Pokaż wyniki od 1 do 3 z 3
  1. #1

    Dołączył
    Mar 2009

    Domyślnie WAW - AMS - BAH i z powrotem


    Polecamy

    Wyruszyłem w niedzielę rano. Niestety odprawa na Okęciu nie obejmowała drugiego odcinka - nie mogli wystawić mi karty pokładowej na lot do BAH (linia KLM). Ale w lotowskim Embraerze miałem miejsce przy oknie.
    Warszawa była spowita lekką mgiełką, nad głową było trochę wysokich chmur.

    LOTowski Brazyliszek bardzo dobrze dawał radę
    Jakoś szybko zleciało nad chmurami, potem oglądałem takie widoki:

    I takie też były - to niemal tuż przed lądowaniem na Schiphol

    Wysiadłem na Schiphol, przeszedłem kontrolę paszportową, na stanowisku transferowym druknąłem kartę pokładową. Miejsc przy oknie nie było, ale zamiast środkowego korytarza zmieniłem miejsce na środkowe w rzędzie od strony burty. Czekam na Airbusa do BAH. Kontrola bezpieczeństwa, boarding. Jak zwykle zapakowałem plecak pod nogi i przygotowałem lustrzankę. Jak pani zobaczyła, że robię zdjęcia, to spytała się, czy nie chcę sie przesiąść, bo ona będzie spać. Ale miła pani! Skorzystałem oczywiście.
    Wyświetlano krótki filmik, tak dobrze Wam znany:

    Chwilę potem start i taki widok:

    Nad Europą chmury

    W późnych godzinach popołudniowych zrobiła się dziura w chmurach i było widac góry

    Samolot leciał nad Czechami, Austrią...

    Nie, to nie jest reklama naprawdę tak było widać:



    Ludzie albo spali albo oglądali filmy na monitorkach, u mnie akurat była mapka z groźnie brzmiącymi nazwami miast...
    Słońce zaszło, na zboczach gór widać było czasami pojedyncze ogniki świateł, czasami kawałek oświetlonego miasta. Raz jakieś lotnisko, ale bez świateł Calverta, pas startowy widoczny w resztkach słonecznego światła. Potem zapadła ciemność. Gdy samolot zniżył lot, zobaczyłem takie miasto...

    Nie wiem co to jest za miasto, naprawdę.
    Pierwszy raz w życiu widziałem platformy wiertnicze, na zdjęciu widać tylko zarysy świateł. Niestety miałem ze sobą tylko starszy aparat, który ma bardzo małą czułość w porównaniu do nowszej lustrzanki:

    Schodzimy niżej...

    i jeszcze niżej

    Miasto jak na dłoni...

    I już! na ziemi. Wysiadam, idę do punktu na granicy, wbijają mi wizę i stempel przekroczenia granicy. Welcome to business friendly Bahrain.
    Powrót... podobny. Tyle, że kartę pokładową na oba odcinki druknięto mi od razu w Bahrajnie. Mam sporo zdjęć z powrotu, szczególnie z okolic Amsterdamu oraz nieco znad Polski, wystawię je może na osobnej galerii.
    Ale jedno wrażenie warto wspomnieć. - gdy w Amsterdamie przesiadłem się na LOTowskiego Brazyliszka do Polski (pierwszy lot poranny, samolot nocował na lotnisku pod rękawem), odczułem jedyne w swoim rodzaju uczucie. W tym brazylijskim samolocie jest tak dużo miejsca! Gdyby jeszcze tylko szyby nie mroziły się tak bardzo...
    To był mój pierwszy w życiu lot poza Europę.
    ---
    oɹ6ǝןןⱯ ɐu ǝɹnʇɐıʍɐןʞ ɯǝɟıdnʞ zɐɹ ıuʇɐʇsO

  2. #2
    Awatar Tupungato

    Dołączył
    Sep 2007
    Mieszka w
    Bytom

    Domyślnie

    Kurz na matrycy! Mój sprawdzony kilkukrotnie sposób: delikatna akcja suchym, miękkim wacikiem do ucha. Wcześniej próbowałem gruszką wciągać (polecany tu i ówdzie sposób), ale to tylko pogarszało sprawę.

  3. #3

    Dołączył
    Mar 2009

    Domyślnie


    Polecamy

    Wacik znam, to dobry sposób i pomogło, ale zdjęć nie dało się już powtórzyć. Nie wybieram się w tamte okolice, o ile w ogóle kiedykolwiek tam wrócę.
    Niestety kurzu na podglądzie nie widać, dopiero po zrzuceniu do kompa. Na paskudny pył piaskowy nie pomaga nawet ultradźwiękowe czyszczenie matrycy w drugiej lustrzance - on się jakoś trzyma dziwnie i nie chce odejść. Zgadzam sie, gruszka tylko psuje sprawę.
    ---
    oɹ6ǝןןⱯ ɐu ǝɹnʇɐıʍɐןʞ ɯǝɟıdnʞ zɐɹ ıuʇɐʇsO

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •