szykować się do team bbq, planowanego właśnie na dziś wieczór.

    Jedzenie dobre, piwa dużo, atmosfera nieziemska. Standardowo skończyliśmy późno i w oczekiwaniu na niedzielne pokazy i przyjazd rodzin wolontariuszy, na niezłej bani, położyliśmy się spać.


    21.07 - dzień drugi

    Dzisiaj też pracowałem jako ochotnik od 9 rano. Razem z innymi z mojego teamu mieliśmy sprawdzać bilety na parkingach.


    Ludzie mieli przeróżne pomysły, żeby nie płacić za bilety. Najlepszy był chyba gość, który stwierdził, że on ma bilet, ale nie pokaże i koniec. Szybki komunikat przez radio i przyjechało kilku biekrów, połowa na plastikach, druga połowa to typowi Hell's Angels. Pan spotulniał jak baranek i w asyście jednośladów posłusznie opuścił teren RIAT .

    Ta praca skończyła się jakoś po 11, akurat jak Breitling i Vulcan byli w powietrzu. Po jakimś czasie udało mi się odnaleźć moją rodzinkę i szybkim spacerkiem pognaliśmy na moją miejscówę przy progu 27.

    Po chwili dzieciaki zaczęły płakać, że za głośno i za gorąco, start Typhoona wywołał krzyk barana obdzieranego ze skóry u mojego syna. Co zabawne, ani Olek, ani Julka, nie chcieli używać korków czy słuchawek .

    Moja kobieta generalnie znudzona, ale pokaz Red Arrows oglądała na granicy bezpieczeństwa bez asysty pampersa . To chyba jedyna rzecz, która jej się podobała, nie licząc oczywiście przelotu z A400M




    Po jakimś czasie zostawiliśmy dzieci z naszym znajomym - chciałem złapać naszego kierowcę przez radio, ale przez holenderskiego Falcona żadna transmisja nie była zrozumiała. Udało nam się strzelić kilka fot z pilotami na tle samolotów.




    Po powrocie dowiedzieliśmy się, że nasza córka przelazła przez ogrodzenie i zaczęła biegnąc w kierunku pasa :O. Na szczęście nasz tłusty przyjaciel ma kondycję niczego sobie i nic się nie stało.

    Około godziny 17 byłem zmuszony zostawić rodzinkę na pokazach i udać się w kierunku bazy, żeby przygotować się do Hangar Party. Spacerek zajął mi około 25 minut, szybki prysznic, czyste ciuszki i wio na autobus. Organizatorzy załatwili nam transport prawie pod sam hangar. Przed wejściem stał jeden dronek.

    Niestety, muszę kontynuować w kolejnym poście, bo mój komp już nie daje rady
    Drzemi, Rafalik, kacper232 and 7 others like this.

    D5100| 70-300VR | Skyliner 200P
    Liberate my madness!!

  3. #3
    Awatar Major87

    Dołączył
    Nov 2012
    Mieszka w
    Chesterfield

    Domyślnie

    Tutaj jeszcze tylko ja i moja lepsza połówka, sprawczyni całego zamieszania, na tle Mirage 2000



    Oto zdjęcie wspomnianego drona



    Hangar party miało rozpocząć się o 18.30. Oczywiście każda osoba, która miała zamiar się pobawić, była sprawdzona przez uzbrojonych wartowników, później jeszcze przez cywilów. Dostaliśmy całkiem gustowne zaproszenia, których jednak nie mogliśmy zatrzymać. Zostały nam zabrane przed wejściem, za to każdy miał voucher na jedno piwko za free. Pierwsze wrażenia bardzo dobre, choć ja chciałem moje zaproszenie z powrotem . W budynku połączonym z hangarem został urządzony bar. Bardzo ładny, czerwony dywan był rozłożony na podłodze i prowadził do właściwego hangaru, który faktycznie w ogóle go nie przypominał. Na ścianach roiło się od małych lampek, wyglądało to jakbyśmy się bawili dosłownie w niebie . Ładne stoliki, białe obrusy, elegancka scena. Ktoś na prawdę się postarał. Team manager poprosił mnie, żebym załatwił nam jakieś foto z polskimi pilotami. Znalazłem ich więc popijających piwko na dworze. W imieniu całego zespołu Park and View podziękowałem za znakomite pokazy i interesujący przylot (jednak zapomniałem całkiem zapytać, czemu tylko nasze migi dymią, jakby były na węgiel... ), porozmawialiśmy chwilkę i panowie zgodzili się na foto, które zamieszczam niżej.



    Po zrobieniu zdjęcia kilku pilotów otrzymało od nas (tu zaczyna się problem, bo nie mam pojęcia, co to jest "patch" po polsku, nie chodzi o naszywkę, tylko o to, co piloci mają na mundurach...tak, wiem... ) nasze teamowe "patches", pożegnaliśmy się, manager mi podziękował, a ja ruszyłem na dalsze łowy.

    Przyszło mi rozmawiać z wieloma pilotami wszystkich statków powietrznych. Znaczna część z nich widziała wojnę, nie raz po 4 i więcej razy. Udało mi się oczywiście zrobić kilka fot, jak np ta z Royal Jordanian Falcons. Tylko trzech z nich na zdjęciu, czwarty je robił .



    Po spotkaniu z tymi przezabawnymi pilotami E330, spędziłem chwilę z niemieckimi pilotami, ż których jeden znich był widoczny ze mną na foto wcześniej. Ponownie podziękowałem za odlotowy przylot (generalnie w czasie rozmów z pilotami miałem włączone "ass-licking mode", co jak się później okazało, opłaciło się), pośmialiśmy się i poleciałem po następny browar.

    W kolejce pewien pilot śmigłowca search & rescue zauważył, że gapię mu się na mundur, uśmiechnął się i powiedział, że mogę sobie wziąć jego świeżutkiego "patcha" prosto z munduru, co oczywiście zrobiłem . Po zakupieniu odpowiedniego napoju "Hurricane Ale" udałem się w kierunku hangaru, jednak po drodze spotkałem pilota holenderskiego F-16 z statycznej wystawy. Zaczęliśmy rozmawiać, skończyliśmy nasze zupki chmielowe i razem poszliśmy do hangaru, gdzie bawiły się m.in. Wingwalkerki. Wierzcie lub nie, z daleka są ładne, ale z bliska po prostu niesamowite. Zdrowe, niskie samiczki, których ruchy są tak płynne, że nie wiem jak je opisać. Podeszliśmy do nich i znowu, zaczęła się rozmowa, śmiechy itp. W końcu się doczekałem i mam z nimi 2 foty, robione przez wspomnianego pilota Falcona

    Tomaszi, mombasa, urban787 and 5 others like this.

    D5100| 70-300VR | Skyliner 200P
    Liberate my madness!!

  4. #4
    Awatar Major87

    Dołączył
    Nov 2012
    Mieszka w
    Chesterfield

    Domyślnie

    Wybaczcie, że tak post pod postem, ale mój high-endowy komputer nie potrafi przetworzyć takiej ilości fotek . Jeszcze raz fotka z polską ekipą (nie widzę jej w poprzednim poście pomimo edycji)



    Druga fota z Wingwalkerką





    Spędziliśmy z nimi jakiś czas, stuknęliśmy się kubeczkami i każdy poszedł w swoją stronę. Trafiła mi się okazja do rozmowy z Dambusterami, browar, zdjęcia itp



    Zaraz po foceniu z 617 i rozmowach o historii szwadronu, o ich dowódcy (WC Guy Gibson VC) siadłem na chwilkę przy stoliku z jednym gościem ode mnie z teamu, żeby zajarać, troszkę odsapnąć i na spokojnie napić się piwa. Podszedł do nas jakiś gość i pyta się o papierocha. Szybkie spojrzenie na jego ciuszki ujawniło, że to mechanik silników XH558 - Avro Vulcana . Zaczęliśmy więc wypytywać o "Ducha Wielkiej Brytanii", o zeszłoroczną klapę z silnikami (którą opisał jako "total f**k-up") i o szanse na powodzenie Operacji 2015. I teraz uwaga, uwaga, gość mówi, że jeśli tylko będzie miał ten sam team, Vulcan będzie latał znacznie dłużej !! Mam nadzieję, bo ten samolot pięknie wygląda w powietrzu.



    Jak dla mnie i kilku innych, impreza zakończyła się o 23.30. Wtoczyliśmy się do autobusu i jakimś cudem dostaliśmy się do bazy, gdzie popadaliśmy jak muchy.


    22.07 - odloty

    Najkrótszy dzień ze wszystkich. W sumie to nie ma co pisać, cały dzień byłem tak zblazowany, że na nic nie miałem ochoty. Skończyliśmy około 15.30, powrót do bazy, prysznic, obiad, spotkanko w namiocie i leczenie do prawie 5 rano... Na szczęście coś mnie ruszyło, żeby się spakować, zanim poszedłem spać .

    23.07 - podróż do domu

    O 9.25 obudziło mnie głośne walenie w drzwi. O 9.30 już byłem w samochodzie jadącym do Swindon, na dworzec kolejowy. Pociąg miałem za jakieś pół godziny, szybka przesiadka, 3 drzemki i podróż autobusem zakończyły mój udział w tej odlotowej imprezie.


    Generalnie nasz każdy dzień wyglądał tak samo

    Pobudka
    Prysznic
    Praca
    Obiad
    Praca
    Prysznic
    Spotkanie w namiocie z piwem
    Prysznic
    Wyrko

    Na szczęście obyło się beż żadnych wypadków, zarówno wśród pilotów jak i odwiedzających. Jedyna rzecz, która nawaliła, to francuski Rafale zaraz po lądowaniu.


    Największym minusem imprezy były upały. Spiekłem się jak kurczak z rożna, nawet sama myśl o goleniu była bolesna. Znajomy powiedział mi, że wyglądam jak pinta Guinness'a , bo czoło i czubek głowy nie są opalone przez czapkę .

    Muszę też dodać, że normalnie nie piję alkoholu, zdarzy się raz na kiedy. W takim towarzystwie jednak ciężko było się powstrzymać.


    Pamiątki - nazbierało się tego troszkę. Począwszy od przepustki, handbooka, karty posiłków, koszulek i czapki, do różnego rodzaju upominków od pilotów.


    To był mój pierwszy airshow. Być może nie wygląda to interesująco, nasza praca to długie godziny łażenia, pilnowania wszystkiego, nadawania przez radio, palące słońce i poparzenia, skrajne wyczerpanie u niektórych, ale przede wszystkim nieziemskie przeżycia. Bardzo się cieszę, że udało mi się dostać i w przyszłym roku już mam miejsce zaklepane . Gdyby ktoś chciał, zachęcam do wypełniania aplikacji, bo będziemy potrzebować więcej osób. Wymagany jest tylko komunikatywny angielski.

    Na pewno bardzo dużo rzeczy pominąłem, na pewno coś jest pomieszane. Było tego za dużo, żeby wszystko zapamiętać po kolei.


    Zapewne coś mi się będzie przypominać, dorzucę jeszcze opisy co ciekawszych sytuacji.

    Pozdrawiam
    Tomek
    Gryni, mombasa, Tomaszi and 2 others like this.

    D5100| 70-300VR | Skyliner 200P
    Liberate my madness!!

  5. #5
    Awatar Major87

    Dołączył
    Nov 2012
    Mieszka w
    Chesterfield

    Domyślnie

    Pomyślałem, że wrzucę jeszcze fotki trofeów, bo jednak troszkę się uzbierało.

    Standardowe wyposażenie wolontariusza, oprócz gustownych ciuszków roboczych (koszulki + czapka) składało się z przepustki i holdera, karty posiłków, laminowanej kartki z podstawowymi informacjami, handbooka i pamiątkowego programu



    Do tego doszło kilka zakupionych pierdół, łącznie z programem zakupionym za 2 funty (normalnie dla publiki kosztował 10)



    Pocztówki i naklejki od załogi BA



    Kilka innych naklejek, w tym jedna od samego Dambustera, obsługi Tucano i mechanika Vulcana



    Mały plakat, książeczka reklamowa i naklejka od pilota Rafale



    "Patches" od kolejno - pilota niemieckiego Tornado, naszego teamu, pilota brytyjskiego śmigłowca Search and Rescue i pilota Tricolori



    No i chyba najcenniejsza zdobycz od Holendrów - naklejki od pilota Apache i mechaników Falcona, oraz, jak to określił sam pilot, "mały pieniążek"




    Pozdrawiam
    Tomek

    Edyta:

    Znowu zgubiłem gdzieś kilka fotek. Zamieszczam więc link do setu na flickr
    http://www.flickr.com/photos/9827452...7634780204173/
    Drzemi, kacper232 and Tomaszi like this.

    D5100| 70-300VR | Skyliner 200P
    Liberate my madness!!

  6. #6
    Awatar polkrz

    Dołączył
    May 2008
    Mieszka w
    Puławy

    Domyślnie

    No...że Ci się chciało
    Ale przeczytałem z ciekawością i zazdroszczę bycia
    Pffff.....

  7. #7

    Dołączył
    Aug 2011
    Mieszka w
    Warsaw, Poland, Poland

    Domyślnie

    Piękna rzecz. Niech to będzie wymowne dla wszystkich, którzy uważają, że poszukiwanie wolontariuszy na taką imprezę to wyzysk
    Major87 likes this.

  8. #8
    Awatar Major87

    Dołączył
    Nov 2012
    Mieszka w
    Chesterfield

    Domyślnie

    Dzięki.

    Pobyt tam to chyba najlepsze wakacje, jakie miałem w życiu, bo pracą tego nazwać raczej nie można. Przez cały czas czuć rosnące napięcie i wielką eksplozję w dzień rozpoczęcia pokazów. Tego nie da się opisać, to trzeba zobaczyć . Fizycznie byłem bardzo zmęczony (nie tylko ja, padali wszyscy, nie raz się zdarzało, że ludzie zasypiali bez obiadu w butach i ubraniach jak tylko usiedli na łóżko), ale psychicznie wypocząłem jak nigdy.

    Nawet raz nie spotkałem się z brakiem szacunku ze strony managerów czy kogokolwiek innego. Wszystko było elegancko zorganizowane, z tego co mi wiadomo, nic się nie sypnęło.

    Było słychać też sporo zabawnych konwersacji, zarówno w zespole jak i wśród spotterów. Moja ulubiona - podchodzi jeden do drugiego, oboje takie długie obiektywy, że ledwo im rąk starcza, żeby to trzymać, no i dialog

    - Ile płaciłeś kolego za ten obiektyw?
    - Niecałe 4000 funtów
    - (z widocznym jakiegoś rodzaju pożałowaniem na twarzy) Ooo, to chyba używany...

    W tym momencie zrobiło mi się tak jakoś dziwnie, jak spojrzałem na swojego kompakta :P

    Nie ma mowy o żadnym wyzysku, ze strony organizatorów. Fakt, bez nas nie byłoby tej imprezy, ale nie jesteśmy tam za darmo. Tydzień utrzymania jednego wolontariusza kosztuje około 1200GBP. W to wchodzi odzież, wszystkie wydawane materiały, transport z bazy do PV i z powrotem, całodzienna jazda teamowych busów, nierzadko również odbiór ze stacji w Swindon i dowóz po imprezie (jak w moim przypadku), trzy posiłki dziennie (na śniadanie i obiad mamy duży wybór, przeważnie kilka dań + jakieś jogurty, lody, sałatki, galaretki, owoce, napoje i wiele innych rzeczy; lunch był pakowany i zawierał butelkę wody 0.5l, sok w kartonie, bułkę z angielską kiełbachą - paskudztwo , jakąś dobrą kanapkę, mufinkę, owoc i ciastko.), akomodacja. Cały Air Tattoo jest organizowany z jedną myślą - zebranie pieniędzy dla organizacji dobroczynnych wspierających Royal Air Force. Słyszałem, że w zeszłym roku całość zebranych pieniędzy ze sprzedanych biletów i różnego rodzaju cegiełek to 7 000 000 GBP. Z tej kwoty przekazane było 700 000 - 10%. Wynik i tak super, biorąc pod uwagę, że organizatorzy płacą za wszystko - paliwo lotnicze, serwis, dosłownie wszystko.

    Podkreślić warto, że w ostatni dzień, po zakończeniu pracy, każdy mógł wypełnić formularz z kosztami, które osoba poniosła i które mają być zwrócone przez RAFCTE. U mnie w zespole nikt tego nie wypełnił.


    Każdy wolontariusz dostał też dwa darmowe bilety dla rodziny lub znajomych. Dzięki temu moja rodzinka mogła się tam znaleźć. Wiecie, jak syn teraz przeżywa, że ma fotę z "uśmiechającym się" Typhoonem ?

    D5100| 70-300VR | Skyliner 200P
    Liberate my madness!!

  9. #9

    Dołączył
    Aug 2011
    Mieszka w
    Warsaw, Poland, Poland

    Domyślnie

    Z ciekawości - ile lat ma Twój syn? Zastanawiam się kiedy swojego zacząć zabierać na takie imprezy

  10. #10
    Awatar Major87

    Dołączył
    Nov 2012
    Mieszka w
    Chesterfield

    Domyślnie

    Syn ma 2 lata i 8 miesięcy. Nie mogę powiedzieć, żeby pokazy mu bardzo odpowiadały - palniki Typhoona, Grippena czy naszego Fulcrum bardzo łatwo wymuszały u niego płacz - było stanowczo za głośno. Wydaje mi się, że jednak wdał się w mamusię, bo mimo to nie chciał żadnej ochrony na uszy . Red Arrows i inne pokazy oglądał bardzo chętnie, bardzo podobała mu się wystawa statyczna. Córka ma 4 lata i 4 miesiące. Po usłyszeniu samolotów wymienionych wyżej wystraszyła się, bo "właśnie zaczęła się wojna" ale dała sobie wytłumaczyć i cieszyła się (przez jakiś czas...) .
    sober likes this.

    D5100| 70-300VR | Skyliner 200P
    Liberate my madness!!

  11. #11
    ModTeam Senior Screener
    Awatar Drzemi

    Dołączył
    Jan 2007
    Mieszka w
    EPGD / EPMM

    Domyślnie

    Super relacja! Te patches z mundurów i ze zdjęcia, to właśnie naszywki. A na fotce ze swoją drugą połówką jest Mirage F1, nie 2000.

  12. #12
    Awatar nobie1973

    Dołączył
    Feb 2008
    Mieszka w
    Londyn

    Domyślnie

    Świetna relacja !!!
    Moje gratulacje !!!
    Pozdrawiam,
    Norbert
    Lotnictwo w moim obiektywie: http://www.fotosik.pl/u/nobie1973/album/773218

  13. #13
    Moderator
    Awatar macieju

    Dołączył
    Jun 2008
    Mieszka w
    EPZG

    Domyślnie

    Rewelacyja

  14. #14
    Awatar Major87

    Dołączył
    Nov 2012
    Mieszka w
    Chesterfield

    Domyślnie

    Dzięki .

    Jak już pisałem, relacja jest bardzo okrojona - musiałbym napisać niezłą książkę, żeby opisać dokładnie to co się działo - ale myślę, że choć po części pokazuje, jak to wyglądało od strony kuchni.

    Patches - nie byłem do końca pewien, czy chodzi właśnie o naszywki. Te kojarzyły mi się bardziej z 15-letnim emo, niż z pilotami myśliwców, no ale skoro to o nie chodzi, to ok .

    Mirage - dzięki za zwrócenie uwagi. Fakt, mogłem pomieszać .

    Pozdrawiam

    D5100| 70-300VR | Skyliner 200P
    Liberate my madness!!

  15. #15
    Awatar Tomaszi

    Dołączył
    Jun 2010
    Mieszka w
    Łódz

    Domyślnie

    Major...- świetnie napisane czytałem z iście wielką przyjemnością ! super wolontariat. Niech Twoje sprawozdanie będzie przykładem dla innych...Tych którzy np. jeżdzą na tego typu imprezy i tylko wrzucają gołe fotki ! Opis ,opis i jeszcze raz opis ! To się po prostu czyta Dzięki.

  16. #16
    Awatar Major87

    Dołączył
    Nov 2012
    Mieszka w
    Chesterfield

    Domyślnie

    Dzięki za miłe słowa Tomaszi .

    Powoli zaczynają napływać nowe fotki od reszty teamu, więc liczę na dość spore uzupełnienie wątku .

    Tutaj złapane z zaskoczenia podczas teamowego BBQ. W sobotę zrobiliśmy sobie małą imprezkę, każdy wrzucił 5 funtów do koszyka i w efekcie mieliśmy masę różnego rodzaju jedzenia (wliczając te paskudne, brytyjskie kiełbaski ) i jeszcze więcej browaru.



    I dwa ciekawe shoty popełnione przez naszego managera

    Red Arrow

    http://www.flickr.com/photos/98274521@N02/9414239715/

    I coś, co było niestety nieuchwytne dla mojej zaawansowanej technologicznie lornetki

    http://www.flickr.com/photos/98274521@N02/9414238141/


    Pozdrawiam

    D5100| 70-300VR | Skyliner 200P
    Liberate my madness!!

  17. #17
    Bugs
    Goście

    Domyślnie


    Polecamy

    Witam serdecznie.

    Jako że jest to mój pierwszy post na forum, w pierwszej kolejności chciałbym się przywitać i pozdrowić wszystkich forumowiczów

    Chciałbym Wam przedstawić oraz zachęcić Was do obejrzenia mojej wideorelacji z tegorocznego RIAT'u. Nie byłem tam jako wolontariusz, lecz jako widz, natomiast dopisuję się do tego tematu, ze względu na tematykę.

    Miłego oglądania:


    Pozdrawiam
    Major87 likes this.


Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •