Strona 1 z 2 1 2 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 20 z 31
Like Tree1Likes

Wątek: 13.07.2010 - GDN-LTN-GDN jednodniowa relacja z Londynu !

  1. #1
    Awatar Kac_r

    Dołączył
    May 2010
    Mieszka w
    Gdynia

    Domyślnie 13.07.2010 - GDN-LTN-GDN jednodniowa relacja z Londynu !


    Polecamy

    Wylot o godzinie 6:00.
    To nasz pierwszy lot samolotem, więc wszystko musiało być dograne na 100%. Pobudka o 3:30 rano, szybki ogarnięcie i szybko na zielony parking przed lotnisko. Dwie godziny przed odlotem, a w Rębiechowie dość tłoczno. W głównej hali kilka śpiących na ławkach i na ziemi osób ;]. Udajemy się na szybką kawę do kawiarni na pierwszym piętrze … i tutaj pierwsza niemiła niespodzianka – taką kawą za bagatela 8zł, podana w papierowym kubeczku nie poczęstowałbym nawet nie lubianego sąsiada, ohydna.


    Niebyło na co czekać więc od razu udaliśmy się na odprawę graniczną. Ta szybka i sprawna i już po chwili siedzieliśmy w ‘hali’ odlotów. Na 30min przed planowanym odlotem rozpoczął się boarding. Bagażu nikt nie mierzył i nie ważył, na szczęście dla wielu podróżnych, którzy jako bagaż podręczny mieli gigantyczne podróżne torby, albo czasem po dwie mniejsze walizeczki (na głowę!). Staliśmy gdzieś w środku kolejki, więc do samolotu dostaliśmy się gdy był już nieźle załadowany i co najfajniejsze w lukach na bagaż podręczny nie było już żadnego miejsca ;] … no tak, ktoś bierze po dwie torby, a my musimy lecieć ze swoimi pod nogami… na szczęście plecaki dość małe więc nie był to ‘aż’ taki problem.


    Samolot wygodny, miejsca na nogi wystarczająco … a z tego co czytałem to miało być na tyle mało miejsca na nogi, że podróż do najprzyjemniejszych nie należy … a jednak, może za wysoki nie jestem (180cm), ale leciało mi się wygodnie, nawet z plecakiem gdzieś w nogach…. swoją drogą do samolotu Ryan`a będę mógł porównać w październiku ;].
    Cudem udało nam się dostać do miejsca przy oknie… na dobrą sprawę tylko dzięki dziewczynie, która siedziała na fotelu przy korytarzu, nikt obok nie siadał bo zapewnie ludzie myśleli, że z kimś leci i miejsca są zajęte, my jednak zapytaliśmy się i BINGO, miejsca wolne. Dzięki temu cały lot mogliśmy lecieć z rozdziawionymi buziami gapiąc się na chmury i zminiaturyzowane miejscowości pod nami ( to nasz pierwszy lot samolotem, więc…. ;] ) … start bardzo ekscytujący, zresztą nie będę się nad swoimi emocjami rozpisywał, kto leciał ten wie, kto jeszcze nie leciał musi to przeżyć ;].


    Kilka fotek z lotu:














    W Polsce gdy odlatywaliśmy mieliśmy gigantyczną fale upałów ( w zasadzie gdy to piszę, wciąż ona trwa)dlatego jakieś było nasze zdziwinie, gdy zaczęliśmy podchodzić do lądowania w deszczu : ) … Przyziemienie dość twarde, porównując z lotem powrotnym, który był moim drugim w życiu : ).


    Na zwiedzanie lotniska nie ma za bardzo czasu, wkońcu lot powrotny już o 20:00, a na zegarku 7:30, więc biegusiem, przed terminal…






    … tam na darmo bus kursujący do dworzec kolejowy w Luton. Na dworcu dopadamy do automatu z biletami, w którym odbieramy wcześniej, w internecie kupione bilety do London St. Pancras / King`s Cross. Na pociąg East Midlands Trains.








    Pociąg w porównaniu do naszych bardzo czysty i nowoczesny, podróż nim to sama przyjemność, nie doskwiera nawet brak miejsc siedzących … tak, to w końcu poranny szczyt komunikacyjny, stąd około 90% podróżnych jedzie w garniturach. Bardzo miłym zaskoczeniem okazało się to, że w brew temu co było napisane na stronie internetowej gdy dokonywałem rezerwacji na bilety pociąg nie jedzie do docelowej stacji 49min, a zaledwie 20 !








    Po wyjściu z pociągu szybko udajemy się zgodnie z drogowskazami w kierunku stacji metra King`s Cross. Sam dworzec bardzo czysty, elegancki i dość pory. To na tym dworcu staje znany EuroStar. Niestety nie mogłem go ustrzelić bo akurat nie było go na żadnym peronie.






    Po zaledwie paru minutach docieramy do kas i informacji turystycznej, gdzie po około pół godzinnym staniu w kolejce udaje się nam kupić dwie Oyster Cards, każda na 10 funtów. Jest to zdecydowanie najtańszy sposób na podróżowanie metrem… ale tylko dla osób przyjeżdżających na parę dni lub bywających w Londynie od czasu do czasu. My podczas całego dnia, jeżdżąc metrem kilkukrotnie (bodajże 4 wejścia i wyjścia) po pierwszej strefie wydaliśmy zaledwie 5 funtów i 40 pensów. Reszta kasy wciąż jest na karcie, którą można w dodatku podładować kolejnymi funtami, co z pewnością uczynimy bo mamy już zaplanowany dwa kolejne wypady do tego cudownego miasta na wrzesień i październik (pierwszy raz Ryan).


    Wracając do metra, pierwsze wrażenie jest szokujące, korytarze, stacje jak i same wagoniki są klaustrofobicznie małe … na szczęście po 10 minutach jazdy Victoria Line (niebieska) przybywamy na stację Victoria.






    Wreszcie wychodzimy na powierzchnię, żeby pierwszy raz w życiu zobaczyć Londyn … cudownie, piękne budownictwo, niewyobrażalny tłok na ulicach i chodnikach i smog … tak, właśnie smog, który wyraźnie czuć w powietrzu przez cały nasz pobyt.






    Pogoda za piękna nie jest, trochę poniżej 20 stopni, do tego pełne zachmurzenie, trochę ‘siąpi’ … to świetnie biorąc pod uwagę, że ubrani jesteśmy co najmniej jak na wyspy kanaryjskie : ) … hehe, nigdy nie ufajcie prognozie pogody podawanej w Internecie : ).
    Od dworca kierujemy się Victoria Street w kierunku Westminster i Big Bena i po zaledwie dziesięciu minutach jesteśmy …








    … trafiło nam się również anarchistyczne obozowisko dokładnie naprzeciwko Westminster






    Po obstrykaniu wszystkiego w koło udajemy się na Trafalgar Sq. Tutaj nie miłe zaskoczenie … zawsze miałem inny obraz tego miejsca, wydawało mi się, że tętni tu życie, są tłumy, w rzeczywistości krząta się tam kilku turystów, od czasu do czasu przejdzie jakaś zorganizowana wycieczka robiąc sztuczny tłok i to wszystko.






    No nic, na Piccadilly to nie może się powtórzyć ;] … i faktycznie. Na placu aż się kłębi, tłumy ludzi, samochodów i autobusów, gwar i zamieszanie. W rzeczywistości jednak plac ten jest dużo mniejszy niż wyobrażałem to sobie oglądając jego zdjęci.











    Z Piccadilly wchodzimy w Regent Street i idziemy w kierunku Oxford Circus. Regent to bardzo imponująca ulica, jasna, przestronna, czysta i z wieloma ciekawymi sklepami, odchodzącymi uliczkami pełnymi pubów i kawiarenek.






    Wreszcie trafiamy na Oxford Street, jedno z ważniejszych miejsc dzisiejszej wycieczki. Nastawiliśmy się na zakupy w Primarkcie i Game`ie więc czas rozpocząć poszukiwanie tychże sklepów. Co do samej Oxford street to jest to bardzo interesujące miejsce, MASA sklepów i lokali, w których można wypić kawę lub coś zjeść, do tego ściana z autobusów, przez co chwilami naprawdę trudno zobaczyć co akurat jest po drugiej stronie ulicy i tłok na chodniku … przewalają się takie tłumy, że idziemy bardo powoli, naprawdę czuć, że jesteśmy w ponad siedmio milionowej metropolii.









    Sklepy zaliczone, zleciało kilka godziny, trochę żal, ze kosztem oglądania tego cudownego miasta, ale dzięki temu mamy większą motywację, żeby kupić kolejne bilety ;]. Zostało nam jeszcze trochę czasu wiec idziemy na stacje metra na Oxford Circus, żeby niebieską linią znów dojechać na Victorię, skąd piechotą jakieś 20min dochodzimy pod Buckingham Palace. Znowu jęk zawodu bo i to miejsce wyobrażaliśmy sobie całkiem inaczej. Sam pałac do imponujących nie należy, pod wielkim płotem kłębią się nie przebrane ilości turystów, to wszystko. Krótki odpoczynek pod fontanną…






    … i udajemy się powrotem na Victorię, żeby metrem dojechać na Oxford street … w końcu mamy jeszcze jakąś godzinę, więc możemy jeszcze chwilę pochodzić w okolicach jednej z najbardziej znanych ulic na świecie. Szczęśliwie po wyjściu ze stacji metra okazuje się, że chwile temu przeszło oberwanie chmury. Ulice zalane, co po niektórzy chodzą jeszcze z otwartymi parasolkami … szczęście jednak nam sprzyja. Kręcimy się trochę po okolicy i idziemy na stację metra Tottenham Cort Rd.


    Na stacji szok ! : ), jako, że musimy udać się na King`s Cross szukamy czarnej linii, idąc zgodnie z drogowskazami docieramy do dość interesujących zakamarków londyńskiego ‘undergroundu’


















    Powoli zbliża się koniec naszej pierwszej przygody z Londynem (tak się nam jeszcze wtedy wydawało ;] ) … na St.Pancras wsiadamy w powrotny pociąg East Midlands Trains jadący do Nothingham...






    ...my jednak wyskakujemy na dworcu w Luton i idziemy na autobus, który podwozi nas pod sam terminal lotniska w Luton.


    Na lotnisku, krótkie zwiedzanie, trzeba w końcu oswoić się trochę nowym miejscem, zastanawiamy się czy może by czegoś nie przekąsić w jednej z lotniskowych knajpek. Przy okazji rzut oka na monitor z informacjami na temat odlotów i …. SZOK ! : ) … nasz samolot jak na tą chwile jest opóźniony o ponad 3 godziny. Odlot podany jest jako estimated czyli, około 23:45. Udajemy się do informacji zasięgnąć trochę informacji, dowiadujemy się, że rozpoczęło się już przyjmowanie bagażów rejestrowalnych ( jest godzi 18:30) i nie są w stanie powiedzieć nam czy wylot nie będzie wcześniej niż o 23:45. Pani z informacji zaleciła żeby pójść do stanowiska Wizz, wziąć Voucher upoważniający do zamiany na jedzenie lub picie, ale do 4 funtów i udać się na odprawę celną. Tak też uczyniliśmy.


    Hala odlotów bardzo sympatyczna, dużo sklepów, restauracji i salon gier. Czeka nas trochę odpoczynku, może w końcu usiąść ;]










    Około godziny 23:00 … NIESPODZIANKA






    Planowany odlot 00:20 … po chwili godzina ta zamieniła się na 00:59
    Czas na lotnisku urozmaicaliśmy sobie jak tylko się da …






    Ostatecznie byliśmy już maksymalnie wyczerpani.






    Wylot nastąpił niewiele po godzinie 01:00 czasu Londyńskiego. Lot bardzo spokojny, cały samolot praktycznie spał, lądowanie bardzo delikatne.









    Na lotnisku w Gdańsku jesteśmy o 4:20, wyczerpani do granic możliwości, ale niewiarygodnie szczęśliwi. Jednodniowa wycieczka okazała się rewelacyjną przygodą, której długo nie zapomnimy, nie było jej w stanie zepsuć nawet dość spore opóźnienie lotu powrotnego, baaa, to tylko wydłużyło nasz pobyt.


    Następnego dnia zakupiłem kolejne bilety na wrzesień i październik, a w sierpniu czeka nas jednodniowy wypad do Sandefjord w Norwegii ;]…



    mam nadzieję, że ktoś dotrwał do końca tej relacji, dzieki . zparaszam do komentowania.
    piotrek252 likes this.

  2. #2
    Awatar szerszen

    Dołączył
    Dec 2009
    Mieszka w
    WAW

    Domyślnie

    Bardzo fajna relacja
    Krótki aczkolwiek bogaty we wrażenia wyjazd wygląda na udany

    Zawsze byłem sceptycznie nastawiony do takich jednodniowych wypadów. Po tej relacji jestem w stanie coś takiego zaryzykować, dzięki wielkie
    Mam nadzieję że następne eskapady też tak fajnie udokumentujecie i się tym podzielicie
    Powodzenia

  3. #3
    Awatar vivere

    Dołączył
    Mar 2010

    Domyślnie

    Fajna relacja i taka bardziej turystyczna niż lotnicza (fotki)

    a można poprosić o podanie łącznych kosztów imprezki?

    pozdrawiam
    vivere militare est

  4. #4
    Awatar Kac_r

    Dołączył
    May 2010
    Mieszka w
    Gdynia

    Domyślnie

    co do kosztów:

    bilety wizzair - 440zł za dwie osoby
    oystercars, czyli metro w Londynie - 26 funtów, także dwie osoby
    pociąg do londynu z luton - 40,80 funtów na dwie osoby

    oczywiście te koszta można ograniczyć conajmniej o 1/3, wystarczy znaleść tańsze bilety, dla przykładu ja kupiłem teraz na wrzesień w wizzair za 160zł od osoby (oczywiście w dwie strony), a na paździetnik RyanAir`em za 50zł od osoby w dwie strony. Pociąg można zamienić na autobus i już zyskujemy 5 funtów, a oystercard można wogóle nie kupować jeśli jedzie się na jeden dzień, wtedy wystarcząpojedyńcze bilety.

    pozdrawiam

  5. #5
    Awatar ukash14

    Dołączył
    Apr 2010
    Mieszka w
    Sulechow

    Domyślnie

    Świetna relacja. Miło się czytało.
    Fajnie że było tutaj cos więcej niz tylko lotnictwo.

  6. #6
    Awatar mleko

    Dołączył
    Oct 2008
    Mieszka w
    Wrocław

    Domyślnie

    oystery mozna kupic (przydadza sie na przyszlosc) i doladowac za 6 GBP, jelsi bedziesz jezdzic tylko w 1i2 strefie to skasuje tylko 5GBP z groszami (koszt dziennego biletu - day-cap coś tam się to nazywa)
    MP

  7. #7
    Awatar Kac_r

    Dołączył
    May 2010
    Mieszka w
    Gdynia

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez mleko Zobacz posta
    oystery mozna kupic (przydadza sie na przyszlosc) i doladowac za 6 GBP, jelsi bedziesz jezdzic tylko w 1i2 strefie to skasuje tylko 5GBP z groszami (koszt dziennego biletu - day-cap coś tam się to nazywa)

    chodzi Ci o to, ze niezależnie ile razy przejade sie w 1 i 2 strefie to skasuje mnie tylko maxymalnie 5,4 GBP ?

  8. #8

    Dołączył
    Jul 2008
    Mieszka w
    Sosnowiec

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Kac_r Zobacz posta
    chodzi Ci o to, ze niezależnie ile razy przejade sie w 1 i 2 strefie to skasuje mnie tylko maxymalnie 5,4 GBP ?
    Tak, dokładnie chyba 5,60GBP (bądź 5,40 GBP), to cena też travelcard day off-peak na 1 i 2 strefę.

  9. #9
    Awatar pablo2208

    Dołączył
    Sep 2007

    Domyślnie

    Fajna relacja
    Pozdrawiam Pablo



  10. #10
    Awatar listonosz

    Dołączył
    Feb 2009

    Domyślnie

    Oysterka zdecydowanie się nie opłaca jeżeli się poruszasz po innych strefach niż 1 i 2. Kiedy opuszczałem te strefy i jechałem na samą północ Londynu to strasznie drogo mnie to kosztowało, dlatego też częściej korzystam z Day Travelcard.

  11. #11
    Awatar mleko

    Dołączył
    Oct 2008
    Mieszka w
    Wrocław

    Domyślnie

    tyle ze przeciez Day Travercard kosztuje tyle samo co podroz z Oysterką Pay as you go z opcja Day price cap, a w sumie jest generalnie tym samym stworem
    sprawdz sobie:
    Tube, DLR and London Overground | Transport for London
    MP

  12. #12
    Awatar nteen76

    Dołączył
    Jan 2010
    Mieszka w
    Reading

    Domyślnie

    Polecam korzystanie z Oyster - ekonomiczne, wbrew pozorm. Cos, co ja nazywam "polska matematyka" nie sprawdza sie w tym przypadku. Kolega @mleko ma racje

    A relacja bardzo fajna. Chyba tez o to chodzi w LCC, zeby mozna bylo zjesc sniadanie w Gdansku - obiad w Londynie - a kolacje ponownie w Gdansku. Tak trzymac!
    Zapraszam: aeroblog.pl

  13. #13
    Awatar Kac_r

    Dołączył
    May 2010
    Mieszka w
    Gdynia

    Domyślnie

    dla zainteresowanych, przegląd większości zdjęć z wycieczki :


  14. #14

    Dołączył
    Sep 2007
    Mieszka w
    poreba/EPKT

    Domyślnie

    Mój pierwszy lot też odbył się wizzairem i też był to Londyn jednodniowy. Wylatywałem z Katowic, wracałem do Warszawy. Koszt był groszowy i potwierdzam że warto !

  15. #15

    Dołączył
    Nov 2009
    Mieszka w
    Łódź

    Domyślnie

    dawno nie zaciekawiła mnie tak żadna relacja - szczegóły i konkretne informacje, to co lubię
    Świetnie się czytało, czekam na następne.

  16. #16
    Fuckir
    Goście

    Domyślnie

    Relacja super sam nabrałem chęci na taki jednodniowy wypad Jak z waszą znajomością j.angielskiego? Mój jest hmm dość podstawowy i tylko to mnie trochę hamuje...

  17. #17

    Dołączył
    Aug 2009

    Domyślnie

    Dlaczego opóźnienie było? ponad 4h to kasa się należy wam

  18. #18
    Awatar Kac_r

    Dołączył
    May 2010
    Mieszka w
    Gdynia

    Domyślnie

    do j.angielsiego to akurat nie mam z nim problemów, ale nie przejmowałbym się na Twoim miejscy tym, że słabo go znasz. W Londynie jest masa obcokrajowców, każdy wysłucha, pomoże, niema się czym przejmować : ) ...

    opóźnienie było przez burze nad Gdańskiem przez co nasz samolot do Luton dotarł koło 1 w nocy ;] ... to za to już się należy zwrot kasy ? : )

    pozdr.

  19. #19

    Dołączył
    Aug 2009

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Kac_r Zobacz posta

    opóźnienie było przez burze nad Gdańskiem przez co nasz samolot do Luton dotarł koło 1 w nocy ;] ... to za to już się należy zwrot kasy ? : )

    pozdr.
    Kwestia czy była burza czy linie tak mówią. Moze inne lądowały, ale jesli faktycznie była burza i nie mogły startować/lądować to należy się kanapka tylko

  20. #20
    Awatar Kac_r

    Dołączył
    May 2010
    Mieszka w
    Gdynia

    Domyślnie


    Polecamy

    Cytat Zamieszczone przez Gabriel Zobacz posta
    Kwestia czy była burza czy linie tak mówią. Moze inne lądowały, ale jesli faktycznie była burza i nie mogły startować/lądować to należy się kanapka tylko

    była była ... wizz z Londynu (ten wcześniejszy) zamiast w Gdańsku musiał lądować w Katowicach i stąd wyszedł cały galimatias i nasze opóźnienie : ).

    pozdr.

    ps. kanapka była : )

Strona 1 z 2 1 2 OstatniOstatni

LinkBacks (?)


Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •