Pokaż wyniki od 1 do 4 z 4
  1. #1

    Dołączył
    Apr 2007

    Domyślnie Warszawa-Monachium-Johannesburg-Port Elizabeth, South African Airways


    Polecamy

    Jako że w ostatnim czasie zdarzyło mi się latać do RPA, miałem zamiar napisać coś przed rozpoczęciem World Cup, w razie gdyby np. ktoś zastanawiał sie czym polecieć na mistrzostwa lub jak dostać się z lotnisk w Johannesburgu lub PE na stadiony. Ale nie starczyło czasu i mistrzostwa się zaczęły ;)

    Lecąc pierwszy raz, we wrześniu 2009, z powodów preferencji pracodawcy oraz osobistych (M&M) musiałem wybrać Star Alliance. Ponieważ staram się unikać Lufthansy, oczywistym wyborem był South African. Z Monachium leciałem A340-600 SA do Johannesburga, potem B737-800 SA do położonego na południowym krańcu Afryki Port Elizabeth.

    South African reprezentuje standard i klasę bardzo zbliżoną do Lufthansy, przewyższając ją w niekórych obszarach. W lotach SA z Europy posiłki pochodzą z LSG Sky Chefs, maszyny, szczególnie A340, bardzo dobrze wyposażone, stosunkowo nowe i w bardzo dobrym stanie, pilotaż bardzo dobry. O ile piloci to głównie biali afrykańczycy, personel pokładowy składa się prawie wyłącznie z afrykańczyków, którzy jak większość 'normalnych' ludzi w RPA, są przyjaźnie nastawieni. O nieco wyższej od Lufthansy klasie może świadczyć mała rzecz, ale specyficzna i bardzo przydatna, pakiet nocny, torebka ze skarpetkami, szczoteczką do zębów i pastą, etc., czekający na każdego pasażera, nie tylko w BC, tak jak w wielu innych liniach.

    A340 SA okazały się jeszcze lepsze niż Swissa, które do tej pory wydawały mi się najfajniesze z 'ekonomicznych' linii należących do Star Alliance. PTV z dotykowymi ekranami, obrazem z kamer zewnętrznych i 40 filmami na żądanie, stosunkowo dużo miejsca między fotelami; w klasie ekonomicznej standardowe rzędy 2-4-2. Nie pamiętam już jakie miejsca miałem za pierwszym razem, na pewno były przy oknach, ale od następnego razu rezerwowałem już 31D lub B. 31D jest zewnętrznym-środkowym miejscem w pierwszym rzędzie za business'em i dla mnie okazało sie idealne, z powodu możliwości wyciągnięcia nóg w przejściu między kabinami, mimo ściany przed sobą; ścianka z kolei gwarantuje, że nikt nie rozłoży sobie fotela przed nami, ekran wyciągany z oparcia fotela można lepiej ustawić, a stolik rozłożyć tylko częściowo /powód zmiany miejsc na nie-przy-oknie jest prosty --latałem głównie w nocy ;) a w takich przypadkach możliwość swobodnego wstania z fotela jest ważniejsza od widoku na niewidoczny widok z okna/.

    Wybór filmów w PTV SA był niezły :) Co prawda wiele z nich ciężko byłoby już znaleźć nawet w wypożyczalniach, ale nie o to chodzi --

    Hangover, Night at the Musem 2, Star Trek XI, The Soloist, Bustin' Down the Door, Proposal, Angels & Demons, Young Victoria, Ice Age 2, The Incredibles, Juno, Miss Congeniality, Never been kissed, The Iron Giant, Corpse Bride, The Ringer, Little Nicky, Ace Venture: Pet Detective, Phone Booth, The Prestige, The day after tomorrow, X Men 3, Kingdom of Heaven, Garden State, I am Sam, Entrapment, Man of Fire, Minority Report, Harry Potter & The Order of Phoenix, Little Manhattan, In America, Pay it forward, plus 12 innych filmów i kilkanaście krótkometrażówek i kreskówek. /Dwa filmy z Sandrą Bullock... ech.../

    Dla porównania, zestaw z innego miesiąca --

    Amelia, Law Abiding Citizen, Invention of Lying, Fantastic Mr Fox, The Blind Side, 2012, Couples Retreat, Alvin and cośtam sequel, Alvin and cośtam, Must love dogs, Rush Hour 3, Dragonball Evolution, Elektra, Toy Story 2, Something's Gotta Give, 27 Dresses, Fantastic Four: Rise of Silver Surfer, Eragon, The Darjeeling, Monsters Inc, The Whole Nine Yards, Daredevil, 12 Rounds, Flicka, Wall Street, Ratatouille, Marley and Me, Wolverine, Dukes of Hazzard, Seconhand Lions, Men of Honor i tak samo 12 innych filmów, etc.








    Lot, jak to lot, trwał zawsze około 10 godzin i jakoś mijał. Przed lądowaniem witały mnie zawsze z dołu osiedla białych mieszkańców RPA, otoczone wysokimi płotami pod prądem, symbol przemian dokonujących się w tym kraju od lat. Lotnisko Oliviera Tambo w Johannesburgu to ciekawy przypadek; bardzo nowoczesne i ładne, rozbudowywane przez ostatnie lata. Z drugiej strony za każdym razem A340 wysadzał mnie i zabierał z rampy, obok B777 Air France, B777 Singapore i A330 Egypt Air'u. Chociaż zdarzało mi się wsiadać z płyty do B777 BA nawet na Heathrow; podobieństwo może wskazywać na przeładowanie afrykańskiego lotniska, jednego z najbardziej obciążonych w regionie obejmującym Afrykę i Środkowy Wschód.

    Z Johannesburga, po odebraniu bagażu i nadaniu go ponownie na lot krajowy -- nie pamiętam dlaczego, ponowy check-in sprowadzał się do zważenia walizki -- leciałem B737-800 do Port Elizabeth, jednego ze spokojniejszych miast RPA, słynącego z wiatrów wiejących z południa praktycznie przez cały rok. O ile w lotach z Europy poza czarnoskórym personelem i usypiającym kawałkiem o afrykańskiej muzyce, puszczanym na pokładzie przed i po locie, nie można jeszcze doświadczyć Afryki, o tyle z w lotach krajowych SA daje możliwość pierwszego kontaktu z prawdziwym RPA: kanapka z parówką i warzywami na słodko; nie ma nic bardziej południowo-afrykańskiego niż hot-dog ze słodkimi warzywami w pomidorach, połączenie holendersko-niemieckiej kuchni z afrykańską :)

    W Port Elizabeth, po lądowaniu czasem od strony Oceanu, czasem pod silny wiatr wiejący z południa, wysiada się również bezpośrednio na rampie, przy czym tym razem już ze względu na brak jakichkolwiek rękawów. Tak jak w przypadku wszystkich niewielkich lotnisk /..oraz Genewy i kilku innych większych lotnisk ;)/ do terminalu z samolotu przechodzi się w najciekawszy sposób, czyli piechotą. Jak przystało na małe lotnisko, posiada ono tylko jeden terminal, bezpośrednio obok którego mieszczą się biura firm wynajmujących samochody, parking, etc.

    Ani razu nie straciłem bagażu -- zapewne było to kwestią szczęścia, a nie efektem czerwonej przywieszki 'Priority' umieszczanej za każdym razem na nadawanej walizce na Okęciu, przywieszce służącej wyłącznie lepszemu samopoczuciu pasażerów, wierzącym, że ktokolwiek zwraca na nią uwagę -- żaden z samolotów SA nigdy się również nie spóźnił. Podczas postojów w Johannesburgu czasami, a przed wylotami z PE zawsze, korzystałem z saloników Star Alliance, ale tylko dzięki uprzejmości obsługi, ponieważ są to Star Gold'y, do których nie mają wstępu FQTV, jak ja. W PE przydawało się to bardzo, salonik posiada o wiele bardziej wydajną klimatyzację, niż reszta terminala.

    Reasumując, jeżeli ktoś będzie leciał do Południowej Afryki, z reguły ceny lotów SA z Niemiec do Johannesburga są takie same, jak LH na tych samych trasach, więc dla każdego, kto nie przepada za niemieckimi liniami, a zbiera mile w M&M, wybór powinien być prosty.

    ***







    Dla miłośników fotografii lotniczej lotniska w Johannesburgu i Port Elizabeth są całkiem przyjazne. Na pierwszym, dzięki możliwości przebywania na płycie podczas załadunku/rozładunku pasażerów można porobić całkiem fajne i nietypowe zdjęcia /osobiście zawsze byłem tam niestety w nieodpowiedniej pod względem oświetlenia porze/, można próbować też polowań przez szyby terminali; tarasy widokowe się nie nadają, wszystkie są oszklone i ulokowane po słonecznej stronie lotniska. Lotnisko PE jest bardzo małe -- zdecydowanie za małe, jak na lotnisko jednego z miast goszczących World Cup, ale to temat na inną, długą opowieść ;) -- ale bardzo fajne i łatwo dostępne; oprócz możliwości fotografowania z płyty przy okazji przylotu lub wylotu i z saloniku Star Alliance umieszczonego na I piętrze terminalu, najlepszym miejscem jest parking od strony północnej, skąd pochodzi większość moich zdjęć; część z nich była co prawda wykonana po wewnętrznej stronie płotu, ale tak się złożyło, że lepsze wyszły mi z zewnątrz. Można też udać się do muzeum południowo-afrykańskich sił powietrznych po przeciwnej stronie pasa /z bardzo fajną ekspozycją, m.in. z Mirage F-1/.

    Ochrona lotniska jest bardzo przyjazna, o ile oczywiście fotograf będzie dla nich miły; podczas mistrzostw każdy fotograf jest proszony o uzyskanie "zezwolenia" w komendzie policji na lotnisku, ale jest to raczej formalność i nie wymaga żadnych uprawnień, typu legitymacja dziennikarska.

    ***

    A co do mistrzostw.. --ostatni raz wyjechałem z RPA miesiąc temu, a przynajmniej w Port Elizabeth okolica stadionu wciąż wyglądała tak, jak rok temu :) Niewykończone drogi dojazdowe lub stare, dziurawe ulice, nierozbudowane lotnisko, brak planowanych parkingów i terminali komunikacji publicznej, niedokończone nowe hotele. Na ulicach policja pacyfikowała taksówkarzy, strajkujących przeciwko specjalnej linii autobusowej, która miała ich wyeliminować z transportu kibiców. Ponieważ osobiście dostrzegam wiele podobieństw pomiędzy naszymi krajami, tak będzie zapewne również w Polsce w 2012 ;)



  2. #2
    Awatar nteen76

    Dołączył
    Jan 2010
    Mieszka w
    Reading

    Domyślnie

    Ciekawa relacja. South African lecialem na trasie JNB - CPT. Serwis na pokladzie bardzo dobry. Duzo jedzenia oraz kilka piw. Chociaz panie mialy lekkiego focha ale bardzo latwo mozna bylo je rozbawic i nie bylo problemu z kolejna puszka czy malym drinkiem. Lecielismy ostatnim lotem, w nocy...
    Zapraszam: aeroblog.pl

  3. #3
    Awatar benneck

    Dołączył
    Feb 2009
    Mieszka w
    Poznań

    Domyślnie

    Ciekaw jestem czy nadal praktykują ten manewr z wydawaniem w JNB przy gacie karteczek laminowanych które oddajesz przed schodami do samolotu? Pamiętam że 2 lata temu jak leciałem SA z Durbanu to właśnie coś takiego miało miejsce. Generalnie raport fajny, przypomniał mi moją podróż do RPA w 2008 (też z SA).

  4. #4
    Awatar nteen76

    Dołączył
    Jan 2010
    Mieszka w
    Reading

    Domyślnie


    Polecamy

    Rok temu takich karteczek nie bylo. Nawet wchodzilismy przez rekaw
    Zapraszam: aeroblog.pl

LinkBacks (?)


Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •