Strona 1 z 2 1 2 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 20 z 31
Like Tree2Likes

Wątek: WAW-AMS-LAX...LAS...LAX-AMS...WAW - pierwszy raz w życiu!

  1. #1

    Dołączył
    Apr 2010

    Domyślnie WAW-AMS-LAX...LAS...LAX-AMS...WAW - pierwszy raz w życiu!


    Polecamy

    Mój pierwszy w życiu lot. Miałem nigdy nigdzie nie lecieć, bo sama myśl o tym, że mógłbym wleźć z własnej nieprzymuszonej woli do wielkiej kupy latającego złomu powodowała u mnie dreszcze strachu. Jak przejeżdżałem koło Okęcia to dostawałem gęsiej skórki, na samą myśl o samolocie. No ale…
    Na początku marca, w pracy dowiedziałem się że muszę jechać na szkolenie. Bardzo fajnie, lubię szkolenia. Ale szkolenie będzie w… USA. Aha, no to wcale niefajnie. Niestety wyboru dużego nie miałem, więc po spisaniu testamentu, przekazaniu żonie kodów i haseł do kont bankowych, poczty elektronicznej itp. puknąłem się w bańkę i zacząłem grzebać w necie w poszukiwaniu sposobów jak przeżyć lot samolotem.

    Tak trafiłem na lotnictwo.net.pl, a tam na opisy podróży lotniczych i Watch Air Traffic - LIVE!.

    Po gapieniu się przez kilka dni na flightradar i przeczytaniu chyba wszystkich raportów o podróżach uświadomiłem sobie dwie rzeczy: po pierwsze to wszystko jakoś dzień w dzień lata i nie spada, a po drugie: są ludzie którzy czerpią radość z latania samolotem! Niemożliwe a jednak prawdziwe! Poczytałem jeszcze wszystkie możliwe poradniki jak przeżyć podróż samolotem i powiem szczerze: przeszło mi! Chyba głównie dzięki tym raportom – jakoś mnie to uspokoiło i nastroiło pozytywnie.
    Dzień przed naszym wylotem rozbił się prezydencki TU 154. Trochę mnie to trząchnęło, ale z drugiej strony mój kolega – cynik, mistrz ciętej riposty, stwierdził, że statystycznie na kilka tygodni spokój z katastrofami.
    W niedzielę o 4.30 zameldowałem się więc na Okęciu. Grzecznie ustawiliśmy się do odprawy, którą prowadziła niegrzeczna, a właściwie przemądrzała Pani. Stanęliśmy z kumplem obok siebie w dwóch rzędach, z których jeden okazało się był nie dla nas, na co Pani z przekąsem nadał do mnie: „Pan rozumiem leci w klasie biznes?” . Na moją głupawą odpowiedź: „A co, nie wyglądam?” zajęła się pilnie pracą.
    Odprawa dosyć szybka i sprawna, security też i mogliśmy spokojnie usiąść i patrzeć jak szykują do lotu naszego Embraera 190 KLM-u. Po około godzinie zaproszono nas do autobusu i wsiadamy.
    Powiem szczerze, że myślałem że będzie gorzej, jakiś stres, strach – nic z tych rzeczy, aż sam się dziwiłem.
    Wsiedliśmy, instrukcja bezpieczeństwa itp., i kapitan nadaje, że musi zgasić silniki i uruchomić je ponownie, ale że spoko, bo to normalna procedura. Silniki wyłączył, światła zgasły, niekumaci w językach zaczęli lekko panikować, bo nie załapali o co chodzi. W końcu kołujemy do pasa. Miejsce mi się trafiło przy oknie, wszystko mogłem sobie oglądać. Przepuszczamy lot chyba do Paryża, potem jakiś „wiatrak” do Szczecina i ognia.

    Lecimy – do tej pory najwyżej gdzie byłem to Rysy, a tutaj proszę bardzo – bez potu i wysiłku już jestem dużo wyżej! Po chwili chmury, po dłuższej chwili błękit nieba i piękne słoneczko. Śniadanko (kanapka i ciastko – bardzo dobre), niezła kawa i… usnąłem. Jak się obudziłem to sam nie wierzyłem że to możliwe: lecę samolotem i zamiast robić w spodnie ze strachu, to po prostu sobie śpię. Po chwili chmury, wyraźnie czuć że samolot się zniża i już widzimy Amsterdam. Lądujemy, kołujemy, wysiadamy, autobus i biegiem przez Shiphol, bo mamy bardzo mało czasu na przesiadkę. Dobiegamy na terminal, security i… miły Pan z ochrony wyciąga z plecaczka mojego kumpla scyzoryk, o którym oczywiście kolega nie miał pojęcia że tam jest!

    Brawo ochrona na Okęciu!!! Na szczęście nie wyglądaliśmy jak Mohamed Atta z Osamą Bin Ladenem, więc Pan tylko się zapytał skąd przylecieliśmy, wyrzucił scyzoryk do kosza na śmieci i kazał spadać.
    Po chwili boarding do 747 Combi, znowu miejsce przy oknie (hura) ale idealnie na skrzydle, więc widoki raczej marne. Odjazd rękawa i kołujemy. Kołujemy i kołujemy, już myślałem że jedziemy do tej Ameryki po asfalcie tyle to trwało, ale w końcu dotarliśmy na pas. Po chwili ryk silników, wgniata mnie w fotel, obserwuję sobie na telewizorku prędkość i ku mojemu zdumieniu, już przy ok. 320 km/h ta wielka maszyneria unosi się w powietrze. Myślałem, że żeby podnieść takie coś trzeba się rozbujać z 500 km/h! Przed nami 13 godzin lotu do Los Angeles. Zjedliśmy obiadek (dobry, ale nie pamiętam co było), deser, drink i spać, bo co można robić, skoro w KLM TV leci holenderski melodramat. Budzę się wyspany, z nadzieją że za chwilę lądujemy, patrzę na zegarek: hmm, spałem jakieś 40 minut. Po 3 godzinach lotu miałem już wszystkiego dosyć, nudy, nudy, jedzenie, drink, nudy, widoków zero bo chmury i skrzydło, ipod, drzemka, jedzenie, nudy, ipod, drzemka, wypełniamy durne kwitki dla celników według instrukcji wyświetlanej na monitorach, drzemka. O ścianę oprzeć się nie można bo słońce akurat z mojej strony i chociaż na zewnątrz minus 50, to ściana gorąca jak piec kaflowy w zimie u mojej babci. Obsługa bardzo miła i pomocna, jedzenie dobre, kawa dobra, ogólnie pozytywne opinie o KLM okazały się w moim przypadku prawdziwe.

    Trochę potrzęsło nad kanadyjskimi górami i wreszcie dolatujemy.
    Pani kapitan posadziła samolot tak delikatnie, że nawet nie bardzo było wiadomo kiedy dotknęliśmy pasa. No to jestem w USA. Dosyć długa i upierdliwa procedura po wyjściu z samolotu i odebraniu bagaży, ale oficerowie raczej sympatyczni i mili – a słyszałem, że różnie z tym bywa.
    Sam pobyt super, poza szkoleniem dużo zwiedzania w LA: Hollywood, Aleja Gwiazd, Teatr Kodaka, Rodeo Drive, Venice Beach, Universal Studios, później Las Vegas, tama Hoovera, Grand Canyon helikopterem (nie bałem się!) – ogólnie super.
    Nadszedł dzień powrotu, a nad Europą chmura z wulkanu. Dzwonimy na lotnisko – nic nie lata. Kiblujemy. W hotelu razem z nami uziemiona załoga Korean Air. Nic nie wiedzą, siedzą i czekają tak jak my. Dwa dni extra w Stanach – nie ma stresu, firma płaci.
    W końcu jedziemy na lotnisko, chociaż mówią nam, że nadal na 100% nic nie wiadomo. Na lotnisku dziwnie cicho i spokojnie – spodziewaliśmy się dzikich tłumów i dantejskich scen, a tutaj nic z tych rzeczy. Właściwie tylko pasażerowie na „nasz” lot do Amsterdamu. Odprawiamy się, szaleństwo w sklepach i czekamy. Nadejście załogi zostaje skwitowane gromkimi brawami i okrzykami radości. Boarding, szybkie kołowanie i startujemy. Jedzonko, picie, tym razem 747-400 w odnowionej wersji, więc każdy ma „swój” AVOD, a w nim duży wybór filmów, muzyki, gier, itd. Stewka obsługująca nasz sektor wyglądała na lekko zmęczoną życiem i niestety lubiącą chyba chlapnąć coś mocniejszego. Niezbyt uprzejma, na prośbę o whisky z colą odpowiedziała, że może nam dać samą colę bo whisky się jej skończyła! Skwitowaliśmy to gromkim śmiechem i chyba załapała o co chodzi, bo poszła i przyniosła kolejną buteleczkę whisky. Na kolację do wyboru dwa dania z których było tylko jedno, bo drugie ponoć się skończyło. Po kolacji nasza kochana cabin crew zaczęła zasłaniać okna i próbowała się nas szybko pozbyć mówiąc nam po polsku 50 razy w ciągu godziny „dobranoc, dobranoc”. Na szczęście na „nocnej zmianie” zostały dwie bardzo fajne stewki, z którymi przegadaliśmy pół nocy w ich kanciapie. Mam ich fotkę, ale nie wiem czy można wkleić, żeby dziewczyny jakiegoś smrodu nie miały.
    Po nocnych rozmowach, i kilku drinkach zasnąłem jak osesek i obudziłem się jak roznosili śniadanie. Jedzenie bardzo dobre, kawa też. Zjedliśmy i za godzinkę delikatne lądowanie w Amsterdamie. Na lotnisku lekki bajzel z bagażami, i smutna wiadomość, że nasz Embraer do Wawy już poleciał, a następny lot nie wiadomo kiedy. Niestety autobusem do Warszawy – przez 19 godzin telepania się po autostradach doceniłem podróże lotnicze.
    Ogólnie było super, KLM – OK, Zachodnie Wybrzeże USA – jak ktoś ma możliwość niech się nie zastanawia – trzeba zobaczyć.
    Dziękuję wszystkim podróżnikom z tego forum, w sumie to częściowo dzięki Wam byłem i widziałem, no i nie mogę się doczekać następnego lotu.
    Olson and xpabloxx1 like this.

  2. #2
    Awatar Tom_EPKK

    Dołączył
    Oct 2007
    Mieszka w
    KRK/EPKK

    Domyślnie

    Wow jak na pierwszy raz, i z takimi obawami przed lataniem, świetnie ci się udała wycieczka Bardzo fajna relacja Witamy w gronie Podniebnych Podróżników
    ...My Eyes Can See What Others Cannot...
    EPKK Spotters @Facebook

  3. #3
    ModTeam
    Awatar egon.olsen

    Dołączył
    Mar 2007
    Mieszka w
    EPWA
    Wpisów
    46

    Domyślnie WAW-AMS-LAX...LAS...LAX-AMS...WAW - pierwszy raz w życiu!

    Super relacja - bardzo dobrze się czytało. )))
    Pozdrawiam
    Krzysztof Moczulski


  4. #4
    Awatar Asta

    Dołączył
    Jan 2007
    Mieszka w
    Bydgoszcz

    Domyślnie

    Czytanie takich raportów to sama przyjemność. Jedynie szkoda, że z tak świetnej podróży nie pojawiło się żadne zdjęcie.

  5. #5

    Dołączył
    Apr 2010

    Domyślnie

    Jeszcze bonus: w czasie nadprogramowych dwóch dni zaliczyliśmy mecz L.A. Lakers w Staples Center - kto jest fanem koszykówki, wie co to znaczy.
    Fotki postaram się jakieś wrzucić, i dziękuję za miłe przyjęcie.

  6. #6

    Dołączył
    May 2010
    Mieszka w
    EPWR

    Domyślnie

    Bardzo ciekawy raport, chyba najbardziej mnie wciągnął Czekamy na zdjęcia

  7. #7

    Dołączył
    Jan 2010
    Mieszka w
    Lublin

    Domyślnie

    Bardzo wciągający raport .. czyta sie jak fajną książke do snu.... rewelacja. Jakies fotki poprosimy o ile są?

  8. #8
    Awatar paluch

    Dołączył
    Oct 2008
    Mieszka w
    Czempiń/CZE

    Domyślnie

    Super raport i czekamy na zdjęcia !
    NIKON D90 + NIKKOR 18-105mm DX VR + SYNTA 8"

  9. #9
    Awatar voyager747

    Dołączył
    Jan 2007
    Mieszka w
    WAW

    Domyślnie

    Kiedyś pisałem podobny raport, podobna trasa, tylko LHR zamiast AMS, ale zdjęć to chyba z 50 wkleiłem

  10. #10

    Dołączył
    Apr 2010

    Domyślnie

    Chętnie bym coś wkleił, ale nie mam mozliwości dodawania załączników

  11. #11

    Dołączył
    Jul 2009
    Mieszka w
    Pszczyna / Northampton UK

    Domyślnie

    Po prostu wrzuć na ImageShack® - Online Media Hosting albo Fotosik.pl Darmowy Hosting na Fotki Zdjęcia i Obrazki - Zdjęcia i albumy i wklej linki Z niecierpliwością czekamy na fotki...

    Co do relacji to świetna Oby więcej takich lotów, pozdrowionka...

  12. #12

    Dołączył
    Apr 2010

    Domyślnie

    Sory za jakość zdjęć, ale nie mam ani sprzętu, ani co gorsza umiejętności . Nie są po kolei, ale coś tam można zerknąć. Jak się ogarnę to wrzucę więcej.

    Picasa Web Albums - 10428669878654105... - USA

    Po kolei:
    1. "Nasz" Embraer w Amsterdamie:
    2. Venice Beach i słoneczny patrol
    3. Kobe Bryant live!
    4. Część z 10 tysięcy Kobe Bryantów w Staples Center
    5. Globusik w KLM TV
    6 - 13 - po starcie z L.A.
    14. Aleja Gwiazd
    15. Kondor nad brzegiem Grand Canyon
    16. Tama Hoovera
    17. Helikopterkiem nad Grand Canyon
    18. Las Vegas - Vermont Street night
    19. Las Vegas ze szczytu Stratosphere Tower by night
    20. "Nasz" 747-400
    21. Susan & Gloria :-)
    22. Czas na autobus :-(
    23. Jedziemy na wycieczkę
    24. American way

  13. #13
    Awatar Murdock

    Dołączył
    Oct 2009

    Domyślnie

    Za małe fotki wrzuciłeś, nic nie widać. 420×315 piks ? Chyba je zmniejszyłeś niepotrzebnie przed wrzuceniem na Picasa.


  14. #14
    Awatar voyager747

    Dołączył
    Jan 2007
    Mieszka w
    WAW

    Domyślnie

    A byłeś na Big Shot ?

  15. #15
    Awatar Gabec

    Dołączył
    Jan 2007
    Mieszka w
    KRK

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez voyager747 Zobacz posta
    A byłeś na Big Shot ?
    Big Shot - tak gumowych nóg to ja jeszcze nigdy nie miałem
    no risk, no fun ;D


  16. #16
    ModTeam
    Awatar egon.olsen

    Dołączył
    Mar 2007
    Mieszka w
    EPWA
    Wpisów
    46

    Domyślnie

    Gruba zabawka
    Pozdrawiam
    Krzysztof Moczulski


  17. #17
    Awatar voyager747

    Dołączył
    Jan 2007
    Mieszka w
    WAW

    Domyślnie

    my byliśmy na Big Shot i tym rollerze na Stratosphere, wspominam miło



    Big Shot,katapulta wyrzuca w górę z prędkością 75 km/h.Leci się 49 m w górę a potem spada w dół.Przeciążenie wynosi 4G, start jest na wysokości 280m, a szczyt tej jazdy to 329m.Niesamowite przeżycie.


    Pozwoliłem sobie wkleić zdjęcie i opis dla niewtajemniczonych.




  18. #18
    ModTeam
    Awatar egon.olsen

    Dołączył
    Mar 2007
    Mieszka w
    EPWA
    Wpisów
    46

    Domyślnie

    Daj jeszcze widok w dół
    Pozdrawiam
    Krzysztof Moczulski


  19. #19
    Awatar voyager747

    Dołączył
    Jan 2007
    Mieszka w
    WAW

    Domyślnie

    nie miałem tam aparatu mogę dać takie z wieżą widoczną z dołu, Big Shot jest wiadomo gdzie :



    A budynek ma ponad 20 pięter-hotel

  20. #20
    ModTeam
    Awatar egon.olsen

    Dołączył
    Mar 2007
    Mieszka w
    EPWA
    Wpisów
    46

    Domyślnie


    Polecamy

    mniodzio
    Pozdrawiam
    Krzysztof Moczulski


Strona 1 z 2 1 2 OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •