Strona 1 z 2 1 2 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 20 z 29
  1. #1
    Awatar Maciey

    Dołączył
    Jan 2008
    Mieszka w
    SŁUPSK (EPSK)

    Domyślnie Awaryjne lądowanie.


    Polecamy

    Czy ktoś z obecnych pilotów na forum miał przygodę z usterką silnika i musiał wykonać awaryjne lądowanie w terenie przygodnym?

  2. #2
    gzt
    gzt jest nieaktywny
    Awatar gzt

    Dołączył
    Sep 2007
    Mieszka w
    Massachusetts

    Domyślnie

    W pare dni po zrobieniu licencji lecialem z kolega na zlot samolotow sportowych w New Hampshire. Podroz trwala ok 45 minut. Teren lekko gorzysty, malo pol a duzo drzew.
    Mniej wiecej na 10 minut przed lotniskiem docelowym silnik przerwal na moment. Lecialem z pasazerem ktory nie jest pilotem. Na dole drzewa i gorki. Samolot na ktorym mialem raptem 5 godzin wylatane. Swierzo po zrobieniu licencji ....
    Czy musze tlumaczyc jak sie czulem ? Zaczalem sie nerwowo rozgladac po okolicy i na wszelki wypadek nabieralem wysokosci. Bylem na ok 4000 ft i ok 5 minut od lotniska kiedy silnik znowu przerwal na moment. Tym razem trwalo to nieco dluzej. Zagdakal i zaczal pracowac normalnie. Ja czulem ze zaraz bede miec pelno w gaciach.
    Przez radio uprzedzlem okolice ze bede ladowac na wprost na co dostalem zgode "kolegow". Potem bylo dosc mocne zejscie prosto na pas. Bylem tak zenerwowany ze silnik za chwile moze mi przerwac ze przeslonilo mi to calkowicie wszystkie inne mysli. Zamiast sie skupic na ladowaniu, podejsciu na wlasciwej predkosci to ciagle mysalem o silniku.
    Bedac nad "numerami" mialem predkosc przynajmniej o 15 kts za duza. Sciagnalem za mocno i zaczalem skakac jak kangur. Samolot nie ucierpial (na szczescie) ale moje ego mocno ucierpialo.
    Wtedy dostalem naprwde dobra lekcje "emergency landing". Piloci ktorzy slyszeli o moich problemach zblizyli sie do mnie i pomogli dojsc do siebie. W trakcie rozwazania "coz to sie moglo stac z silnikiem" jeden z nich powiedzial do mnie:
    "niewazne co bylo przed momentem. Liczy sie tylko to co przed Toba. Skup sie na tym co robisz a zapomnij o tym co bylo przed minuta - to historia".
    Te pare zdan zapamietalem dosc dobrze. Nawet gdby silnik przerwal, bylem juz nad lotniskiem. Nie musialem wcale myslec o tym a musialem skupic sie na tym co i jak robic aby posadzic samolot na pasie.

    Nie wiem czy jest efektem tej rozmowy jest fakt ze symulowane "emergency landings" lepiej mi wychodza niz normalne ladowania. I oby tak bylo zawsze

    Nie wiem czy tego oczekiwales ale postanowilem dodac swoje trzy grosze
    Pozdr.
    Greg
    Flying is a thrill #2 known to mankind. Landing is #1.

  3. #3
    Awatar Maciey

    Dołączył
    Jan 2008
    Mieszka w
    SŁUPSK (EPSK)

    Domyślnie

    Ciekawa historia, do dziś nie wiadomo czemu przerwał? paliwo?

  4. #4
    gzt
    gzt jest nieaktywny
    Awatar gzt

    Dołączył
    Sep 2007
    Mieszka w
    Massachusetts

    Domyślnie

    Prawdopodobnie woda w paliwie. Oczywiscie przed kazdym lotem spuszczam probke paliwa. Przy sprawdzaniu przed lotem wody nie bylo ale ... zawsze moze sie niewielka ilosc wody ostac . Silnik dwa razy przerwal na moment po czym nigdy wiecej cos takiego sie nie zdazylo.
    Moj pasazer byl nieco zdenerwowany i przejety tak nieudanym ladowaniem ale przy powrocie ladowanie w Northampton bylo wrecz idealne. Zreszta lata ze mna prawie regularnie wiec chyba nie stracil wiary ze go dowioze bezpiecznie do celu
    Niemniej jednak najwazniejsze jest aby pamietac ze co bylo przed chwila to sie nie liczy. Wazne jest tylko co przed nami.
    Na poczatku mojego szkolenia po nieudanym manewrze zaczynalem sie denerwowac i oczywiscie nie potrafilem juz skupic sie na tyle aby orawidlowo wykonac wszystkie wymagane przez instruktora manewry. Po tym wydarzeniu nie mam juz zadnych problemow z "przestawieniem" priorytetow i skupieniu sie na zadaniu jakie mam przed soba.
    To dlatego opowiedzialem te historie.

    A dodatkowo przytocze tu slowa jednego z instruktorow z Maine, gdzie latalem na Goboshu po raz pierwszy, Rich'a Whicker'a:
    "There are pilots who have bad landings and there are pilots who lie"


    pozdr.
    Greg
    Flying is a thrill #2 known to mankind. Landing is #1.

  5. #5
    Awatar kogut

    Dołączył
    Jun 2010
    Mieszka w
    Blackpool, EGNH

    Domyślnie

    U mnie było tak,
    Klient przyprowadził samolot Piper Turbo Arrow po remoncie (nowy silnik, awionika, malowanie,itp.) na przegląd roczny. Wszystko działało jak powinno, silnik chodził jak marzenie, więc właściciel postanowił zabrać samolot na około 2 godz lotu z Blackpool do Sherburn in Elmet( około 45 min w jedną stronę).
    Szef zaproponował, żebym również poleciał. Wystartowaliśmy bez żadnych problemów,po "wspięciu" się na około 3000ft, i w odległości około 10mil od lotniska silnik zaczął przerywać. Obroty skakały w okolicy 1300-1500 na minute.
    Szybka decyzja i powrót na lotnisko. Wieża zastopowała wszystkie nadchodzące samoloty, dając nam pierwszeństwo. Na prostej z wiatrem wypuszczenie podwozia i ... silnik chodzi jak nowy...Wylądowaliśmy w asyście strażaków, powrót do hangaru i krótka rozmowa ze strażakami , tak na ochłonięcie.
    Potem po sprawdzeniu jeszcze raz kabli, iskrowników, paliwa i świec (nic nie znaleźliśmy), decyzja o wylocie. Polecieliśmy i tym razem obyło się bez problemów.
    Już w żadnym kolejnym locie nie wydarzyło się nic podobnego.
    Pozdrawiam.

  6. #6

    Dołączył
    Dec 2007
    Mieszka w
    Poznań

    Domyślnie

    Awaryjnego lądowania nie miałem, ale miałem za to małą przygodę z silnikiem. Trasa: EPLL-PAPA-WARTA-DĄBIE-ALPHA-NOVEMBER-EPLL. Oczywiście przegląd wykonany, wszystko jest okej. Wystartowaliśmy, warunki - masełko. Wszystko było okej do momentu dolotu do Dąbia, gdzie miałem wykonać zakręt proceduralny i wykonywać już na Alphę, czyli kawałek na zachód od Aleksandrowa Łódzkiego. No dolecieliśmy do Dąbia i wykonuję procedurę i nagle czuję swąd czegoś palącego się i pojawia się dym w kokpicie. Schodzę więc na 1500ft i włączam podgrzew na full ( w pierwszej chwili myślałem, że może coś oblodziło, bo była bardzo wysoka wilgotność i niska temperatura, w końcu to listopad, a ja podgrzew miałem tylko na 1/3 ). Oczywiście sprawdzam kontrolki, ale wszystko jest w normie, więc głównie to wskazywałoby na oblodzenie, a nie jakiś wyciek czy coś. Jednocześnie patrzę intensywnie i szukam miejsca do ewentualnego lądowania. Mam do wyboru, albo autostradę A2, albo pola, których było dosyć sporo. Na szczęście pokręciłem się ze 3 minuty nad polami, z powrotem wszedłem na 2000ft i kontynuowałem do Łodzi, omijając jednocześnie ( o ile to było możliwe ) wszelkie lasy. Lądowanie już całkiem normalne, a okazało się, że ktoś nieumiejętnie nalał oleju i wykonując zakręt po prostu trochę się polało i pod wpływem ciepła zaczął się "smażyć", jednakowoż strachu się najadłem sporo.

  7. #7

    Dołączył
    Jul 2010
    Mieszka w
    EPCD/EPLB/EPLL

    Domyślnie

    Szczerze powiedziawszy to szykuję się właśnie na kurs na PPL, i jak teraz się wczytuje w te wasze sytuacje to...
    ... zaczynam się bać.

  8. #8
    Awatar jabla

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Szczecin

    Post

    Cytat Zamieszczone przez ORMO_PL Zobacz posta
    Szczerze powiedziawszy to szykuję się właśnie na kurs na PPL, i jak teraz się wczytuje w te wasze sytuacje to...
    ... zaczynam się bać.
    Kłamie ten, kto mówi, że nigdy się nie boi. Strach jest normalną reakcją na zagrożenie, a wiedza i trening mają pomóc pilotowi w znalezieniu wyjścia z sytuacji i w niedopuszczeniu przerodzenia się strachu w panikę... Czy pilot nad tym zapanuje i czy podejmie najlepsze możliwe decyzje, to już sprawa jego predyspozycji psychicznych i nabytej wiedzy. Także zwykłego szczęścia....
    W trakcie szkolenia odpowiesz sobie na różne pytania, w tym i na takie, czy latanie jest dla Ciebie, nabędziesz nawyków i pewności siebie, że sobie poradzisz... UWIERZ W SIEBIE!
    jabla

  9. #9
    PiotrekR
    Goście

    Domyślnie

    Nie miałem nigdy przygody z silnikiem za to miałem lądowanie awaryjne.
    Jako uczeń-pilot robiłem samodzielne kręgi na samolocie Piper Cub na EPBC. Po konwojerze metodą amerykańską na ok. 30 metrach odpadło mi prawe koło główne. Sam tego nie zauważyłem ani nie poczułem. Ktoś z ziemi to wypatrzył, poinformował kierownika lotów a ten przekazał mi tą informacje przez radio. Z instruktorem ustaliliśmy drogą radiową, że zrobię zwykłe podejście do pasa trawiastego, samo lądowanie z lewym zwisem i trzymaniem goleni bez koła w górze najdłużej jak się da. Wiatr był dość silny czołowy nieco z prawej strony. Na ok. 30 metrach już nad pasem wyłączyłem silnik - najpierw kran paliwa później iskrowniki (aby później śmigło nie zawadziło o ziemię). Śmigło zatrzymało się w pozycji poziomej. Przyziemienie na samo lewe koło bardzo łagodne, podczas dobiegu udało się utrzymać prawą goleń w górze dłużej niż instruktor i ja wcześniej przypuszczaliśmy, złapała ziemię dopiero przy prędkości mniejszej niż 10 km/h. Samolot podparł się maską o ziemię (tzw pomnik lotnika). Piper poza faktem iż miał oderwane koło to nie odniósł żadnych dodatkowych zniszczeń. Mi tym bardziej nic się nie stało. Jeśli chcecie to wrzucę zdjęcia bo kolega robił.

    Pzdr

  10. #10
    Awatar kogut

    Dołączył
    Jun 2010
    Mieszka w
    Blackpool, EGNH

    Domyślnie

    Nikt na forum nie chciał straszyć nikogo. Latanie trzeba zaliczyć do sportów(zawodów) ryzykownych. Co więcej, podczas twojego przyszłego szkolenia (zakładam, że takowe rozpoczniesz) zobaczysz , że lot samolotem jednosilnikowym to ciągłe sprawdzanie skąd "masz" wiatr i gdzie w razie awarii silnika będziesz mógł usiąść. I naprawdę rzadko się zdarza zgaśnięcie silnika w trakcie lotu (sprawdź ile masz paliwa przed lotem), a jeśli nawet, to od tego jest szkolenie, które ma cię przygotować na taką ewentualność.
    Pozdrowienia dla przyszłych pilotów.

  11. #11
    Awatar Atco

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Poznań

    Domyślnie

    Latanie GA nie jest szczególnie bezpiecznym zajęciem, bądźmy szczerzy.
    "Rząd nie zamawiał analiz, które uzasadniałyby konieczność budowy CPK. Wild mówi, że wydłużyłoby tylko proces inwestycyjny."

  12. #12
    Awatar saturn5

    Dołączył
    Apr 2007
    Mieszka w
    Taurus-Littrow

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Maciey Zobacz posta
    Czy ktoś z obecnych pilotów na forum miał przygodę z usterką silnika i musiał wykonać awaryjne lądowanie w terenie przygodnym?
    W statystyce lotniczej to awaria silnika (bez winy pilota) jest nieslychanie rzadka i praktycznie sie nie liczy. Jak juz mialbym sie czegos bac to siebie samego ze czegos nie sprawdze, podejme wadliwa decyzje, itp., to sa glowne powody ktore zabijaja pilotow GA.
    Ostatnio edytowane przez saturn5 ; 26-12-2010 o 20:03

  13. #13

    Dołączył
    Jul 2010
    Mieszka w
    EPCD/EPLB/EPLL

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez jabla Zobacz posta
    Kłamie ten, kto mówi, że nigdy się nie boi. Strach jest normalną reakcją na zagrożenie, a wiedza i trening mają pomóc pilotowi w znalezieniu wyjścia z sytuacji i w niedopuszczeniu przerodzenia się strachu w panikę... Czy pilot nad tym zapanuje i czy podejmie najlepsze możliwe decyzje, to już sprawa jego predyspozycji psychicznych i nabytej wiedzy. Także zwykłego szczęścia....
    W trakcie szkolenia odpowiesz sobie na różne pytania, w tym i na takie, czy latanie jest dla Ciebie, nabędziesz nawyków i pewności siebie, że sobie poradzisz... UWIERZ W SIEBIE!
    Dziękuję za dobre słowo, ale ochota, pragnienie, i pasja są na tyle silne, że i tak pójdę na kurs i tak
    Na chwilę obecną jednak pozostają tylko sytuacje pod płotem, oglądanie, i latanie wirtualne
    Pozdrawiam.

  14. #14
    PiotrekR
    Goście

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Atco Zobacz posta
    Latanie GA nie jest szczególnie bezpiecznym zajęciem, bądźmy szczerzy.
    No dobra ale porównując do jazdy samochodem na trasie to znacznie bezpieczniejsze

  15. #15

    Dołączył
    Jan 2009
    Mieszka w
    KPRB

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez PiotrekR Zobacz posta
    No dobra ale porównując do jazdy samochodem na trasie to znacznie bezpieczniejsze
    Mylisz latanie liniami lotniczymi z lotnictwem GA. To co napisales jest prawdziwe jesli chodzi o to lotnictwo "duze", jak przychodzi do latania malymi samolotami, tzw. GA to jest znacznie bardziej niebezpieczne niz jazda samochodem, ktos dobrze napisal ze GA jest porownywalne pod wzgledem ryzyka do jazdy motorem.

  16. #16
    PiotrekR
    Goście

    Domyślnie

    Jakbym pomylił latanie liniami z GA i załadował się na lewy fotel do 737 to napewno bym to odczuł ) A tak na serio to pewnie zależy jak kto lata i jak kto jeździ. Znacznie bardziej się martwię wsiadając do samochodu, w samolocie więcej zależy ode mnie.

  17. #17

    Dołączył
    Jan 2008
    Mieszka w
    EPWW FIR

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez N077GL Zobacz posta
    ....jak przychodzi do latania malymi samolotami, tzw. GA to jest znacznie bardziej niebezpieczne niz jazda samochodem....
    Wszystko zależy od wskaźników przyjętych do porównań i oceny bezpieczeństwa. Proponuję najpierw ustalić te wskaźniki, a dopiero później spierać się co jest bardziej niebezpieczne.

  18. #18

    Dołączył
    Jan 2009
    Mieszka w
    KPRB

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez ESK1X Zobacz posta
    Wszystko zależy od wskaźników przyjętych do porównań i oceny bezpieczeństwa. Proponuję najpierw ustalić te wskaźniki, a dopiero później spierać się co jest bardziej niebezpieczne.
    Wskazniki sa proste i uniwersalnie przyjete przez wszystkie tego typu porownania - prawdopodobienstwo smierci dla pojedynczego pasazera na okreslonym dystansie. I obojetnie czy sie wybierze zrodla z EU czy NTSB to wypadkowosc w GA jest od 3 do 5 razy wieksza niz w prywatnym ruchu drogowym (pomijajac koleje, autobusy i motocykle). Faktycznie, jak pisalem, ostateczne liczby w GA sa porownywalne do jezdzenia motocyklem. Dlatego jak ktos pisze ze GA nie jest "szczegolnie bezpiecznym zajeciem" to ma to pelne uzasadnienie.

  19. #19

    Dołączył
    Jan 2008
    Mieszka w
    EPWW FIR

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez N077GL Zobacz posta
    Wskazniki sa proste i uniwersalnie przyjete przez wszystkie tego typu porownania - prawdopodobienstwo smierci dla pojedynczego pasazera na okreslonym dystansie....
    Szczerze mówiąc to pierwsze słyszę o wskaźniku polegającym na "prawdopodobieństwie śmierci", no ale człowiek uczy się całe życie...
    Na stronie ULC-u są wskaźniki wypadkowości dla GA z ostanich kilku lat, chętnie bym zobaczył czy jest ona faktycznie 3-5 razy większa niż w prywatnym ruchu drogowym. Możesz podać jakiś odnośnik, albo dane dla ruchu kołowego w Polsce za np. ubiegły rok?

  20. #20
    Awatar saturn5

    Dołączył
    Apr 2007
    Mieszka w
    Taurus-Littrow

    Domyślnie


    Polecamy

    Cytat Zamieszczone przez ESK1X Zobacz posta
    Szczerze mówiąc to pierwsze słyszę o wskaźniku polegającym na "prawdopodobieństwie śmierci", no ale człowiek uczy się całe życie...
    No to sie ucz...
    W literaturze miedzynarodowej okresla sie to jako fatality rate. Moze 'prawdopodobienstwo' to zbyt matematyczna terminologia ale ostatecznie to to samo.
    A swoja droga temat byl tu juz tutaj raz prany dosc dobrze z liczbami, moze nie z 'polskim liczbami' bo z tym zawsze ciezko ale byly podane liczby z EU. A co do liczb z USA to akurat jest mase zrodel, w tym porownawcze liczby GA. Tak naprawde jak ktos chce porownywac smiertelnosc w GA z innymi metodami transportu to byc moze tylko USA ma dostatecznie zdefiniowane liczby - po prostu tego GA jest tam tyle ze to sie da latwiej zmierzyc i opracowac w formie statystki.
    Ostatnio edytowane przez saturn5 ; 28-12-2010 o 07:26

Strona 1 z 2 1 2 OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •