Pokaż wyniki od 1 do 10 z 10
Like Tree7Likes
  • 2 Post By jonizator_steroidalny
  • 5 Post By Ola

Wątek: FAA PPL Standalone w USA , Floryda ?

  1. #1
    Ola
    Ola jest nieaktywny

    Dołączył
    Mar 2019
    Mieszka w
    Wrocław EPMR

    Domyślnie FAA PPL Standalone w USA , Floryda ?


    Polecamy

    Cześć

    W ramach urlopu wakacyjnego rozważam zrobienie PPL w USA. Nie chcę "dodawać" mojej przyszłej PPL'ki do FAA PPL. Chciałabym ją zrobić od "zera" - tj zdać egzamin teoretyczny i potem praktyczny przed certyfikowanym egzaminatorem w USA.

    Jest kilka firm które się specjalizują w tego typu działaniach - dostałam ofertę na 40 h (w tym 10 solo) na 8300USD + egzaminy (ca 800$) + TSA (260USD).

    I teraz pytane: czy ktoś robił taką licencje i czy może polecić jakieś szkoły ? Niekoniecznie wyspecjalizowane w "international" ?
    Mam też obawy czy akurat pogoda na Florydzie jest najlepsza w lipcu / sierpniu - jak tam kiedyś byłam to było często wietrznie i burzowo w tym czasie.

    pozdrawiam
    Ola

  2. #2
    APW
    APW jest nieaktywny

    Dołączył
    Dec 2016

    Domyślnie

    Ola, czy możesz podać dane podmiotu, który przedstawił ci tę ofertę?
    Zawsze postępuj uczciwie. W ten sposób jednych zadowolisz, a innych zadziwisz. - Mark Twain

  3. #3
    Ola
    Ola jest nieaktywny

    Dołączył
    Mar 2019
    Mieszka w
    Wrocław EPMR

    Domyślnie

    Cześć
    Nie chcę podawać konkretnych nazw - jak wpiszesz w wyszukiwarce "ppl licence in florida" to wyskoczy Ci wiele szkół - w tym "moja"
    jedna z nich też ma fajną reklmę "Our Accelerated Private Pilot License course can be completed from scratch in as little as 21 days!"



    Pozdrawiam
    Ola

  4. #4

    Dołączył
    Mar 2011
    Mieszka w
    Wrocław, Poland, EPWS

    Domyślnie

    dopytam a czemu tak? co to daje?

  5. #5

    Dołączył
    Jun 2017

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Ola Zobacz posta
    (...) Nie chcę "dodawać" mojej przyszłej PPL'ki do FAA PPL.(...)
    Możesz wyjaśnić mi, jako jeszcze laikowi w temacie, co oznacza to sformułowanie (piszę na serio, bez żadnego wyśmiewania, po prostu nie mam pojęcia o co chodzi)?

    Druga kwestia - czy zrobienie skumulowanego szkolenia w 21 dni jest rozsądnym rozwiązaniem ze względu na nabywanie i utrwalanie umiejętności, co przekłada się w późniejszym czasie na bezpieczeństwo? Wydawało mi się, że nauka taka powinna stanowić pewien dłuższy proces, a takie natężenie nowych wiadomości i przyswojenie nowych umiejętności jest chyba zbyt intensywne. Ale mogę się mylić.

  6. #6
    Ola
    Ola jest nieaktywny

    Dołączył
    Mar 2019
    Mieszka w
    Wrocław EPMR

    Domyślnie

    Cześć Adam
    Zwyczajowo robi się tak że mając europejską PPL'ke poprzez odpowiednie procedury ( głównie urzędowe) możesz otrzymać licencję FAA PPL - tylko ona będzie "piggybacked" , czyli ważna tylko wtedy gdy ważne jest nasze uprawnienie z Europy zobacz: Jak dostać licencję FAA mając polską PPL(A)? | Lotnicze przygody w USA .

    Drugi sposób to tzw standalone FAA PPL czyli przechodzisz całą procedurę od 0 do PPL w usa .Możesz to zrobić wg part 141 ( "usystematyzowana" szkoła , wykłady, sztywny program szkolenia ) lub wg tzw Part 61 - gdy tok szkolenia jest indywidualny.
    Masz tam egzamin pisemny z teorii + egzamin praktyczno-teortyczny tzw."ride check". Z tego co wiem w minutę później po zdanym egzaminie masz już uprawnia i możesz latać sama/sam

    Czyli robisz to jak to robią zwykli amerykanie. I masz normalna amerykańską licencję niezależną od polskiej.
    ( Na bazie której teoretycznie mogę uzyskać naszą od ULC ( egzamin z kilku przedmiotów + 100 godzin lotu)

    Twoje drugie pytanie czy 21 dni to dobry pomysł, tak to raczej nie jest dobry pomysł - tak jak sam napisałeś. Osobiście nie wyobrażam sobie bezpiecznego latania po 21 dniach. Myślę jednak że jeśli ktoś ma "smykałkę' to może mu to wystarczyć i resztę doświadczenia zrobi sobie sam.

    Ja robię swojego LAPL'a od kwietnia , zostało mi kilka godzin do wylatania. Mam nadzieje przed wylotem do USA mieć już zdany egzamin LAPL tu w Polsce. Teorii amerykańskiej własnie się uczę (Europejską mam już zdaną).

    Teraz czekam na clearance z TSA - każdy kto chce robić PPL w USA musi to przejść sprawdzenie czy nie jest zagrożeniem dla US ( 130$+ fingerprints w USA (ca $100) ) .

    Pozdrawiam
    Ola

  7. #7

    Dołączył
    Mar 2011
    Mieszka w
    Wrocław, Poland, EPWS

    Domyślnie

    Proszę opisz różnice takie istotne dziękuję

  8. #8
    Ola
    Ola jest nieaktywny

    Dołączył
    Mar 2019
    Mieszka w
    Wrocław EPMR

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez supermajku Zobacz posta
    Proszę opisz różnice takie istotne dziękuję
    Cześć ,
    nie wiem za bardzo jakie różnice Ciebie interesują.
    Różnice w szkoleniu , różnice w PPL'kach , w egzaminach ?
    Co do zasady jestem nowa w temacie latania i za bardzo się nie znam , dopiero zaczęłam swoją przygodę z lataniem ..
    Pozdrawiam
    Ola

  9. #9

    Dołączył
    Sep 2013

    Domyślnie

    Hej.
    Cena wygląda na atrakcyjną, nawet jeśli szkolenie było by prowadzone na C152.
    Należy się liczyć z tym że te 40h to absolutne minimum i z doświadczenie wiem że raczej nie kończy się na tych 40h.
    Samo latanie w Stanach to super przygoda, niestety później ciężko wrócić do latania w Polsce (Europie)- szybko można przyzwyczaić się do dobrego

    Adam
    Ola and supermajku like this.

  10. #10
    Ola
    Ola jest nieaktywny

    Dołączył
    Mar 2019
    Mieszka w
    Wrocław EPMR

    Domyślnie


    Polecamy

    Cześć , Mały "follow up"
    Pisze te słowa siedząc na lotnisku w Miami i czekając na bording LO30
    W skrócie : nie udało mi sie przystąpić do egzaminu i zrealizować celu jakim było uzyskanie niezależnej licencji FAA PPL

    W czerwcu 2019 zaczęłam sie rozglądać za szkołą w USA która by mnie szybko przeprowadziła do FAA PPL (jestem/byłam w trakcie polskiego LAPL, 30 godzin wylatane, pozostały solo nawigacyjne).
    Jedna ze szkół z Flroydy była była responsywna i zdobyła moje zaufanie. Wpłaciłam zaliczkę 1000$, wypełniłam papiery do TSA i kupiłam bilet Wro->Waw->Mia , całość pobytu na miejscu pełne 24 dni , wypożyczyłam samochód, AirBnB , karta SIM (AT&T- średnio polecam tylko HSDP).
    Pierwszy problem jaki wystąpił to brak odpowiedzi ze strony TSA. Teoretycznie powinni odpowiedzieć w ciągu 5 roboczych dni.
    Byłam już w stanach i nie mogłam latać bez ich formalnej zgody. Dopiero po tygodniu wysłali info że mogę przystąpić do skanu odcisku palców. Udało mi się przekonać jedną z firm by mnie zeskanowali "na cito"- pojechałam do Orlando na 12.00 i o 16.00 otrzymałam maila że formalnie mogę zaczynać szkolenie. (Aplikacja 160$+100$ odciski + 40$ za pobranie odcisków)
    Tak czy siak straciłam 7 dni

    W międzyczasie zrobiłam tzw Medical Third Class (100$)- trwało około 40 min ze wszystkim .. Zupełnie inna bajka niż badania na LAPL w PL ( 5 godzin). Badanie moczu , wzroku , pukanie odruchy , wywiad - po 5 min miałam wydruk z wpisem do centralnej bazy.

    Moja szkoła wystąpiła też do tzw IACRA o tzw "Temorary Airman Certificate" - ważny przez 120 dni i umożliwający mi samodzielne loty szkolne.
    Tu był wg mnie paradox prawny bo miałam już licencje na której jasno stało że mogę latać ( z medical , photo ID etc) , lecz nie miałam TSA o którym w licecji nie było ani słowa.

    W tym okresie mocno uczyłam się też do tzw "FAA written" . Jest 60 pytan 2.5h.
    Miesiąc wcześniej zdałam w naszym ULC teorie LAPL/PPL - na 85-100%. Wiec opisze różnice.
    Bardzo mało o człowieku , żadnych reanimacji etc,Dużo praktycznych zadań nawigacyjnych - jest cała książka z suplement 40 stron gdzie są mapy tabele etc i pytania z testu odnoszą sie do tej wydrukowanej książki. Czyli kalkulator , linijka , kątomierz i walka ..
    Sporo pytań prawnych , inne klasy powietrzne , róznice w pytaniach pogodowych etc. W praktyce z wiedzy polskiej wykorzystałam tylko 50%.
    Uczyłam sie z fajnej aplikacji typu Boruch - tylko płatna ca 10Euro - 790 pytań, dobre pokrycie .
    Sam egzamin (165$)- mały pokoik ( było ich 20) biureczko , aplikacja lata 90. Kamera w rogu . całkiem przyjemnie
    Do zaliczenia wymaga się 70% , mi się udało na 93% Nawet przeszli mnie trochę pooglądać bo to ponoć jest rzadkie ..

    Co do samych lotów. W PL latałam na C150, tutaj Piper PA - 28 -161 Warior z lat 80.
    Całkiem fajny samolot , stabilny , silnik sporo większa moc , GPS ( nie glass ).
    Różnice w szkoleniu :
    Skrupulatne egzekwowanie sprawdzania checklisty - Przed lotem, przed kołowaniem,Brefing,przed startem , po starcie, w locie, przed lądowaniem i po lądowaniu Ponoć jak ktoś tego nie robi to oblewa "check ride".
    Wpisy do Logbooka , Kazdy lot odnotowany i podpisany przez instruktora / włącznie z jego numerem, datą ważności i co było robione.
    Po każdym locie omówienie co było ok a co wymaga poprawy.
    I teraz uwaga na pułapkę w którą wpadłam :
    1) Miałam 3 instruktorów - każdy szkolił inaczej i inaczej wymagał realizacji manewrów , jasne cel był zawsze ten sam - jednak by się dostosować do konkretnego musiała minąć godzina ( czyli 3 h w "plecy" bez postępów) Teraz bym wymagała "gwarancji" jednego instruktora.
    2) Mimo iż miałam napięty grafik lotu , firma jakoś za bardzo się tym nie przejmowała i średnio latałam tylko 1,1-5 h dziennie ) było to bezpośrednią przyczyną nieprzystąpienia do egzaminu.
    Teraz bym wymagała konketnej oferty na realizację 30 godzin pod rygorem braku płatności ( coś w tym stylu). Oni po prostu zarabiali na mnie i nie do końca zależało im na całośćiowym "dowiezieniu" tematu.

    Sam egzamin "check ride" trwa ok 5 godzin i składa sie z cześci ustnej 2-3 h i samego lotu ( ca600$) . Im mniej punktów z pisemnego tym więcej trzepania na ustnym (na protokole z pisemnego są wypisane pytania na którym poległam - 4 sztuki).
    Postawowym problemem jest jednak że terminy egzaminów szkola musi rezerwować z 4 tygodniowym wyprzedzeniem - i nie można ich potem przesunąć. Wiec jak jest zła pogoda czy coś to Twój problem
    Przed CheckRide Twój instruktor robi Ci własny egzamin czy trzymasz parametry w tzw ACS Airman Certification Standards.

    Samo latanie na Florydzie w lecie jest w sumie ok :
    1) Strasznie gorąca - zanim uruchomisz silnik w samolocie jest 50C i jesteś cała mokra, prysznic i pranie ciuchów codziennie ..
    2) pogoda strasznie niestabilna - burze dalsze i bliższe codziennie w okolicach południa
    3) za to praktycznie nie miałam turbulencji , w sumie spokojnie.
    4) Moje lotnisko to malutkie "miejskie" w małej miejscowości - ale dwa piękne długie betonowe pasy / równe jak stół / rewelacyjnie oznakowane (robiłam low-pass we WRO to wygląda tak samo) . Jeden z pasów super oświetlony - włączasz klikajac nadawanie 5 razy w ciągu 5 sekund.
    5)Zgłaszanie przez radio całego trafic pattern , "after departure", "crosswind" "downwind" "base" , "final"
    6) Automatyczny AWOS
    7) Bez wieży
    8) samoloty na płycie postojowej , wiązane, bez hangaru
    9) codziennie były skoki spadochronowe - ale jakoś nikt nikomu w drogę nie wchodził.
    10) Loty VFR w nocy - coś pięknego - miasta, burze i błyskawice chmura-chmura , oświetlone lotnisko lądowałam 60mil od naszego.
    11) Leciałam kilka razy cross-country z ATC i miałam prowadzić korespondencje by uzyskać "flight following" . Poległam ... Ilość rozmów w radiu i szybkość z jaką trzeba zmienić freq mnie "zajechała" - Fakt byliśmy już w obszarze Orlando jednak z radia lał sie nieustanny potok słów - ciężko mi było wyłowić czy jestem wywoływana ( szybki angielski + akcent + ogromna liczba danych + ogromna liczba samolotów , brrr)
    12) Przeciągnięcia - Power ON Stall i Power Off Stall - uwielbiam

    Koszty 1h 150$ + 70$ /h instruktor . Uwaga gdy lecisz solo płacisz tylko 150$. Gdy masz już PPL placisz 130$ ( brutto)

    Inne :
    Nie miałam problemów z dogadywaniem się - mój angielski to C1 ( tak myślę )

    Mimo iż nie osiągnęłam postawionego sobie celu , jestem bardzo zadowolona - miałam perfekcyjne wakacje - dużo sie nauczyłam - w sumie wylatałam około 20h
    W wolnym czasie pojechałam do NASA space center ( straszne kolejki w środku 75$ z parkingiem) .
    Widziałam z oddali (40mil) start SpaceX falcon - rewelka - żadne zdjęcia nie oddają tego fenomenu.
    Zwiedziłam kilka outletów - kupiłam fajne ciuchy . Byłam w typowym sklepie dla pilotów i też kupiłam sobie lotnicze gadżety.
    Zrobiłam też sobie stratux'a i go przetestowałam z apliacją avare - w USA działa super ( bez netu masz pogodę, notami, pirepy etc) .

    Na pewno o czymś zapomniałam - najwyżej dopiszę póżniej
    Postaram się też odpowiedzieć na pytania.

    pozdrawiam
    Ola
    P.S. boarding sie zaczął

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •