Strona 1 z 2 1 2 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 20 z 21
  1. #1
    Awatar lukket

    Dołączył
    Jul 2009
    Mieszka w
    Dąbrowa Górnicza

    Domyślnie KRK-BGY-GRO-FEZ-GRO-BGY-BTS by FR


    Polecamy

    Bilety do Maroka zakupiłem w dość bogatych lipcowych promocjach Ryanaira. Całość biletu kosztowała mnie 40 zł (20zł+ 5x1euro, musiałem doliczyć jeszcze ok. 70 zł na powrót z Bratysławy (gdybym dzisiaj miał wybierać, z BGY wybrałbym Wizza do KTW, w podobnej cenie co pociąg, jedyny plus z BTS jest taki, że zwiedziłem jeszcze jedno lotnisko do kolekcji. Od razu uprzedzam, że zdjęć typowo lotniczych będzie bardzo niewiele Wyprawa miała byc dwuosobowa, niestety na tydzień przed wyjazdem moja towarzyszka miała niegroźny wypadek samochodowy, jednak na tyle istotny, że wyeliminowal ją z podróży. Ale do rzeczy...

    14.10, KRK-BGY: FR 6877, EI-DLG, BGY-GRO: FR4275, EI-DHA
    Do KRK musiałem jakoś dojechać, wybrałem podróż PKS, co przy pogodzie jaka panowała w zeszłą środę było dość ryzykowne. Polska żegnała mnie w ten sposób:

    co jakby potwierdzało dobry kierunek mojego wyjazdu Z dworca PKP do Balic szynobusem, i tutaj miała miejsce sytuacja, którą do tej pory znałem z dowcipów: angielska turystka pyta konduktora (treść pytania nieistotna), na co konduktor odpowiada: osiem złotych. Turystka: I don't understand you. Konduktor (wolniej i głośniej): ooo-sieem. Nosz kurczę, chociaż na reprezentacyjnej linii na lotnisko mogliby zatrudnić kogoś z podstawową znajomością języków!

    Na lotnisku standardowa kontrola, co mnie bardzo ucieszyło to fakt, że udało mi się spakować tak, że na żadnej z 6 kontroli nikt nie kazał mi nic wyjmować z plecaka. Pooglądałem sobie na ekipę pracowników lotniska walczącą z warunkami
    atmosferycznymi:

    (Samolot BA "płukany" ze śniegu przed odlotem).

    Bardzo miły był fakt, że lot do BGY był przy bramie zapowiedziany najpierw w płynnym włoskim, potem po angielsku, a na końcu po polsku. Czekamy chwilę w autobusie, i każdy z pasażerów podziwia napis na burcie "Żegnamy PLL LOT"

    .

    Startujemy, i od razu wbijamy się w grubą warstwę chmur. Na wysokości południowej Austrii chmury się kończą, i możemy podziwiać ośnieżone lekko czubki Alp.



    Mimo że lecimy z północnego wschodu, pilot przed podejściem do lądowania robi spore koło nad lotniskiem, i dopiero lądujemy tradycyjnie od wschodu. Na lotnisku mam prawie 5 godzin czekania, jako że zwiedzałem już stare miasto nie decyduję się na przejazd do centrum, muszę jednak za to wybrać się na zakupy do Orio Center, gdyż okazuje się, że nie zabrałem ze sobą karty pamięci do aparatu(!) (stąd "komórkowa" jakość pierwszych zdjęć) oraz szczoteczki do zębów.


    Rządek Boeingów FR (i nie tylko), drugi z prawej "Yes to Europe" z czasów kampanii do irlandzkiego referendum przed Traktatem Lizbońskim

    Po zakupach zabijam czas, a po przejściu przez kontrolę bezpieczeństwa okazuje się że samolot jest spóźniony niemal godzinę. Słucham sobie muzyki, i w pewnym momencie orientuję się, że za mną już nie ma nikogo z kolejki do bramy, krótka wycieczka pod tablicę z odlotami, i już wiem, że zmieniono nam gate. Trzeba więc przedreptać na sam koniec terminala do parterowego budynku przypominającego miejsce odlotów z CIA - czyli niezbyt przyjaznego baraku. Tam już spokojnie czekamy (niestety tak małe pomieszczenie, i 3 gate'y powodują, że jest niezły tłok). Sam lot jest krótki, i jak na późny wieczorny lot samolot jest dość mocno wypełniony. Na pokładzie witam widocznie zmęczoną polską stewardessę "dobry wieczór", co podowduje, że bardzo ładnie sie do mnie uśmiecha Lądujemy w GRO od zachodu. Na lotnisku Costa Brava nocuję już drugi raz, i tak jak za pierwszym razem lotnisko robi na mnie bardzo dobre wrażenie. Znajduję szybko wolny ciąg 4 krzeseł, przykrywam się kocem, i w kimę. O 4 budzi wszystkich śpiących niezadowolona strażniczka, ale większość osób ją ignoruje. Przenoszę się do części Arrivals, i tam nie niepokojony śpię do 8.00.

    15.10. GRO-FEZ: FR9016, EI-DLL

    O 8:30 szybkie odświeżenie, i wybieram się autobusem (4,4 euro RT) na zwiedzanie Girony. Miasto robi bardzo przyjemne wrażenie, a ranek powoduje, że starówka jest prawie pusta.










    Wracam w sam raz na odlot do Fezu. Ze względu na róznicę czasową i odlot z GRO i przylot do FEZ jest o 12:50. Fajnie to wygląda na karcie pokładowej. Co ciekawe w GRO nie ma specjalnej części na odloty poza Schengen, przy niektórych bramach stoją budki strażnicze, i w razie potrzeby sa wykorzystywane lub nie. Kontrola paszportowa, wśród pasażerów jest dużo osób w tradycyjnych strojach arabskich, które są nieco wnikliwiej kontrolowane przez policjantów W samolocie mam tzw. stereofonię, ponieważ koło mnie i za mna siadają matki z dziećmi w wieku około 2 lat, które płaczą wniebogłosy przez niemal cały lot.Nie musze mówić jaka to przyjemność.
    Chmur nie ma, więc można poobserwować nieco okolice:




    Pierwszy widok na Afrykę



    Przed lądowaniem stewardessy rozdają każdemu formularz konieczny przy kontroli, w którym trzeba wypełnić podstawowe dane. Na lotnisku w Fezie nasz Boeing jest jedyną maszyną na płycie.



    Od razu po wyjściu widać, że jest "nieco" cieplej Pieszo kierujemy się do kontroli, która jest dość szczegółowa. Każdy przed wbiciem pieczątki jest wprowadzany do komputera, przepisywane są dane, co powoduje, że w kolejce stoję niemal pół godziny. "Mojego" strażnika interesuje fakt, dlaczego nie mam wpisanego w formularzu adresu pobytu w Maroku, jednak odpowiedź, że nie miałem nic zarezerwowanego mu wystarcza. (BTW nocleg rozerwowany przez net potrafi być 5x droższy, niż znaleziony na miejscu). Samo lotnisko jest malutkie, ale robi bardzo dobre wrażenie. Po wyjsciu z terminalu udaję się na przystanek autobusowy (tu rada dla tych, którzy wybierają się do Fezu: jeśli stoi autobus z napisem Airport, który kosztuje 20 DH (8zł) należy go pozwolić mu odjechać. za chwilę powinien przyjechać miejski autobus nr 16, który kosztuje 3,40 DH (1zł), bilety kupuje się w kasie (sic!) na końcu autobusu). Autobus jest nieco "afrykański", u nas tak zdezelowany skład nadawałby się tylko na złom. Autobus zawozi mnie w dużym tłoku na dworzec kolejowy. Stamtąd nie mogąc się doczekać na kolejny, więc biorę tzw. "Petit Taxi" (10DH) do bramy Bou Jaloud, gdzie mam nadzieję znaleźć hostel.


    Po przejściu przez bramę hotel pierwszy mnie znajduje Nie jest super zadbany, i kosztuje 100 DH (40zł), ale nie mam już siły szukać nic lepszego, rzucam się na wyro, i robię drzemkę, przerwaną nagle śpiewem muezzinów z pobliskich meczetów.

    c.d.n.

  2. #2

    Dołączył
    Oct 2008
    Mieszka w
    Kraków

    Domyślnie

    Świetna relacja, zazdroszczę kółeczka.


  3. #3
    Awatar mleko

    Dołączył
    Oct 2008
    Mieszka w
    Wrocław

    Domyślnie

    heh bede mial podobne kolko, ale w marcu i tydzien w maroku

  4. #4
    Awatar lukket

    Dołączył
    Jul 2009
    Mieszka w
    Dąbrowa Górnicza

    Domyślnie

    Po drzemce wybieram się na krótki spacer po starej medynie (stara w odróznieniu od "nowej", która powstała w XIII wieku ). Bardzo irytujący jest charakterystyczny dla państw pozaeuropejskich fakt traktowania cię jako chodzącej skarbonki, z której każdy chciałby wyrwać coś dla siebie. Tłumy handlarzy, spontanicznych przewodników i innych typów sa bardzo męczące, więc wracam po godzinie, po to żeby posiedzieć na dachu mojego hotelu (dach jest udostępniany również w celach noclegowych i zobaczyć jedno z moim zdaniem "must-see" w Fezie, czyli wieczornego przelotu ptaków. Na godzinę przed zachodem słońca okoliczne ptaszyska wpadają w szał łapania pożywienia, co powoduje jedyny w swoim rodzaju ćwierkający spektakl.
    http://www.youtube.com/watch?v=vBNplfMphj4
    Do całości spektaklu dochodzą jeszcze wołania muezzinów.

    Kolejny dzień spędzam na bardziej szczegółowy spacer po medynie.


    Główna(!) ulica(!) starej medyny, Tala Kabira


    Słynne feskie garbarnie




    Medresa Bu Inanija




    Tutaj już nie wolno wchodzić niemuzułmanom (Zawija Mulaja Idrisa)


    Meczet Karawijjin




    Jeszcze raz Bab bou Jaloud



    Wracam na krótki odpoczynek, a popołudniu wybieram się na wycieczkę za miasto do tzw. Grobowców Marynidów. Same grobowce to kilka ruinek, ale za to ze wzgórza rozlegają się fantastyczne widoki na okolicę.



    Dzień kończy się kolacją w jednym z barów pod hotelem, i obserwowaniem życia ulicy przez balkon i z dachu.


    "Marokańska whisky" czyli... miętowa herbata









    c.d.n.

  5. #5

    Dołączył
    Dec 2007
    Mieszka w
    Poznań

    Domyślnie

    Genialne Szczególnie Fez, inna kultura i w ogóle, tylko lotnisko FEZ takie trochę małe, no ale cóż.

  6. #6
    Zbanowany
    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Włocławek

    Domyślnie

    Ooo, wprowadzili autobus "Airport"? Ostatnio jak byłem w Fezie, to jeździł tylko ten nr 16, który czasami ... zapominał pojechać, co powodowało podwyższenie poziomu adrenaliny przed dworcem kolejowym w Ville Nouvelle i zabranie się z grupką "białych" w "grande taxi" za 38 DRH od osoby. Czy ten "Airport" jeździ do mediny, czy tylko do ville nouvelle?

  7. #7
    Awatar lukket

    Dołączył
    Jul 2009
    Mieszka w
    Dąbrowa Górnicza

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez stenus Zobacz posta
    Ooo, wprowadzili autobus "Airport"? Ostatnio jak byłem w Fezie, to jeździł tylko ten nr 16, który czasami ... zapominał pojechać, co powodowało podwyższenie poziomu adrenaliny przed dworcem kolejowym w Ville Nouvelle i zabranie się z grupką "białych" w "grande taxi" za 38 DRH od osoby. Czy ten "Airport" jeździ do mediny, czy tylko do ville nouvelle?
    Autobus ma podobną jakość, czy też "jakoś" jak miejska "16", a na autobusie jest napisane tylko "Centre Ville", więc nie testowałem gdzie jeździ. No właśnie, brak rozkładów podowduje czasem wzrost ciśnienia, dlatego przezornie kierując się na samolot powrotny byłem na dworcu prawie 3h wcześniej.

  8. #8

    Dołączył
    Aug 2008
    Mieszka w
    Wenus

    Domyślnie

    Póki co bardzo fajna relacja :-) Zazdroszczę Bergamo które mnie zauroczyło we wrześniu, zazdroszczę Girony w które w 3 godziny zakochałem się w lutym, zazdroszczę możliwości wypadu do Maroka na chwilę. Wprawdzie zdjęcia i opisy (zwłaszcza trafne porównanie do chodzącej skarbonki) przypominają mi sytuacje jakie doświadczyłem w Tunezji, co nie procentuje na korzyść Maroka, ale jakoś tęskno mi się zrobiło w tamte okolice.
    Czekam na dokończenie relacji :-)

  9. #9
    Awatar lukket

    Dołączył
    Jul 2009
    Mieszka w
    Dąbrowa Górnicza

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez amnesia Zobacz posta
    Wprawdzie zdjęcia i opisy (zwłaszcza trafne porównanie do chodzącej skarbonki) przypominają mi sytuacje jakie doświadczyłem w Tunezji, co nie procentuje na korzyść Maroka, ale jakoś tęskno mi się zrobiło w tamte okolice.
    Czekam na dokończenie relacji :-)
    No właśnie, to jest ta różnica kulturowa, może i cywilizacyjna, którą bardzo ciężko przeskoczyć. Choć byśmy najbardziej chcieli nie jesteśmy w stanie zmienić sytuacji, że biały człowiek w Afryce i Azji traktowany jest jako bogacz i źródło potencjalnego dochodu (nawet jeśli przyleciałeś tu za 40 zł ), szczególnie dla ludzi, których najprawdopodobniej jedynym zajęciem jest czekanie na to, żeby komuś coś pokazać i zarobić 10 DH. Chodząc po miejscach, gdzie byłem jedynym turystą byłem traktowany sam jako niebywała atrakcja dla miejscowych...

  10. #10
    Awatar lukket

    Dołączył
    Jul 2009
    Mieszka w
    Dąbrowa Górnicza

    Domyślnie

    17.10 FEZ-GRO FR9017, EI-DWK, GRO-BGY FR4276, EI-DCS

    Z samego rana obudzony tradycyjnym śpiewem z minaretu postanowiłem wdrapać się na taras na dachu żeby zerknąć na wschód słońca.



    Zgodnie z tym co juz napiałem parę postów wyżej, nie widząc nigdzie rozkładów jazdy przezornie wychodzę wcześniej, żeby nie mieć problemów z dotarciem na lotnisko. Po drodze planuję zwiedzić jeszcze "nową" medynę, i zerknąć na współczesną część miasta.

    Nowa medyna nie wzbudza juz takich wielkich emocji, wart zauważenia jest na pewno pałac królewski, a w zasadzie jego brama wjazdowa:



    Kieruję się w stronę Ville Nouvelle, w której nie ma miejsc zabytkowych, ale też jest na czym zaczepić obiektyw aparatu


    Islam, nie islam, ale McD musi być


    Ten znak chyba wszyscy znają


    Jedna z reprezentacyjnych alej

    Po drodze szukam marketu, któy jest opisany w przewodniku Pascala, ale nie mam chyba szczęścia. Docieram na dworzec, gdzie oczywiście taksówkarze widząc europejczyka z plecakiem oczywiście pięć razy pytają czy przypadkiem jadę na lotnisko, młody chopak oczywiście proponuje oprowadzenie po medynie itp. Same okolice dworca moim zdaniem są jednym z mniej zachęcających okolic w Fezie.


    Typowy autobus miejski


    Postój "Grand Taxi"


    Dworzec autobusów miejskich


    Wewnątrz prawie każdego autobusu miejskiego jest kasa.

    Na szczęście 16 przyjeżdża w miarę szybko (20 min) W drzwiach mam dużo szczęścia, przy wejściu osoba wchodząca za mną orientuje się, że jest okradana przez kieszonkowca, co powoduje niewielką bójkę. U mnie na szczęście wszystko jest na swoim miejscu. Bez problemu docieram juz na lotnisko.



    Dwie godziny przed nami odlot ma samolot bezpośrednio do Bergamo, jednak się spóźnia. Co ciekawe - pierwsza kontrola bezpieczeństwa - bramka i skaner jest już przy samym wejściu na lotnisko. Ustawiam się w kolejce do odprawy paszportowej, jednak okazuje się, że na mojej wydrukowanej karcie pokładowej powinna być przybita pieczątka w punkcie check-in. Melduję się zatem w check-in. Tam młody pracownik lotniska na widok mojej wyjetej z portfela pracowicie zgiętej w miejscu oddarcia karty pokładowej stwierdza ironicznie: "This is your boarding card?", po czym.... niszczy ją, i wydaje mi klasyczną kartą pokładową. Co ciekawe, moją obecność potwierdza nie w komputerze, lecz skreślając mnie ręcznie z listy pasażerów! Udaję się do kontroli paszportowej, i po krótkiej kolejce staję przed policjantem. Ten zerka w mój paszport i wypełnioną ponownie przy wyjeździe karcie z danymi, po czym z jego twarzy wynika, że coś się nie zgadza. Mówi coś do mnie w języku francuskim, którego niestety nie rozumiem. Żaden z wołanych przez niego kolegów-znających-angielski nie ma czasu, więc pracowicie szuka czegoś w komputerze (moim zdaniem wyglądało to tak, jakby nie mógł znaleść w systemie potwierdzenia mojego wjazdu do Maroka). Po ponad 10 minutach ociera pot z czoła, i wbija mi upragnioną pieczątke wyjazdową do paszportu. Kontrola bezpieczeństwa jest bardzo pobieżna, zwłaszcza, że przy monitorze, który pokazuje zawartość plecaków nie ma zaupełnie nikogo

    Poczekalnia przy gate jest niewielka, jednak jak całe lotnisko robi niesamowicie przyjazne i schludne wrażenie.


    Boeing, który oczekuje na odlot do BGY

    Kurs do Bergamo odlatuje dopiero po przylocie "mojego" samolotu z Girony. Wkrótce i my zostajemy wypuszczeni na płytę - żadnych taśm, zabezpieczeń, pracowników - każdy idzie jak chce

    Lot powrotny również bez problemów. Z ciekawostek, udaje mi się uchwycić maleńką wyspę Alboran, która jest przedmiotem sporu pomiędzy Hiszpanią a Marokiem. Stacjonuje na niej mały oddział wojska hiszpańskiego:



    W Gironie znów parę godzin do odlotu, które przeznaczam tym razem na drzemkę. Jeśli dobrze pamiętam swoją pierwszą wizytę tam w 2006 roku, od tego czasu lotnisko powiększyło się dość znacznie, w inym miejscu znajdują się również przejścia na piętro do kontroli bezpieczeństwa i gate'ów. Tablica odlotów w GRO jest baaardzo monotematyczna, przez cały dzień tylko pojedyńcze kursy nie mają literek "FR". Po kontroli stołuję się w McD w strefie wolnocłowej. Lot do BGY tym razem punktualnie. Tym razem bardzo małe zapełnienie, do 6 rzędu wszystkie miejsca są puste, a i w następnych jest sporo luk między pasażerami. Załoga sprawia wrażenie jakby chciała całą sprzedaż i obsługe zakończyć w połwie lotu, żeby mieć chwilę czasu dla siebie.

    Po wylądowaniu o 23:45 jest już zamknięta strefa check-in, i w ten sposób muszę się chwilę nagłowić, żeby znaleźć jakieś rozsądne miejsce na drzemkę, gdyż ludzie śpią już niemal wszędzie. Udaje się coś znaleźć, jednak o 3:45 każdego z osobna budzi strażnik drąc się bardzo wysokim głosem (notabene ten sam, który budził mnie podczas snu tutaj w sierpniu).

    18.10 BGY-BTS FR4642, EI-DCO

    Kontrolę pezpieczeństwa niestety otwierają dopiero o 4:30, więc muszę nieco poczekać. Po kontroli kolejne oczekwanie przy gate, jedynym urozmaiceniem sa jakieś nastolatki, które postanawiają przetestować, czy drzwi pomiędzy częścią Schengen i non-Schengen są faktycznie pod alarmem. Są. Przez 10 minut siedzimy w miłym dla uszu ryku syren. Z iście włoską fantazją niemal wszyscy oczekujący są wepchnięci do jednego autobusu, i jedziemy się do samolotu. Oczywiście niemal wszyscy w samolocie śpią, więc stewardessy bardzo szybko uwijają sie z serwisem. W połowie lotu zaczyna wschodzić słońce, niestety gdy zaczyna sie ukazywać zza chmur, nasz samolot zaczyna schodzić z wysokości przelotowej nieco szybciej, więc z oglądania niewiele zostaje Ale coś się udaje złapać.



    Bratysława wita nas deszczem, i lotnisko o 7:30 rano robi bardzo nieprzyjemne wrażenie. Strefa przylotów jest tak przemyślana, że wychodzi się bezpośrednio z bagażem na dwór, co przy takiej pogodzie jest na pewno "miłe" dla oczekujących na swoich bliskich.

    Przejazd do centrum autobusem miejskim "61" aż na dworzec kolejowy. Dworzec robi też niezbyt dobre wrażenie wizualne, jednak bliskość Wiednia powoduje, że zapowiedzi pociągów i obsługa jest na dość wysokim poziomie. Ładuję się do pospiesznego do Ziliny, stamtąd kolejny do Zwardonia, i stamtąd już powitany w Zwardoniu przez półmetrowe zaspy naszą swojską osobówką PKP udaję się do domu.

    Podsumowując - jestem bardzo zadowolony z wyboru trasy, chociaż nie wiem, czy dłuższy pobyt w Maroku wytrzymałbym nerwowo. No, ale piękne widoki rekompensują wszystkie braki Pamiętam, że kilka osób w lipcu kupowało bilety za 1 euro do Fezu, gdyby ktoś miał jakieś pytania w miarę możliwości służę pomocą

    Dla osób które wybierają się do Fezu, polecam (moim zdaniem świetny) teledysk do piosenki "Magnificent" U2, który był realizowany właśnie w Fezie.

    Dziękuję za uwagę, mam nadzieję że nikogo nie zanudziłem na śmierć

  11. #11
    Zbanowany
    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Włocławek

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez lukket Zobacz posta
    No właśnie, to jest ta różnica kulturowa, może i cywilizacyjna, którą bardzo ciężko przeskoczyć. Choć byśmy najbardziej chcieli nie jesteśmy w stanie zmienić sytuacji, że biały człowiek w Afryce i Azji traktowany jest jako bogacz i źródło potencjalnego dochodu (nawet jeśli przyleciałeś tu za 40 zł ), szczególnie dla ludzi, których najprawdopodobniej jedynym zajęciem jest czekanie na to, żeby komuś coś pokazać i zarobić 10 DH. Chodząc po miejscach, gdzie byłem jedynym turystą byłem traktowany sam jako niebywała atrakcja dla miejscowych...
    Nie wiem, czy byliście w Rabacie, stolicy Maroka? To w Fezie i Marrakeszu czułem się jak chodząca skarbonka, zaś w Rabacie pies z kulawą nogą mnie zaczepiał podczas wędrówek po medinie.

    Pomijam fakt, że w Casablance pewien "pan" uznał mnie za doskonały bank zachodni i chciał dokonać rozboju z nożem w dłoni. Moje walory negocjacyjne jednak skłoniły go do odstąpienia od zamiaru pokiereszowania moich "drzwi".

  12. #12

    Dołączył
    Aug 2008
    Mieszka w
    Wenus

    Domyślnie

    Słyszałem że Casablanca zbyt ciekawa to nie jest, z racji ogromu napływających tam turystów. Ale co to była za akcja z tym nożem? Co on chciał?
    Bo my Tunezji też nie wspominamy za miło - aparat za 3000+ zniknął razem z jadącym na motorze młodzianem. Jak się później z rozmów z polakami okazało, kradzieże tam są na porządku dziennym i nie przesadzam jeśli powiem, że 60% rozmówców zostało tam jakoś okradziona w ciągu raptem siedmiu dni!

  13. #13
    Awatar cart

    Dołączył
    Aug 2008
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez lukket Zobacz posta
    Podsumowując - jestem bardzo zadowolony z wyboru trasy, chociaż nie wiem, czy dłuższy pobyt w Maroku wytrzymałbym nerwowo.
    hehe, pojedz na wlasna reke do Egiptu, dopiero bedziesz przeklinal. Po tygodniu to prawie do kazdego mowilem f*** off. Maroko jest naprawde luz w porownaniu z Egiptem.
    Moje podróże - http://www.piotrwasil.com


  14. #14
    Awatar lukket

    Dołączył
    Jul 2009
    Mieszka w
    Dąbrowa Górnicza

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez cart Zobacz posta
    hehe, pojedz na wlasna reke do Egiptu, dopiero bedziesz przeklinal. Po tygodniu to prawie do kazdego mowilem f*** off. Maroko jest naprawde luz w porownaniu z Egiptem.
    No właśnie to mnie nieco przeraża, że Maroko jest jednym z bardziej cywilizowanych krajów tej części świata, i np. do egiptu wcale mi się nie spieszy...

  15. #15
    Zbanowany
    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Włocławek

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez amnesia Zobacz posta
    Słyszałem że Casablanca zbyt ciekawa to nie jest, z racji ogromu napływających tam turystów. Ale co to była za akcja z tym nożem? Co on chciał?
    Bo my Tunezji też nie wspominamy za miło - aparat za 3000+ zniknął razem z jadącym na motorze młodzianem. Jak się później z rozmów z polakami okazało, kradzieże tam są na porządku dziennym i nie przesadzam jeśli powiem, że 60% rozmówców zostało tam jakoś okradziona w ciągu raptem siedmiu dni!
    Casablanca przede wszystkim jest brudna, a nie biała. Może dawno temu była biała.
    W dodatku jest nieciekawa do oglądania, bo to wszystko co inne miasta mają, to ona ma w wersji mikro. Poza słynnym Meczetem Hassana II, który jest przereklamowany i szalenie drogi (jak na warunki marokańskie), a poza tym stosują w nim rasizm: turysta 120 MAD, lokalida - 60 MAD.

    A co "pan" chciał? Chciał moje pieniądze, ot co chciał.

    A ja do krajów arabskich jadę zawsze bez aparatu.

  16. #16
    Zbanowany
    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Włocławek

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez cart Zobacz posta
    hehe, pojedz na wlasna reke do Egiptu, dopiero bedziesz przeklinal. Po tygodniu to prawie do kazdego mowilem f*** off. Maroko jest naprawde luz w porownaniu z Egiptem.
    Święte słowa! To co dzieje się w Egipcie powoduje, że Maroko to bardzo spokojny kraj.

  17. #17
    Awatar cart

    Dołączył
    Aug 2008
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez stenus Zobacz posta
    A ja do krajów arabskich jadę zawsze bez aparatu.
    W panike nie ma co wpadac. Bylem juz chyba w 7-8 krajach arabskich i nikt mnie nie rabowal. Pod tym wzgledem bardziej bym sie bal Ameryki Lacinskiej.
    Moje podróże - http://www.piotrwasil.com


  18. #18
    Zbanowany
    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Włocławek

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez cart Zobacz posta
    W panike nie ma co wpadac. Bylem juz chyba w 7-8 krajach arabskich i nikt mnie nie rabowal. Pod tym wzgledem bardziej bym sie bal Ameryki Lacinskiej.
    Nie panikuję. Zwyczajnie wolę być ubezpieczony. Co zobaczę oczyma, tego nikt mi nie ukradnie.

  19. #19

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Katowice

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez stenus Zobacz posta
    Nie wiem, czy byliście w Rabacie, stolicy Maroka? To w Fezie i Marrakeszu czułem się jak chodząca skarbonka, zaś w Rabacie pies z kulawą nogą mnie zaczepiał podczas wędrówek po medinie.
    Witam,

    byłem (marzec) w Rabacie, Casablance, El Jadidzie i w tych miastach praktycznie nikt nie zaczepiał, poza tym białych było jak na lekarstwo. Całkiem inaczej jest w Marakeszu

    Pozdrawiam i polecam Maroko

  20. #20
    Awatar first

    Dołączył
    Jun 2009
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie


    Polecamy

    Ja nie spotkałem się z bandytyzmem w krajach arabskich.
    Owszem oszukać mnie chceili w Egipcie, ale to raczej zabawna historia niż straszna.
    Szczególnie w Egipcie i Maroku czułem się bezpiecznie.
    Dodam, że zawsze chodziłem z aparatem fotograficznym w dłoni i z torbą z obiektywami na ramieniu.
    Ani w Rabacie, czy Casablance (faktycznie przereklamowana, choć meczet robi wrażenie), ani w Marakeszu, czy w Agadirze nie czułem pożądliwych spojrzeń w stronę sprzętu czy moich pieniędzy Za kilka dni sprawdzę to Fezie.
    pasażer


Strona 1 z 2 1 2 OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •