To jeszcze jedna relacja, tym razem KKR-VIE-ATH i z powrotem (z tym powrotem to było ciekawie ;-))


Wylot z Krakowa porannym rejsem do Wiednia (LO 227). Krótka wizyta w saloniku, widok na płytę (na EMB czekającego nalot do Paryża), boarding i start.














Po drodze widoki na autostradę Kraków – Katowice i ciekawy efekt halo.












Śniadanie i już zaraz zniżanie do Wiednia.











W Wiedniu wizyta w saloniku – to jest mój ulubiony salonik, choć ostatnio standard jedzenia nieco podupadł, a i tłumy większe (lotnisko w Wiedniu się rozbudowuje, ale budowa terminala Skylink jest opóźniona).










Boarding przez rękaw, kołowanie i start.
W trakcie wznoszenia widok na Neusiedler See, a następnie serwis – pyszny catering od Do&Co.








Mniej więcej na pół godziny przed lądowaniem w Atenach zaczęły się naprawdę piękne widoki – m. n. półwysep Chalkidiki i piękne wyspy.















Samo lądowanie o czasie i bez przygód, bagaż wyjechał jako jeden z pierwszych i można było zacząć moje małe majowe greckie wakacje.

Powrót to najpierw wizyta w saloniku LH na lotnisku w Atenach, a później spokojny lot do Wiednia.







W Wiedniu salonik, lekkie znieczulenie … i niespodzianka: „LOT Polish Airlines regrets to announce cancellation of flight LO 230 to Cracow...”. Szybka wizyta przy stanowisku transferowym – i mały szok: wieczorny lot do Warszawy pełny, możliwe przebukowanie na poranny lot LO do Krakowa. Próba tłumaczenia, że to ten sam samolot, który nie przyleciał dzisiaj i że zapewne nie przyleci też jutro się nie powiodła. Dostałem boarding na LO 228 na następny dzień. Jeszcze tylko godzina oczekiwania na bagaż i znalazłem się w hotelu. Kolacja, spanie i rano na lotnisko. Nie chcę pisać, że „oczywiście”, ale LO 228 został odwołany. Znalazłem się więc w porannym locie LOT’u do Warszawy. Mój bagaż, o czym wtedy nie wiedziałem, się nie znalazł. A w Warszawie to jeszcze były czasy nieodżałowanego terminala krajowego ;-) Nic to, mój pech trwał – popołudniowy lot do Krakowa okazał się być opóźnionym o prawie 2 godziny z powodu oczekiwania na opóźniony lot z Toronto. W Krakowie kolejne zdziwienie – bagażu brak. Pojawił się 2 dni później, na szczęście nieuszkodzony.


Morał z tego taki, że w miarę możliwości ograniczyłem połączenia do Wiednia wykonywane przez LOT.