Pokaż wyniki od 1 do 11 z 11
  1. #1

    Dołączył
    May 2008
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie Jak ULC poluje na czarownice


    Polecamy

    Chciałabym opisać pewien autentyczny przypadek i prosić kolegów o obiektywne opinie w tej sprawie. Materiał dotyczy jednego z elementów szerokiego reportażu opisującego powszechny problem relacji urząd – środowisko lotnicze, powstającego na zamówienie jednego z czasopism. Przedstawione wydarzenia przedstawiają stan faktyczny wg relacji Pilota. Bardzo chętnie przeczytam również o każdym innym przypadku nadużywania władzy.

    W styczniu tego roku jeden z lotników otrzymał zawiadomienie z ULC, jakoby 13 września 2007 naruszył przestrzeń powietrzną klasy D lotniska Luton, a Urząd prowadzi postępowanie w tej sprawie i prosi o złożenie oświadczenia co do przebiegu lotu.
    Podczas przypadkowego spotkania pilota z dyrektorem jednego z departamentów (nazwijmy go tutaj Goldfinger) ten ostatni oświadczył, że chodzi o ewidentną utratę orientacji i międzynarodowy skandal, a pilot straci licencję i jego nazwisko będzie opublikowane na stronach JAA. Goldfinger wygłosił monolog o spowodowaniu zagrożenia katastrofą w międzynarodowym ruchu lotniczym i ewidentnym braku umiejętności Pilota. Pilot oświadczył, że wobec tak ewidentnego przekonania pana dyrektora polemika jest zbędna i chętnie złoży oświadczenie o przebiegu rzeczonego lotu. Goldfinger przystał na propozycję i wyznaczył termin spotkania.
    Jako że sprawa dotyczyła zdarzenia sprzed kilku miesięcy, Goldfinger miał ukonstytuowane stanowisko, a z dokumentów w posiadaniu pilota wynikało, że 13 września przebywał w Czarnogórze (razem z samolotem którego rzekomo dotyczyło zdarzenie), Pilot zwrócił się do służb brytyjskich z prośbą o sprecyzowanie zarzutów.
    W odpowiedzi otrzymał prośbę angielskiego analityka zdarzeń lotniczych z 13 września 2007 adresowaną do ULC o wyjaśnienie okoliczności dwóch zdarzeń lotniczych dotyczących naruszenia przestrzeni klasy D w dniu 30 sierpnia 2007. Jedno z nich dotyczyło Pilota. Pismo zawierało właściwą datę zdarzenia w nagłówku, jednak w tekście popełniono oczywistą pomyłkę pisarską wskazując 13 września jako datę lotu. W treści pisma analityk wskazuje jednoznacznie na charakter informacyjny i służący celom poprawy bezpieczeństwa, a ULC prosi o pośrednictwo w zgromadzeniu oświadczeń pilotów.
    Pilot zadzwonił do analityka i przeprosił za zwłokę w wyjaśnieniu przypadku, wyrażając gotowość do przedstawienia swojej wersji wydarzeń, tak szybko jak otrzyma szersze informacje, gdyż nie pamięta aby naruszył przepisy podczas lotu 30 sierpnia. Otrzymał zapewnienie, że przypadek jest nieistotny z punktu widzenia zagrożenia bezpieczeństwa, naruszenie dotyczyło granicy przestrzeni D, 16 NM od lotniska i w stałym kontakcie radiowym z brytyjskimi służbami. Analityk pozwiedzał również, że CAA zamknął już sprawę i nie ma o czym rozmawiać. Pilot poprosił o pisemne potwierdzenie zamknięcia sprawy i takowe otrzymał.
    Uzbrojony w dodatkową wiedzę i dokumenty Pilot udał się na spotkanie z Goldfingerem. Intencją Pilota było wyjaśnienie sytuacji w atmosferze rzeczowej rozmowy i powagi urzędu. Niestety Goldfinger nie dał mu takiej możliwości. Spotkanie miało charakter sądu kapturowego w składzie 2 inspektorów pod przewodnictwem Goldfingera.
    W pierwszym zdaniu Pilot usłyszał, że w ciągu kilku dni zostanie mu zawieszona licencja pilota zawodowego. Padły pytania o konkretne artykuły prawa lotniczego i stwierdzenia, że skoro Pilot ich nie zna, jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa i należy mu zawiesić licencję.
    Wobec groteskowej sytuacji rodem z gogolowskiej powieści, Pilot na pytanie o przebieg lotu z 13 września 2007 odpowiedział zgodnie z prawdą, że on i samolot przebywali w Podgoricy w Czarnogórze. Przedstawił również dokumenty otrzymane od angielskiego analityka CAA. Prosząc o wgląd w akta postępowania administracyjnego uzyskał odmowę, co zostało odnotowane w protokole przesłuchania.

    4 lutego 2008 Pilot otrzymał decyzję ULC o „zamknięciu” postępowania w rzeczonej sprawie w związku z nieprawidłowymi informacjami przekazanymi przez CAA.
    Decyzja była niejasna co do treści i rozstrzygnięcia, bo Kodeks Postępowania Administracyjnego nie zakłada trybu „zamknięcia”. Dlatego Pilot wystąpił o wyjaśnienie wątpliwości co do jej treści. Tym bardziej, że pocztą pantoflową dowiedział się, że Goldfinger wcale nie zamierza zakończyć sprawy, ale doprowadzić za wszelką cenę do zawieszenia licencji.

    Podejrzenia Pilota sprawdziły się w 100%. 10 kwietnia 2008 otrzymał zawiadomienie o wszczęciu postępowania w sprawie zawieszenia zawodowej licencji pilota i wezwanie do osobistego stawiennictwa w dniu 18 kwietnia. W uzasadnieniu postanowienia napisano: „z posiadanych przez ULC informacji, przekazanych przez władzę lotniczą Wielkiej Brytanii, istnieje uzasadnione przypuszczenie, iż doszło do poważnego naruszenia międzynarodowych przepisów ruchu lotniczego…”

    Pomny doświadczeń pierwszego spotkania, świadomy prawdziwych intencji Goldfingera i dla podniesienia merytorycznego poziomu dyskusji Pilot przyszedł na spotkanie z adwokatem. Adwokat złożyła wnioski o dołączenie akt „zamkniętego” postępowania i udostępnienie dokumentów przekazanych przez CAA powołanych w uzasadnieniu. W odpowiedzi otrzymał kopię pisma zaczernioną w ž tekstu flamastrem. Czytelna część wskazywała na oczywistą pomyłkę pisarską.
    Na pytanie o część nieczytelną Goldfinger skłamał, mówiąc że nie dotyczy ona rzeczonego postępowania (sic!).
    Adwokat się nie poddała i powiedziała, że albo przedstawi dowód kompletny albo zostanie on natychmiast odrzucony. Wobec rzeczowych argumentów prawnych dokument został ujawniony w całości, demaskując prawdziwe zamiary Goldfingera.
    W objawionej części napisano: „ nawiązując do Pana pytania dotyczącego kar, nasz zwyczajowa procedura (jak w tym przypadku) polega na powiadomieniu pilota o błędzie i poszukiwaniu raczej wyjaśnienia i szczegółów przyczyny. W naszej intencji jest aby poprzez podkreślenie okoliczności zdarzenia, pilot zrozumiał błąd i wyciągnął wnioski pozwalające na unikniecie podobnych zdarzeń w przyszłości”. Takie działania przynoszą pozytywny efekt w zdecydowanej większości przypadków.
    W skrajnych przypadkach, procedura karna może zostać wszczęta przez nasz Departament Przestrzegania Przepisów Prawa Lotniczego, aczkolwiek tylko i wyłącznie w przypadkach wyjątkowego zaniedbania lub na wyraźny wniosek organów zarządzania ruchem lotniczym. „

    Sprawa jest w toku postępowania. Adwokat Pilota czeka na powiadomienie o rozpatrzeniu wniosków strony i przedstawienie dokumentacji postępowania.

    Jak zdaniem kolegów skończy się postępowanie? Jak oceniacie postawę urzędnika i jego intencje?

    Dziękuję za rzeczowe opinie i poważne podejście do problemu.

  2. #2

    Dołączył
    Feb 2007

    Domyślnie

    Ciekawy przypadek... zalatujący paranoją i obłudą!

    Przypuszczam, że może być ciężko mówić/pisać w "spokojnym tonie", ale postarajcie się, proszę ;-)

  3. #3

    Dołączył
    Sep 2007
    Mieszka w
    z Polski

    Domyślnie

    czy Goldfinger to czasem nie pan Chwazik ?.

  4. #4

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    NS

    Domyślnie

    Czytając takie coś cisną się mocne słowa na usta, komunistyczne dziady siedzą na stołkach i tyle - co tu więcej komentować. Zresztą ten rak trawi nie tylko ULC.

  5. #5
    Moderator
    Awatar MaciekK84

    Dołączył
    Jan 2007
    Mieszka w
    Bydgoszcz

    Domyślnie

    To "tylko" nadgorliwość połączona ze złośliwością, czy może np. Pilot komuś się naraził?
    Pozdrawiam!
    Maciek


  6. #6
    Awatar Butik

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    WAW

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez MaciekK84
    To "tylko" nadgorliwość połączona ze złośliwością, czy może np. Pilot komuś się naraził?
    Znam sprawę i pilota więc nie będę oceniał, ale moim zdaniem pilotowi za bardzo się udało i za dobrze się wiedzie, żeby urzędas to sobie odpuścił. A że pilot jest jeszcze w świecie pilotów porządnym, pomagającym i uczynnym człowiekiem bez ani jednego bąbelka wody sodowej w głowie to tym bardziej trzeba go zgnoić...

  7. #7

    Dołączył
    Feb 2008
    Mieszka w
    z daleka

    Domyślnie

    stalinizm w czystej formie ..... dajcie czlowieka a paragraf sam sie znajdzie ..... w PRL-u (czyli akurat bez specjalnych zmian jesli chodzi o ULC ) wsrod porokuratorow panowalo takie powiedzenie : nie ma ludzi niwinnych, sa tylko zle przesluchani

    niestety KPA jest tak skonstruowane ze organ moze niemal wszystko (lacznie z przekraczaniem swoich uprawnien i dzialaniami poza prawnymi) a strona nie, co wiecej nie ma bata na organ zapisanego w KPA i to sie nie zmienilo od lat 50-60
    pozdro
    slaw

  8. #8

    Dołączył
    May 2008
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie wybrane z syzbowce.com

    „Jak ULC poluje na czarownice” to najbardziej uczęszczany ostatnio post na szybowce.com.

    W ciągu kilku dni odnotował kilkanaście tysięcy wejść.

    Łączę parę ciekawszych wypowiedzi, całość na http://www.szybowce.com/news/article....samoloty#4002

    R.Ptaszek

    Przedstawiony sposób dzialania ULC jest sprzeczny z wypowiedziamizapewnianiami Prezesa ULC-u na ostatniej Konferencji Bezpieczeństawa Lotniczego, a napewno niema nic wspólnego z ideą SMS.RPt



    James

    Witam uprzejmie, Celem systemu meldowania zdarzeń lotniczych nie jest karanie pilotów (czyli penalizacja zdarzeń lotniczych)tylko poprawa bezpieczeństwa lotniczego - analiza przyczyn, opracowanie metod zapobiegawczych, lepszych systemów itp. Co zresztą kolega z zagranicy jasno napisał - tak jasno, że sobie nasz dyrektor musiał to zamalować czarnym flamastrem...żeby go w oczy nie kłuło... bo jak wystapiło jakieś zaburzenie to zagranica chce się dowiedzieć jak zdarzenie postrzega i ocenia pilot, żeby wyciągnąć z tego wnioski dla ogólnego pożytku lotnictwa...ale tego nasz Goldfinger nie pojmuje...bo pojąć nie jest w stanie, że jego zadaniem jest po prostu dostarczenie informacji, a nie rola prokuratorsko-dochodzeniowo-sędziowska w jednej osobie. Tacy ludzie doprowadzają swoimi działaniami do najgorszej rzeczy - ukrywania i tuszowania zdarzeń lotniczych co odbija się fatalnie na bezpieczeństwie i jest to od dawna stwierdzone. Nowoczesna filozofia systemu bezpieczeństwa lotniczego jest taka żeby jak coś się wydarzy to należy to spokojnie przemyśleć,wyjaśnić i opracować metody zapobiegawcze - dlatego potrzebne są informacje od pilotów. Jak świat światem zawsze może zdarzyć się w powietrzu coś co spowoduje np. chwilową utratę orientacji, komunikacji, błąd nawigacji itp - cudów nie ma. Wyjaśnienie tego leży w interesie wszystkich - dlatego analityk skierował do ULC prośbę o informację a nie wniosek o ściganie. Ale tej różnicy ludzie ULC nie są w stanie zrozumieć, albo rozumieją ale dla partykularnych celów osobistych (wykazać się za wszelką cenę) postępują wbrew interesom lotnictwa. I na tym zakończę - jest mi cholernie smutno, że polska Władza Lotnicza (jak sam siebie tytułuje ULC) składa się obecnie z ludzi którzy nie rozumieją w ogóle lotnictwa, bardzo często działają ewidentnie ze złą wolą albo porażającą niekompetencją zasłaniając się najczęściej koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa(!) ... i są bezkarni. Ale do czasu Panowie, do czasu... mam cichą nadzieję że integracja europejska sprawi że Polska będzie musiała tak czy owak dostosować poziom swojego nadzoru lotniczego do standardów światowych - i mam nadzieję że ten proces w naturalny sposób zweryfikuje nieudolną kadrę ULC wychowaną jeszcze na zasadach Układu Warszawskiego. A Dyrektor Goldfinger pójdzie sprzedawać przysłowiową pietruszkę....
    Nawiasem mówiąc warto by opisać słynny bulwersujący przypadek jak "inspektorzy" ULC wybrali się pewnego dnia w delegację i uzbrojeni w legitymacje wtargnęli tuż przed startem do kabiny rejsowego samolotu pełnego pasażerów w celu przeprowadzenia "kontroli" - załoga została na oczach ludzi wyproszona (wyrzucona) z kabiny a panowie z ULCU na pół godziny zamknęli się sami w kabinie i opóźniając odlot w majestacie prawa i swoich inspektorskich funkcji przeprowadzali kontrolę - tylko czego i jak? Tego typu absurdy wystawiają polskiej Władzy Lotniczej jak najgorsze świadectwo. Wierzę że to się musi zmienić bo mam nadzieję że członkostwo w UE z czasem zlikwiduje ten żałosny kabaret jakim jest obecnie polski nadzór lotniczy.




    Kura
    Witam, jak wynika z relacji ULC prowadzi postępowanie w sprawie zawieszenia licencji.
    Czyli aby skutecznie zawiesić Pilotowi licencję musi udowodnić, że zaistniały przesłanki z art. 100 Ustawy Prawo Lotnicze. Art. 100. 1. Licencję lub wynikające z niej niektóre uprawnienia można cofnąć albo zawiesić w przypadku stwierdzenia, że członek personelu lotniczego:
    1) przestał spełniać warunki określone w art. 96 ust. 1 i 2,
    2) utracił kwalifikacje do wykonywania określonych czynności lotniczych,
    3) wykonując czynności lotnicze, do których uprawnia go licencja, zagraża bezpieczeństwu ruchu lotniczego.

    W tym przypadku zastosowanie mógłby mieć tylko par.1 pkt 3. Warto zwrócić uwagę, że zdarzenie miało miejsce 8 miesiecy temu, a Pilot ciągle lata. Zatem zagraża czy nie? A może zagrażał, albo zagroził?

    Poprzednia wypowiedź dotyka sedna sprawy. tak naprawdę nie chodzi wcale o ochronę bezpieczeństwa, tylko o hucpę i zastraszenie Pilota. Pozostaje pytanie w czyim interesie? Moim zdaniem Goldfinger jest świadomy swojej bezkarności i ma w dupie postępowanie administracyjne. Pamiętam jak opowiadano kiedyś anegdotę o jego wypowiedzi "a dowalmy mu z artykułu ustawy o ochronie środowiska, zanim sie pozbiera z odwołaniami już będzie po stronie nielatającej. A powrót mu załatwimy długi". Czy naprawdę nie ma kary dla tak beznadziejnych typów?
    Czy nikt tego w ULC nie widzi? Czy jest powszechna zgoda na takie nadużycia?
    Trudno uwierzyć. Czekamy na informacje o losach postępowania.



    Podatnik
    Panie Goldfinger apeluję do Pana jako uczciwy podatnik, czyli Pana pracodawca. Zarabia Pan więcej niż inni urzędnicy na równorzędnych stanowiskach w innych urzędach, więc oczekuje od Pana większych kompetencji. Niechże się Pan zastanowi w jak płytki sposób roztrwania Pan społeczne pieniądze. Nie zgadzam się na żadne prywatne gierki i załatwianie ciemnych spraw za naszą kasę. Za kogo się Pan uważa?



    Lukasz

    Przecież to kapitan ma prawo wywalić ich z kokpitu a nie w druga stronę....



    Kierzkowski Robert

    w niedawnej ankiecie na dlapilota.pl dotyczącej naruszania przestrzeni ponad połowa z 385 pilotów odpowiedziała, że zdarzyło im się naruszyć przestrzeń. Rozumiem że taki pan dyrektor to musi mieć strasznie dużo pracy. Co się dziwić że taka z niego szuja. To z przepracowania. A tak poważnie to Pilotowi polecam Palikota.



    Kazik

    coś w tej Białoruskiej historii za dużo emocji.
    Moim zdaniem sprawa jest oczywista:
    1. Goldfinger ma w tym jakiś interes (szantaż, łapówka, konkurencja)
    2. Goldfinger kocha Pilota miłością nieodwzajemnioną. Bo takie emocje nie zdarzają się w zwykłych kontaktach urzędnik - petent, a zazwyczaj towarzyszą relacjom afektywnym. Pozdrawiam Kazik



    Bosak

    dobre. Na pewno go kocha:-)



    Marek Kryda

    Jak zdaniem kolegów skończy się postępowanie?

    A jak się ma skończyć? Klasycznie w ich stylu. Zawieszą koledze licencję do czasu ponownego zaliczenia egzaminów. Ale nie wyznaczą trybu zaliczenia tych i będą tak długo przeciągać wszystkie decyzje, żeby zbliżyć się do terminu wygaśnięcia uprawnień. Potem nawet zrobią egzamin ale tak, żeby broń Boże pilot go nie zaliczył. I już.
    A co się stawia cwaniaczek? Nam władzy lotniczej (wcześniej władzy ludowej)?
    Kto podniesie rękę na władzę lotniczą to mu tą rękę władza odrąbie!
    Na co liczysz biedaku na wsparcie dziennikarzy, kolegów lotników? Na przestrzeganie prawa? O naiwny.
    Powiem szczerze jesteś w głębokiej dupie, bo z rozpoczętym postępowaniem w sprawie zawieszenia nie uciekniesz nawet pod FAA. Lepiej już teraz szukaj sobie jakiegoś innego zajęcia i zastanów się czym tak gada wkurwiłeś?



    Pietrasiak

    Widać wyraźnie, ze Pan Goldifinger działa na zlecenie konkurencji i ma na celu uwalnienie tego akurat pilota. Przyjrzałbym się bliżej powiązaniom konkurencji i urzędników ULC (CBA?) - PO obiecywała nam przecież, ze się skończy Republika kolesiów, a czym jest ULC jak nie taka właśnie Republika???



    Janek

    mam pytanie: czy takie działania urzędnika służą poprawie bezpieczeństwa?
    Kto bedzie teraz zgłaszał problemy wg nowej filozofii sms?
    Proponuję oddać im licencję, zebrać wszystkie dokumenty, przetłumaczyć i wysłać do EASA, ICAO, JAA etc. szczególnie do komórek bezpieczeństwa i audytu.
    Niech zobaczą jak takie Goldfingery pojmują kwestię poprawy bezpieczeństwa. A stres? przecież taki pilot od kilku miesięcy lata z myślą, że lada chwila skończy na zmywaku w MacDonaldzie. Czy to bezpieczne?

    Aż szlag trafia, że nie ma bata na takie draństwo.
    Mam nadzieję, że reportaż zdemaskuje całą obłudę tego państwa w państwie.



    Ireneusz Sringer

    Goldfinger stanął w jednym szeregu z największym ścierwem polskiego GA. Wystarczy sprawdzić jego ostatnie relacje z Wiesiuniem i wszystko będzie jasne. Podczas ostatniej konferencji gawędzili na boku przez godzinę jak najlepsi przyjaciele. A przecież wiadomo czego pilotowi życzy to ścierwo.



    Potporucznik

    No cóż. Jak się dostało do szkoły wojskowej na plecach tatusia komusia, potem służba w wojsku, potem posadka w ULC,cało życie na utrzymaniu podatników, to się trochę mało wie co to znaczy zapierdzielać przy zmywaku żeby zarobić parę funciaków na każdą godzinkę szkolenia lotniczego. Dlatego tak lekko potem żongluje sie losami ludzi. Jeżeli opis Pani Redaktor odpowiada faktom, to jest to dowód wyjątkowego chamstwa i nadużycia władzy. Ale sprawa musi mieć drugie dno. Ciekawe co na to druga strona?



    Olo

    Działania niektórych funkcjonariuszy ULC mają tyle samo wspólnego z ochroną przepisów i bezpieczeństwa lotniczego co Służba Bezpieczeństwa (nomen omen) ze służbą dla bezpieczeństwa obywateli. Metody identyczne.



    Paweł Góra

    Jedną rzecz kolega wraz z prawnikiem muszą zrobić na pewno, a mianowicie napisać imienną skargę na postępowanie urzędnika do prezesa ULC z wiadomością do ministra infrastruktury. Urzędnicy muszą tłumaczyć się z każdej skargi wniesionej do ministra.



    kk

    To jest obraz jednej z bitew a wojna między stronami trwa od wielu lat. Chłopak jest bystry cwany ale też chyba nie jest do końca białym charakterem, bo chyba nie zaprzeczy że latał samolotem bez ważnej dokumentacji (rejestracji) albo załączył podrobione zaświadczenie (a może jednak to są ploty). ULC robi błędy i wały. Kompetencje niektórych są znikome. Mnóstwo jest emerytów wojskowych którzy raptem mają się zajmować cywilnym lotnictwem. Mimo słonych opłat człowiek czuje się tam petentem niechcianym. Winne też jest środowisko które wożąc kalendarze i opłatek wmawiało im czołobitnie ich wielkość. Każdy z branży jak mu pluto w twarz to twierdził że deszcz pada, bo podpadka to utrata zawodu. Otaczano się polipami a z resztą szkoda gadać. Gdyby chcieć o czymś gadać to ten przypadek to jakaś tam płotka...



    Bernard

    Największym chyba problemem braci lotniczej jest to, że nie występuje ona jako monolit przedkładając zgodę ponad jakieś indywidualne animozje. To pozwala się ULCowi czuć sie całkiem bezkarnie. Swego czasu krążyła historia o jednym z inspektorów który stwierdził sam że to my (ULC) jesteśmy monolitem a oni (lotnicy) sa tak rozdrobnieni i skłóceni, że nic nam nie zrobią... Można powiedzieć że mamy tu do czynienia z ulcowską parafrazą owsiakowego róbta co chceta muru łbem nie przebijeta...
    W jedności siła jakkolwiek abstrakcyjnie to brzmi.



    Pietrasiak

    Żeby wykluczyć podejrzenia o pranie brudów , sprawa powinna zająć sie jakaś Instancja wyższa. Tylko nie ma gdzie złożyć odwołania od jakiejkolwiek decyzji ULC.



    Agrolotnik

    Sprawa śmierdzi na kilometr. Jeżeli pilot jest tak bardzo pewny swoich racji, to dlaczego nie poskarży się prezesowi ULC, albo ministrowi infrastruktury na postępowanie Goldfingera? Widać, że komuś bardzo zależy żeby uwalić człowieka.
    Ale nie wierzę, żeby za naruszenie przestrzeni zawieszono licencję. Byłby to pierwszy przypadek w historii awiacji. No a co z tymi wszystkimi zapewnieniami o podwyższaniu standardów bezpieczeństwa? Jak zabiorą facetowi licencję, to sprawa będzie ładnym kaskiem dla dziennikarzy. Pani Redaktor życzę wielu merytorycznych wątków. Może w końcu przyjdzie kara na to bezprawie kiedy ludzie poczytają o tym w mediach. Bo niestety na solidarność braci lotniczej nie mamy co liczyć, o czym świadczą niektóre z poprzednich wypowiedzi.



    Jan Kronenberg

    zaraz, zaraz, a czy tak przypadkiem to postępowanie administracyjne nie powinno zakończyć się po miesiącu decyzją, albo zawiadomieniem o przedłużeniu postępowania wyjątkowo trudnego? Coś tutaj nie tak.
    Czy pilot dostał jakieś wyjaśnienia w sprawie terminów? Ja bym zapytał co tak długo.



    Acrobat

    Pamiętacie jak Goldfinger chciał usadzić samego Petera Beshenyi'a z Red Bulla?
    Po pokazie w Góraszce napisał raport, że mistrz świata latał za nisko z narażeniem bezpieczeństwa publiczności. Raport wisiał jakiś czas na stronie ULC i był przedmiotem wielu anegdot.
    Facet chyba ma jakiś problem z lataniem i latającymi.



    Wiaczesław Tichonow

    Jak to wszystko czytam to przecieram oczy ze zdumienia - co za typy w tym lotnictwie - chamstwo, zawiść, oszustwa, przekręty, układy i to wszystko w majestacie prawa i urzędu państwowego - a gdzie jest Centralne Biuro Antykorupcyjne? Chyba powinno się wnikliwie zająć panami ULC i ich różnymi znajomymi - myślę, że to co wyszło w tej dyskusji już stanowi bardzo interesujący materiał dla służb ścigających korupcję i łamanie prawa - ciekawe czy czytają to forum ...a może im linka podesłać?



    Ania J

    A ja paradoksalnie powiem, że chyba byłoby pro publico bono gdyby zabrali pilotowi licencję. Bo wtedy stanie się ofiarą tej chorej władzy. Może wtedy środowisko sie obudzi i powie stop chamstwu i prywacie. Kiedy sprawa dotrze do JAA w odpowiedniej formie i z odpowiednim poparciem może z w ULC wymiecie w końcu trepowski beton. A pilot odzyska licencję, bo skoro mówicie że go stać, to zapłaci za dobrych prawników i PR.
    Tylko kiedy ta sprawa sie rozstrzygnie skoro trwa już prawie 9 miesięcy?

  9. #9
    Awatar wally

    Dołączył
    Jun 2007
    Mieszka w
    kraków/tarnów

    Domyślnie

    Przeczytalem watek na szybowce.com i nasuwaja mi sie trzy pytania:
    1. O ktorego pilota w koncu chodzi? Bo kazdy podaje innego jako pokrzywdzonego w tej sprawie...
    2. Troche tendencyjnie posty cytujesz nie widze, zebys wklejal te krytykujace pilota (a przynajmniej jednego z pilotow z pkt.1)
    3. Czy oni nie umia ciac cytatow?
    Look into my eyes, you will see who I am
    My name is Lucifer, please take my hand



  10. #10

    Dołączył
    May 2008
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie

    ograniczyłam sie do zacytowania wypowiedzi opiniujących, omijając osobiste oskarżenia.
    Nie chodzi mi o nazwiska tylko istotę problemu.
    Do tej pory zgromadziłam bardzo duzo cennych informacji. Dziękuję wszystkim, którzy napisali do mnie prywatnie ujawniając szersze kulisy nielegalnych działań ULC.
    Mój materiał jest prawie gotowy i wkrótce zostanie przesłany stronom celem ewentualnych komentarzy.
    Sprawa Pilota jest w toku i chetnie będę o niej informowała.
    Pozdrawiam

  11. #11
    Awatar wally

    Dołączył
    Jun 2007
    Mieszka w
    kraków/tarnów

    Domyślnie


    Polecamy

    Czekam na rozwoj sprawy i jej finalizacje, szczesliwa dla wlasciwej strony (na ta chwile ciezko mi powiedziec czy jest to proba udupienia pilota przez "lesnych dziadkow", dzialanie konkurencji czy tez faktycznie dzialanie majace na celu ukaranie nierozwaznego pilota).

    Gdybys mogla jeszcze napisac jakie to czasopismo do ktorego piszesz i kiedy moze ukazac sie reportaz byloby git.

    PS. Jeden motyw mnie rozbroil w watku dyskusji: raport ULC dotyczacy niebezpiecznego latania P. Beseneyi w Goraszce w (chyba) 2004 r. Kurna, normalnie parodia
    Look into my eyes, you will see who I am
    My name is Lucifer, please take my hand



Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •