Pokaż wyniki od 1 do 15 z 15
  1. #1
    Awatar Majka

    Dołączył
    Jun 2009

    Talking


    Polecamy


    Pomysł wyprawy do Japonii narodził się przypadkowo. W internecie pojawiła sie reklama promocji Finnair'a. Jeszcze tego samego wieczoru zostały zakupione bilety WAW-HEL-OSA oraz NGO-HEL-WAW. Wylot z innego miasta był uzupełnieniem planu przemieszczania się koleją po wyspie celem zobaczenia jak najwięcej. Idealnym rozwiązaniem okazało się zakupienie w Norwegii tzw. Exchange Order (dostępne jedynie poza granicami Japonii, dla obcokrajowców, a przy tym niedostępne w Polsce). Zamówienie to wymienia się na Japan Rail Pass w jednym z biur japońskich kolei.


    Rano spotkaliśmy się grupą na Okęciu. Lot do Helsinek minął spokojnie i szybko. Widok z lotu ptaka na stolicę Finlandii był niesamowity. Z racji parogodzinnej przerwy między lotami zdecydowaliśmy się na krótki spacer po mieście. Pogoda akurat nie dopisała. Wiało było chłodno i ponuro. Właściwie jedyną rzeczą która przykuła naszą uwagę było graffiti na murze .




    Wracamy na lotnisko i odlatujemy do Osaki.


    OSAKA
    Na miejsce przylatujemy ok. południa. Udajemy się do kontroli gdzie pobierane są odciski palców i robione jest zdjęcie wszystkim obcokrajowcom (swego czasu oprotestowane przez Amnesty International). Na lotnisku wymieniamy nasze Exchange Order na Japan Rail Pass. Bilet wygląda jak małe dzieło sztuki (przynajmniej w porównaniu do biletów PKP ). Okładkę zdobi fragment obrazu Katsushika Hokusai “The Great Wave off Kanagawa”.




    W rubryce narodowość wpisują nam „Poland” . Ponadto wyciąg z regulaminu w języku angielskim stanowi, że w razie rozbieżności między tekstem japońskim a angielskim decyduje wersja japońska . Przy okazji prosimy także o miejscówki na pociągi, którymi mamy zamiar podróżować podczas pobytu (do naszych biletów wydawane są bezpłatnie). Zaopatrzeni w bilety na cała wyprawę, idziemy na kolejkę łączącą lotnisko Kansai z Osaką.



    Po trudach zakupienia biletu dobowego (znajomość j. angielskiego w Japonii jest wprost oszałamiająca ) przesiadamy się na metro. Od razu zauważamy słynne kolejki w miejscu w którym zostaną otwarte drzwi po nadjechaniu składu (oznakowane na peronie). W metrze uwagę przykuwają reklamy, nie takie zwykłe – reklamy zakładu pogrzebowego (przysuwa mi to na myśl przeczytany przed wyjazdem artykuł o hicie w Japonii jakim jest przeżywanie własnego „pogrzebu” – pracodawcy wysyłają pracowników na coś w rodzaju zajęć integracyjnych, podczas których piszą oni swój testament i mowę pożegnalną do najbliższych, po czym są „chowani” - taka idea mająca zwrócić człowiekowi uwagę na to co rzeczywiście się dla niego liczy).



    Jedziemy na stację Shin-Osaka. Koło dworca znajduje się nasz hostel - idealny punkt wypadowy na podróże koleją. Zostawiamy nasze rzeczy i wyruszamy w dalszą drogę.

    Pierwszy cel – zjeść obiad
    W Japonii menu są głownie po japońsku, po angielsku nie za często. Dlatego też przed wejściem do restauracji są wywieszone w gablocie atrapy potraw - zrobione z reguły z modeliny. Można wyciągnąć kelnera za frak i pokazać mu co się chce zamówić . Ale niekoniecznie się wie co się pokazuje .












    Potem jedziemy pod główny punkt naszego pobytu w Osace – Umeda Sky Building. Budynek ma ponad 170 m. Złożony jest z dwóch wież złączonych u góry dwoma dodatkowymi pietrami na których mieści się obserwatorium. Widoki można podziwiać zarówno wewnątrz jak i na zewnętrznym tarasie. Wyjątkowe w nim jest jednak ułożenie schodów ruchomych – które łącza obie wieże na wysokości ok. 167 m.










    Udaje się nam dostrzec kort tenisowy na dachu jednego z pobliskich wieżowców.







    W następnej kolejności przewidziane zostało zwiedzanie Mijajimy i Hiroshimy. Po śniadaniu wyruszamy na nasz pierwszy przejazd shinkansen'em.




    Podobnie jak na peronach metra oznaczone są miejsca, przy których otwarte zostaną drzwi wagonów. Słupki na peronach informują dokładnie jaki numer wagonu danego typu pociągu zatrzyma się w konkretnym miejscu. Pociągi w składzie mają jeden wagon (dla śpiochów )w którym nie ma żadnych zapowiedzi. Ponadto jest specjalne pomieszczenie dla osób które źle się czują czy też dla matek z dziećmi ale otwierane jest tylko na żądanie więc nie wiem jak wygląda. Plusem jest możliwość obracania foteli, z czego chętnie korzystamy. Po drodze udaje się zobaczyć zamek w Himeji zwany „zamkiem białej czapli”.






    Po przyjeździe do Hiroshimy udajemy się do informacji by zapytać jak się dostać do Miijajimy. Otrzymujemy rozkład pociągów, oczywiście po japońsku . Akurat zdążamy na odjeżdżający za chwilę pociąg. Znów zmiana środka lokomocji – tym razem prom Z biegiem czasu słynne japońskie tori jest coraz bliżej.





    Po dotarciu na ląd zaskakują nas jelonki, a konkretnie ich ilość i śmiałość. Trzeba uważać co ma się w ręce tudzież kieszeniach bo potrafią zjeść wszytko (a zdarzały się nawet bolesne przypadki zjedzenia przez nie rail passa). Mam trochę więcej szczęścia. Podchodzi do nas jelonek i zaczyna jeść moją mapę (mam nadzieję że mu smakowała ).





    Jednym słowem jelonki są wszędzie.





    Po jelonkowej atrakcji zwiedzamy wyspę. Kompleks klasztorny oraz Tori to główne punkty w planie wycieczki.















    Korzystając z odpływu spacerujemy pod Tori.






    Wracamy do Hiroshimy. Nasze kroki kierujemy pod A-Bomb Dome - budynek, który przetrwał wybuch bomby atomowej, mimo iż znajdowała się 150m od epicentrum.






    Spacerujemy i trafiamy na uroczystości. Na papierowych origami można było napisać coś do siebie, jakieś motto, przesłanie etc.










    W drodze powrotnej zwiedzamy muzeum poświęcone pamięci ofiar. Hall of Remembrance zdobi panoramiczny widok na zniszczenia dokonane wybuchem z punktu widzenia epicentrum.






    Wieczornym pociągiem wracamy do Osaki.

    Następnego dnia przeprowadzamy się do Kyoto. Dystans 50 km pociąg pokonuje w 12 min. Jeszcze dobrze nie zajęliśmy miejsc gdy juz musieliśmy opuścić pociąg . Zostawiamy nasze rzeczy w hostelu i idziemy zwiedzać. Pierwszym punktem wycieczki jest Ninnaji Temple i jej ogrody. W tym samym czasie kręcona jest tam jakaś japońska produkcja, więc chwilowo zatrzymujemy się przy planie filmowym.















    Tuż obok świątyni znajduje się Ryoanji Temple, słynny z ogrodu w stylu Zen – czyli ogród zrobiony z kamieni różniej wielkości.






    Następnie udajemy się do Kinkakuji Temple, słynnego Złotego Pawilonu.








    Pod koniec dnia idziemy na typowe regionalne danie jakim są Okonomiyaki. Danie jest nietypowe o tyle, że zamawia się tylko składniki, a przyrządza je samemu na blacie przy stole (oczywiście pod bacznym okiem Japończyków, którzy pilnują by turyści nie przypalili sobie dania ).






    Drugi dzień w Kyoto rozpoczynamy od zwiedzania Zamku Nijo. Ten zabytek wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO od zatłoczonego Kyoto pełnego bloków i wieżowców oddziela wysoki mur z fosą.









    Następnie kierujemy sie do Ginkakuji Temple, czyli Srebrnego Pawilonu (a który nigdy nie został srebrny, takie było tylko założenie) . Jednak po dotarciu na miejsce okazuje się że budynek jest w remoncie. Pozostaje nam tylko spacer w ogrodach świątyni. Ostatnim celem są Kiyomizu Temple oraz Jishu Shrine. Pierwsza jest świątynią częściowo zbudowaną na palach, druga słynie z kamieni miłości (żeby przyniosły szczęście należy przejść 6m dystans między nimi z zamkniętymi oczami) . Miejsce gdzie można spotkać gejsze. Ponadto rozpościera się stamtąd widok na Kyoto.

























    NARA
    Kolejny dzień spędzamy w Narze, niegdysiejszej stolicy. Tym razem postanawiamy zwiedzać miasto na rowerach. Wypożyczalnia znajduje się obok dworca kolejowego. I tutaj zaskoczenie – aby wypożyczyć rower wystarczy opłacić go za dobę, wypełnić swoje imię i nazwisko (którego nikt nie sprawdza ani nie wymaga złożenia w depozyt dokumentów). Ot tak dostaliśmy rowery, na których moglibyśmy zjechać pół Japonii. Zwiedzamy zabytki i znów jelonki. Ostatecznym celem wyprawy jest największa drewniana świątynia Buddy.









    Postanawiamy już wrócić i oddać rowery i przespacerować się jeszcze pieszo. W drodze powrotnej nadciąga monsunowy deszcz. Po chwili jesteśmy mokrzy do suchej nitki. Oddajemy rowery. Udajemy się do restauracji gdzie jemy obiad i częściowo się suszymy. Potem idziemy do sklepu z mangą i odwiedzamy 4 piętrowy dom gier. Parter przeznaczony jest stricte dla kobiet. Przy toaletkach akurat znajdowały się suszarki z czego z chęcią skorzystałyśmy. Męska część grupy udała się w tym czasie zwiedzać wyższe pietra. Po zwiedzeniu parteru (znajdowały się tam głównie urządzenia do robienie zdjęć, ozdabiania ich serduszkami, napisami czy czym jeszcze dusza zapragnie) udajemy się na wyższe piętra. Uwagę zwracają „wyścigi konne”. Pierwsze wyglądają jak tor przeszkód w miniaturze po którym biegają „konie”. Drugie to wyższa technika jazdy. W sali znajduje sie prawie kinowy ekran na którym wyświetlają sie wyścigi. W tym czasie każdy gracz siedzi w fotelu w ekranem LCD na którym widzi swojego konia, może go karmić czesać etc.











    W toalecie damskiej uwagę przykuwa osławiony system zagłuszający . Otóż Japonki jako kobiety bardzo wstydliwe zawsze odkręcały wodę w kranie podczas korzystania z toalety. Żeby zmniejszyć zużycie wody w kabinach wprowadzono system audio. Po wybraniu odpowiedniego przycisku słychać śpiew ptaków, odgłos spuszczanej wody etc. Wracamy na dworzec. Wtedy dochodzę do wniosku że Japończycy w opisanym wyżej znakowaniu peronów przekroczyli wszelkie granice. Tym razem oprócz zwykłych linii, w miejscu gdzie otworzą się drzwi, pojawiają się znaki dodatkowe. Jedne zdobią kręgi inne trójkąty. Analogicznie oznaczone są pociągi. Może i rozróżnienie byłoby potrzebne gdyby odległość między nimi nie wynosiła ok. 0,5m. Czy aż tak ciężko podejść ten kawałek gdy zatrzyma sie pociąg?. Wracamy do Kyoto.

    TOKYO
    Około południa wyruszamy do Tokyo. Na dworcu przesiadamy się w Loop Line i jedziemy do Shibuya. Wagon kolejki jest cały w reklamach jednego filmu. Na ekranach wyświetlane są także jego fragmenty. Po ok. 40 min. jazdy znamy prawie całą fabułę. Zastanawiamy się tylko po co iść do kina na film którego zna się akcję... Najwyraźniej Japończycy nie lubią niespodzianek . Kwaterujemy się i jedziemy „odnaleźć” największy sklep z Mangą. Uwagę przykuwają pasy dla pieszych. Piesi poruszają się we wszystkich kierunkach, podczas gdy pojazdy stoją na czerwonym świetle.






    Po drodze zauważamy jeszcze sklep z płytami o znajomo brzmiącej nazwie „WARSZAWA” .






    Znajdujemy w końcu sklep z komiksami. Znajduje się kilka pieter pod ziemią. Mangi wszelakie - do wyboru do koloru. Kupujemy parę zwracając uwagę na angielskie napisy na okładkach. Jesteśmy - delikatnie rzecz ujmując - zaskoczeni, gdy okazuje się że zapakowane mangi w środku są po japońsku . Także jeśli ktoś planuje zakup mang może się niemile zaskoczyć. Wracamy się przebrać i wyruszamy na tour po klubach . Wracamy ok. 8 rano i idziemy spać – w zamiarze na 2-3 godzimy. W końcu mamy wyruszyć do Kawasaki. Ze snu wyrywa mnie pukanie do drzwi. Słyszę tylko „Już trzecia”. Ponieważ zasłony szczelnie blokowały promienie słoneczne i w pokoju panował mrok, uznałam, że jest 3 ale w nocy. Dlatego kwituję to stwierdzeniem „To idź spać”. Po chwili dociera bolesna prawda jest - nie 3 a 15! Przecież wróciliśmy po 8. Zbieramy się w ekspresowym tempie. Jednak zarówno giełda jak i ogrody królewskie są już zamknięte. Gdy docieramy do portu jest juz ciemno. Udziela mi się klimat japońskich filmów. Mam wrażenie że zaraz w to opuszczone miejsce przyjedzie mafia. Z portu widać Rainbow Bridge.







    Wracamy. Ostatnie chwile w Shinjuku i powrót.






    NAGOYA
    Rankiem wyjeżdżamy do Nagoyi. Dzień spędzamy głównie na zakupach. Następnego dnia rankiem wyruszamy na lotnisko Chubu Centrair i wracamy do Warszawy.
    Ostatnio edytowane przez Gabec ; 16-12-2009 o 00:51 Powód: ..
    em.

    Perfection consists not in doing extraordinary things, but in doing ordinary things extraordinarily well - A.A.


  2. #2

    Dołączył
    Aug 2009
    Mieszka w
    Bielsko-Biała, EPBA

    Domyślnie

    Byłem w 2008 jesienią na bardzo podobnej trasie. Wrażenia niesamowite ale nie byłbym w stanie tam zamieszkać. Zbyt duża przepaść kulturowa. Leciałem WAW-AMS-NRT i NRT-AMS-WAW z KLM. Samoloty B737, B747 i B777. A czegoś takiego jak Shinkansen niestety nigdy się w Polsce nie doczekamy. Biorąc pod uwagę czas na odprawy i boarding i całą otoczkę około lotniskową na pewno Shinkansen jest szybszym sposobem przemieszczania się. Pozdrawiam

    SONY HDR-XR 500VE
    B747, B737, B777, B757, B767, B717,
    A320, A333, A343,
    Embraer 170, Fokker 70,

  3. #3
    Awatar Atco

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Poznań

    Domyślnie

    Zazdrość - okropne uczucie.
    "Rząd nie zamawiał analiz, które uzasadniałyby konieczność budowy CPK. Wild mówi, że wydłużyłoby tylko proces inwestycyjny."

  4. #4
    Awatar Tom_EPKK

    Dołączył
    Oct 2007
    Mieszka w
    KRK/EPKK

    Domyślnie

    Absolutnie fantastyczna wecieczka!! ATCO, masz rację...
    ...My Eyes Can See What Others Cannot...
    EPKK Spotters @Facebook

  5. #5
    Awatar first

    Dołączył
    Jun 2009
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie

    Zastanawiam się jakich uzyć słów by Cię nie urazić
    Bo bardzo się napracowałaś i napisałaś niezwykle ciekawą opowieść z podróży po Japonii.
    Dodatkowo wzbogaciłaś relację dużą ilością fotografii, ale....

    Dlaczego pominęłaś to co dla nas, fanatyków lotnictwa, jest najważniejsze?
    Dlaczego brakuje opisów i fotografii lotniczej części podróży.
    Zresztą zgodnie z nazwą działu to mają być raporty z podróży lotniczych.
    Może da się to uzupełnić?
    pasażer


  6. #6
    Awatar lofoten

    Dołączył
    Jun 2009
    Mieszka w
    Oslo

    Domyślnie

    Śliczne zdjęcia! Najlepsza relacja, jaką czytałem na tym forum. Nagroda Kostki Lodu ode mnie

    Boskie jelonki Japonia to jedyny (może poza Mongolią) kraj w Azji na moim celowniku i bardzo bym tam chciał pojechać − może kiedyś. Napisałaś to tak, że teraz zaczynam żałować, że mam juz przyszły rok na mur beton rozplanowany, a Japonii w planach nie ma...

    Trochę komentarzy:

    Cytat Zamieszczone przez Majka Zobacz posta
    Po trudach zakupienia biletu dobowego (znajomość j. angielskiego w Japonii jest wprost oszałamiająca )
    Rozumiem prawie żadna? Wyjazd do Japonii wydaje mi sie trudniejszy, niż logistyka jakiejkolwiek wyprawy arktycznej. Nie dość, że się mozna zgubić na amen pięć metrów od hotelu, to nic przeczytać nie można i jak piszesz, z nikim sie dogadać nie można. Wiele osób zna "Lost in Translation", ale jest inny film, który jakoś bardziej do mnie przemawia, może dlatego, że odzwierciedla moje obawy − "The Grudge" z Cleą DuVall. Która się, oczywiście, zgubiła.

    Cytat Zamieszczone przez Majka Zobacz posta
    przesiadamy się na metro. Od razu zauważamy słynne kolejki w miejscu w którym zostaną otwarte drzwi po nadjechaniu składu (oznakowane na peronie). W metrze uwagę przykuwają reklamy, nie takie zwykłe – reklamy zakładu pogrzebowego (przysuwa mi to na myśl przeczytany przed wyjazdem artykuł o hicie w Japonii jakim jest przeżywanie własnego „pogrzebu” – pracodawcy wysyłają pracowników na coś w rodzaju zajęć integracyjnych, podczas których piszą oni swój testament i mowę pożegnalną do najbliższych, po czym są „chowani” - taka idea mająca zwrócić człowiekowi uwagę na to co rzeczywiście się dla niego liczy).
    Fascynujące. Totalnie inna kultura.

    Cytat Zamieszczone przez Majka Zobacz posta
    Pierwszy cel – zjeść obiad
    W Japonii menu są głownie po japońsku, po angielsku nie za często. Dlatego też przed wejściem do restauracji są wywieszone w gablocie atrapy potraw - zrobione z reguły z modeliny. Można wyciągnąć kelnera za frak i pokazać mu co się chce zamówić . Ale niekoniecznie się wie co się pokazuje .
    Przypomina mi się moja ulubiona Clea w tym samym filmie. Polowanie w sklepach na typy atlantyckie i małpowanie ich wyborów. Totalna desperacja I jak wam smakowało? Zdarzyło sie wam zjeść coś cudacznego?

    Cytat Zamieszczone przez Majka Zobacz posta
    W toalecie damskiej uwagę przykuwa osławiony system zagłuszający . Otóż Japonki jako kobiety bardzo wstydliwe zawsze odkręcały wodę w kranie podczas korzystania z toalety. Żeby zmniejszyć zużycie wody w kabinach wprowadzono system audio. Po wybraniu odpowiedniego przycisku słychać śpiew ptaków, odgłos spuszczanej wody etc. Wracamy na dworzec.
    I znowu − fascynujące! W niektórych kulturach (o ile pamiętam) Oceanii wstydliwe jest jedzenie. Posuwać można na deptaku w wiosce, ale jeść się trzeba schować. Z drugiej strony i bardziej na temat − plotka twierdzi, że Jonathan Swift oszalał głównie dlatego, że pewnego dnia uświadomił sobie, że jego ukochana Celia też wykonuje 'numer #2'

    Cytat Zamieszczone przez Majka Zobacz posta
    Wtedy dochodzę do wniosku że Japończycy w opisanym wyżej znakowaniu peronów przekroczyli wszelkie granice. Tym razem oprócz zwykłych linii, w miejscu gdzie otworzą się drzwi, pojawiają się znaki dodatkowe. Jedne zdobią kręgi inne trójkąty. Analogicznie oznaczone są pociągi. Może i rozróżnienie byłoby potrzebne gdyby odległość między nimi nie wynosiła ok. 0,5m. Czy aż tak ciężko podejść ten kawałek gdy zatrzyma sie pociąg?
    Jak oceniasz, dałabyś radę porzuszac sie po tym kraju sama? W grupie zawsze raźniej.

    Szkoda, że nie polecieliście niebieskimi ważkami na Ryūkyū. Sliczne malowanie
    Paris in the spring? Don't even think about it — the Arctic is where you really want to be.~ Etain O'Carroll

  7. #7
    Awatar Nostromo

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    POZ

    Domyślnie

    ah co za wyprawa.. bardzo fajnie się czytało i oglądało ten raport!
    jak mi się marzy Japonia... niesamowite miejsce. Chociaż momentami aż niewyobrażalnie dziwne dla nas
    pozazdrościć wyjazdu, ale mam nadzieję, że kiedyś też uda mi się tam pojechać

  8. #8

    Dołączył
    Sep 2007
    Mieszka w
    poreba/EPKT

    Domyślnie

    Czy Japończycy wymagają od nas paszportów biometrycznych (tak jak Kanada)? Używam paszportu wydanego w 2005 roku.

  9. #9
    Awatar Majka

    Dołączył
    Jun 2009

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez first Zobacz posta
    Dlaczego pominęłaś to co dla nas, fanatyków lotnictwa, jest najważniejsze? Dlaczego brakuje opisów i fotografii lotniczej części podróży. Zresztą zgodnie z nazwą działu to mają być raporty z podróży lotniczych. Może da się to uzupełnić?
    Teraz ja się postaram napisać tak żeby nie urazić Ciebie
    Jak zauważyłeś podróż miała miejsce trochę dawno bo 1,5 roku temu. Bardziej pamiętam sam pobyt niż sam lot. Do większej ilości zdjęć nie mam póki co dostępu... jak odzyskam dane i będą tam zdjęcia z podróży samolotem to je zamieszczę. I opiszę. Wszystkie loty były spokojne - lot do Osaki przespałam bo był nocny. Nic szczególnego z nich ne pamiętam. Niemniej jak będę w stanie to rozwinę ten opis.

    Po drugie podróż lotnicza to nie to samo co podróż samolotem... podróż lotniczą traktuję jako podróż, gdzie środkiem transportu jest samolot. Wybacz, ale dla mnie samolot jest środkiem transportu który ma mnie dowieść z punktu A do B (ewentualnie via C, D) bez większych atrakcji.

    Cytat Zamieszczone przez lofoten Zobacz posta
    Nagroda Kostki Lodu ode mnie
    Dziękuję.

    Cytat Zamieszczone przez lofoten Zobacz posta
    Rozumiem prawie żadna?
    Dokładnie. Można trafić na ludzi mówiących po angielsku. Jak nie to można też pisać na kartce... W końcu Japończycy się ucza angielskiego od podstawówki! tylko z marnym skutkiem.

    Cytat Zamieszczone przez lofoten Zobacz posta
    Która się, oczywiście, zgubiła.
    Owszem można się zgubić. grunt to wyznaczać położenie według charakterystycznych budynków (tam sie nawet tam adresy podaje). Ulice nie są numerowane wg kolejności i równie dobrze możesz mieć 342 obok 7. Jak już sie zgubisz i spytasz o drogę przy odrobinie szczęścia poznasz dobrą odpowiedź (robiliśmy testy pytając w którą stronę iść... z reguły wskazywali przeciwną).

    Cytat Zamieszczone przez lofoten Zobacz posta
    I jak wam smakowało? Zdarzyło sie wam zjeść coś cudacznego?
    Cytat Zamieszczone przez lofoten Zobacz posta
    Oceanii wstydliwe jest jedzenie.
    Nie przypominam sobie żebyśmy zjedli coś cudacznego. Jak Cię bardzo kusi możesz spróbować ośmiornic na patykach (jak wata cukrowa w pl). Jedzenie z reguły bardzo smaczne. Raz tylko zamówiliśmy coś czego się nie dało zjeść. Oni niektóre potrawy maja na prawdę dziwne. Bo to że masz rosół z makaronem grubym o długości tego do spaghetti to jeszcze można zrozumieć, jak dorzucą do środka mięso to tez ok. ale jak mi w tym pływa jeszcze jajecznica to ja już podziękuję.

    Co do kultury odmiennej to w Japonii przyjęte za kulturalne jest siorbanie. Jak się trafi do restauracji w porze obiadowej gdzie dużo osób na raz siorbie... to ciężko wytrzymać.

    Cytat Zamieszczone przez lofoten Zobacz posta
    Jak oceniasz, dałabyś radę porzuszac sie po tym kraju sama? W grupie zawsze raźniej.
    Dałabym. grupę mieliśmy 5 osobową. Wyjazd we dwoje trochę się rozrósł W każdym razie na plan wycieczki poświeciłam 2 weekendy, zarezerwowałam zakwaterowania. Reszta wiedziała ze leci do Japonii i że ma się mnie trzymać

    Cytat Zamieszczone przez mathew Zobacz posta
    Czy Japończycy wymagają od nas paszportów biometrycznych (tak jak Kanada)? Używam paszportu wydanego w 2005 roku.
    Chyba nie. Zmieniałam paszport przed samym wyjazdem ale wtedy biometrycznych nie wydawali w Polsce jeszcze. Jak jest teraz nie wiem.
    em.

    Perfection consists not in doing extraordinary things, but in doing ordinary things extraordinarily well - A.A.


  10. #10
    Awatar voyager747

    Dołączył
    Jan 2007
    Mieszka w
    WAW

    Domyślnie

    Też liczyłem na choć jedno zdjęcie samolotu, albo lotniska
    Powiem szczerze, że opisów Japonii i zdjęć szukam na innych portalach.

  11. #11
    ModTeam
    Awatar egon.olsen

    Dołączył
    Mar 2007
    Mieszka w
    EPWA
    Wpisów
    46

    Domyślnie

    Suuuuper się czytało faktycznie szkoda że bez akcentów lotniczych, ale reszta naprawdę rewelacyjna
    Pozdrawiam
    Krzysztof Moczulski


  12. #12
    b3
    b3 jest nieaktywny
    Awatar b3

    Dołączył
    Nov 2008
    Mieszka w
    Nowy Sącz

    Domyślnie

    Zazdrość ściska mnie teraz za gardło. Japonia, zaraz po Tybecie i Mongolii, jest u mnie priorytetem wycieczkowo-turystycznym.

  13. #13

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Majka Zobacz posta
    ... Jak już sie zgubisz i spytasz o drogę przy odrobinie szczęścia poznasz dobrą odpowiedź (robiliśmy testy pytając w którą stronę iść... z reguły wskazywali przeciwną).
    To u nich akurat uwarunkowanie genetyczno-kulturowe. Japonczycy po prostu z wrodzonej grzecznosci nie moga odpowiedziec negatywnie na pytanie nieznajomego. Zatem jak sie pyta takiego o droge, to chocby nie wiedzial i byl zupelnie z innych stron to zawsze wskaze jakas droge ...
    Sam mialem kiedys taka przygpde na Okinawie, gdzie pewnego wieczora szukalismy z grupa znajomych Amerykanow jakiegos parku, zeby rozbic nasze namioty. W kazdym spotkanym convenience store wskazywano nam z lekka inna droge. W koncu rozbilismy sie juz po ciemku na... boisku baseballowym
    Pewne spolecznosci dopiero zaczyna sie rozumiec jak sie z nimi troche pomieszka. Ja spedzilem w Japonii prawie 3 lata
    Pozdrawiam
    Jarek


  14. #14
    Awatar Witek Z

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie

    Hihihi - niemal dokładna kalka naszej Japonii AD 2005. Nawet Japan Rail Pass taki sam To był największy deal - na nim zaoszczędziliśmy steki Euro. Eeeee, pojechałbym jeszcze raz... tylko ten dżem z czerwonej fasoli
    „Gdy panowali na ulicy / Drobnomieszczańscy drobni dranie, / Już znakomici „katolicy”, / Tylko że jeszcze nie chrześcijanie; / Gdy się szczycili krzepą pustą,
    A we łbie grochem i kapustą, / Gdy bili Żydów z tej tężyzny, / Tak bili, rozjuszeni chwaci, / Że większy wstyd był za ojczyznę, / Niż litość dla mych bitych braci” Julian Tuwim "Kwiaty polskie"

  15. #15

    Dołączył
    Aug 2008
    Mieszka w
    Wenus

    Domyślnie


    Polecamy

    Cytat Zamieszczone przez Atco Zobacz posta
    Zazdrość - okropne uczucie.
    Czasami jak z autorką rozmawiam, to takie samo zdanie mi się nasuwa na myśl...
    Co do samej relacji, to nie dodam nic nowego - fajnie się czyta :-)

    Natomiast nawiązując do sytuacji z nieznajomością angielskiego przypomniała mi się lata lata temu reklama telefonu komórkowego, który jako jeden z bodaj pierwszych miał wbudowany aparat. Facet robił zdjęcia taktycznych obrazów typu hotdog, gumka, toaleta, pociąg etc... Okazało się że był to sposób na porozumienie się w kraju dalekiego wschodu i wskazanie mu drogi do celu na zdjęciu Dobry pomysł na podróże, bo np. w Hiszpanii kelnerka żeby mi wytłumaczyć czym jest dane danie zaczęła mi muczeć

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •