Pokaż wyniki od 1 do 7 z 7
  1. #1

    Dołączył
    Jun 2017

    Domyślnie BIL-DEN-YYZ-FRA-WAW, UA-AC-LO, 7-8.08


    Polecamy

    To jest sequel tego tematu, więc uzupełnię tylko to, co się zmieniło... A zaczęło się w Lame Deer o 4:00 rano...

    BIL

    Jak na "International", Logan International nie prezentuje się zbyt okazale - 4 bramki, okazjonalnie lądujący 737, A319 lub CRJ UA, Delty czy Horizona. Jednak ma swój interesujący klimat z podwieszonymi pod sufitem latawcami, wielkimi końmi po środku taśmociągów odbioru bagaży i kolekcjami starych fotografii i makietami nawiązującymi do różnorodności kulturowej miasta (farmerzy, kowboje, kolej, Indianie)... No i oczywiście dyżurny 727-200/Adv FX (zastanawiam się, czy toto nawet lata)... Zawsze niezawodne i szybkie, tym razem zawiodło: długi check-in, kłopoty z wydrukowaniem kart pokładowych, potrzeba zapłacenia 35 dolarów za drugi bagaż rejestrowany (niby w końcu nie musiałem płacić, ale dalej nie wiem, czy mi nagle nie przyjdzie wezwanie do zapłaty)... i komputer upierający się, że moja podróż kończy się we Frankfurcie - 20 minut stracone na wbijanie parametrów i tagowanie bagażu, potem jeszcze 30 minut w kolejce do security i biegiem, szybko pakując elektronikę, z "security checku" do A319 United lecącego do Denver.
    - You made it! - z uśmiechem żegna pracownik lotniska, który już wcześniej skanował mój bagaż a teraz sprawdza karty...

    BIL-DEN, A319, UA:

    Arbuz jest w nieco lepszym stanie, niż ten, którym leciałem poprzednio. Nie znaczy to, że wygodniejszy - jakość siedzeń też pozostawia wiele do życzenia - twarde i powgniatane. Folia ochronna łuszczy się i odpada z okien - żadnych zdjęć. Jednak kokpit nie był problemem, choć trwające wieki wychodzenie ludzi z samolotu spowodowało, że gdy robiłem zdjęcie samolot już "spał". Brak posiłków, jedynie napoje. Kokpit nie był problemem, ciekawa rzecz się dzieje na ND kapitana (chyba rozbita szybka).

    DEN:
    3 godziny w Denver, w dodatku absolutnie spłukany (pod kreską na koncie i bez grosza przy duszy) - koszmar... Jedynymi rzeczami ratującymi mnie od śmierci z nudów było darmowe WiFi i, przy zwiedzaniu wszystkich jego zakątków, analizowanie teorii spiskowej na temat owego "Portu Nowego Świata" - zwłaszcza przejmujące graffiti antywojenne Leo Tangumy (jest w nim nawet polski akcent). Oczywiście bez znajomości pochodzenia artysty i kręgów kulturowych, wychodzą takie intelektualne bohomazy, ale miło sobie poprawić humor... Bez zdjęć. Niby nikt nie czepiał się, jak robiłem przez okno zdjęcia 777 UA, ale nie chciałem mieć popsutego dnia lub popsuć komuś dzień... Spotting przy pasach też nie wchodzi w grę bez dłuuuuugiej ogniskowej (port jest na pustkowiu, z daleka otoczony siatką)...


    DEN-YYZ, E70, UA:
    W zasadzie tak samo jak poprzednio, fajny lot ale męczący: 3h 30m w malutkim samolociku nie jest najmilsze, za to czyste okna i można było trochę postrzelać.


    YYZ:
    Lotnisko trochę zrehabilitowało się w moich oczach. Dużym plusem okazało się być bezpłatne WiFi i całkiem "spoko" organizacja bramek. Z resztą samo oczekiwanie było krótkie a boarding sprawny. W poszukiwaniu strzału zauważam Papę Charliego - aż się ciepło człowiekowi robi... Inną ciekawostką był A320 AirJamaica w papuzich kolorach, niestety zacieniony - bez możliwości czystego strzału...

    YYZ-FRA, 77W, AC:
    Nic dodać nic ująć do poprzedniego raportu: wygodny i przyjemny lot w ładnej pogodzie aż do Frankfurtu, obiad i przekąska w czasie lotu. Na obiad kurczak albo wołowina w makaronie, sałatka paprykowa, ciasto czekoladowe, kajzerka z masłem. Napoje bez ograniczeń. Na przekąskę muffina. Soki, napoje i wina za darmo. Jako bonus śliczny zachód i wschód słońca. Do tego czyste okna, miła i "pobłażliwa" załoga (zdjęcie kokpitu bez problemu, nawet FO poprzestawiał fotele, żeby nie przeszkadzały) i bardzo kulturalni współpasażerowie.



    FRA:
    Na zdjęcie z kokpitu musiałem nieco poczekać, bo załoga "nie chciała" wyjść. Po zrobieniu szubko wypadam z samolotu i próbuję ustrzelić GE90 - lekko poszturchiwany przez "loadmasterkę", ponaglającą bym wszedł do autobusu (tak tak, autobusu - nie rękawu!) i podjechać do terminala...

    Potem tylko nudaaaaaaa.... WiFi jest płatne jak diabli, ale można się zalogować jako użytkownik Ery (jak ja). Za to nie ma kontaktów elektrycznych (są do ładowania wózków). Ze spottingu na 25 też nic nie wyszło, bo zaczęło lać, a poza tym bezowocnie poszukiwałem stanowiska AC lub LO, by wydrukować kartę pokładową na ostatni lot. Zrobiłem to w końcu w Lufthansie i zacząłem zastanawiać się jak tu zabić resztę czasu...
    Wybór padł na sen...
    cdn.

  2. #2
    Awatar vader

    Dołączył
    Mar 2008
    Mieszka w
    Kraków

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez ItsMeOnly Zobacz posta
    Wszytko fajnie , tylko otwiera się: Boeing 747-400, D-ARTE, Lufthansa.jpg
    N 10" 'Simon II' + SCT 5", EOS 70D, Intek AR-109, PlanePlotter: mo i vo

  3. #3

    Dołączył
    Jun 2017

    Domyślnie

    cd.

    FRA-WAW: B735, SP-LKF - znowu
    Najdziwaczniejszy lot w moim życiu - mój szacunek dla LOTu jako przewoźnika został wystawiony na próbę.
    CC: poziom angielskiego żenująco słaby, safety demonstration "odbębniony" na kolanie a potem coś poszło źle i usłyszeliśmy z PA... Distinguidos pasajeros - potem długie nic, potem przerywane, pośpieszne szukanie niemieckiego nagrania. Posiłek: zimna, mało apetycznie wyglądająca kanapka - część pasażerów dostała inne, fajniejsze. Trzeba było CC zwracać uwagę że się jest, bo, rozdając napoje, panie nie zwracały uwagi na "nieparzyste" rzędy. Jedyną pociechą było Prince Polo i oczywiście bezproblemowe zdjęcie kokpitu.


    Trochę zdjęć z podróży na zakończenie:







  4. #4
    Skyfighter
    Goście

    Domyślnie

    Ależ piękne widoki Ameryka jak z obrazka

  5. #5

    Dołączył
    May 2007
    Mieszka w
    EPWA/WAW

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez ItsMeOnly Zobacz posta
    cd.

    FRA-WAW: B735, SP-LKF - znowu
    Najdziwaczniejszy lot w moim życiu - mój szacunek dla LOTu jako przewoźnika został wystawiony na próbę.
    CC: poziom angielskiego żenująco słaby, safety demonstration "odbębniony" na kolanie a potem coś poszło źle i usłyszeliśmy z PA... Distinguidos pasajeros - potem długie nic, potem przerywane, pośpieszne szukanie niemieckiego nagrania. Posiłek: zimna, mało apetycznie wyglądająca kanapka - część pasażerów dostała inne, fajniejsze. Trzeba było CC zwracać uwagę że się jest, bo, rozdając napoje, panie nie zwracały uwagi na "nieparzyste" rzędy. Jedyną pociechą było Prince Polo i oczywiście bezproblemowe zdjęcie kokpitu.
    Lecialem z Toba tym rejsem (szkoda, ze wczesniej nie wiedzialem!), a w zasadzie to nawet robilem zblizona trase (ORD-YUL-FRA-WAW) i mam identyczne zdanie o poziomie CC podczas tego rejsu... Totalna amatorszczyzna! Ostatnio sporo latalem ERJ-170/175 i zauwazylem, ze zalogi latajace na Embraerach czy nawet ATRach sa o wiele bardziej profesjonalne, uprzejme i kompetentne. Starsze doswiadczeniem zalogi z 737 czy 767 to z kolei czesto absolutny dramat. Kapitan 737 takze chyba 'bujal w chmurach' - przez PA zglaszal sie do Centrum Operacyjnego , a jego angielski pozostawial troche do zyczenia... Moze pora, LOT zauwazyl jak diamteralnie rozni sie czesto poziom ich zalog i postawil na mlodych!

  6. #6
    ModTeam
    Awatar egon.olsen

    Dołączył
    Mar 2007
    Mieszka w
    EPWA
    Wpisów
    46

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez LOT767200ER Zobacz posta
    mam identyczne zdanie o poziomie CC podczas tego rejsu... Totalna amatorszczyzna! Ostatnio sporo latalem ERJ-170/175 i zauwazylem, ze zalogi latajace na Embraerach czy nawet ATRach sa o wiele bardziej profesjonalne, uprzejme i kompetentne.
    False: personel pokładowy ma przeszkolenie na 3 typy maszyn. Tak więc z reguły jest to E70(E45)/73x/763.
    Pozdrawiam
    Krzysztof Moczulski


  7. #7

    Dołączył
    Jun 2017

    Domyślnie


    Polecamy


    Frankfurt

    Warszawa

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •