Pokaż wyniki od 1 do 3 z 3
  1. #1

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie Pojedynek: WAW-MXP-WAW: LO vs. LH Italia


    Polecamy

    Korzystając z walentynkowej promocji Lufthansy wybrałem się na romantyczny weekend do Włoch. Niestety, nie mogła ze mną pojechać Żona To Be, gdyż zamieniłem ją na "CŻ" , czyli Current Żona .
    Romantyczność tego weekendu również została lekko podważona, gdyż w dniu rozpoczęcia promocji byliśmy na imprezie i na lekkim rauszu opowiedzieliśmy znajomym, jaką to fajną promocję do Włoch wyhaczyliśmy... skończyło się to tym, iż oprócz nas na lotnisku stawiło się 10 naszych bardzo dobrych znajomych.

    03.06.2010
    Jak już powyżej wspomniałem, nasza wesoła brygada stawiła się na lotnisku ok 50 minut przed planowanym startem. Bez problemu odprawiłem naszą wesołą i wspaniałą dwunastkę dzień wcześniej (23h), mieliśmy tylko bagaż podręczny i boarding-passy w ręku, więc się nie spieszyliśmy.
    Nasz lot startował planowo o 1940, pod gate'm w nowym terminalu (nie nauczę się tej nomenklatury niestety.. a Ci ją jeszcze zmieniają). Jak tylko zajęliśmy miejsca w wygodnych w miarę fotelach przed rękawem sympatyczna pani powiedziała, iż samolot jest opóźniony, "next info 20:30". Udaliśmy się z powrotem do Shark Baru na bardzo drogie piwko... Tym czasem nad Warszawę nadciągały coraz ciemniejsze chmury, wyglądało jakby koniec świata był bliski, a jeźdźcy apokalipsy właśnie siodłali swoje piekielne rumaki... Ja nie mogąc usiedzieć w jednym miejscu stwierdziłem, iż sobie połażę po lotnisku. Na którymś z FIDSów znalazłem informację o przylotach... Nasz samolot poleciał sobie dziarsko do Berlina...
    W tym momencie trzeba było działać szybko. Wraz z kolegą udaliśmy się z powrotem za granicę (przed granicę właściwie), aby przy ticket office Lufy być pierwsi, gdyż domyśleliśmy się, że dwanaście osób nie będzie tak łatwo przebukować na kolejne loty.
    Poczekaliśmy tam z pół godzinki, aż sympatyczna i bardzo pomocna pani dostała info, że lot jest odwołany (była jeszcze nadzieja, że z tego Berlina doleci do Polski) przebookowała całą naszą dwunastkę na lot LOTem o 0750 dnia następnego.

    04.06.10
    Po krótkiej nocy - gdyż większość znajomych stwierdziła, iż już wyjechała na wakacje i nocowali u nas w domu (a to się kończy degustacją różnych trunków) stawiliśmy się znowu na lotnisku. Byliśmy już odprawieni (dzień wcześniej na lotnisku, idąc za radą pani z lufthansy, obsługa z lotu nie wiedziała trochę co się dzieje, byli bardzo zgubieni), więc sprawnie przeszliśmy kontrolę bezpieczeństwa. Gate ten sam co wczoraj, tylko teraz pogoda piękna. Do autobusu weszliśmy prawie jako ostatni, przewiózł nas dosyć daleko (pierwszy raz jechałem obok hangarów). Przy hangarach nowy Air Force Embrion, ładnie wygląda. Podjeżdżamy pod naszego E175 i serce miłośnika bije mocniej: nowiusieńki SP-LIM, wdrożony do służby kilka dni wcześniej. Wnętrze czyściutkie, stewki uśmiechnięte. LF był w okolicach 80%, przy czym nasza dwunastka (i nie tylko) doszła kilka godzin przed wylotem, więc wcześniej był marny.
    Przed startem, krótka informacja z flightdecku - wgrywamy jeszcze mapy nawigacyjne (?), chwile się spóźnimy ze startem, ale nadrobimy w powietrzu, mamy korzystne wiatry.
    Długie kołowanie na drugą stronę lotniska, start z 29 i lecimy. Piękny widok na nasz dom w Komorowie, chwilę potem znikamy w chmurach.

    Widok przez okno z stanowiska naszego


    "wgrywamy mapy nawigacyjne"


    Po starcie, widok na Al. Krakowską


    Pod nami Reguły i Malichy, na górze stawy w Pęcicach i w tle rodzinny Komorów

    Po starcie i osiągnięciu przelotowej podano nam chusteczki odświeżające, potem kanapkę (całkiem niezłą, świeżą), napoje (proponowali przez P/A wino, piwo, alkohole), co zważywszy na godzinę mocno poranną raczej nie na miejscu, ale w sumie ok. Ja nie skorzystałem
    Pod koniec podali standardowe Picipolo. Kaleidoscope ciekawy, można było chwilę poczytać. Lot krótki, więc czas szybko leciał.

    Po drodze takie widoki:

    Przelotówka


    Górki tuż przed MXP


    Filtr polaryzacyjny wariuje


    Kto wie co to za lotnisko pod skrzydłem? Tam jakaś woda jest... Szukałem na szybko i znalazłem Lugano po drodze, ale tam trochę inaczej woda wygląda...


    Spoilers deployed (to się tak nazywa?)


    Pola ryżowe...

    Wylądowaliśmy zgodnie z obietnicą o czasie. Malpensa brudna jak każde lotnisko włoskie na którym byłem (PMO, FCO, LIN). Sprawnie się wydostaliśmy, wygraliśmy walkę z wrodzoną u włochów nieumiejętność robienia piktogramów i rysunków kierujących do autobusów. Autobusem Malpensa Shuttle dostaliśmy się na stację kolejową Malpensa Centrale i wsiedliśmy w pociąg w kierunku Cinque Terre... raju na ziemi...

    Droga powrotna jutro, bom zmęczony srodze


    Droga powrotna:

    07.06.2010r
    Po kilku dniach spędzonych w Riomaggiore i w rejonie Cinque Terre, krótkiej wizycie w Portofino (gdzie z ciekawostek zacumowane były motorówki Octopus - 126m, dziewiąty na świecie pod względem wielkości, należący do Paula Allena z Microsoftu, oraz Moneikos, 65m, należący do drugiego po Berlusconim najbogatszego Włocha, właściciela marek D&G, Versace i coś tam jeszcze) udaliśmy się pociągiem do Mediolanu. Mieliśmy ok 1,5h czasu przed wyruszeniem na lotnisku, poszliśmy więc na całkiem dobry lunczyk w okolicy dworca, na pożegnalną pizzę oraz vino di tavola bianco.

    Autobusem Malpensa Shuttle udaliśmy się na lotnisko (jedzie 50min około, kosztuje w dwie strony 13Euro, można jeszcze pociągiem, ale wtedy trzeba się przedostać ze stacji Milano Centrale na Milano Cadorna - kilka stacji metrem). Odprawa bezproblemowa w automacie (dzięki karcie Citi M&M trwało to dosłownie 40 sekund - nic nie trzeba wklepywać do automatu). I tu zdziwienie: A319-100 wypchany praktycznie do końca w ekonomicznej. Nie było w całym samolocie dwóch miejsc obok siebie, więc musieliśmy się z CŻ rozdzielić.

    Z boardingpassem w ręku ruszyliśmy piętro niżej do kontroli. Bardzo duża kolejka, ale otwartych około 6-7 stanowisk więc idzie całkiem sprawnie. Krótka wizyta w Duty Free (wina cholernie drogie) i podchodzimy do gate A34. Chwila oczekiwania i Cobusem podjeżdżamy pod nasz samolot: A319-100 D-AKNI Genova. Ekonomiczna pełna w 99% (jedno miejsce wolne) w biznesie pustawo (może 1-2 osoby, nie widziałem).

    Przed startem stewki rozdzają chusteczki odświeżające. Wita nas F/O z krótka informacją o czasie lotu przekazaną po włosku oraz angielsku (ale ze słyszalnym niemieckim akcentem). Demonstracja bezpieczeństwa po włosku i angielsku mówiona na żywo, potem puszczona po polsku z taśmy.

    Po zajęciu miejsca na pasie z kokpitu odzywa się krótkie "wir starten" i odrywamy się od ziemi. Osiągamy przelotową 12000m. Siedzę w środkowym siedzeniu, więc nie bardzo mogę oglądać widoki.

    Po zgaśnięciu sygnalizacji "zapiąć pasy" zaczyna się serwis. Stewardesy (bardzo eleganckie panie, uśmiechnięte) rozdają jedzenie w małych kartonowych tackach (formatu A5). W skład menu wchodzi: sałatka ryżowa, chrupki z rozmarynem oraz malusieńka czekoladka. Mam świadomość, iż nie jest to restauracja, ale sałatka ryżowa niezjadliwa (a ja zjadam raczej wszystko...), chrupków nie znoszę. Czekoladka dobra. Do picia z alkoholi chyba tylko wino i piwo (niemiecki Warsteiner, nareszcie jakieś wyraziste piwo po włoskich sikaczach - włosi raczej tylko na winie się znają), oraz soczki i napoje różniaste.

    Po jedzeniu pani przechodzi jeszcze raz i z tacy podaje opakowania ciasteczek czekoladowych - nareszcie coś pysznego do jedzenia. Chwilę później - ku mojemu wielkiemu zdziwieniu - druga rundka z napojami. Na tak krótkim locie (ok. 1h40) nie spotkałem się z czymś takim jeszcze. Jako, że był to mój setny lot wziąłem drugie piwko, aby to uczcić

    Po drodze jeszcze informacja z flightdecku - sympatyczna pani kapitan mówi po włosku o wysokości oraz pogodzie w Wawie, ale chyba jest w tym czasie rozśmieszana przez F/O bo co chwilę słychać, iż wybucha śmiechem i przerywa mówienie. Po angielsku już bardziej na poważnie.

    Lądowanie w Warszawie o czasie, od rękawa do samochodu wyszliśmy w 5 minut.


    Podsumowanie:
    WAW-MXP
    LO E175 SP-LIM
    Delivery Date: 28.05.2010 (wg. airfleets.net)
    Serwis: 8/10
    Czystość: 10/10
    Punktualność: 9/10
    Komfort: 8/10


    MXP-WAW
    LH Italia A319-100 D-AKNI
    Delivery Date: 05.05.1999 (wg. airfleets.net)
    Serwis: 7/10 (lepszy serwis, więcej - ale obrzydliwe)
    Czystość: 10/10 (byłem przekonany, że to nowy samolot)
    Punktualność: 10/10
    Komfort: 6/10 (odrobinę więcej leg-room, ale układ 3-3 jest o niebo mniej wygodny niż 2-2 w E175)

    And the winner is... LO.

    Ogólnie: do Mediolanu leciałem wszystkimi trzema przewoźnikami narodowymi Lot-Lufa-Alitalia i właśnie w tej kolejności bym ich ułożył. Warto jednak dodać, iż żaden nie jest na tyle zły, żebym się zarzekał, iż nigdy do niego nie wsiądę... if the price is right

    Aha - zdjęć z legu powrotnego niema i nie będzie
    Ostatnio edytowane przez Quantas ; 08-06-2010 o 12:06 Powód: Na prośbę autora

  2. #2
    Awatar b 737

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Staszów

    Domyślnie

    Fajny raport. Szkoda tylko że fotki takie małe
    Pozdrawiam G

  3. #3

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie


    Polecamy

    Dodam kilka zdjątek z rejonu Cinque Terre, gdyż jest tam bajecznie:


    Riomaggiore


    Manarola


    Corniglia


    Portofino


    Portofino c.d.

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •