Pokaż wyniki od 1 do 7 z 7
  1. #1

    Dołączył
    Aug 2009
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie podroz do Azji FRA-PEK-TPE


    Polecamy

    Przylecialem na dwa miesiace na Tajwan. Jako, ze dowiedzialem sie o tym na okolo miesiac przed wylotem to bilety kupowalem dosyc pozno ale trafilem na dobra cene Air China
    wylot mialem 12 Marca z FRA, do ktorego dotarlem...autobusem Eurolines z Warszawy
    po za nizsza cena niz lot mial on ta zalete, iz ladowalem we FRA o 9 rano i mialem do odlotu kolo 5 godzin, ktore spozytkowalem na obejrzenie miasta. Na lotnisko jest szybki i dobry dojazd. Zjawilem sie na nim 1,5h przed odlotem. Kolejka do odprawy niewielka, za to calkiem spora do kontroli bagzau. Tym razem przeszla ona spokojnie (pamietam ze zawsze jak wylatywale z Niemiec to na kontroli mialem jakis niemilych typow)
    Do samolotu, A332, podwiezieni zostalismy autobusem.



    Wylot z drobnym spoznieniem. Ciekawe, ze filmik demo o bezpieczenstwie, oparty byl o model 747! Ja od razu wlaczylem system rozrywki, ktory jak sie okazalo zawieral calkiem sporo filmow z angielskimi napisami. Najciekawsza rzecza byl podglad kamery umieszczonej przy dziobie samolotu. Widoki ze startu czy ladowania naprawde wspaniale.
    W ciagu calego lotu dwa posilki, niewiele sie rozniace ze soba.





    Jakie alkohole podawali nie wiem bo zamawialem piwo (male chinskie). Siedzenia calkiem wygodne. Samolot byl chyba zapelniony caly,nie widzialem wolnych miejsc. Proporcja mniej wiecej 3/5 w stosunku Chinczykow do reszty.
    Transfer w Pekinie bezproblemowy ale czasochlonny.



    Dluga kolejka po pieczatke tranzytowa, ale moj samolot do Taipei cierpliwie czekal na wszystkich (calkiem sporo osob z mojego lotu bylo na pokladzie). Ten lot rowniez na A332, tym razem bez kamery, z srednio sprawnym pilotem do ekranu i z fatalnym posilkiem (jaki ryz z woda i w oddzielnej torebce garstka dodatkow do tego). Dobrze, ze przespalem wiekszosc.



    ciag dalszy z kolejnych lotow niedlugo
    Ostatnio edytowane przez wilczagorka ; 03-04-2010 o 18:48 Powód: zdjecie wkleilo sie dwokrotnie

  2. #2

    Dołączył
    Jun 2008
    Mieszka w
    Łódź

    Domyślnie

    Ciekawie się zapowiada. Liczę na ciąg dalszy relacji.. nie tylko lotniczej;-) Ah ta Azja.. ciągnie mnie tam, ojj ciągnie..

  3. #3

    Dołączył
    Aug 2009
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie KHH-HKG-KHH 28-29.03

    na Tajwanie jestem już ponad miesiąc. Kilka luźnych spostrzeżeń:
    -wyspa nie jest za duża, w dużej mierze pokryta łańcuchami górskimi dlatego często miasta ciągną się i ciągną przechodząc bez wyraźnej granicy w następne itd
    ciężko jest czasem rozróżnić w jakim się jest dokładnie mieście
    nie są to też takie wielkie metropolie jak w Chinach
    -większość czasu spędzam w Kaohsiungu i Tainanie (południe) tak, że o pięknej przyrodzie czy Taipei nie mam za dużo do powiedzenia
    -kuchnia jest zróżnicowana, sporo jest potraw z wnętrzności (flaki, krew)
    dużo jest relatywnie tanich restauracji japońskich (duży zestaw lunchu 55zł)
    nie ma za to za dużo mięsa (jak w Chinach np), drogie jest też mleko
    -mniej niż w Chinach jest owoców i co mnie trochę wkurza...wszędzie jest herbata z mlekiem
    ....
    jako, że miałem problem z wyrobieniem wizy przed wyjazdem z Wawy to wjechałem na Tajwan na pieczątce pobytowej do 30 dni
    na miejscu wszystko załatwiłem ale, że pieczątki nie można zamienić na wizę więc musiałem opuścić Tajwan, wyrobić gdzieś wizę i wjechać raz jeszcze
    w prawie każdym innym kraju, byłoby to tanie i przyjemnie ale z Tajwanu można w zasadzie tylko wylecieć więc koszta rosną
    ja trafiłem na promocję Dragonair i kupiłem na tydzień przed wylotem przelot z KHH-HKG-KHH za 530zł
    wylot z Kaohsiung miałem w niedzielę o 20.30






    samolot A332 prawie pełen, lot trwał niecałe 1,5h w przeciągu których podano nam obiad a potem jeszcze napój do wyboru (herbata, kawa, sok, woda, alkoholu nie było chyba)
    siedzenia wygodne ale bez ekranów





    noc z niedzieli na poniedziałek spędziłem na tej ławce na lotnisku
    w poniedziałek załatwiłem sobie wizę w "biurze podróży":
    nie wiem czy w Pekinie jest możliwość wyrobienia wizy na Tajwan, na pewno można to zrobić w Hong Kongu
    gdy spytałem w informacji o "konsulat Republiki Chińskiej"(z premedytacja, gdyż chciałęm usłyszeć reakcję), pani po drugiej stronie z oburzeniem odparła, że Tajwan jak i HKG są integralną częścią ChRL i, że nie może tu być konsulatu....jakkolwiek...mogę o wizę starać się w instytucie kulturalnym Taipei
    sekcja wizowa instytutu mieści się na 40 piętrze Lippo Tower
    poprosiłem o wizę na ten sam dzień i po 16.30 odebrałem paszport z...przyczepioną kartką z moim zdjęciem i kodem kreskowym, informacja z tyłu mowiła, iż wizę dostanę na podstawie tej kartki na lotnisku w Taipei lub w dowolnym urzędzie migracyjnym na Tajwanie
    tak, że de facto wizę dostałem w Kaohsiung jak już wróciłem ale w miejscu wyrobienia widnieje "Hong Kong"
    a powrót miałem tego samego dnia co odebrałem wizę (poniedziałek) o 22



    też A332 i tym razem zaskoczenie do były ekrany, co prawda przez 1,5 nie zdążyłem obejrzeć filmu do końca ale, jakież większe było zdziwienie jak wychodziłem z samolotu i zobaczyłem, że w klasie biznes nie mają ekranów!

    Ogólne wrażenia z lotów pozytywne ale bez rewelacii

    ps. przy lotnisko w Kaohsiung jest Sky Bar, z którego super widać startujące i lądujące samoloty
    tu akurat loty próbne robił A340 China Airlines


  4. #4
    Awatar Awerik

    Dołączył
    Apr 2008
    Mieszka w
    EPWR

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez wilczagorka Zobacz posta
    dużo jest relatywnie tanich restauracji japońskich (duży zestaw lunchu 55zł)
    55 złotych to Twoim zdaniem "relatywnie tanio"?

    Cytat Zamieszczone przez wilczagorka Zobacz posta
    gdy spytałem w informacji o "konsulat Republiki Chińskiej"
    Istnieją w ogóle takie konsulaty? Z tego co wiem w Polsce wizami do Tajwanu zajmuje się twór nazwany "Biurem Gospodarczym i Kulturalnym".

  5. #5

    Dołączył
    Aug 2009
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Awerik Zobacz posta
    55 złotych to Twoim zdaniem "relatywnie tanio"?
    może źle się wyraziłem, chodziło mi o to, że za taki posiłek jaki tam dostałem w Polsce zapłacisz na pewno więcej a w Japonii jeszcze więcej
    dlatego użyłem słowa relatywnie, bo co prawda dla mnie tanio to również nie jest (nie ja płaciłem wtedy) ale patrząc na to co dostałem i w jakieś restauracji jadłem uważam, że cena była relatywnie tania

    Cytat Zamieszczone przez Awerik
    Istnieją w ogóle takie konsulaty? Z tego co wiem w Polsce wizami do Tajwanu zajmuje się twór nazwany "Biurem Gospodarczym i Kulturalnym".
    i w chyba każdym kraju, który oficjalnie nie uznaje Republiki Chińskiej wizy i inne sprawy załatwia się w takich biurach
    ale są kraje uznające Tajwan i tam są ambasady (np. Gwatemala, Belize)
    a spytałem się o konsulat bo wizami zajmuje się sekcja konsularna (zresztą głównie zależało mi na reakcji drugie osoby)

  6. #6

    Dołączył
    Aug 2009
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie

    odświeżając wątek chciałbym dopisać resztę lotów z mojej podróży do Azji

    po spędzeniu ponad 2 miesięcy na Tajwanie nastąpił magiczny dzień 18 maja, który na moim bilecie wskazywał datę wylotu z Tajpej. Jako, że wylot miałem rano koło 9 to noc poprzedzającą spędziłem na lotnisku. Samo lotnisko jest kawałek drogi od Tajpej, jest całkiem dobrze skomunikowane ze stolicą. Ja wybrałem wariant z szybką koleją HSR a potem z busem. Łączny koszt (koło 130 NT$) niewiele większy niż bezpośredni autobus ale za to jakie przeżycie z przejazdu szybkim pociągiem. Nie miałem żadnego problemu ze znalezieniem wolnej, wygodnej sofy, tak, że te 6h snu minęło mi bardzo szybko. Około 7 rano udałem się do check-in by nadać bagaż, specjalnie dużo wcześniej bo spodziewałem się problemów z nadwagą mojego dużego plecaka. Poprzedniej nocy zrobiłem totalne przepakowanie i wyrzuciłem masę zbędnych rzeczy, co jak się okazało nie było zbyt wiele. Gdy rano położyłem bagaż na wagę wskazało mi 24kg, fakt, że jeszcze razem z koszem do którego mój bagaż położyłem. Pani obsługująca mnie stwierdziła, że przekroczyłem dopuszczalną wagę bagażu (Leciałem AirAsią i wykupiłem bagaż do 20kg). Po moim niewinnym zapytaniu "naprawdę?", stwierdziła jednak, że wszystko jest ok i dała mi kartę pokładową
    Leciałem do Koty Kinabalu na Borneo. Lot trwał koło 3,5h dlatego wcześniej przez net zamówiłem sobie jeszcze posiłek - chicken rice combo - mało i średnio zmaczne
    sam lot przyjemny i ładne widoki po drodze. Początkowo wschodnie wybrzeże Tajwanu z wyraźnie rozpoznawalnymi miejscami, w którym byłem jeszcze kilka dni temu a potem trochę Filipin. Lądowanie punktualne. Kota Kinabalu przywitała mnie straszliwym upałem a potem intensywnym deszczem.


    mój samolot z Tajpej


    jedzenie w AirAsia


    to jest chyba najwyższy szczyt Tajwanu - Yushan


    na lotnisku w Kocie Kinabalu

    Z ciekawostek to tuż przed startem długo czekaliśmy na jakiś spóźnionych turystów, którzy nadali bagaże ale się nie zjawili przy bramkach. Były telefony od ich znajomych, którzy siedzieli już w samolocie ale nie nic to nie dało. Czekaliśmy jakieś 20 minut i w końcu samolot zaczął kołować i polecieliśmy bez nich.
    Na Borneo spędziłem tylko 5 dni a znalazłem się tam w sumie tylko dlatego, że była to najtańsza opcja dostania się z Tajwanu do Malezji. Pomogła mi w tym bardzo promocja Malaysia Airlines z Brunei do Kuala Lumpur. Dzięki temu wyszło mi taniej lecieć Tajpej - Kota i Brunei - Kuala Lumpur niż bezpośrednio z Tajwanu do Kuala. Za bilet z Brunei do KUL zapłaciłem jakieś 80zł no i dodatkowo lot obsługiwany przez Malaysia więc pomyślałem, że świetna opcja.
    Jadąc na lotnisko w Bandar Seri, stolicy Brunei pierwszy raz się poważnie obawiałem, że się spóźnię na samolot. Według mapy i przewodnika lotnisko jest 5km za miastem i jeżdżą tam publiczne autobusy więc uznałem, że przez 30 minut takim dojadę. I się nieźle przeliczyłem bo autobus nie jechał prosto na lotnisko tylko zaliczył wszystkie okoliczne wioski po drodze zanim w końcu podjechał pod terminal. Do check-inu dobiegłem o 14.30 czyli dokładnie 30 minut przez planowym odlotem. I jakaż była moja radość jak ludzie stojący w kolejce poinformowali mnie, że lot jest opóźniony o...3h.
    Terminal jest niewielki, sala przylotów znajduje się na zewnątrz budynku ale pod dachem. Jest tam koło 40 krzesełek i telewizor. Na górze budynku jest punkt widokowy z którego widać całą płytę oraz pasy startowe. Można porobić ciekawe zdjęcia choć wszystko jest za szybą.
    W końcu o 17.30 przyleciał i mój samolot B734, i koło 18 rozpoczął się boarding. Tym razem bez żadnych pytań przeszło moje 24kg (dołożyłem trochę kg zakupami z Brunei). Samolot był myślę zapełniony w połowie. Nie było żadnego problemu, gdy poprosiłem o zmianę miejsca by siedzieć przy oknie. Same siedzenia wygodne i kolorowe (czerwone, zielone, niebieskie). Serwis rozpoczął się od soku: do wyboru guawa, mango i czerwona pomarańcza. Potem przynieśli ładnie zapakowane danie główne a potem roznosili napoje. Nie wiem jakie alkohole mieli, gdyż ja prosiłem o piwo. Pamiętam, że w trakcie całego lotu z sokami chodzili chyba 3 razy. Ogólnie z obsługi byłem bardzo zadowolony, również uroda personelu pokładowego na wysokim poziomie. Większość lotu była już po ciemku więc za dużo nie widziałem. Lotnisko w Kuala Lumpur dobrze oznakowane, bez problemów. Jedyne co mnie zniesmaczyło to podróż do miasta - ponad godzinę autobusem po autostradzie.



    wieża w Brunei








    jedzenie w Malaysia Airlines

  7. #7

    Dołączył
    Aug 2009
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie


    Polecamy

    1 czerwca po prawie dwutygodniowym pobycie w Malezji kontynentalnej przyszedł czas na rozpoczęcie długiego powrotu do kraju. Pierwszym etapem był przelot Malaysia Airlines z Kota Bharu do Kula Lumpur
    Był to mój pierwszy w życiu lot krajowy, do tego jeden z najkrótszych. Podróż trwała koło 50minut. Lotnisko oddalone jest koło 5km od miasta, dojeżdża tam miejski autobus (szybciej niż w Brunei). Ruch jest niewielki jednak ilość osób i bagażu przeogromna. Nie wiem czy to jest tam normalne ale kolejka do check-inu zastawiona była przez dużą grupę ludzi, z których każdy miał po kilka wielkich toreb (każda na oko więcej niż 15kg). Dodatkowo każdy bagaż, który chcemy nadać musi przejść przez skaner kontroli bezpieczeństwa (dostaje się taką nalepkę - security checked). Samolot miał kilkanaście minut opóźnienia ale nie było tłumu więc boarding poszedł szybko i sprawnie. Ja dostałem chyba najlepsze miejsce (14F). Lecieliśmy znów B734. Serwisu nie było, podali tylko sok i orzeszki. Mile zaskoczony byłem, że był już nowy numer magazynu na czerwiec, tak, że te 50 minut zleciało bardzo szybko. Na bagaż w KLIA, prawie w ogóle nie czekaliśmy. Natomiast mnie zdarzyła się niemiła przygoda i na sali przylotów zorientowałem się, że prawdopodobnie zostawiłem komórkę w samolocie. Musiała mi się wysunąć ze spodni na miękki fotel, przez co nie słyszałem jak upadła. Szybko udałem się więc do biura Malaysia Airlines, skąd skierowali mnie z powrotem do terminalu krajowego do biura rzeczy znalezionych. Po pokazaniu karty pokładowej strażnik przepuścił mnie za bramkę, gdzie czeka się na bagaże a na drugim końcu pomieszczenia było biuro. Przedstawiłem swoją sytuację po czym usłyszałem, iż samolot zostanie ponownie sprawdzony przez ochronę. Trwało to jakieś 40 minut ale w końcu odzyskałem swoją komórkę. Miałem szczęście, że ten samolot nie odlatywał nigdzie dalej zaraz po moim przylocie.


    terminal w KBR


    wewnątrz B734

    Z KUL udałem się, zahaczając na jeden dzień w Melace, do Singapuru. Stamtąd miałem kolejny lot do Macau - linie Tiger Airways. Wylot miałem o 6 rano, więc noc spędziłem na lotnisku. Dużo się naczytałem o tym, że jest to najwygodniejsze lotnisko do spania itd. Może jak się jest już za kontrolą w strefie tranzytowej. Sale odlotów i przylotów takie przyjazne nie są. Zostawiłem duży bagaż w przechowalni na noc (4,5 SGD) i udałem się na zwiedzanie terminali. Jako, że była godzina 23 to nie było już dużego ruchu. Terminale 1 i 2 bez jakiś zbytnich rewelacji. Terminal 3 za to robi duże wrażenie, choć miejsc do spania tam za dużo nie ma. Pamiętam, że przed zamknięciem punktu informacyjnego poprosiłem jeszcze o hasło i login do darmowego wifi na lotnisku i szukałem w necie informacji, gdzie można się tutaj wygodnie położyć. W końcu przypadkowo trafiłem na Aviation Gallery w T2 - czyli miejsce, którego szukałem. Podłoga wyłożona dywanem, ciepło, cisza i...śpiące tłumy
    Nie dane mi było spać długo, gdyż mój bagaż spoczywał na T1 a komunikacja w godzinach nocnych miedzy terminalami ogranicza się do autobusu raz na 20 minut. Kolejka kursuje od 5 rano do 2 rano. Ja natomiast miałem wylot z Budget Terminal (do którego trzeba dojechać busem z T2) a bagaż miałem na T1, spałem na T2 a wylot miałem o 6 rano więc...Pobudka o 3.50, po 2h snu. Miałem trochę szczęścia bo autobus na Budget T też kursuje co 25 minut ale akurat ja czekałem może z 5 minut tylko. Terminal budżetowy jest już w stosunku do reszty terminali bardzo ubogi i prosty. Wszędzie wiszą plakaty Tigera. Bagaż 21kg przeszedł bez problemu, natomiast zdziwienie moje wywołała karta pokładowa, która wyglądała jak rachunek z Tesco!
    Samolot był pełny, ja dostałem miejsce w ostatnim rzędzie przez co nie mogłem rozłożyć oparcia (podobno w żadnym rzędzie się nie rozkładały tak słyszałem)
    Od razu zasnąłem, tak, że nie pamiętam co sprzedawali w czasie lotu. Wylądowaliśmy w Macau koło 9.40 i jakież to miłe uczucie, gdy na dworze jest 25 stopni i wieje a nie 35


    wieża w Singapurze


    T3


    T3


    jeden z Tigerów, później ochrona mnie pogoniła

    Kilka dni później miałem już właściwe loty do Europy. Bilet powrotny zakupiony jeszcze w lutym na Air China. Wylot z HKG o 8 rano 10 czerwca z przesiadką w Pekinie i dalej do LHR. Tak jak na wcześniejszych lotniskach również w HKG mając lot rano postanowiłem spędzić noc na lotnisku. Spałem tutaj już pod koniec marca więc miałem upatrzone dobre miejsce. Okazało się jednak, iż złośliwcy przenieśli gdzieś ławkę na której spałem wtedy. Zacząłem więc poszukiwania innego miejsca. Zwiedziłem T2, na którym nic nie ma. W końcu położyłem się, na krzesełkach na stacji szybkiej kolejki ale koło 24 pan z obsługi mnie poinformował, że stacja jest na noc zamykana i muszę przejść na terminal. Na hali odlotów poleżałem godzinę bo inny pan mnie poinformował, że akurat czyści tą część podłogi i chce przesunąć moją ławkę. W końcu jednak znalazłem jakaś wolną gdzieś dalej i 3h jakoś przespałem w spokoju. Stawiłem się do odprawy jako jedna z pierwszych osób. Bagaż, tym razem już 25kg, przeszedł normalnie. Lot A321 do Pekinu również przespałem (za wyjątkiem posiłku oczywiście). W Pekinie jak zwykle długa kolejka do stanowiska tranzytu międzynarodowego. 30 minut, które zostało mi później do boardingu postanowiłem przeznaczyć na jakieś drobne zakupy. Szybko jednak pomysł ten upadł, gdyż nikt nie chciał kupić moich 5 USD...Naładowałem się przez ten czas komórkę
    Lot do Londynu przypadł standardowo na A332. Spory wybór filmów, muzyki, kamery umieszczone pod samolotem. Wcześniej w biurze Air China w HKG wybrałem sobie miejsce 55A, całkiem w porządku. Trasa lotu dosyć ciekawa - początkowo nad Mongolią, Bajkałem potem coraz wyżej na północ, przelecieliśmy nad Archangielskiem by potem skręcić na południe przez połowę Finlandii, część Szwecji, Morze Północne i do Londynu. Mi udało się zaobserwować pustynię w Mongolii oraz Bajkał Archangielsk i Morze Białe przespałem niestety. Znaczną też część lotu musiałem zasłonić okienko bo Słonce mocno operowało.
    Jedzenie podali dwukrotnie, oba posiłki podobne do siebie. Porównując do lotu tam, czyli FRA-PEK, dużo lepsze teraz. Piwo to samo - Pearl River.


    oczywiście musiało padać jak wylatywałem z HKG


    jedzenie z trasy HKG-PEK


    wieża w PEK


    jedzenie PEK-LHR


    Jezioro Bajkał

    Wylądowaliśmy w LHR koło 18 na T3. Początkowo miałem plan by zostawić plecak w przechowalni i pojechać do miasta ale po wymianie kasy (PLN na GBP) oraz po zobaczeniu cen zdecydowałem się zostać na lotnisku. Za 100zł dostałem 14 GBP! (17 - 3 za prowizję, bo mała kwota). Zostawiłem więc plecak (8GBP!) i udałem się za zwiedzanie Heathrow. Odwiedziłem T1, T3 oraz nowy T5. T5 robi wrażenie, ładny, przestronny ale odstawiony bardzo ochroną. Chodząc z małym plecakiem zostałem tam chyba trzy razy zaczepiony i poproszony o dokumenty. Jako, że plecak zostawiłem na T3 to też tam lub na T1 postanowiłem szukać miejsca do spania. Na T1 nic nie było ciekawego choć spędziłem tam 1,5h bo znalazłem kontakt, więc mogłem podładować laptopa. Minus dla lotniska, że nie ma darmowego wifi. Na T3 znalazłem dobre miejsce na dole w holu Virgin ale tuż przy drzwiach i dookoła szyba tak, że nie czułem się tam jakoś bezpiecznie za bardzo. Dużo lepszy wariat to sofy na pietrze koło internet cafe ale zajęte były przez grupę (Gruzinów?), którzy jakoś nie byli skorzy być cicho. Ostatecznie wylądowałem na siedzeniach w sali przylotów T3 co w rezultacie nie było takie złe. Rano o 5 wziąłem z przechowalni bagaż i udałem się na T5 skąd miałem o 7.30 odlot. Leciałem wysłużonym (widać było wytarte i trochę obskubane siedzenia) już A319 liniami BA. Samolot pełny, co ciekawe Polacy nie stanowili chyba większości. Personel pokładowy do dwóch stewardów. Trochę mnie to zdziwiło na początku. Do jedzenia podali niedobrą kanapkę z pastą rybna. Na Okęciu wylądowaliśmy przed czasem i wyjście było przez rękaw. Oczywiście potem jeszcze długie czekanie na bagaż ale to już znałem wcześniej.
    Jeszcze taka uwaga, iż chciałem bardzo przelecieć się pierwszy raz Lotem na tej trasie ale spóźniłem się o kilka dni z kupnem biletu "promolot", więc później taniej wyszło BA. Po za tym jakbym miał lot o 6 rano to bym mógł nie zdążyć odebrać bagażu z przechowani (otwierają ją o 5) a chodzić wszędzie z 25kg plecakiem nie jest przyjemne.

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •