Pokaż wyniki od 1 do 10 z 10
  1. #1
    Awatar krecik01

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    New Sącz

    Domyślnie KTW - ZTH - KTW ... czyli Podróż poślubna Zakynthos 2010 ;)


    Polecamy

    Po niezwykle wielkim przeżyciu jakim jest własny ślub, po tych wszystkich przygotowaniach, oczekiwaniu i udanej imprezie należało się trochę odpoczynku, czyli krótko mówiąc podróż poślubna



    Miała być Turcja lub Grecja lecz ma ukochana małżonka zorientowała się, że od roku ma nieważny paszport. Pozostała jedna opcja, a w zasadzie dwie: polskie morze lub któryś kraj ze strefy Schengen. Hiszpania, Grecja, Bułgaria ... chwila namysłu, rozważanie kosztów i padło na Grecję, choć oferta bułgarska też walczyła to ostatnich chwil. Grecja, a w zasadzie jedna z jej wysp Zakynthos, hotel Admiral z 3 gwiazdkami

    wyżywienie all inclusive, termin 16-23 lipca.
    Na lotnisku w Ktw pojawiamy się ok 9.30. Krótki rekonesans po lotnisku i już wiemy co, gdzie i jak. Mając spory zapas czasu udaliśmy się na taras gdzie mogliśmy podziwiać lądujące, bądź startujące maszyny. Głównie Wizz'y

    ale też nasz lotowski ołówek i A3** Lotusa

    no i oczywiście naszą ptaszynę, pięknego B738.



    Po nadaniu bagaży i odprawie czas odlotu zbliżał się wielkimi krokami. Jako, że dla mnie i małżonki miał to być pierwszy lot w życiu więc napięcie narastało. Ok. 12.10 zaczęli nas wołać do wyjścia i powolutku pakować do autobusu, a później do samolotu na rejs QS 956. Miejsca 16EF czyli przy wyjściu ewakuacyjnym,

    a tzn. że więcej miejsca na nogi (in plus), przy oknie (in plus), przy skrzydle (odrobinkę in minus bo troszkę widoków zasłaniało)

    Ogólnie in plus
    Kołowanie i start o czasie tj. 12.40 LT.
    Start bardzo emocjonujący, to przyspieszanie w trakcie rozpędzania po pasie, świetna sprawa. Chwila moment i już odrywamy się od RWY27. Żołądek przypomina o sobie ale bez żadnych jakichś jak ja to mówie "wstecznych biegów" Za oknem pogoda w miare ok, więc co nie co było widać.





    Wznosimy się do FL210, gdzie na sekundkę zatrzymujemy się. Później, FL340, FL360 i ostatecznie lądujemy po ok. godzinie na FL390.

    Do Zakynthos lecieliśmy sporo nad morzem, a i chmurek też nie brakowało. Po drodze mijaliśmy sie z jakimś nierozpoznanym samolotem

    choć miałem wrażenie, że to Lot. Jakieś 15-20min przed lądowaniem rozpoczynamy zniżanie, co bardziej wrażliwi też czuli, że coś się dzieje hehe. Mi na szczęście nic się nie działo. Coraz bliżej lądu, więc coraz więcej widać






    Wyspy Greckie, morze yhm... to będą piękne wakacje Dwa, trzy zakręty i już jesteśmy ustabilizowani na ścieżce. Hop siup i wylądowaliśmy. Budynek lotniska bez szału
    - wiem nie za wiele widać...


    tylko goły beton, zero farby, jakichś tynków itp. Na płycie kilka maszyn...
    Wysiadamy i ... pierwsze wrażenie: masakrycznie gorąco. Jak wylatywaliśmy z Polski też było ciepło ale to uderzenie słońca lekko mnie przyćmiło.
    Po dotarciu do hotelu i małym rekonesansie udajemy się z Lubą na spacerek. Argassi to rzekłbym taki kurort turystyczny gdzie są same hotele, sklepy i tawerny. Przyjemnie Morze, ach to morze. Czyste i bardzo bardzo ciepłe

    Plaże małe, ale czyste i piasek aż gorący od tego słońca.
    Zachciało nam się wybrać z żonką i poznaną parą znajomych na troszkę większa plaże w kierunku Vasilikos (nie pamiętam czy dokładnie tak się pisze). Miało być ok. 1 godz z buta więc spoko. Popełniliśmy 2 szkolne błędy. Po pierwsze nie sprawdziliśmy dokładnie czy w godzine tam zajdziemy, po drugie (i tu sam się sobie dziwie, że takiego babola palnęliśmy) nie zabraliśmy wody Po godzinie marszu owszem widoki ok.



    ale o plaży ani słychu ani widu. Upał, pić się chce, a tu ani pół sklepu, tawerny czegokolwiek. Wtedy zrozumieliśmy dlaczego ludzie tzw. zmotoryzowani tak dziwnie patrzyli na nas. Po kolejnych 30 min marszu pojawiła się przed nami fata morgana, tzn. tawerna. Ufff, to prawdziwa tawerna gdzie mają zimną, wode, colę, piwo itp.
    Zamawiamy coś do picia i siadamy na tarasie.

    Widok na morze cudny i co najważniejsze ujrzeliśmy plaże na, którą zmierzaliśmy.

    Czas dotarcia z tawerny niecałe 30min. W oddali widać najpiękniejszą plaże na wyspie, ale to jakieś na bide 1-1,5 marszu.

    Nie dzięki, wystarczy nam ta mniejsza Na plaży leżaczki, parasole, zimna cola yhm morze, słońce, żyć nie umierać. Jednym słowem cudnie jest



    Po skończonym plażowaniu zapada decyzja bierzemy taxi, nikt nie ma ochoty wracać na nogach.
    Kolejne dni spędzamy na opalaniu i pływaniu: do południa przed hotelem





    po obiedzie w cieplutkim morzu jońskim.

    To, co jest bardzo fajne w tamtejszym plażowaniu to to, że nie ma stracha, że w piasku czy w morzu znajdzie się jakaś rozbita butelka, czy inny ostry przedmiot, na którym można się skaleczyć, oraz to, że można zostawić wszelkie kosztowności (aparaty, komórki, pieniądze itd.) przy leżaku i spokojnie iść do morza. Nikt nawet nie spojrzy na te rzeczy, nikt tu nie myśli o kradzieży.
    Oczywiście nie zabrakło spaceru nad morze na zachód słońca. Jedyny minus był taki, że słoneczko „nie zachodziło” za morze, tylko za górkę no ale…




    W któryś dzień pojechaliśmy również do Zante - stolicy wyspy, która ponoć wieczorem jest piękna. Co tu dużo mówić, miasteczko faktycznie przepiękne wieczorem, ślicznie oświetlone.




    i tętniące życiem


    Zajrzeliśmy również do portu, zerknąć jak wygląda cumowanie małych łodzi rybackich oraz wielkich promów. Po zacumowanie jednego takiego olbrzyma

    moja żonka powiedziała, że ona boi się cofać kombiakiem, a kapitan tego statku musi takim wielkim statkiem skręcać i cofać, hehe. (Może ją jednak namowie na kupno jakiegoś kombi ).
    Tak mi się przypomniało jeszcze, co do tego wyjazdu. Podeszliśmy na przystanek i czekamy. Autobus komunikacji miejskiej miał pojawić się o 19.50. Czekaliśmy do 20.40 i ani słychu, ani widu. (Jak sie w inny dzień przekonaliśmy autobusy potrafią się spóźniać nawet 2 godziny ;o )W końcu wzięliśmy taxi, które nas wcale drożej nie wyszło (4 os. po 2Euro, gdzie bilety były po 1,5 Euro). Wtedy tak sobie pomyśleliśmy, że „ichniejsze” MPK/PKS ma układy z wypożyczalniami samochodów/skuterów/quadów/rowerów, których jest mnóstwo lub z korporacją taksówkarską. Taxi wcale nie takie drogie gdy jedzie się w kilka osób i pod warunkiem, że bierze się je z postoju. Gdy zamawia się taxi telefonicznie chłopaki liczą sobie również za dojazd, wtedy suma się podwaja. Wypożyczając auto/skuter itd. trzeba uważać na umowy które się podpisuje oraz na … drogi. Wcale nie są dziurawe, co to to nie. Raz, że wąskie nawet bardzo, a dwa, że … bardzo śliskie. Podobno dodają oni jakiegoś kruszca do asfaltu, żeby się nie topił. Coś za coś, asfalt się trzyma ale jest śliski. A drogi są tak wąskie, że w niektórych miasteczkach, przez które przejeżdżaliśmy na wycieczce poucinane były dachy przy drogach tak by autobus się zmieścił. Tam to dopiero kierowcy mają opanowaną jazda, naprawdę wielki szacun dla nich.
    W poniedziałek udaliśmy się na wspomnianą już wycieczkę objazdową po wyspie. Zobaczyliśmy prawdopodobnie najstarsze drzewko oliwkowe w całej Grecji (datowane na 1500-2000 lat)


    słynną „zatokę wraku” niestety tylko z tarasu




    Zwiedziliśmy takżę klasztor sióstr … (wyleciało mi z głowy),


    oraz cerkiew Czarnej Madonny.


    Ta cerkiew to coś na wzór naszej Częstochowy z tym, że skala cerkwi i ilość pielgrzymek jest zdecydowanie mniejsza.
    Małymi łodziami popłynęliśmy również do tzw. błękitnych grot.


    Na koniec dnia „wpadliśmy” do jednej z tutejszych winiarni, mogliśmy zobaczyć jak przebiega proces produkcji wina oraz skosztować tutejszych wyrobów. Wycieczka długa ale fajna. Autobus klimatyzowany więc spokojnie dało się wytrzymać.
    Tak a propos wycieczek fakultatywnych oferowanych przez biura podróży oraz przez miejscowe biura. Ludzie często wykupywali wycieczki u miejscowych owszem tańsze ale później czekali pół dnia aż ktoś łaskawie po nich przyjedzie albo podchodzili do takich autobusów jak nasz i pytali czy to nasze biuro ich zabiera, bo tak im powiedziano, że któreś z biur podróży ich weźmie ze sobą. Polecam więc dopłacić i być pewnym, że na wycieczkę się pojedzie i to punktualnie.
    W czwartek przed wyjazdem udaliśmy się na drugą wycieczkę, zobaczyć żółwie „caretta caretta”. Wypłynęliśmy stateczkiem z przeszklonym dnem i znaleźliśmy jeden okaz. (Czasem ponoć trafia się ich nawet 10). Początkowo zwierzaczek spał ale za chwilę się obudził i zaczął pływać zarówno pod wodą




    jak i przy powierzchni.


    Udało się również zobaczyć płaszczkę i kraba maszerującego po dnie, ale niestety zdjęć brak .
    Piątek wcześnie rano śniadanie i wylot. Wszystko o czasie. Kilka zdjęć z hali odlotów


    i już pakujemy się do samolotu



    numer rejsu QS 957. Przepuściliśmy lądującego „Benka Lot charters” i jesteśmy ready to T/O. Pełna moc (znowu to przyspieszenie, ehhh) i lecimy Tym razem sporo nad lądem więc i widoki zza okna przednie. Przydzielone mieliśmy z małżonką miejsca 18EF czyli koło okna ale też koło skrzydła. W związku z tym, że nie było full ludzi przesiedliśmy się do 10 rzędu a stamtąd już tylko rozkosz dla oczu:








    2,5 godzinki szybko zleciało i powolutku zbliżamy się do KTW


    1,2,3 i znowu stabilizacja na ścieżce słychać otwierające się podwozie, delikatnie nami kołysze i … witamy na polskiej ziemi




    Szybciutko opuszczamy samolot, rzut okiem do kokpitu


    odbieramy bagaże i niestety pora zakończyć te wspaniałe wczasy. Czas pożegnać się ze znajomymi, rzucić okiem na halę odlotów, gdzie kolejna grupa już się odprawia i wsiąść do samochodu, który zawiezie nas z powrotem do Nowego Sącza.

    Ehhh jak to mówią było miło ale się skończyło. Pozostały piękne wspomnienia ...
    Wszystko jest kwestią czasu...

  2. #2
    Awatar aliant

    Dołączył
    Mar 2010
    Mieszka w
    Jaktorów

    Domyślnie

    Ciekawa relacja i ładne fotki.

    PS. Szczęścia na nowej drodze życia.
    Pozdrawiam Mateusz K.

  3. #3
    Awatar TrustMeIAmADoctor

    Dołączył
    Jun 2009
    Mieszka w
    Crabapple Cove

    Domyślnie

    Greckie autobusy... Swego czasu na Krecie pytałem w informacji dworca KTEL w Agios Nicolaos o autobus do Ierapetra (miał być już 40 min temu). Słowa gościa można streścić: "- Przyjedzie to będzie... Nie przyjedzie, to będzie następny..."
    To się nazywa południowy luz
    A retsinka smakowała? Albo zimny mythos (o la, la.. mniam) ?

  4. #4
    Awatar Dawid26

    Dołączył
    Jun 2008
    Mieszka w
    Biłgoraj

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez krecik01 Zobacz posta
    To, co jest bardzo fajne w tamtejszym plażowaniu to to, że nie ma stracha, że w piasku czy w morzu znajdzie się jakaś rozbita butelka, czy inny ostry przedmiot, na którym można się skaleczyć, oraz to, że można zostawić wszelkie kosztowności (aparaty, komórki, pieniądze itd.) przy leżaku i spokojnie iść do morza. Nikt nawet nie spojrzy na te rzeczy, nikt tu nie myśli o kradzieży.
    Tak jest generalnie w całym basenie morza śródziemnego Ciekawa relacja i piękne zdjęcia!

    Cytat Zamieszczone przez krecik01 Zobacz posta
    Ludzie często wykupywali wycieczki u miejscowych owszem tańsze ale później czekali pół dnia aż ktoś łaskawie po nich przyjedzie albo podchodzili do takich autobusów jak nasz i pytali czy to nasze biuro ich zabiera, bo tak im powiedziano, że któreś z biur podróży ich weźmie ze sobą. Polecam więc dopłacić i być pewnym, że na wycieczkę się pojedzie i to punktualnie.
    I tutaj się z Tobą nie zgodzę. W tym roku byłem w Turcji, Wezyr miał wycieczki 2-3 razy droższe niż w lokalnych biurach. Różnica jest taka, że w Triadach Itakach itp jest więcej ludzi do podziału pieniędzmi to też ceny automatycznie są większe. A to czy wycieczka nam się uda czy nie zależy tylko od lokalnego organizatora z których biura podróży też korzystają. Skusiłem się na 4 wycieczki w lokalnych biurach i byłem bardzo zadowolony :-)
    Ostatnio edytowane przez Dawid26 ; 31-07-2010 o 12:32 Powód: dopisek

  5. #5
    Awatar krecik01

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    New Sącz

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Dawid26 Zobacz posta
    W tym roku byłem w Turcji
    Być może w Turcji było inaczej, ja opisałem sytuację jaka przytrafiła się turystom na Zakynthos. Nie twierdzę, że tak jest wszędzie ale trzeba być ostrożnym i wydaje mi się, że czasem (nie zawsze, ale czasem) warto dopłacić i być pewnym swego. W razie czego wiadomo gdzie składać reklamację.
    Wszystko jest kwestią czasu...

  6. #6

    Dołączył
    Apr 2010

    Domyślnie

    Bardzo fajna relacja z podróży na nowej drodze życia, zdjęcia... Pozazdrościć widoków

  7. #7

    Dołączył
    Jun 2008
    Mieszka w
    wawa

    Domyślnie

    Super relacja, wszystkiego naj na nowej drodze. P.S. Bułgaria nie jest w Schengen i na wjazd jes potrzebny paszport

  8. #8
    Awatar krecik01

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    New Sącz

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez pfaff Zobacz posta
    P.S. Bułgaria nie jest w Schengen
    Hm, gdy szukaliśmy to w biurach podróży mówiono nam, że do Bułgarii, można wybrać się z paszportem pod warunkiem, że leci się samolotem bezpośrednio. Wycieczka samochodem to niestety obowiązkowo paszport. Jak jest w rzeczywistości szczerze mówiąc nie wiem ...
    Wszystko jest kwestią czasu...

  9. #9
    Awatar irkolo

    Dołączył
    Oct 2008
    Mieszka w
    Małopolska

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez pfaff Zobacz posta
    Bułgaria nie jest w Schengen i na wjazd jes potrzebny paszport
    nie ma związku miedzy strefą Schengen a wjazdem na paszport, W. Brytania też nie jest w Schengen a można wjeżdżać na dowód

  10. #10
    Zbanowany
    Dołączył
    Aug 2008
    Mieszka w
    Bielsko-Biała
    Wpisów
    10

    Domyślnie


    Polecamy

    Dobrze Ci Pani w biurze powiedziała. Od tego roku nie jest potrzebny paszport do Bułgarii.
    Fajna relacja, fajne zdjęcia!


Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •