Strona 1 z 2 1 2 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 20 z 30
  1. #1

    Dołączył
    Jul 2008
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie WAW-DUB-JFK/EWR-ORD-HNL


    Polecamy

    Zachęcony miłymi słowami po mojej zeszłorocznej relacji postanowiłem wystukać coś i tym razem.
    Moja ostatnia podróż to popularna na forum trasa WAW-DUB-JFK (Aer Lingus), która to została uzupełniona segmentami- EWR-ORD-HNL (United) (dzięki za cynk Egon!) oraz HNL-ITO ( Hawaiian, Mokulele).

    Rozpoczynamy w Warszawie. Po przyjeździe do terminala naszym oczom ukazał się długi, wijący się ogonek kolejki. Przecierałem oczy ze zdziwienia, bo okazało się, że to nasi rodacy udają się w poszukiwaniu lepszego jutra w DUBlinie. Po odstaniu chwili docieramy do check in gdzie sympatyczna agentka odprawia nas na obydwa loty i przydziela miejsca w przejściu awaryjnym na trasie DUB-JFK. Uśmiech potrafi zdziałać cuda

    Lubię lotnisko w Warszawie. Jest przyjemne, a przy tym nie aż tak zatłoczone.

    Lot do stolicy Guinessa upłynął nam spokojnie, aczkolwiek przy silnym aromacie kanapek z kiełbasą czosnkową. Domyślam się, że w ten oto sposób dzisiejsi emigranci żegnają się z ojczyzną. Ostatnie wspomnienia, ostatni kęs swojskiej wędliny. Od jutra w menu tylko fasolka i słaby chleb tostowy…
    No i są oklaski. Oklaski na powitanie stalowego ptaka na ziemi. Oklaski dla pilotów. A myślałem, że ten zwyczaj zarezerwowany jest dla lotów czarterowych...

    Lotnisko w Dublinie okazuje się być mało ciekawym budynkiem z niewielką ilością knajpek czy sklepów. Na dodatek moja narzeczona gubi swój ulubiony szal. Spróbujcie zacząć wymarzone wakacje ( 10 lotów) z kimś płci żeńskiej, kto zgubił jedną ze swoich ulubionych maskotek. Szukamy wszędzie, pytamy przy „security”. Nie ma. To może oznaczać, że sporą ilość czasu nadchodzących wakacji przeznaczymy na poszukiwania „rekompensaty”. Drżyj Lui Vuitton, nadchodzimy Karta przyjmie wszystko…. Niestety.

    Oczekiwanie na samolot przedłuża się, a na monitorach przy „gejcie” nie pojawia się żadna nowa informacja. To może oznaczać tylko jedno- opóźnienie. Zniecierpliwieni ustawiamy się w sporym tłumie, by dowiedzieć się, co się dzieje. Nasze polskie rozmowy słyszy jegomość w kaszkiecie i z wielką poduchą pod pachą. Zagaduje wesoło i przekazuje informacje o sytuacji. Gdzieś w głowie pojawia się myśl, że oto ten sympatyczny człowiek może być „kimś” z mojego ulubionego forum. Tak było w istocie, a dowiedziałem się o tym dopiero za kilka godzin na pokładzie wygodnego „arbuza”. Tam bowiem poznałem człowieka legendę- najprawdziwszego Stenusa. To w jego towarzystwie docieramy do Big Apple. To jemu kibicujemy, by zdążył na samolot do BUF.

    Okazuje się, że docieramy na miejsce późno. Bardzo późno, a mimo to kolejka po pieczątkę formuje się w wielokrotnie załamany wężyk, w którym musimy odstać dodatkową godzinę. Kilka uśmiechów, odciski palców na wypadek gdybym chciał wynieść z hotelu ręczniki i jesteśmy- New York, New York! Całe szczęście, że wybraliśmy nocleg w nieodległym hotelu. Jet lag robi swoje i czujemy się już bardzo zmęczeni. Za dwie noce lecimy dalej…

    Relację z miasta pominę, bo dobrze opisali to już moi poprzednicy. Dodam tylko jedno- Nas nie zahipnotyzowało.

    Kolejne nasze loty to EWR-ORD-HNL, zatem do dzieła..

    Dojazd do Newark okazuje się mało przyjazny naszym portfelom. Za dwa bilety płacimy 30 dolców, co jak za 20 minutową trasę jest prawdziwym rabunkiem. Tam lokujemy się w kolejnym hotelu, by o świcie wyruszyć w drogę. Newark Liberty Airport jest mniej ciekawe niż JFK. Wygląda na brudne. Zaspani przechodzimy kolejne kontrole by w zaledwie kilkuosobowym towarzystwie czekać na lot do Chicago. Jesteśmy zdziwieni gdy dostajemy miejsca w Economy Plus. Chyba czysty przypadek przy wybieraniu miejsc przy zakupie sprawił, że rząd który wybraliśmy był w tej „lepszej” części samolotu. Do największego skupiska polonii na świecie ma nas dowieźć 757 United w nowym malowaniu. Wygląda naprawdę ładnie w oczekiwaniu na nas przy rękawie.



    Trasa mija nam szybko i za niecałe 3 godziny lądujemy w 8 terminalu (United) lotniska ORD. Tam doznajemy olśnienia- Czysto, miło, jasno. Jak w innym świecie. Szybko odnajdujemy kolejny gate. Jeszcze tylko amerykańskie śniadanie i rozpoczynamy boarding. Na monitorach długa lista osób oczekujących i jakieś nieliczne upgrady.

    Samolot wiozący nas na Hawaje to ulubione 777. Załadowany do granic. Nie ma żadnego wolnego miejsca, a lot okazuje się tym najmniej przyjemnym w całej naszej podróży. Ciągle włączona sygnalizacja „zapiąć pasy” i turbulencje to nie jest to, co lubię najbardziej.

    Całe szczęście kapitan okazuje się gadatliwym dowcipnisiem. Co chwila zadaje pasażerom zagadki, a po starcie informuje o tym, że drugi pilot właśnie wrócił z Afganistanu. Na pokładzie rozlegają się gromkie brawa.
    Za to także lubię Amerykanów.
    W United nie ma posiłków a jedynie napoje. Kupujemy zatem sałatki i małe piwko by po 9 godzinach usłyszeć komunikat kapitana:
    - „Hi folks! Mam dwie wiadomości- dobrą i złą. Zacznę od dobrej- latamy już 9 godzin i w końcu udało nam się znaleźć jakąś wyspę, żeby wylądować. Wygląda nieźle, więc to zrobimy. Druga wiadomość jest taka, że nie wiem jak to zrobimy, bo lądować będzie ten gość z fotelu obok, a ostatnio usadził jedynie bombowiec gdzieś na azjatyckiej pustyni.”
    Na pokładzie rozlega się gromki śmiech i wszyscy w dobrych humorach zapinają pasy by za chwile wylądować w rajskim Honolulu. Lądowanie jednak przypominało rzeczywiście sadzanie bombowca w górach. Dawno nie widziałem tak ciasnych zakrętów w kolosie typu trzech kos. Po dotknięciu ziemi czujemy ulgę. 4 długie loty i 12 godzin różnicy czasu robią swoje. Uwielbiam Hawaje i gdyby nie bardzo długa podróż byłbym tam częstszym gościem.

    W ciągu jedenastu dni spędzonych na wyspach wybraliśmy się jedynie do Hilo, ale o tym może opowiem w następnej relacji…

  2. #2
    ModTeam
    Awatar egon.olsen

    Dołączył
    Mar 2007
    Mieszka w
    EPWA
    Wpisów
    46

    Domyślnie

    Zdjęcia dawaj i może jakieś credits dla doradcy taryfowego
    Ostatnio edytowane przez egon.olsen ; 22-10-2009 o 13:43
    Pozdrawiam
    Krzysztof Moczulski


  3. #3

    Dołączył
    Jul 2008
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie

    Nie mam gdzie ich wrzucić. Serwer blokuje wszystkie tego typu strony
    A creditsy jakieś się znajdą

  4. #4
    Zbanowany
    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Włocławek

    Domyślnie

    "Człowiek legenda"... Oblałem się szkarłatem....

    A swoją drogą powinieneś pisać książki. Świetnie się czyta Twoje zdania.

  5. #5

    Dołączył
    Jun 2008
    Mieszka w
    wawa

    Domyślnie

    Super opis tylko jedna uwaga. Na ORD nie ma terminala 8. Dopiero zaczynają budować po drugiej stronie terminal nr 6. UA odlatuje z termina nr 1. Czekamy na fotki

  6. #6

    Dołączył
    May 2009

    Domyślnie

    moim zdaniem EWR nie wygląda na brudny :P całkiem przyjemne lotnisko, może dlatego tak myślę, bo odwiedzałem go w godz. wieczornych i nocnych

  7. #7

    Dołączył
    Jul 2008
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie

    Dzięki za poprawkę pfaff. Nie wiem skąd mi się wzięła ta ósemka.

    Jak zawsze mam problem ze zdjęciami. Ale staram się... staram

  8. #8

    Dołączył
    Jul 2008
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie

    Nocne oczekiwanie na lot do Chicago:



    "Nasze" trzy siódemki:



    Igrzysk nie będzie, a malowanie zostało:



    Czy ktoś pomoże rozwiązać zagadkę przedziwnych pól gdzieś w stanach?



    Honolulu nocą:



    I za dnia:




  9. #9
    Awatar b3st

    Dołączył
    Oct 2009
    Mieszka w
    Rzeszów

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez michaelandro Zobacz posta
    Czy ktoś pomoże rozwiązać zagadkę przedziwnych pól gdzieś w stanach?
    W stanach stosują specjalny system nawadniania pól. Na środka pola jest oś na której jest zraszacz. Na końcu tego zraszacza jest kółko. Nawadniacz kręci się/ jeździ do okoła ośki podlewając pole rolne.

  10. #10
    Awatar voyager747

    Dołączył
    Jan 2007
    Mieszka w
    WAW

    Domyślnie

    W Nevadzie mają sporo takich zielonych kółek, sam nawet je kiedyś fociłem.

  11. #11
    Awatar voyager747

    Dołączył
    Jan 2007
    Mieszka w
    WAW

    Domyślnie

    Michał, a te Wasze trzy siódemki to Airbus

  12. #12

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    nowy targ

    Domyślnie

    airbus i to mały 320 :-)

  13. #13

    Dołączył
    Jul 2008
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie

    Przepraszam- Poprawię. Mam jakiś problem z wklejaniem zdjęć.

  14. #14

    Dołączył
    Jun 2008
    Mieszka w
    Lublin / EPLB

    Domyślnie

    Fajnie napisana relacja. Bardzo przyjemnie się czytało. Niezły pilot Wam się trafił na 777. Jak zagadki były takie jak tekst przed lądowaniem to pilot był lepszy niż nie jeden pokładowy system rozrywkowy

  15. #15
    Awatar voyager747

    Dołączył
    Jan 2007
    Mieszka w
    WAW

    Domyślnie

    My się nie gniewamy, jakby co

  16. #16
    Awatar Pluxe

    Dołączył
    Jun 2008
    Mieszka w
    EGLL

    Domyślnie

    michaelandro, świetnie napisana relacja, bardzo przyjemnie się czyta. Też bym się chętnie wybrał do Honolulu...
    Pozdrawiam, Pluxe

  17. #17
    ModTeam
    Awatar egon.olsen

    Dołączył
    Mar 2007
    Mieszka w
    EPWA
    Wpisów
    46

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez pavvel Zobacz posta
    Fajnie napisana relacja. Bardzo przyjemnie się czytało. Niezły pilot Wam się trafił na 777. Jak zagadki były takie jak tekst przed lądowaniem to pilot był lepszy niż nie jeden pokładowy system rozrywkowy
    Generalnie w Stanach latanie jest nieco mniej 'sakralne' że się tak wyrażę wspominając chociażby fakt że w SFO zapowiadałem po polsku boarding samolotu do LAX
    Ostatnio edytowane przez egon.olsen ; 24-10-2009 o 23:20
    Pozdrawiam
    Krzysztof Moczulski


  18. #18
    Zbanowany
    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Włocławek

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez egon.olsen Zobacz posta
    Generalnie w Stanach latanie jest nieco mniej 'sakralne' że się tak wyrażę wspominając chociażby fakt że w SFO zapowiadałem po polsku boarding samolotu do LAX po polsku
    Oj tak, tak! Ta "desakralizacja" bardzo dobrze na mnie działa i już tęsknię za lataniem po USA. W dodatku wszyscy grzecznie siedzą, jak trzeba, grzecznie stoją przy numerkach w kolejce Southwest, a nie tak jak w Europie tłum napiera na bramkę pchając się do wejścia....

  19. #19
    Awatar mleko

    Dołączył
    Oct 2008
    Mieszka w
    Wrocław

    Domyślnie

    europa europa, bo w GRO to kazdy ladnie stal w kolejce, nawet na szerokich schodach przy zejsciu na plyte, bez zadnego pchania sie i przeciskania jakby samolot mial odleciec bez paxow. co innego w polsce - kazdy chce byc pierwszy, niektorzy przepychaja sie nawet przed kobiety z dziecmy czy tez w ciazy. żal.....

  20. #20

    Dołączył
    Jun 2008
    Mieszka w
    Lublin / EPLB

    Domyślnie


    Polecamy

    To przepychanie się to chyba nawyk z PKSów albo PKP, że miejsce trzeba zająć. Dobrze, że kanapek z jajkami ludzie nie wyciągają po starcie
    Zagadnienie "Polak na pokładzie" to temat rzeka. Mnie ostatnio rozśmieszyło jak jakaś Pani przez pół A318 krzyczała do jakiegoś Pana "Ten jest mniejszy niż ten którym wcześniej lecieliśmy, nie!"

Strona 1 z 2 1 2 OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •