GALERIA »   Nowe zasady dotyczące kategorii: CZĘŚCIOWO ZASŁONIĘTY        TAP na A330 »   29.04. TAP na A330 w WAW   

Pokaż wyniki od 1 do 16 z 16
Like Tree8Likes
  • 3 Post By Gregor
  • 1 Post By ruphee
  • 1 Post By jasiek
  • 3 Post By jasiek

Wątek: XIII Małopolski Piknik Lotniczy 24-25 czerwca 2017 r.

  1. #1
    Awatar Gregor

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Lotnisko dobrej pogody

    Domyślnie XIII Małopolski Piknik Lotniczy 24-25 czerwca 2017 r.


    Polecamy

    j.w

    Muzeum Lotnictwa Polskiego poinformowało o terminie kolejnej, XIII edycji Małopolskiego Pikniku Lotniczego. Wydarzenie to tradycyjnie będzie miało miejsce w ostatni weekend czerwca, w dniach 24-25 czerwca 2017 r. Pasjonaci lotnictwa powinni zapisać ten termin w swoich kalendarzach.

    Rokrocznie nasze pokazy gromadzą szerokie rzesze miłośników lotnictwa. Nie chcemy ich zawieść również w tym roku, dlatego też obecnie przygotowujemy program a w nim: akrobacje lotnicze, ciekawe historyczne samoloty, rekonstrukcje historyczne oraz liczne atrakcje naziemne dla całej rodziny – zapowiadają organizatorzy Małopolskiego Pikniku Lotniczego.

    Muzeum Lotnictwa Polskiego
    Piękna rzecz latać jeśli komu godzi bezpieczniej jednak kto po ziemi chodzi
    Kiedy słyszę na EPRZ SOListy głos na mej głowie płonie włos
    EPRZ FM - czułe granie - tak bije serce Jasionki


    Przewodnik po chmurach

  2. #2
    Awatar pelew

    Dołączył
    Apr 2011
    Mieszka w
    EPKK

    Domyślnie

    miejmy nadzieje że do niego dojdzie,patrząc co dzieje się koło pasa( budowa estakady do nowej galerii)

  3. #3

    Dołączył
    Apr 2015

    Domyślnie

    Mówiąc szczerze, to już wolałbym żeby imprezę przenieść do Pobiednik bo na Czyżynach z roku na rok coraz wyżej muszą latać.

  4. #4
    Awatar Radek Zlin

    Dołączył
    May 2012
    Mieszka w
    Łódź

    Domyślnie

    Jest szansa na pokaz sprowadzonego kilka dni temu do Polski BO-105, być może wspólnie z Łukaszem Czepielą na Edgu-540T.

  5. #5
    Awatar ruphee

    Dołączył
    Apr 2010

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez regnar3712 Zobacz posta
    Mówiąc szczerze, to już wolałbym żeby imprezę przenieść do Pobiednik bo na Czyżynach z roku na rok coraz wyżej muszą latać.
    Cały smaczek pikniku polega na tym , że jest w mieście i przy Muzeum Lotnictwa.

    W zeszłym roku strefa dla publiczności była chyba najdalej odsunięta - jeśli porownać z poprzednimi edycjami.
    Program kto będzie dostępny był dopiero w dzień pokazów
    Najbardziej jednak smuci coraz gęstsza zabudowa okolicy pasa. Zastanawiam się ile pikników w tym tempie zabudowywania jeszcze będzie.
    MrPilot1658 likes this.

  6. #6

    Dołączył
    Apr 2015

    Domyślnie

    Smaczek czy nie, ale prawda jest taka że z edycji na edycje coraz słabiej to wygląda. Lataja coraz wyżej, publika coraz dalej, w kolo pełno drzew, tak ze zdjęcia czasami ciężko zrobić. Na górce tez ładnie już pozarastało wszystko. I mimo naprawdę szczerego sentymentu do Czyżyn (bo to był mój pierwszy piknik lotniczy w rozumieniu ze pierwszy z pierwszych jakiś parę lat temu) to jednak ograniczenia sprawiają ze robi się coraz mniej atrakcyjny. No może marudzę, może na Pobiednikach ULC tez wyznaczyłby jakiś absurdalnie wysoki próg pokazów (jak w Nowym Targu - czemu? Nie wiem). Ale ludzie chcą np oglądać kosiaki w wykonaniu np Kairysa a on chce tak latać i co? i dupa bo nie może. Oczywiście świetnie rozumiem dlaczego nie może na Czyżynach tego robić, no ale właśnie - ograniczenia terenu trochę dają w kość i pilotom i publiczności i spotterom - jedynie Janusze kiełbasy i lanego piwa będą zachwyceni. Wiec może trzeba by podjąć w końcu ta decyzje i przenieść gdzieś MPL, choć osobiście wątpię ze muzeum na to się zgodzi. Przeniesienie pikniku po za teren miasta chyba jednak byłoby po prostu nieopłacalne.

  7. #7

    Dołączył
    May 2012
    Mieszka w
    Wadowice

    Domyślnie

    Jeżeli tak się ciasno robi na Czyżynach to może czas przeniesienia pikniku nad Wisłę na wysokości Wawelu ,już kiedyś taki pomysł był chyba ,zrobić na próbę raz piknik w tym miejscu i zobaczyć czy odniesie to dobry skutek ,same pikniki na Czyżynach z perspektywy widza są coraz mniej efektowne ,po pierwszy wysokość pokazu ,po drugie odsunięcie publiki od pasa co zabiło cały urok tego pikniku ,ULC zrobiła te niezrozumiałe przepisy po wypadku samolotu nie biorącego udziału w pokazie.

  8. #8

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    EPNT/EPRZ

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez regnar3712 Zobacz posta
    może na Pobiednikach ULC tez wyznaczyłby jakiś absurdalnie wysoki próg pokazów (jak w Nowym Targu - czemu? Nie wiem)
    Gwoli ścisłości, skoro się o naszą imprezę zahaczyło, ULC wcale nie ,,wyznaczył nam na pikniku w NT jakiegoś absurdalnie wysokiego progu pokazów" - on nam odmówił wyznaczenia progu specjalnie dla imprezy, tym samym dowalając nam standardowy Tak drodzy Państwo, 300m wysokości minimalnej wyprowadzenia z figury to standardowa, wyjściowa dla każdej imprezy lotniczej wysokość pokazowa w Polsce dla pokazów cywilnych i, jeśli dobrze pamiętam, ogólnie akrobacji. Jak się ma dobre chody w ULC (my najwidoczniej nie mamy) to można ją w czasie pokazów za odpowiednim pozwoleniem ULC obniżyć do 150m, poniżej tej wysokości pokazowej teoretycznie zejść się już nijak nie da. W rzeczywistości da się - np. w Płocku swego czasu ULC pozwolił zejść do 60m - zapewne na podstawie jakiegoś innego pozwolenia (wykraczającego poza standardowe pozwolenia dotyczące pokazów lotniczych).
    Cytat Zamieszczone przez Papa Kilo Zobacz posta
    ULC zrobiła te niezrozumiałe przepisy po wypadku samolotu nie biorącego udziału w pokazie
    W takim miejscu, obok dwóch ruchliwych dróg i bez przestrzeni w którą można uciekać samolotem w razie problemów, pokazy w ogóle się nie powinny odbywać bo grozą niezłą sieczką przy wypadku samolotu biorącego udział w pokazie (całe szczęście że SP-ZAP takim nie była i że rozwaliła się poza obiema drogami) i żadne przesuwanie osi nic tu nie zmieni P.S. Nie, nie bronię obecnych regulacji ULC-u względem MPL-u, bo są w.g. mnie chore i dają fałszywe poczucie bezpieczeństwa w miejscu gdzie tegoż bezpieczeństwa po prostu nie ma
    wally likes this.
    [*]C-295M ,,019"[*] ppłk rez. mgr inż. pil. Lech Marchelewski, inż. pil. Piotr Banachowicz[*]C-172 ,,SP-ZAP"[*]płk pil. Alaksandr Marficki, płk pil. Alaksandr Żuraulewicz[*]Tu-154M ,,101"[*]mgr inż. pil. Stanisław Jurewicz[*]mgr inż. pil. Tadeusz Świst[*]

  9. #9

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    WAW/KRK

    Domyślnie

    Ale dolne ograniczenie wysokosci chyba jednak nie jest tak calkiem od rzeczy - vide przynajmniej niektore nazwiska wymienione w sigu uzytkownika Jasiek (a brakuje tam np. nazwiska sp. Marka Szufy)...

    PS. Co do Czyzyn: No oczywiscie ze, bez zadnej przesady, nie ma drugiego takiego miejsca. Ale tak sobie mysle, ze i w Pobiedniku byloby ladnie. A dojazd - wystarczyloby w dniach pokazow puscic autibusy wahadlowe, nie rzadziej (!!) niz co 15 minut, i niechby nawet za oplate jak do II strefy. (Przy tym wprowadzic np. duze oplaty za parking, w szeroko rozumianej okolicy - tak aby droga byla wolna dla tychze autobusow, oraz dla ludzi mieszkajacych *za* Pobiednikiem, czy w ogole tylko przejezdzajacych nie-z-okazji-pikniku.)

  10. #10
    Awatar hds.147

    Dołączył
    Sep 2011
    Mieszka w
    EPNL, EPKK

    Domyślnie

    Widząc, co się dzieje wokół lotniska na Czyżynach, obawiam się, że może to być jeden z ostatnich pikników w tym miejscu...
    Nowy Sącz Spotters - filia w Krakowie ;)
    Canon EOS 50D + Tamron 70-300 Di VC USD

  11. #11
    Awatar Kazor

    Dołączył
    Sep 2008
    Mieszka w
    Poznań

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Czterosilnik Zobacz posta
    Ale dolne ograniczenie wysokosci chyba jednak nie jest tak calkiem od rzeczy - vide przynajmniej niektore nazwiska wymienione w sigu uzytkownika Jasiek (a brakuje tam np. nazwiska sp. Marka Szufy)...
    To oczywiście bez sensu, bo żaden z tych wypadków niewiele miał wspólnego z narzuceniem minimalnej wysokości lotu...

  12. #12

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    EPNT/EPRZ

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Czterosilnik Zobacz posta
    Ale dolne ograniczenie wysokosci chyba jednak nie jest tak calkiem od rzeczy - vide przynajmniej niektore nazwiska wymienione w sigu uzytkownika Jasiek (a brakuje tam np. nazwiska sp. Marka Szufy)...
    Cytat Zamieszczone przez Kazor Zobacz posta
    To oczywiście bez sensu, bo żaden z tych wypadków niewiele miał wspólnego z narzuceniem minimalnej wysokości lotu...
    Jako napisał Kazor, żaden z wymienionych wypadków nie był spowodowany zbyt niską narzuconą wysokością minimalną, co więcej - jedynie w przypadku wypadku Marka Szufy sama wysokość wyprowadzenia była czynnikiem prowadzącym do katastrofy. Co nie zmienia faktu iż jak najbardziej, ograniczenie wysokości nie jest od rzeczy. Samą sprawę, patrząc z mojego punktu widzenia (robola na kilku edycjach jednej imprezy, widza na wielu innych i równocześnie osoby mającej jakieś tam mizerne pojęcie o lataniu) podzieliłbym na 2 kwestie: Techniczno-pilotażową oraz moralno-ideologiczną.

    Jeśli chodzi o samą technikę pilotażu, tu również wyróżniłbym 2 ,,podkwestie":
    -Ograniczenie wysokości wyprowadzenia a proste figury poziome i przeloty na małej wysokości
    -Ograniczenie wysokości wyprowadzenia a figury pionowe i bardziej skomplikowane figury akrobacji wyższej

    W pierwszym przypadku uważam że wymóg wykonywania prostych figur poziomych i przelotów nie niżej niż 150/300m jest zwyczajnie chory. Choć doświadczeń z akrobacji, poza przeciągnięciami, ślizgami i korkociągami, nie mam, nie wydaje mi się by w wirażu czy przelocie po prostej konieczny był taki zapas - w większości przypadków i tak bliskość ziemi nie jest problemem, zaś jeśli już np. w wirażu doprowadzimy do przeciągnięcia dynamicznego i zwalimy się w nieplanowany korkociąg - to i będąc na 150m w większości samolotów jesteśmy w... kropce, zaś nawet na 300m wyprowadzenie samolotu z nieplanowanego korkociągu do prostych rzeczy nie należy (samolot to nie szybowiec którym czasami da się z korka i ze 100m wyjść, choć nie zawsze warto, jak brutalnie pokazał jeden z wypadków do których nawiązuje moja sygnatura - czasem lepiej zostać już w korkociągu i liczyć na to że skrzydło rąbnie pierwsze i przyjmie część energii niż wyprowadzić 1-2m nad ziemią i mając tuż po wyprowadzeniu 160 km/h przyrżnąć centralnie kabiną w jakiś obiekt terenowy...). Tak więc suma sumarum w.g. mnie nie ma wielkiej różnicy czy takowe figury wykonujemy na 60, 150 czy 300m. Dodam że na wielkiej, dobrze i poważnie zorganizowanej imprezie jaką jest Airpower Zeltweg limit dla przelotów i figur poziomych to 60m właśnie, a nie jakaś polska ,,trzysetka".

    Oddzielna sprawa to przeloty na b. małej wysokości vel kosiaki - ale to temat dość specyficzny, choć i tu trzeba powiedzieć że kosiaki nad pasem wielu ludzi nie zabiły. W przypadku drugim, czyli figur pionowych i bardziej ,,wypasionych" figur pilotażowych ograniczenie wysokości uważam za jak najbardziej sensowne - choć i tutaj nie można raczej operować sztywnym limitem 150/300m bo i są manewry które, w razie gdyby coś poszło nie tak, trzeba skończyć jeszcze wyżej by mieć zapas (podobnie jak samoloty które gorzej niż inne wychodzą z pewnych figur)...

    Druga kwestia to sprawa moralno-ideologiczna. Ograniczenia linii pokazów i zapewnienie bezpieczeństwa publice oraz osobom postronnym - to sprawa bezdyskusyjna, która po takich akcjach jak Ramstein, Skniłów, Shoreham czy Reno (ta ostatnia nie wynikająca co prawda z zawalenia sprawy linii pokazu, ale pokazująca że nie tylko duży odrzutowiec potrafi uśmiercić wiele osób na ziemi, jak się wydaje niektórym bagatelizującym te kwestię w przypadku pokazów mniejszych samolotów - w Reno 10 ludzi na ziemi zabił przerobiony P-51 Mustang, a sprzęt takowy nawet na ostatnim MPL-u był i nad drogą i blokami latał i akrobację wykonywał...) nie powinna wymagać komentarza (acz w Polsce wciąż wymaga...). Z ograniczeniem wysokości jest jednak inaczej - w przypadku gdy linia pokazu jest wytyczona właściwie, zapewniając bezpieczeństwo osobom postronnym, a pilot trzyma się strefy pokazu, nawet gdy jakiś ryzykant wyprowadzi z figury zbyt nisko i przyrżnie w glebę - zabija siebie ale nie osoby postronne. Jeśli natomiast linia i strefa pokazu nie zapewniają bezpieczeństwa postronnym - to nie powinno się wykonywać na takiej imprezie akrobacji niezależnie jak wysoki nie byłby dolny limit (vide Czyżyny), bo i samolot zawsze może wpaść w korkociąg nie do wyprowadzenia - i wtedy nawet 1000m zapasu nie uratuje ludzi na dole... Dochodzimy więc tutaj do kwestii czy w przypadku gdy zapewnione jest bezpieczeństwo widzów i wszelkich osób postronnych (odpowiednio wyznaczona strefa), powinno się również pilota chronić przed samym sobą (limit wysokości wyprowadzenia), czy też pozwolić mu ryzykować jeśli chce. Odpowiedź będzie różna w zależności od poglądów odpowiadającego i tego czy wyznaje amerykańską, pełną ryzyka, balansowania na krawędzi, wingwalking-u bez zabezpieczeń i wypadków śmiertelnych w których giną piloci (ale, poza nielicznymi wyjątkami, nie widzowie) czy też współczesną zachodnioeuropejską, wyważoną, spokojną i tępiącą ryzykanctwo ,,szkołę" pokazów lotniczych. A zapewne także od tego jaki ma stosunek do eutanazji, wolności, chronienia ludzi przed nimi samymi etc. Ja powiem tylko że w mojej ocenie, w Polsce dla świętego spokoju lepiej jest zrobić co się da by nie mieć wypadków, nawet jeśli ryzyko dotyczy jedyne pilota oraz dany pilot lubi ,,wyprowadzanie na krawędzi", bo i PR po wypadku nie najlepszy, i babrania się z aparatem państwowym nawet po byle incydencie jest sporo, o katastrofie nie wspominając
    Cytat Zamieszczone przez Czterosilnik Zobacz posta
    A dojazd - wystarczyloby w dniach pokazow puscic autibusy wahadlowe, nie rzadziej (!!) niz co 15 minut, i niechby nawet za oplate jak do II strefy. (Przy tym wprowadzic np. duze oplaty za parking, w szeroko rozumianej okolicy - tak aby droga byla wolna dla tychze autobusow, oraz dla ludzi mieszkajacych *za* Pobiednikiem, czy w ogole tylko przejezdzajacych nie-z-okazji-pikniku.)
    Najlepiej byłoby, o ile to możliwe, znaleźć tereny parkingowe poza szeroko rozumianą okolicą, i dowozić z nich ludzi autobusami wahadłowymi oddzielnej linii, vide rozwiązanie z Ś.P. Kecskemeti Repulonap, gdzie część parkingów była kawał drogi od lotniska. W ten sposób problem dojazdu i zatkania się drogi dojazdowej do lotniska znika zupełnie, aczkolwiek rozwiązanie takie, oprócz znalezienia miejsca na parkingi poza lotniskiem, wymaga ogarnięcia od organizatorów i wsparcia ze strony miasta/MPK. Plus dla linii z parkingu autobus powinien być darmowy lub płatny przed wejściem - kupowanie w biletomacie i kasowanie biletu w zapakowanym po brzegi ,,autobusie pokazowym" to dość kłopotliwa sprawa, kto był na Aerofestiwalu i jechał z dworca linią specjalną ten dobrze to wie
    Kazor, MaciekK84 and elcin like this.
    [*]C-295M ,,019"[*] ppłk rez. mgr inż. pil. Lech Marchelewski, inż. pil. Piotr Banachowicz[*]C-172 ,,SP-ZAP"[*]płk pil. Alaksandr Marficki, płk pil. Alaksandr Żuraulewicz[*]Tu-154M ,,101"[*]mgr inż. pil. Stanisław Jurewicz[*]mgr inż. pil. Tadeusz Świst[*]

  13. #13

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    WAW/KRK

    Domyślnie

    Jasiek, dzieki za wpis. K'woli dopowiedzenia:
    Cytat Zamieszczone przez jasiek Zobacz posta
    co więcej - jedynie w przypadku wypadku Marka Szufy sama wysokość wyprowadzenia była czynnikiem prowadzącym do katastrofy.
    Z tego co wiem, w przypadku bialoruskiego Su-27 tez...

    A co do dojazdu do Pobiednika - jak najbardziej, takie autobusy wahadlowe moglyby byc. Tak jak ze stacji RER-a Le Bourget do wejscia na teren Salonu. Co ciekawe, z tego co pamietam, w dni "grand public" te autobusy byly bezplatne, a w dni profesjonalne placilo sie (niezbyt duzo), oczywiscie przed wejsciem na poklad. (I w oba rodzaje dni autobusy byly jednakowo zatloczone!)

  14. #14

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    EPNT/EPRZ

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Czterosilnik Zobacz posta
    Z tego co wiem, w przypadku bialoruskiego Su-27 tez...
    Raport jak dotąd się nie ukazał z powodu zablokowania jego publikacji przez stronę Białoruską, wiemy jedynie z puszczenia pary ongiś przez Gen. Błasika w jednym wywiadzie że za przyczynę komisja uznała błąd załogi co zapewne jest najbardziej prawdopodobną odpowiedzią (choć z drugiej strony, nie ufałbym zupełnie ślepo ustaleniom komisji składającej się ze ,,speców" KBWLL którzy słyną z tego, że w przeciwieństwie do w miarę ogarniętych cywili z PKBWL, specami w istocie nie są, oraz speców Białoruskich), strona Białoruska nadal twierdzi to co twierdziła już 5h po katastrofie (,,ptak w silniku"), Rosjanie nadal twierdzą że była to awaria silników na skutek spapranej i nieautoryzowanej przez producenta modernizacji przez zakłady w Baranowiczach (,,nie modernizujcie naszych samolotów bez nas bo będzie jak w Radomiu"), tak więc jest to trochę gdybanie. Niemniej faktem jest że ,,63" poszła w glebę w trakcie wykonywania beczki bojowej. Konkretnie mieli wykonać 2 beczki bojowe po czym z drugiej przejść płynnie do wirażu w lewo, z jakiegoś powodu (być może presja ze strony tego sk******a który w piątek ocenił trening - jeden z najlepszych jakie widziałem - na ,,3+" i powiedział że jeśli nie umieją lepiej latać to sam wsiądzie podczas imprezy za stery - w domyśle zapewne sugerując konsekwencje dla nich. Nawiasem mówiąc, do dzisiaj nie wiem jak się ta ludzka gnida nazywa...) zamiast w lewo poszli z położenia plecowego w dół, ongiś Toyo pisał że wedle jego oceny wizualnej z jakiegoś powodu doprowadzili do spadku prędkości w pierwszej i z jakiegoś powodu pomimo tego spadku weszli w drugą zamiast przerwać po spapranej pierwszej. W efekcie najwyraźniej w drugiej prędkości już zabrakło i to akurat gdy ,,63" była w połowie jej wykonywania, tj. na plecach...

    Tak więc nie uważam by w przypadku ,,63" można było mówić o wysokości wyprowadzenia jako czynniku prowadzącym do katastrofy, samolot miał wykonać figurę poziomą i z niej przejść do innej poziomej a zamiast tego znalazł się w nieplanowanej figurze pionowej... Oczywiście gdyby te nieszczęsne beczki bojowe robili wyżej pewnie by wyprowadzili (wszakże finalnie i tak brakło im niewiele), ale tutaj zbliżamy się już trochę do paranoi - wymogu wykonywania wysoko wszelakich figur poziomych, ot na wszelki wypadek, gdyby pilot robiąc zakręt zwalił się w korkociąg czy robiąc beczkę zamiast ją skończyć z pleców poszedł w dół i zaczął robić nieplanowaną półpętlę. Zdarza się? Tak, pokazała to katastrofa ,,63" czy katastrofa MiG-a-23 na pokazach w Libii (też w 2009...). Ale równie dobrze można by żądać podniesienia wysokości kręgu nadlotniskowego z 300 do 500m ,,ot na wszelki wypadek jakby w trzecim ktoś zwalił się w korkociąg...

    Z drugiej strony, sytuacje takie pokazują, że nawet przy figurach poziomych jednak istnieje ryzyko że samolot skończy w glebie - samo prawdopodobieństwo jest niewielkie, jednak gdy dodamy do niego konsekwencje takiej sytuacji nad zatłoczonym terenem (jak na MPL) - coś o czym wielu ludzi zapomina, czyli konieczność uwzględnienia zarówno prawdopodobieństwa wystąpienia sytuacji, jak i jej konsekwencji (zgodnie z regułą zarządzania ryzykiem, jeśli coś zdarza się ekstremalnie rzadko, ale jeśli już się zdarzy konsekwencje będą katastrofalne - to wciąż dostaje żółty kolor w macierzy/tabelce ryzyka zamiast zielonego. Niestety homo sapiens ma tendencję do patrzenia jedynie przez pryzmat częstości występowania sytuacji, z pominięciem stopnia konsekwencji, i w efekcie ignoruje zagrożenia rzadkie ale katastrofalne). I tu wracamy, tylko od innej strony, do kwestii dlaczego pokazy samolotów nad Czyżynami inne niż przeloty po prostej i zwyczajne zakręty są pomysłem chorym, nawet gdyby wykasować z nich figury pionowe (swego czasu coś się przebąkiwało o takiej koncepcji w przypadku MPL-u - wywalić z programu akrobacje lotnicze i zostawić pokazy ,,nieakrobacyjne", które w praktyce nieraz oznaczają głębokie zakręty samolotów biorących udział w piknikach z przechyleniem 45 stopni czy dynamiczne górki - manewry na granicy akrobacji ). Ryzyko skończenia prostej figury poziomej rozpoczynanej nad lotniskiem w glebie nie jest aż tak duże aby wymagać wykonywania jej na kilometrowej wysokości, ale jeśli dodamy do niego konsekwencje tegoż glebienia w skupisku ludzi bądź samochodów - ocena sytuacji już się zmienia, i zapewne właśnie dlatego nad terenem zabudowanym akrobacji jakichkolwiek z definicji się nie wykonuje (poza wyjątkami pokroju MPL) - czy to poziomych, czy pionowych na 1000m. Bo gdy przyjdzie co do czego, i jedne i drugie mogą skończyć się w tymże terenie zabudowanym...
    [*]C-295M ,,019"[*] ppłk rez. mgr inż. pil. Lech Marchelewski, inż. pil. Piotr Banachowicz[*]C-172 ,,SP-ZAP"[*]płk pil. Alaksandr Marficki, płk pil. Alaksandr Żuraulewicz[*]Tu-154M ,,101"[*]mgr inż. pil. Stanisław Jurewicz[*]mgr inż. pil. Tadeusz Świst[*]

  15. #15
    Awatar MrPilot1658

    Dołączył
    Jan 2016
    Mieszka w
    Ballymena

    Domyślnie

    +3at3
    +XA-41 Artur Kielak

  16. #16
    Awatar smok631

    Dołączył
    Apr 2012
    Mieszka w
    EPKR

    Domyślnie


    Polecamy

    + Retro Sky Team

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •