Pokaż wyniki od 1 do 4 z 4
  1. #1

    Dołączył
    Mar 2009

    Domyślnie Nietypowa bo krótka - EPBC, Warszawa, EPBC


    Polecamy

    Podróż była bardzo krótka ale dla mnie wybitnie emocjonująca. Wiem, dla Was to nic nowego, ale dla kogoś, kto mało lata, taka gratka trafia się niezwykle rzadko. Przyjechałem do lotniska Babice, gdzie czekały samoloty - mi przypadła Cessna SkyHawk SP-DPP z czujnym instruktorem lotniczym. Siadam z tyłu, przygotowuję aparat. Krótkie wprowadzenie i start. Potem wzdłuż Wisły, podziwiam starówkę i centrum widoczne jak na dłoni.


    Z właściwej wysokości podziwiam budowę stadionu, chwilę potem Pragę Południe.

    Potem wznosimy się jeszcze wyżej i pilot instruktor pokazuje dość szybkie zmiany wysokości i kilka zakrętów. Z góry zaglądamy do kominów elektrociepłowni. Według pilota zapas wysokości jest olbrzymi, ale trochę dziwnie to wygląda...
    Jeszcze kilka zakrętów, lecimy wzdłuż Wisły, rzut oka na centrum

    Potem skręt i lądowanie na Babicach.

    Ochłonąłem.
    Po godzinie poprawka, tym razem ja siadam z przodu po prawej. Po wystartowaniu szybko nabieramy wysokości, instruktor pokazuje mi jak działają stery. Robię totalnie amatorski skręt nad północną częścią Warszawy. Instruktor nic nie mówi, tylko sie trochę uśmiecha. Ale kiszka. Cierpliwie mi pomaga. Nie bardzo potrafię dogadać się z elektronicznym kokpitem - widocznie za mało grałem na symulatorach. Dostaję pierwsze zadanie - zakręt w prawo, przy pomocy instruktora udaje mi się jakoś go wykonać. Jakoś Ten facet to ma duże zapasy cierpliwości...
    Potem drugie zadanie: spróbować utrzymać wysokość, gdy instruktor "pomaga" kółkiem trymera i cały czas patrzy co ja robię. Jakoś się udaje po chwili, ale cały spocony jestem - to chyba trudne dla kogoś, kto nigdy przenigdy nie miał sterów w łapach... Instruktor się śmieje przyjaźnie. Chyba nie jest tak źle, jak na początkującego.
    Oczy wędrują przez horyzont, wysokościomierz, prędkościomierz, busolę, okno, potem z powrotem... Nie ufam temu co czuję, bo nie wiem co powinienem czuć, dotychczas latałem tylko samolotami rejsowymi jako pasażer a nie Cessną z wolantem w łapach. Spoconych oczywiście. Najgorszy był ster kierunku, nijak mi nie pasowało. Pamiętam, coś na forum kiedyś było o kulce w środku kresek miernika zakrętów, ale tego wskaźnika tu nie ma. Ki diabeł? Nie zauważyłem go? Fakt, tamto było o szybowcach. Próbuję wykopać z pamięci jakieś brakujące informacje.
    Nie umiem się dogadać ze szklanym kokpitem, patrzę na tradycyjne przyrządy wskazówkowe. Nie wiem dlaczego tego nie czuję. To znaczy wiem - ja nic nie umiem. Tego się musi dać nauczyć, ale trzeba dużo czasu.
    Instruktor pokazuje mi kilka rzeczy i daje poczuć jak powinno sie to robić - ale niestety moje umiejętności są zerowe. Pokazuje jeszcze raz. Tym razem zakręty są o wiele ostrzejsze, czuć przeciążenie, którego normalnei nie ma w samolotach pasażerskich.
    Próbowałem kilku zakrętów, zmiany wysokości. Manewry bardzo delikatne ale spróbowałem - mój sukces! Wiem, lotnicy się śmieją, ale ja sem lajkonik.
    Potem instruktor każe patrzeć uważnie i czuć co będzie. Jazda w górę, mały pokaz jak zwalnia aż brzęczyk zapiszczy. Wiem, istnieje takie coś jak przeciągnięcie, ale jeszcze brakuje sporo. Tak przynajmniej mówi instruktor. Zjazd w dół aż prędkościomierz pokaże prawie 100 kts (na wskazówkowym przyrządzie, bo na niego patrzę co chwila), potem zwalniamy jeszcze raz, zwrot, lewe skrzydło w dole, oglądamy Starówkę, potem drugi zwrot, Delta Papa Papa prosi o zgodę na lądowanie. Podejście do lotniska na Babicach. Wreszcie zobaczyłem w praktyce wszystkie fazy lądowania. Wreszczie zrozumiałem po co się przestawia klapy przy lądowaniu i dlaczego brzęczyk piszczy. Na ziemi wycieram spocone dłonie.
    Ja tam jeszcze wrócę. Na taki fotel obok instruktora. Tym razem będę lepiej przygotowany. Dlaczego nigdy nie próbowałem tego wcześniej? Przecież była okazja!
    Ale zaliczyłem wpadkę. Gdy wracałem z Paryża Airbusem AF, ustawiłem aparat na czułość ISO 1600, by zrobić nocne zdjęcia Łodzi. Zapomniałem tej opcji przestawić z powrotem na ISO 400. Zdjęcia są (oględnie mowiąc) kiepskie technicznie. Ale wpadka...
    Zachęcony przez Witka Z, tę niecodzienną dla mnie podróż opisałem właśnie tutaj. Nie wiem czy to dobre miejsce, ale dla mnie była to najbardziej emocjonująca podróż lotnicza jaką kiedykolwiek odbyłem. Gdy tylko uzbieram odpowiednią ilość kasy, na pewno zasiądę na fotelu obok instruktora. To akurat jest pewne. Nie wiem tylko kiedy. Licencji pewnie nie zrobię, bo nie mam 20 tys, po co mi ona, skoro nie stać mnie na częste latanie samolotem, ale kilka razy jeszcze polecę. Tego jestem pewien.
    Podróż do Paryża, Barcelony, Londynu, Berlina czy Monachium się nie umywa do obserwacji Warszawy z okien kokpitu Cessny. Zazdroszczę lotnikom. Naprawdę!
    ---
    oɹ6ǝןןⱯ ɐu ǝɹnʇɐıʍɐןʞ ɯǝɟıdnʞ zɐɹ ıuʇɐʇsO

  2. #2

    Dołączył
    May 2008
    Mieszka w
    Żywiec/Beskidy

    Domyślnie

    Bardzo przyjemnie się czytało, opis z cechami reportażu. Miałem przyjemność lecieć jako pasażer Cessną 172 z lotniska pod Żarem w Międzybrodziu, nad Jeziorem Żywieckim, faktycznie emocje większe niż zwykłym samolotem pasażerskim. I na końcu Foxtrot Papa Alfa prosi o zgodę na lądowanie.
    Pozdrawiam, Sikora

  3. #3
    Awatar Mentos

    Dołączył
    Jul 2009
    Mieszka w
    Lubań

    Domyślnie

    Ile kosztuje taka przyjemność ?
    Pozdrawiam:
    Mentos

  4. #4
    ModTeam
    Awatar egon.olsen

    Dołączył
    Mar 2007
    Mieszka w
    EPWA
    Wpisów
    46

    Domyślnie


    Polecamy

    super uwielbiam patrzeć na moje miasto z góry gdziekolwiek bym nie był, to 'Warsaw skyline' o świcie, startując z 29, siedząc na miejscu po prawej stronie przy oknie będzie mi zawsze przypominać miejsce gdzie się urodziłem i wychowałem... i będzie zupełnie wyjątkowe.
    Pozdrawiam
    Krzysztof Moczulski


Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •