Pokaż wyniki od 1 do 2 z 2
  1. #1

    Dołączył
    Dec 2008
    Mieszka w
    Bydgoszcz

    Domyślnie Gdańsk-Girona-Poznań


    Polecamy

    Bilety lotnicze kupiliśmy na równe 14dni przed odlotem. Swoją podróż rozpoczęliśmy w czwartek rano, gdzie wsiedliśmy w Bydgoszczy w pociąg pośpieszny. Mieliśmy cały przedział dla siebie, nikt się nie dosiadł. Niestety, tempo pociągu było straszne - w okolicach godziny 15 dotarliśmy do Gdańska, gdzie poszliśmy pochodzić po mieście. Na lotnisku byliśmy 1,5h przed odlotem. Kontrola bezpieczeństwa i oczywiście musiało mi się to zdarzyć - wyrzucili mi wszystko z plecaka, po czym powiedzieli, że wszystko ok, i kazali spakować. Samolot z Girony do Gdańska przyleciał 30min przed czasem. Co mnie zdziwiło to fakt, że momentalnie nie ruszyły tłumy ludzi pod gate, dopiero jak zapowiedzieli przez system nagłaśniających, że pasażerowie są proszeni do przechodzenia pod gate to wszyscy poszli. Wchodzimy do samolotu i szybkie zajęcie miejsc, tylko po to, żeby kapitan powiedział nam, że postoimy jeszcze 25min w oczekiwaniu na slota. Po starcie masa chmur, lecz w końcu się przez nie przebiliśmy. Widoczny był piękny zachód słońca.

    Nadmienię tutaj, że wszystkie zdjęcia są dokumentalne, w przyszłości będą obrobione, lecz na chwilę obecna wstawiam takie.


    W Gironie lądujemy przed czasem i spędzamy noc na lotnisku. Z samego rana, jak jeszcze ciemno na dworze idziemy na przystanek autobusowy na lotnisku i jedziemy do miasta - o dziwo kierowca nie chciał sprzedać biletu w obie strony. Autobus bardzo wygodny, drogi 2000km od domu równe, nie to co u nas dziura na dziurze. Po przyjeździe do miasta udajemy się w stronę rzeki. Miasto strasznie opustoszałe, nie ma nikogo poza nami. Idziemy wzdłuż rzeki, pomału zwiedzając miasto. Po pewnym czasie dochodzimy do katedry.



    Chwilę później zaczepia nas jakiś Hiszpan, oferując się, że zrobi nam wspólne zdjęcie - nie umiał angielskiego, ale jakoś się dogadaliśmy i zdjęcie nam zrobił - bardzo miły gest z jego strony, że zaproponował to sam od siebie :-)

    Idąc dalej dostrzegamy interesującą roślinność.



    Kawałek dalej dostrzegamy ciekawy motyw do zdjęcia.



    Ciekawe wydaje się również drzewo, na którym powieszono zamki błyskawiczne.



    Idziemy dalej zwiedzając miasto, które pomału zaczyna się budzić do życia.



    Po pewnym czasie chodzenia po mieście - które niewątpliwie warto odwiedzić wchodzimy do sklepu Marcadona (lub podobnie), gdzie kupujemy kilka rzeczy. Siadamy na ławce w parku. Pobyt minął nam tam bardzo dobrze. Udajemy się na dworzec autobusowy gdzie dostrzegamy jakąś kobietę ubraną w bluzę z napisem Śląsk Wrocław, lecz nie jedzie ona z nami na lotnisko a do jakieś miejscowości obok Girony. Po przyjeździe na lotnisko udajemy się do kontroli bezpieczeństwa. Liczyłem na to, że zainteresują się nami czemu sami lecimy, ponieważ w regulaminie Ryanaira jest wzmianka, że osoby (rezydenci) poniżej 18lat podróżujące do/z Hiszpanii muszą mieś specjalną zgodę wydaną na komisariacie, lecz dotyczy to tylko Hiszpanów tj. rezydentów. Zdziwiłem się jak to wszystko wyglądało w rzeczywistości. Przed x-ray machine "sprawdzają" karty pokładowe i dokumenty. Sprawdzają w cudzysłowiu, ponieważ zanim zdążyliśmy to wyjąć z kieszeni machnęli nam ręką, że mamy iść dalej. Samo prześwietlenie bagażu też wcale nie lepsze. Po pewnym czasie zaczyna się boarding - tym razem jak to bywa na Polskich lotach, ludzie zaczynają ustawiać się do kolejki bezsensu przed czasem. W końcu zajmujemy miejsce w samolocie, gdzie dość szybko startujemy.



    Lot mija dość szybko - tym razem próbujemy się wyspać w samolocie - lecz niestety oboje jesteśmy zdania, że Ryanair jest na tyle niewygodnym, że tam się nie da spać i już. W Poznaniu lądujemy 20min przed czasem. Wyjazd autobusem 59 z terminala w kierunku PKP zajmuje nam 15minut, a to tylko ze 100m. Nie wygląda to zbyt optymistycznie, zwłaszcza z biletem czasowym (15 lub 30min), lecz w takich przypadkach liczy się chyba planowy czas przejazdu, a nie rzeczywisty.

    Mi i koleżance miasto się bardzo podobało, lecz uważam, że jest to miejsce do wypadu na jeden dzień, przez więcej czasu zwyczajnie nie byłoby co tam robić. Mam nadzieję, że relacja się podoba. W miarę możliwości planujemy kolejny wypad, ale to wszystko zależy od cen Ryanaira :-)

    Pozdrawiam.

  2. #2

    Dołączył
    Aug 2008
    Mieszka w
    Wenus

    Domyślnie


    Polecamy

    A jednak wypad się udał :-)
    Dokładnie, Girona to tak na jeden sympatyczny dzień, a najlepiej wieczór. Poza tym punkt wypadowy - a to w Pireneje (rower?), a to Costa Brava, a to południowa część Francji.
    Co do zamków błyskawicznych - typowe wariactwo Katalończyków. Swoją drogą zauważyłem że w Gironie lubują się w stawianiu różnych rzeczy w bliskich okolicach Katedry. Widzę że też trafiliście do parku na tyłach Katedry. Fajne miejsce :-)

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •