Pokaż wyniki od 1 do 17 z 17
  1. #1

    Dołączył
    Oct 2008
    Mieszka w
    ZRH

    Domyślnie ZRH – SIN – MEL – SYD – BNE – PPP – BNE – SIN – ZRH (Listopad 2008)


    Polecamy

    Witam wszystkich,

    Poniższy raport opisuje od strony ‘lotniczej’ naszą urlopową wycieczkę do kraju kangurów, zabójczych meduz i krokodyli, którą odbyliśmy w Listopadzie zeszłego roku – tak jakoś dopiero teraz zebrałem się, by podzielić się naszymi przeżyciami … Dlatego z góry tez przepraszam, jeśli w tekście pojawią się jakieś nieścisłości, w końcu pamięć zawodzi.

    Z racji na rozmiar relacji, zamieszczać ją będę w częściach.


    Linie lotnicze:
    • Singapore Airlines
    • Jet Star
    • Virgin Blue

    Etap pierwszy – ZRH – SIN

    Etap pierwszy to nocny, 11-godzinny lot do położonego niemalże na równiku miasta morskiego lwa – Singapuru, gdzie zamierzamy spędzić pierwsze 2,5 dnia naszej wyprawy, także w celu złagodzenia jet-lagowego szoku.

    Zurych zegna nas typową dla późno-jesiennego wieczora mżawką. W miarę sprawna odprawa przy stanowiskach Singapore Airlines, krótki kurs podziemnym bezzałogowym metrem do położonego po przeciwnej stronie pasa Terminalu 3 (bramki E*) i naszym oczom ukazuje się gotowy już na przyjęcie pax-ów 773ER z żurawiem na ogonie.





    Sprawny boarding przez dwa wejścia naraz i już jesteśmy na naszych miejscach – przy oknie w środkowej części samolotu. Triple-siódemka zadbana, fotele jak na klasę ekonomiczną – bardzo wygodne, choć oczywiście nie ma tu mowy o luksusach biznesowych, które widzieliśmy przechodząc przez klasę C podczas boardingu.

    To, co cieszy najbardziej to świeżo zainstalowany system IFE ‘Kris World’ z rewelacyjnie dużymi, 10-calowymi ekranami PTV w zagłówkach foteli. System rozrywki w SQ jest bezapelacyjnie najlepszy, z jakim się spotkałem – do wyboru dosłownie setki filmów i seriali, dziesiątki gier (w tym bardzo zabawna gra-quiz, w której rywalizuje się z współpasażerami – niestety mimo prawie pełnego obłożenia, ciężko było znaleźć chętnych do współzawodnictwa, może to ze względu na nocny charakter lotu…) i aplikacji (np. do nauki jednego z kilku wybranych języków). Jedyny minus Kris World’u to kiepskiej jakości słuchawki. No i nieco szkoda, ze nie ma opcji „wyglądania” z samolotu za pośrednictwem zewnętrznych kamer (jak np. w A340 SAS-u).

    Załoga pokładowa złożona głównie z młodych kobiet w bardzo przyjemnie wyglądających, kolorowych „kimonach” przed startem rozdaje menu z planem posiłków, podgrzane chusteczki odświeżające, słuchawki, przybory toaletowe i ciepłe lniane skarpetki.

    Chwilę po 22 startujemy w długi lot na wschód.




    Podczas wznoszenia się niemiłym zaskoczeniem jest hałas, jaki wydają dwa olbrzymie silniki GE, na szczęście po osiągnięciu wysokości przelotowej jest już cicho i przyjemnie. Na temat jedzenia nie będę się rozpisywał - ogólny standard klasy ekonomicznej, na plus liczy się spory wybór alkoholi, choć stewki uparcie serwowały mi whisky bez lodu (ble, okropieństwo…).

    Trasa prowadzi nad południowo-wschodnią Europą, Morzem Czarnym, Iranem:




    Po kolacji film i w założeniu krótka drzemka (generalnie nie śpi mi się za dobrze w samolotach…) a po przebudzeniu niespodzianka – do celu już tylko 3 godziny, wlatujemy już nad Burmę / Myanmar:



    Cały lot przebiega nadzwyczaj swobodnie, ani szarpnięcia, sygnał zapięcia pasów uparcie wyłączony. Po drodze jeszcze wypełnienie deklaracji imigracyjnej (wizy nie są konieczne). W okolicach 16 lokalnego czasu rozpoczynamy podejście do lądowania na lotnisku Changi w Singapurze. Znizamy się nad terytorium Tajlandii:




    Zaś ostatnie podejście przebiega nad zatłoczoną jak autostrada statkami cieśniną Singapurską:





    Nad Singapurem właśnie przeszła burza (co jest normalne dla godzin popołudniowych w tych szerokościach geograficznych):




    Bardzo delikatne przyziemienie i jesteśmy na miejscu. W trakcie długiego kołowania na miejsce postojowe strzelam jeszcze foty Wietnamczykowi i Singapurczykowi w malowaniu naszego ulubionego alliance’u




    Przy rękawie, naszego Benka strzeże pan z bronią automatyczną:



    Lotnisko w Singapurze wita nas siedmio-językowymi tablicami informacyjnymi:



    i po szybkiej kontroli paszportowej jesteśmy gotowi do podrózy klimatyzowanym, bardzo tanim metrem do centrum:




    cdn...


  2. #2
    Awatar Złoty

    Dołączył
    Sep 2008
    Mieszka w
    EPWA/WAW

    Domyślnie

    Super! Proszę o jeszcze ! Prośba - nie dałoby się od razu wklejać ciutek większych zdjęć tak aby nie trzeba było wychodzić do imageshacka?

  3. #3
    mss
    mss jest nieaktywny
    Awatar mss

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    RZE

    Domyślnie

    Oo szykuje sie super relacja czekam na dalsze etapy


    - reklama w podpisie skasowana - REGULAMIN

  4. #4
    Awatar alfsky

    Dołączył
    Oct 2007
    Mieszka w
    Zywiec, Poland

    Domyślnie

    E tam zdjącia są ok. Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy.

  5. #5
    Awatar cohontes

    Dołączył
    Jun 2007
    Mieszka w
    Bytom

    Domyślnie

    gdyby był direct link zdjęcia w [img] wygodniej by się oglądało
    ^^ no ale trudno jakoś przeżyję , bardzo fajna relacja . Zazdroszczę 773 ile bym dał by nim lecieć
    UL908 UL619* UM984 UL986 UT710 UL623 UP193* UT709 UQ10

  6. #6
    Awatar Canon

    Dołączył
    May 2007
    Mieszka w
    WAW

    Domyślnie

    Relacja super i czekamy na więcej :-)

    A co do fotek... Dobre są takie, bo osobom ze słabszym internetem nie rozjeżdża się strona. No ale oczywiście dla niektórych trudno jest kliknąć w obrazek i samemu sobie powiększyć, no bo to karta się nowa otwiera, szkoda 4 sekund czasu, bo potem ją zamknąć trzeba... =.=

  7. #7
    Awatar cohontes

    Dołączył
    Jun 2007
    Mieszka w
    Bytom

    Domyślnie

    @Canon

    według mnie czasy modemów już dawno minęły >.> ale co tam taki mały szczegół
    UL908 UL619* UM984 UL986 UT710 UL623 UP193* UT709 UQ10

  8. #8
    Awatar pitterek

    Dołączył
    Feb 2008
    Mieszka w
    Sosnowiec, Poland

    Domyślnie

    A jak ktoś z komórki na wakacjach na słabym zasięgu nie po GPRS/EDGE tylko po GSM ??? Czy pod uwagę wziął ? jest gorzej niż na modemie ;P którego czasy minęły :P:P
    Pitterek

  9. #9
    Awatar 6182

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Szczecin

    Domyślnie

    Tzn jak po GSM-CSD/HSCSD (po ludzku-płacisz za czas połączenia z netem czy przesłane MB)?Jeżeli tak,na niezłym zadu...,to znaczy odludziu jesteś


    Nikon D50,Nikkor 18-55 ED i 55-300 VR
    Maycom AR-108

    Pozdrawiam
    Daniel

  10. #10

    Dołączył
    Oct 2008
    Mieszka w
    ZRH

    Domyślnie

    Etap drugi – SIN – MEL

    Przede wszystkim dziękuję za wszystkie pozytywne komentarze. Opinie co do metody zamieszczania zdjęć są podzielone, więc dla mojej osobistej wygody nie będę tego zmieniał

    Po całym dniu spędzonym na „wakacyjnej wyspie Singapuru” – Santosie późnym wieczorem przybyliśmy na lotnisko Changi by nocnym lotem wyruszyć do Australii. Lot odprawiany był ze świeżo oddanego do użytku terminalu 3, który od samego początku przytłoczył nas swoją wielkością. Gigantyczna hala zrobiła na mnie większe wrażenie niż T5 na LHR.




    Jednocześnie widać, jak wiele trudu zostało włożone w uczynienie lotniska jak najprzyjemniejszym dla oczekujących pasażerów – do dyspozycji jest kino, mikro-ogród botaniczny (darmowe !), spa z basenem (to już niestety płatne) a duża ściany część gigantycznej hali odlotów pokryta jest roślinnością. W drodze powrotnej spędziliśmy na Changi ponad cztery godziny – więcej zdjęć w ostatniej części.

    Po kolacji na lotnisku Boarding przez bramkę A4



    I tu pierwszy zgrzyt w pozornie idealnym lotnisku – poczekalnia przy tej bramce jest zdecydowanie niedostosowana wielkością do lotów międzykontynentalnych i spora część podróżnych czekać musiała koczując na podłodze gdzieś w korytarzu.

    Przy okazji niespodzianka – logo naszego narodowego przewoźnika w na ekranie obwieszczającym odprawiający się po sąsiedzku lot do Nowego Jorku przez Frankfurt:



    Sprawny boarding dwoma rękawami i już wchodzimy na pokład B744 który zabierze nas do OZ-landu. Już na pierwszy rzut oka widać, ze samolot jest nieźle nadgryziony zębem czasu, wnętrzu nie ma startu do B773 którym lecieliśmy z Europy … Kris World co prawda jest, ale w zubożonej wersji z miniaturowymi PTV na których mało co widać. No i bawi nieco „chałupnicza” metoda łatania wnętrza:




    Startujemy w okolicach północy, mimo wszystko upał daje się dalej we znaki i zanim zaczyna działać porządnie klimatyzacja jesteśmy już mokrzy. Na szczęście stewardessy rozdają wodę już przy wejściu na pokład.



    Paręnaście minut po starcie przekraczamy równik i pierwszy raz w życiu jesteśmy na południowej półkuli. Niestety, nie było chrztu morskiego ;-)



    Lot przebiega spokojnie, może poza tym, ze siedząca obok mnie młoda Azjatka przez cała drogę przeraźliwie kaszle co skutecznie uniemożliwia mi tym razem sen – na całe szczęście okazuje się być odporny na dalekowschodnie wirusy ;-)

    Świt zastaje nas już na Australijskimi outback’iem, niestety olbrzymie skrzydła naszego Jumbo przeszkadzają skutecznie w fotografowaniu.

    Linia na poniższym zdjęciu to nie skaza aparatu ani rysa na szybie tylko zupełnie prosta linia kolejowa (która, o ile mnie pamięć nie myli łączy Adelaide z Perth):



    W miarę jak zbliżamy się do porannego lądowania w Melbourne niebo pokrywają coraz gęstsze chmury i na lotnisku Tullamarine ku naszemu sporemu zaskoczeniu lądujemy w deszczu.





    Przy otwartych klapach, szerokość skrzydeł B744 robi jeszcze większe wrażenie:



    Po wylądowaniu (znów – wyjątkowo gładkim) strzelam jeszcze fotkę „Tygrysowi”, a po dłuższym oczekiwaniu na zwolnienie się gate’u (przylecieliśmy solidne 30 minut przed planowanym czasem) oczekiwanie wynagradza zupełnie nieoczekiwany sąsiad, niestety ukryty nieco za rusztowaniami.




    Tu mała dygresja – oczywiście jak tylko zdecydowaliśmy się lecieć do Australii przez Singapur, zacząłem polować na lot A380 SQ – niestety pragmatyzm (spora różnica w cenie + to, ze Sydney jako pierwsza destynacja nie pasowała nam zupełnie) uniemożliwił realizację tego planu…

    Niestety po dniu na plaży i bezsennej nocy w samolocie zapomniałem uwiecznić naszego Benka na zdjęciu

    cdn...

  11. #11

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    nowy targ

    Domyślnie

    czekamy na 3 :-)

  12. #12
    Awatar Corolla

    Dołączył
    Aug 2008
    Mieszka w
    BZG/BCN

    Domyślnie

    nie mogę się oderwać od tej relacji zazdroszczę tym, którzy latają na takich długich trasach. chociaż ponoć na dłuższą metę jest to męczące
    ukłony dla autora

    A world without flying is like a world without oxygen...

  13. #13

    Dołączył
    Jan 2008
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie

    Z niecierpliwością czekamy na więcej!
    Piotr

  14. #14
    Awatar alfsky

    Dołączył
    Oct 2007
    Mieszka w
    Zywiec, Poland

    Domyślnie

    Stanowczo domagam się dalszego ciągu

  15. #15

    Dołączył
    Aug 2009
    Mieszka w
    Singapore

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez cotth Zobacz posta
    Tu mała dygresja – oczywiście jak tylko zdecydowaliśmy się lecieć do Australii przez Singapur, zacząłem polować na lot A380 SQ – niestety pragmatyzm (spora różnica w cenie + to, ze Sydney jako pierwsza destynacja nie pasowała nam zupełnie) uniemożliwił realizację tego planu…
    Dziwne, że była spora różnica w cenie między 77W a A380, przecież to dwa najnowsze samoloty z floty Singapore Airlines o identycznym standardzie IFE i siedzeń w economy. Singapore Airlines ma taką samą cenę na te samoloty przy wylocie z Londynu (nieco ponad £600). W Marcu mieli świetną promocję, która rozeszła się jak świeże bułeczki, no ale można się było przecielieć którymś z powyższych za £300 z taxami do Singapuru.

    Ciekawe też, że rezerwując bilet na LOT.com WAW-SIN połączenie przez Zurych jest... najtańsze, a jako jedyne dostępne na LOT.com obsługujące przez 77W w dwie strony (w pierwszą można jeszcze 77W z FRA). Niestety na LOT.com nie można wybrać miejsc w samolocie na loty SQ, ale warunki taryfy mają świetne (25€ zmiana rezerwacji).

    Klasa biznes robi piorunujące wrażenie w tych samolotach z układem siedzeń 1-2-1 i najszerszymi (poza Delta Airlines) siedzeniami na świecie. Tylko ta cena, 14k pln z Wawy, z Londynu 11k pln. No ale to i tak dużo lepiej w porównaniu do takiej LH, która za 12.5k pln oferuje układ 2-3-2 w klasie biznes i to z siedzeniami, które nie mogą być w pełni płaskim łóżkiem.

  16. #16
    L4
    L4 jest nieaktywny
    Awatar L4

    Dołączył
    Feb 2009
    Mieszka w
    w lesie

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez stiwi Zobacz posta
    No ale to i tak dużo lepiej w porównaniu do takiej LH, która za 12.5k pln oferuje układ 2-3-2 w klasie biznes i to z siedzeniami, które nie mogą być w pełni płaskim łóżkiem.
    Mogą, mogą, tylko nie wszystkie no i potrzeba trochę motywacji :-).
    Cenowo LH często też można dostać w graniach 10k z Polski, więc tragicznie nie jest (choć i tak 5x drożej niż najtańszy ekonomik).

  17. #17

    Dołączył
    Aug 2009
    Mieszka w
    Singapore

    Domyślnie


    Polecamy

    Cytat Zamieszczone przez L4 Zobacz posta
    Mogą, mogą, tylko nie wszystkie no i potrzeba trochę motywacji :-).
    Cenowo LH często też można dostać w graniach 10k z Polski, więc tragicznie nie jest (choć i tak 5x drożej niż najtańszy ekonomik).
    Tak wiem, że można niektóre siedzenia w LH zrobić w pełni płaskie, ale nie jest to publiczna informacja oraz bez kombinowania nie da się tego zrobić. Piszesz o maksymalnie restrykcyjnych taryfach, w przedziale 10-12k pln w Lufie masz na trasie WAW-SIN bilet z którym nic nie możesz zrobić, ani anulować, ani zmienić terminu. Więc trochę bez sensu. To jednak SQ z Londynu za 11k pln dużo lepiej, bo taryfa elastyczna jeśli chodzi o zmiany.

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •