Pokaż wyniki od 1 do 15 z 15
  1. #1

    Dołączył
    Apr 2009

    Domyślnie Wakacje WAW - KGS - WAW z Enter Air (20.07-03.08.2010)


    Polecamy

    Mam trochę czasu więc postanowiłem pójść za ciosem i zamieścić kolejną relację - tym razem z lotu wakacyjnego na KOS. Byłem tam już rok temu i pisałem o tym tutaj: http://lotnictwo.net.pl/3-tematy_ogo...w_kos_waw.html. Jak na razie w archipelagu wysp Dodekanezu KOS najbardziej przypadł nam do gustu więc postanowiliśmy polecieć tam ponownie w tym roku w domyślnej konfiguracji 2 + 2. Można powiedzieć że udało nam się sfinalizować niezły deal z biurem podróży bo w to samo miejsce i prawie ten sam termin co w zeszłym roku zapłaciliśmy prawie 20% mniej ! Gdzieś tam w międzyczasie krążyły jakieś słuchy o rzekomych strajkach kontrolerów w Grecji więc wylotu oczekiwaliśmy w pewnym napięciu. Oczywiście pogłoski się nie potwierdziły i zarówno wylot jak i powrót odbyły się planowo. Myślę że Grecy po prostu lubią jak się ich odwiedza nawet jeśli nie mają z tego bezpośrednio profitów. Zresztą już na miejscu ani razu nie słyszałem i nie widziałem żadnego strajkującego więc może ten news był wyolbrzymiony. Jeszcze na etapie zamawiania wycieczki od Pani w biurze dowiedziałem się że połączenia z KOS obsługuje w tym roku linia Enter Air. W sieci dowiedziałem się że owa linia działa pierwszy sezon na rynku charterów i jest w posiadaniu 3 maszyn typu Boeing 737-400. W obie strony lecieliśmy najnowszym nabytkiem tej linii czyli SP-ENC. Maszyna ma tylko 168 miejsc siedzących co oznacza że miałem wystarczająco dużo miejsca na nogi przy wzroście 190 cm.
    W zeszłym roku były to maszyny LOT Charters i generalnie zasadniczych różnic między
    dwoma przewoźnikami nie zauważyłem, no może poza zarąbistym malowaniem wreszcie
    adekwatnym do sezonowej linii wakacyjnej jaką rozumiem że Enter Air jest. Nie wiem
    generalnie co mogłoby zwrócić moją uwagę bo jeśli chodzi o wyczekiwany lot na urlop
    byłbym chyba w stanie polecieć nawet Tupolewem byle wystartował i wylądował. Tupolew to jednak na szczęście nie był, a wręcz solidnie i schludnie prezentująca się maszyna.
    Dokładnie taka jak trzeba. Ze szkłem powiększającym nie oglądałem wykładzin i
    foteli ale wydaje mi się że w środku też było czysto.
    Boarding, kołowanie, start i niespodzianka - obsługa rozpoczyna kateging i to BEZPŁATNY !!! Panie uśmiechnięte i pomocne. W skład kateringu wchodzi spora kanapka z serem, szynką i sałatą, batonik KiteKat oraz mała butelka wody mineralnej lub kawa bądź herbata co kto lubi. Pełen lux na pokładzie. Ale to nie koniec niespodzianek bo ok godzinę po starcie ktoś z załogi zapowiada ... występ maga. Mag to oczywiście za duże słowo, był to zwykły prestidigitator ale radę dawał. Cieszyły się dzieci i dorośli też. Naliczyłem że idąc od ogona w kierunku kokpitu występ powtórzył 5 razy, ostatni tuż przed lądowaniem na KOS, pełny szacun, naprawdę nie łatwo jest być magiem a co dopiero w samolocie. W takiej to miłej atmosferze zbliżamy się z lewym zakrętem do progu pasa 32, jeszcze pełne finezji przyziemienie na zasadzie pocałunku kół z ziemią i jesteśmy na miejscu.
    Dałem niestety ciała bo nie wziąłem kamery, którą zwykle filmuję na podkładzie a jedyne zdjęcia zrobiłem dopiero po wyjściu z samolotu:





    O pobycie nie będę się rozpisywał, był udany a wręcz rzekłbym szczególny i o ile to możliwe jeszcze bardziej pogłębił naszą miłość do tego zakątka Europy. Wracając do meritum pozwalam sobie przedstawić jedno ale moim zdaniem najbardziej oddające klimat tego regionu zdjęcie:



    14 dni minęło jak z bicza, no i czas było wracać do kraju. Nie bez smutku i nostalgii
    niestety, bo do tych którzy lubią wracać z udanego urlopu nie należę.
    Jeszcze trochę na temat wyspy i jej lotniska. Na wyspie mieszka ok 24 tyś miejscowych z czego ok 14 tyś to mieszkańcy jedynego miasta na wyspie KOS. W sezonie wakacyjnym każdego dnia przebywa jeszcze drugie tyle turystów ale wrażenia tłoku nie ma. Lotnisko wyposażone jest w betonową drogę startową o długości ok 2600 m oraz dwupiętrowy klimatyzowany terminal wielkością przypominający raczej halę dworca PKP lub PKS niż obiekt lotniskowy. W ciągu doby ląduje / startuje tam ok 30 samolotów, co daje ok 2 na godzinę, więc w terminalu nie przebywa z reguły więcej niż 300 osób. Pomimo tego lotnisko zajmuje dość duży obszar otoczony siatką z drutem kolczastym i sprawia wrażenie mocno chronionego. Umiejscowione jest w najwyższym lokalnym wzniesieniu terenu w okolicy miejscowości Antymachia na płaskowyżu o wysokości
    ok 100 m npm. Pas umieszczony jest poprzecznie co w połączeniu z faktem że wyspa ma w tym punkcie ok 12 km szerokości powoduje że za progami po obu stronach teren dość szybko opada aż do poziomu morza. Daje to przed lądowaniem / po starcie ciekawy efekt podwójnego przybliżania / oddalania się od ziemi. Większość maszyn w czasie startu z drogi 32 odrywa się od pasa gdzieś na wysokości początku terminala skąd do jego końca jest jeszcze ok 500 m, jednak dla bezpieczeństwa skrzydła mocno oklapowane żeby nie powiedzieć oklapnięte:



    Pod spodem widać szybko opadające jary i wąwozy w północnej części wyspy:



    Ostatnie spojrzenie na wyspę z widocznym w głębi Dikeonem (846 mnpm) oraz w dolnej części miejscowością Mastrichari wyposażoną w port i wspaniałą tawernę Kali Kardia w której prawie codziennie jedliśmy obiad:



    Z KOS do Warszawy leci się wzdłuż wybrzeża Turcji mijając po drodze mnóstwo wysp większych i mniejszych, które dość łatwo zlokalizować na mapach google, jednak tym razem jakoś nie mogę rozpoznać terenu pod nami:



    W dole jakiś turecki półwysep lub kraniec wyspy:



    Po opuszczeniu Morza Egejskiego zmiana pogody, tu i ówdzie intensywne ośrodki burzowe z fantastycznymi formacjami tworzonymi przez chmury:



    Niczym bomba atomowa:



    A ten mijamy z zachodu nadrabiając nieco drogi, ale efekt przelotu koło tego gigantycznego słupa chmur jest niesamowity:



    Z dala przed nami wypatrzyłem dość gęstą warstwę ciemnych chmur jak się potem okazało zalegających nad Warszawą i centralną Polską. W momencie wlotu w ten rejon zaczyna mocno trząść i rozpoczynamy zniżanie do lądowania w Warszawie. Gęsta i ciemniejąca
    z minuty na minutę warstwa nie wygląda optymistycznie, pilot kilka minut wcześniej poinformował że niebo nad Warszawą jest "raczej zachmurzone", ale jest dużo gorzej. Gdzieś na wysokości Góry Kalwarii przebijamy podstawę chmur, które z jednej strony są
    zaciągnięte na fioletowo a z drugiej podświetlone na czerwono zachodzącym słońcem co daje niesamowity efekt. Gdzieś przed Piasecznem zaczyna padać i błyskać. Jak się okazało tuż przed naszym lądowaniem w tym rejonie przeszła bardzo intensywna burza. Lądujemy bezpiecznie na pasie 33, szybki deboarding, chwilka cierpliwości w oczekiwaniu na bagaż, taksówka i jesteśmy w domu po pokonaniu dystansu 1900 km, dokładnie 6 godzin od wejścia na pokład autokaru przed Hotelem Ilios.
    Reasumując EnterAir daje radę. Nie jest to może Rolls Royce wśród linii lotniczych ale na nasze niezbyt wygórowane potrzeby w zupełności wystarczy. Fajnie byłoby gdyby w przyszłym roku nabyli kolejne i może trochę nowsze maszyny i może wreszcie polskie chartery wakacyjne ruszą do przodu. Trzymamy za nich kciuki a Was serdecznie pozdrawiam.
    Tomasz

  2. #2
    Photo Screener
    Awatar Canon

    Dołączył
    May 2007
    Mieszka w
    WAW

    Domyślnie

    Ciekawa relacja, bardzo przyjemnie się czytało

  3. #3
    Zbanowany
    Dołączył
    Aug 2008
    Mieszka w
    Bielsko-Biała
    Wpisów
    10

    Domyślnie

    Fajne, fajne. Ale mogłeś jeszcze parę zdjęć z miejsca wakacyjnego wrzucić. Nie ma jak to łączyć przyjemne z przyjemnym

  4. #4
    Skyfighter
    Goście

    Domyślnie

    Fajna relacja Naprawdę miło się czytało .
    No wg. mnie to malowanie EnterAir jest bardzo fajne
    Cytat Zamieszczone przez rangelso Zobacz posta
    Niczym bomba atomowa:

  5. #5

    Dołączył
    Apr 2009

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez raffij Zobacz posta
    Fajne, fajne. Ale mogłeś jeszcze parę zdjęć z miejsca wakacyjnego wrzucić. Nie ma jak to łączyć przyjemne z przyjemnym
    Mówisz masz ale od razu zaznaczę że zdjęcia nie oddają pełni, trzeba pojechać i zobaczyć. Kos jest wyspą którą w zasadzie
    można objechać samochodem w kilka godzin. Z zachodu na wschód jedzie się ok 40 minut, z północy na południe ok 20 minut i powyższe
    kierunki wyznaczają dwie pary miast Kefalos - Kos oraz Mastrichari - Kardamena miej więcej na planie krzyża w środku
    którego leży miasto Antymachia z lotniskiem, Jeżdżąc tu i tam po wyspie nacykaliśmy trochę fotek.

    HOTEL ILIOS:
    Fajne miejsce na pobyt rodzin z dzieckiem lub dziećmi. Przyjazna, spokojna obsługa, spory basen z brodzikiem i
    jaccuzi, oraz duże pokoje rodzinne z podwójnym klimatyzatorem sprawiły że zdecydowaliśmy się na pobyt w tym
    ośrodku drugi raz z rzędu. Hotel leży w miejscowości Tigaki ok 1 km od plaży (15 minut spacerkiem), ale dla nas
    nie stanowiło to problemu bo praktycznie codziennie korzystaliśmy z plaż w drugiej części wyspy.



    ULUBIONA PLAŻA LAGADA PARALIA DO KTÓREJ ZE WZGLĘDU NA POŁOŻENIE W DRUGIE CZĘŚCI WYSPY DOJEŻDŻALIŚMY WYPOŻYCZONYM AUTEM:
    W ciągu dnia zjeżdżali się ludzie ale nigdy nie było więcej niż połowa leżaków zajętych. Trzeba było wprawdzie zapłacić 2 x 3 EUR za leżak ale
    właściciel w cenie oferował frappe (1 na leżak), która gdzie indziej kosztowała od 2 do 3 EUR, więc to prawie tak jakbyśmy kupil frappe
    i dostali leżaki w gratisie. Woda spokojna jak w jeziorku praktycznie przez całe 14 dni, temperatura 23-25 stopni, piasek + wygodne wejście
    do wody idealne dla dzieci.



    2-3 osoby w wodzie na 100 m plaży to norma



    TAWERNA KALI-KARDIA W KTÓREJ JADALIŚMY GDY NIE CHCIAŁO NAM SIE JEŹDZIĆ Z PLAŻY DO HOTELU NA OBIAD
    Z reguły zamawialiśmy tylko dwie porcje i wystarczało dla 4 osób. Dało radę zjeść smaczny obiad za 15-20 EUR, chociaż można było
    oczywiście zamówić droższe danie np ośmiornice, które nieopodal suszyły się na słoneczku, ciarki szły po plecach na sam widok a co
    dopiero je jeść...
    (tawerna w tle po lewej stronie):







    RÓZNE FOTKI Z WYSPY:
    "Aleja róż" w drodze na LAGADA PARALIA w środkowej części wyspy. To tak naprawdę nie są róże tylko pewnie
    jakieś roślinki które u nas trzyma się w doniczkach a tam osiągają rozmiary małych drzew:



    Kardamena w oddali widziana z drogi do Pyli (plastikowa buteleczka przy drodze to niestety częsty widok w Grecji):



    Urokliwa zatoczka w Limonas. Z powodu ostrych kamyczków na dnie wstęp do wody tylko dla osób wyposażonych
    w plastikowe obuwie.



    Charakterystyczna biało-niebieska kolorystyka zabudowy fajnie korelująca z błękitem nieba i morza (droga do Limonas):



    Kefalos widziany z drogi do Limonas



    Kefalos widziany z wzgórza nad miastem



    Zabudowa w Mastrichari:



    Jeszcze z miesiąc i można zrywać banany:



    "Kibel" w aquaparku LIDO w okolicach Marmari. Fajny obiekt z małym minusem a mianowicie za głośno puszczaną muzyką z niezliczonej liczby
    głośników podwieszanych na słupach.



    Statek piratów w aquaparku LIDO:



    Ruiny twierdzy w Antymachii



    Na emblemacie data 1403 - wtedy na wyspie rządził zakon Joannitów



    Beztroskie stadko na drodze powrotnej z twierdzy



    MIASTO KOS
    Zbudowane dość dawno bo w 366 roku p.n.e i do czasów współczesnych zdążyło kilka razy zmienic "właścicieli". Do Greków
    trafiło dopiero w 1947 roku. Przedtem należało krótko do Włochów a jeszcze wcześniej przez znakomitą większość
    czasu do Turków. Turcję widać z KOS doskonale bo jest najbliższy brzeg jest oddalony od wyspy tylko o 12 km.







    Wpływy tureckie widoczne na każdym kroku



    Symbol greckiej gospodarki a tak na serio pozostałości prawdopodobnie jeszcze po Rzymianach:





    NA KONIEC KILKA ZDJĘĆ Z PODRÓŻY W PODRÓŻY CZYLI REJSU DIAGORASEM NA WYSPĘ RODOS
    Prom "Diagoras" o pojemności 270 samochodów i 1500 pasażerów na 6 pokładach z windą, schodami ruchomymi,
    pokaźną recepcją itd, praktycznie pusty, gdyż płynie z nami praktycznie ostatni odcinek trasy z Pireusu na Rodos



    Pierwszy przystanek na Nissiros - wyspie z wulkanem.



    Przycumowanie tego kolosa do czegoś takiego to naprawdę nie lada wyczyn. Wymiana samochodów i już płyniemy dalej...



    Kolejny przystanek - wyspa Tilos



    Przyznacie że pokusa skoku na główkę do takiej wody jest wielka...



    Bliskość naszej destynacji poznaję po bliskości maszyn podchodzących do lotniska na wyspie Rodos. Z tego punktu za pomocą
    lornetki mogłem swobodnie śledzić drogę samolotu aż do lądowania na lotnisku które akurat od strony północnej doskonale
    widać bo jest tuż nad morzem. Do tego morskiego spottingu przydałby się aparat z dobrym obiektywem bo do lotniska było
    jeszcze z 10 km. Co ciekawe lądują tam nawet Boeingi 747 - widzieliśmy jednego na podejściu bodajże Cargolux.



    Już na Rodos i w mieście Rodos. Idealne miejsce do gry w piłkę nożną w upale 35 stopni ale brak chętnych...



    Urokliwa starówka z toną zakamarków i uliczek





    ... i powrót na KOS tym samym promem po 3 godzinnym pobycie na Rodos. Symbolicznym ale wystarczającym gdyż mieliśmy już
    okazję poznać tą wyspę szczegółowiek podczas wakacji w 2008.




    i to by było na tyle

  6. #6
    Photo Screener
    Awatar Canon

    Dołączył
    May 2007
    Mieszka w
    WAW

    Domyślnie

    Fotki i opowieść o pobycie robią wrażenie. Bardzo milo się przeglądało i na pewno wielu zachęciłeś do wyjazdu

  7. #7

    Dołączył
    Nov 2007
    Mieszka w
    Lubin

    Domyślnie

    Fajna relacja- wracaja wspomnienia bylismy w tamtym roku -pierwsze loty z córką. Jak to Grecja ciepłe może, gorąc i pełno kotów
    W sumie z tych miejsc gdzie bylismy w Grecji to na Kosie mieliśmy wrażenie że było najbrudnej -pełno smieci na ulicach i to w stolicy.
    pzdr
    Sony ALFA 200 18-70mm + Sigma 70-300 mm

  8. #8
    Zbanowany
    Dołączył
    Aug 2008
    Mieszka w
    Bielsko-Biała
    Wpisów
    10

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez rangelso Zobacz posta
    i to by było na tyle
    Aż tyle! Piękne fotki! Fajna relacja i ta lotnicza i nielotnicza. Super!
    Ach te greckie knajpki. Urokliwe i klimatyczne. A jedzonko, palce lizać....!
    Cytat Zamieszczone przez rangelso Zobacz posta
    Już na Rodos i w mieście Rodos. Idealne miejsce do gry w piłkę nożną w upale 35 stopni ale brak chętnych...
    Oj, było się, było w mieście Rodos. Starówka piękna i klimatyczna.

    I tu pytanie: Czytając opinie o KOS wiele dobrego przeczytałem o plaży w Tigaki. Czemu nie korzystaliście z niej?

  9. #9

    Dołączył
    Apr 2009

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez raffij Zobacz posta
    I tu pytanie: Czytając opinie o KOS wiele dobrego przeczytałem o plaży w Tigaki. Czemu nie korzystaliście z niej?
    Na plażę w Tigaki chodziliśmy sporo w zeszłym roku, w tym roku byliśmy tam raz na pół dnia. Generalnie na większości wysp jeśli nie wszystkich jakie miałem okazję odwiedzić w sezonie lotnim na morzu Egejskim dominują wiatry z północnego zachodu, więc na brzegach północnych jest z reguły wyższa fala, a co za tym idzie mniej przejrzysta woda i warstwa wyrzucanych na brzeg wodorostów którą trzeba było pokonać przed wejściem do morza. Dodatkowo cała plaża w Tigaki zastawiona jest leżakami a nas pociągają raczej bardziej kameralne miejsca, no i nie było frappe w gratisie ! Oczywiście moje wrażenia są czysto subiektywne bo komuś takie morze i plaża może akurat bardziej odpowiadać.

  10. #10
    Awatar tigga

    Dołączył
    Jan 2010
    Mieszka w
    GDN

    Domyślnie

    No dobra proszę Pana, w rewanżu powq...wiam w grudniu relacją z Kanarów

  11. #11

    Dołączył
    Apr 2009

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez tigga Zobacz posta
    No dobra proszę Pana, w rewanżu powq...wiam w grudniu relacją z Kanarów
    a to się dobrze składa bo chodzą one za mną też od jakiegoś czasu

  12. #12

    Dołączył
    Apr 2010

    Domyślnie

    zdjęcia rewelacja

  13. #13
    Awatar pbciderek

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    EPKK

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez rangelso Zobacz posta
    Bliskość naszej destynacji poznaję po bliskości maszyn podchodzących do lotniska na wyspie Rodos. Z tego punktu za pomocą
    lornetki mogłem swobodnie śledzić drogę samolotu aż do lądowania na lotnisku które akurat od strony północnej doskonale
    widać bo jest tuż nad morzem. Do tego morskiego spottingu przydałby się aparat z dobrym obiektywem bo do lotniska było
    jeszcze z 10 km. Co ciekawe lądują tam nawet Boeingi 747 - widzieliśmy jednego na podejściu bodajże Cargolux.
    Na 99% to był Transaero. Cargoluxy się tam nie pojawiają a Rosyjskie kilka razy w tygodniu.

    Fajna relacja!
    [SIGPIC][/SIGPIC]

  14. #14

    Dołączył
    Apr 2009

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez pbciderek Zobacz posta
    Na 99% to był Transaero. Cargoluxy się tam nie pojawiają a Rosyjskie kilka razy w tygodniu.
    Masz rację, to chyba był Transareo, ja widziałem go z odległości i nie byłem w stanie dokładnie stwierdzić. Przy nas startował jeszcze Ił 86 / 96

  15. #15

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie Kreta - wg mnie, to tam było najwięcej śmieci


    Polecamy

    Cytat Zamieszczone przez adamlubin Zobacz posta
    Fajna relacja- wracaja wspomnienia bylismy w tamtym roku -pierwsze loty z córką. Jak to Grecja ciepłe może, gorąc i pełno kotów
    W sumie z tych miejsc gdzie bylismy w Grecji to na Kosie mieliśmy wrażenie że było najbrudnej -pełno smieci na ulicach i to w stolicy.
    pzdr
    Miałam okazję porównać: Rosos - Kreta - Kos. I zdecydowanie Kreta biła rekordy. Śmieci leżały sznurkiem na poboczu. Najgorzej, że urokliwe zdjęcia które 'pykaliśmy' po drodze zostały właśnie przez plastikowe butelki, zużyte puszki, etc. zaprzepaszczone nieodwołalnie! Patrzyłam na pejzaż, a na zdjęciu widać góry śmieci...

LinkBacks (?)

  1. 11-12-2011, 19:48
  2. 25-10-2011, 16:03

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •