Pokaż wyniki od 1 do 2 z 2
  1. #1

    Dołączył
    Aug 2008
    Mieszka w
    Mountain View, CA

    Domyślnie ATL-ICN-NGO z KE i NRT-ATL z NW


    Polecamy

    Trzy segmenty i kazdy w 747. Rzadko juz sie zdarza w tych czasach.

    ATL-ICN

    Odlot i przylot o czasie. Nigdy sie nie moge przyzwyczaic do tego, ze w strone zachodnia leci sie caly czas w dzien, a przylatuje sie nastepnego dnia, natomiast w druga strone leci sie noca, a mimo to przylatuje sie tego samego dnia. Paradoks linii zmiany daty nad Pacyfikiem.

    747-400 Korean Air nie najnowszej daty, ale dobrze sie trzyma. Siedzenia w economy w miare wygodne i niezbyt ciasno umieszczone, dalo sie jakos przetrzymac lot trwajacy 13:50 godzin, choc spac dluzej niz 2 godziny sie nie dalo. Entertainment system nowoczesny i dzialajacy. Najmilsze wrazenie robia jednak stewardessy, ktorych musialo byc ok. 20, dwie pelne obsady. Slicznie ubrane i pelne orientalnego wdzieku, maja pokoik wypoczynkowy na pietrze w ogonie, gdzie sie zmieniaja co pewien czas. Kraza po samolocie jak mroweczki, caly czas serwujac drinki i dwa posilki. Wzialem koreanski bibimbam. Bardzo dobry. Podrozujacy ze mna syn tez byl zadowolony z europejskiego jedzenia.

    Najbardziej mnie jednak uderzylo, jak czesto stewki te zakasuja rekawy, ubieraja dlugie gumowe rekawice i sprzataja kibelki, ktore dzieki temu przez caly lot sa czysciutkie jak lza. Nie wiedzialem tego w zadnej innej linii lotniczej.

    Przy wyjsciu z rekawa w Incheonie zmierzono nam temperature, na wypadek swinskiej grypy jak rozumiem.

    Dwie godziny na lotnisku w Incheonie. Gdyby nie dlugi lot poprzedzajacy, bylaby to sama przyjemnosc. Chyba jedno z najlepszych lotnisk na swiecie. Sporo wygodnych foteli, gdzie mozna sie przespac. Wireless internet gratis i dzialajacy bezblednie. Jak ktos nie ma swojego laptopa sa bezplatne PCty, choc byla do nich mala kolejka.

    ICN-NGO (Nagoja)

    Znowu 747-400. Ciekawe, ze sie im je oplaca eksploatowac na tak krotkim dystansie (1:30 godz.), choc zapelnienie 100%, wiec pewnie wlasnie z tego powodu. Odlot i przylot o czasie, jak poprzednio. Samolot nieco gorzej zaopatrzony (z drinkow tylko piwo, a mialem ochote na cos mocniejszego), jedzenie tez nie ten sam poziom co nad Pacyfikiem, ale nie ma co marudzic. Byle byc juz w Japonii i pojsc w koncu spac.

    Lotnisko w Nagoi na sztucznej wyspie, kawalek drogi od miasta (40 minut pociagiem). Zbyt bylem zmeczony, zeby cokolwiek obserwowac, zreszta byl juz wieczor i lal deszcz. Bagaz na karuzeli dostarczony sprawnie, kontrola celna bezproblemowa, choc pare pytan mi zadano, bo na loty z Korei maja tam oko. Nagoja ma opinie najlepszego lotniska w Japonii.

    Trzy tygodnie pozniej:

    NRT-ATL.

    Start o czasie, ladowanie pol godziny przed czasem.

    747-400 Northwest Airlines jeszcze nie przemalowany na barwy Delty, choc obok stal juz jeden przemalowany. Podobnie nie najnowszej daty, ale niezle sie trzymajacy, przynajmniej w klasie biznes, bo udalo mi sie dostac upgrade. Fotele rozkladajace sie do plaskiej pozycji -- o, tak to mozna latac na dlugich dystansach. 12 godzin non-stop nie straszne. Entertainment system nowoczesny, choc mnie to nie ekscytuje. Kolacja bardzo dobra: na przystawke sushi, potem wybor czterech dan; ja wzialem rybe (red snapper, nie mam pojecia jak po polsku), do tego biale wino alzackie. Na deser moj syn puchar melby, a ja francuskie serki z czerwonym bordeaux, pycha. Na koniec kieliszek koniaku, siedzenie w pozycje horyzontalna i w objecia Morfeusza.

    Po dwoch godzinach ocknalem sie, objechalem rowno syna, ktory caly czas cos ogladal na ekranie i kazalem mu tez isc spac. Po czym razem padlismy i spalismy az do pobudki na sniadanie poltorej godziny przed ladowaniem w Atlancie.

    Swietna podroz. Jedyny dysonans to stewardessy Northwestu (w innych amerykanskich liniach zreszta nie lepiej). Nie chodzi tu o wiek, choc wyraznie sa dobierane pod katem 'seniority'; nic nie mam przeciw kobietom w wieku bardziej niz dojrzaly. Chodzi o to, ze obie obslugujace te sekcje klasy biznes byly otyle, z tego jedna znaczaco, i obie mialy tzw. 'attitude', tzn byly niemile i obcesowe. Porownania ze stewkami koreanskimi po prostu nie ma. A po trzygodniowym pobycie w Japonii, gdzie wszyscy pracujacy w 'uslugach' sa z zasady uprzedzajaco grzeczni i uczynni dziala to jak zimny prysznic.

    W Atlancie tym razem duzy tlok przed imigracja (godzina w kolejce) i jeszcze dluzsze oczekiwanie na bagaz (w sumie jedno z drugim 2 godziny). Warto pamietac przy transferach.

    Kresle sie,

    jrk

  2. #2
    Zbanowany
    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Włocławek

    Domyślnie


    Polecamy

    red snapper, Lutjanus campechanus, to po polsku lucjan

    paluszki lizać!

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •