Pokaż wyniki od 1 do 3 z 3
  1. #1
    Awatar Krf23

    Dołączył
    Aug 2009
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie WAW-LIS-WAW z TP


    Polecamy

    Trochę to było dawno - bo we wrzesniu. Więc moja relacja nie będzie nawet w połowie tak dobra jak Egona, ale...

    WAW - LIS - WAW
    29.08.2009.
    Dzień przed odlotem miałem pietra. TAP nie przyleciał z Lizbony planowo. Nie było go jeszcze o 23.30. Kiedy zadzwoniłem o 23.40 na informację na lotnisku poinformowano mnie, że już leci i wyląduje w Warszawie około 0:10. Po północy zadzwoniłem raz jeszcze by potwierdzono mi, że przybył. Poszedłem spać. Było tuż przed pierwszą. A budzik miałem nastawiony na 4.00 - tak, by bez problemu zdążyć na lot.

    O godzinie 4.00 ledwo zwlokłem się z łózka - spałem zaledwie 3 godziny. Szybka kawa i śniadanie i ruszyłem na lotnisko.

    Odprawa trochę się wlokła - bo były otwarte jedynie 2 okienka. Do tego jedno z nich było przeznaczone dla biznesu i posiadaczy złotych kart programu lojalnościowego. Okienko to rozładowywało kolejkę, ale jeśli zjawił się klient do klasy biznes lub posiadacz takowej karty był obsługiwany poza kolejnością. Oczywiście, że zjawił się taki pasażer. Jednak na protesty osób oczekujących nie powiedział po prostu, że ma złotą kartę, a zaczął się kłócić, że on wie jak jest, bo lata na tej trasie regularnie. I żeby się z nim nie spierać. Dopiero po dość długiej wymianie zdań pokazał kartę. Chociaż nikt tego od niego nie oczekiwał. Wystarczyło powiedzieć, że ma takową. Potem jak już ten osobnik się odprawił spojrzał z triumfem na osoby, które się z nim spierały. To było takie przykre i jednocześnie okropne - ludzie którzy latają za granice powinni być bardziej otwarci na innych, mili itd. A ten facet był po prostu nieprzyjemny i dumny z tego, że często lata samolotem. Chyba minęły już czasy kiedy był to luksus niedostępny dla większości. Poza tym - jego ostatnie spojrzenie na kolejkę wyrażało coś w stylu - pokazałem im, jestem lepszy itd. Mam zatem tylko nadzieję, że ja nigdy nie dam powodu swoim zachowaniem do takich sądów.

    Potem było już z górki. Bramka i do samolotu. Poniżej TAP tuż przed startem:





    Sam lot - bardzo przyjemny. Stewardessy uśmiechnięte, miłe, sprawne i szybkie. Cały serwis zaczęto podawać zaraz po osiągnięciu wysokości przelotowej. Jedna ze współpasażerek została wytypowana do spróbowania nowego dania serwowanego na pokładach TAP. Szkoda, że nie mnie wylosowano. Tym bardziej, że śniadanie było takie sobie. Na ciepło jajecznica z serdelkami. Do tego owoce i bułka z dżemem.

    W trakcie lotu pokazywano cały czas trasę na przemian ze śmiesznymi filmikami - ukrytą kamerą lub innymi. Ja sobie czytałem w tym czasie. Zatem w ogóle się nie nudziłem - cały lot trwał raptem 4 godziny.

    Kilka fotek:

    Ta nieco niewyraźna - trochę mi ręce drżały:




    Lotnisko w Lizbonie nie jest jakieś ogromne. Nie miałem żadnych problemów przy wyjściu.

    01.09.2009.
    Lot powrotny odbył się bez jakichkolwiek problemów. Przy check-inie otrzymaliśmy najgorszy rząd - ostatni, gdzie nie rozkładają się nawet siedzenia. Jednak jedna ze stewardess była tak uprzejma, że przesadziła nas na miejsca przy wyjściach awaryjnych. Więc miejsca na nogi było sporo. Potem porozmawialiśmy z tą stewardessą chwilę i okazało się, że pierwszy raz leci do Polski. Wraca dopiero we czwartek. Więc poradziliśmy jej aby pojechała sobie na jeden dzień do Krakowa. Warto. Ona powiedziała nam, że obsługa samolotu nocuje w Hotelu Intercontinental. Zastanawiam się, czy to nie wyrzucanie pieniędzy? Można przecież umieścić załogę w tańszym Novotelu.

    Wracając do lotu - start odbył się bezproblemowo. Po jakiejś godzinie od startu zaczął się serwis. Zaserwowane jedzenie było całkiem smaczne. Podano nam mięso z ryżem na ciepło oraz pastę rybną z suszonymi jabłkami na zimno i deser- pudding. Do tego podano także krakersy. Jako, że to był wieczorny lot serwowano także alkohole.

    Tak jak podczas lotu do Lizbony - wszystkie stewardessy non stop się uśmiechały. Kiedy zbliżaliśmy się już do lądowania i zaświeciła się sygnalizacja "zapiąć pasy" kobieta siedząca obok mnie nadal spała bez zapiętych pasów. Zastanawiałem się co zrobić - czy ja mam ją zbudzić, czy powiedzieć stewardessie? Wybrałem ten drugi wariant. Kiedy przechodziła koło mnie powiedziałem jej, że ta pasażerka nie zapięła pasów, a ona z uśmiechem na twarzy - uspokajając mnie mówi, że będzie jeszcze jeden obchód kiedy dokładnie będą sprawdzane pasy i siedzenia. Po ogłoszeniu przez pilota informacji, że za chwile lądujemy śpiąca kobieta się obudziła i zapięła pasy. Kiedy w chwilę później przechodziła ta stewardessa - uśmiechnęła się do mnie życzliwie. Ogólnie - życzę sobie, aby obsługa wszystkich lotów wyglądała w taki sposób. A nie jak w Iberii, czy Alitalii, gdzie sewardessy robią wszystko od niechcenia. Nie wspominam nawet Aerofłotu, gdzie obsługa w ogóle nic nie robi.

  2. #2
    Awatar Gosia

    Dołączył
    Mar 2007
    Mieszka w
    LCJ

    Domyślnie

    Witam,
    bardzo zachęcająca relacja, dziękuję! Tym bardziej mnie cieszy, że niedługo wybieram się w podróż TAP-em na tej samej trasie.
    Pozdrawiam, Gosia

  3. #3

    Dołączył
    Feb 2007

    Domyślnie


    Polecamy

    obsługa samolotu nocuje w Hotelu Intercontinental. Zastanawiam się, czy to nie wyrzucanie pieniędzy? Można przecież umieścić załogę w tańszym Novotelu.
    Zależy między umów miedzy linią a siecią

    I chyba muszą być minimum 4 gwiazdki, a Novotel tyle nie ma. Czemu nie śpią akurat w Courtyardzie - nie wiem.

    BA śpią w Bristolu a KLM i Air France w Marriott o ile pamiętam

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •