Pokaż wyniki od 1 do 4 z 4
  1. #1

    Dołączył
    Aug 2009
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie 23.07/11.08 KBP- TBS - KBP Aerosvit/Airzena


    Polecamy

    Na przełomie lipca i sierpnia byłem ze znajomymi w Gruzji. O ile ustalenie wspólnego celu wyjazdu nie było trudne o tyle już dojazd tam spowodował pewne dyskusje i rozbieżności zdań. Koniec końców każdy zdecydował się na "swój" wariant (część osób przez IST inni przez MUC i VIE). Ja z kolegą zdecydowalismy się na lot w jedną stronę z Kijowa liniami Aerosvit. Leciałem już nimi wcześniej w 2007 roku do Delhi, też w jedną stronę. Teraz bilet do Tbilisi kosztował mnie 148 USD i miał być obsługiwany przez An 148 (lot VV 417). Nie powiem, że głównie ta kwestia przeważyła przy moim wyborze.
    Pełni nadziei udaliśmy się w podróż z Warszawy do Kijowa przez Przemyśl i Lwów. We Lwowie był problem z miejscami na pociąg ale skorzystaliśmy z usług pewnej pani, która miała znajomego prowadnika w pociągu i podróż spędziliśmy w "kupe" dla tegoż prowadnika. W Kijowie byliśmy koło 6 rano więc przez kilka godzin pochodziliśmy po mieście. Byliśmy przy wielkim pomniku gieroja czegoś tam, obok którego jest male muzeum wojska.





    Na lotnisko zajechaliśmy 1,5h przed odlotem i szok....
    Ludzi stojących przed terminalami do odprawy grubo ponad setka. Dodatkowo architekt terminalu, nie wiem o czym myślał projektując układ elementów, nie popisał się. Na 5 otwartych terminali sprawnie działały może 2 natomiast 3 pozostałe zlokalizowane są w odległości koło 2m od kolumn podtrzymujących. Skutecznie blokuje to ustawianie się kolejki przed tymi terminalami, co powoduje, że wszyscy ludzie gnieżdżą się w jednym miejscu przed tymi dwoma działającymi. Dodatkowo tuż przy terminalach są schody na górne piętro co również powoduje wygięcie i zakrzywienie kolejki.
    Stojąc i czekając na swoją kolej, przy okazji nerwowo zerkając na zegarek, w pewnym momencie z takiego stanu wyrwał nas głos pani z obsługi, która krzycząc szuka pasażerów do Moskwy, a za chwilę do Pragi i Sztokholmu. Biegnie wśród ludzi i wyszukuje szczęśliwców, których przepuszcza bocznym wejściem do innych terminali. Biada temu kto nie usłyszy swojej destynacji. W końcu usłyszeliśmy i Tbilisi i za kilka minut byliśmy już na górze na odprawie paszportowej. 10 minut po planowym odlocie zapakowano nas do autobusu i ruszyliśmy przez płytę pod nasz samolot. Pamiętałem, że dzień przed wyjazdem z domu sprawdzałem na checkmytrip ilość miejsc zajętych i było ich raptem 5 a teraz w autobusie jechało koło 50 osób.
    Na płycie stało sporo Boeingów UIA oraz kilka Embraerów Dniproavi. W końcu dojrzeliśmy i naszego An 148 stojącego po prawej stronie. Pomału się zbliżamy i....autobus skręca w lewo! Zerkam szybko w lewo, bo może tam stoi kolejny ale nic, a autobus zwalnia i się zatrzymuje przy B735 (UR-DND) w malowaniu Dniproavi. Pierwsza myśl, że może cześć pasażerów tu wysiądzie a my pojedziemy pod nasz samolot (jakoś do mnie nie docierało, że nie polecimy tym An). Gdy jednak wszyscy wysiedli, zrozumiałem, że chyba koniec marzeń. Postanowiłem jednak się wypytać pani z obsługi stojącej przy schodach. Mój dialog wyglądał mniej więcej tak:
    -Przepraszam, czemu nie lecimy linią Aerosvit?
    -?Jak to nie?
    -Ale samolot ma malowanie Dniproavii!
    -Ale w środku to Aerosvit!
    -A czemu to nie jest Antonov tylko Boeing?
    -Ale to też samolot!
    Po tym tekście zrezygnowałem i zdołowany wszedłem po schodach i zająłem miejsce. Główny powód robienia tej trasy, czyli przelot An 148, właśnie odsunął się w kolejną bliżej nie sprecyzowana przyszłość.
    W środku rzeczywiście wszystko było od Aerosvitu (te szmatki na zagłówkach, magazyny, stewardesy)
    Nie dość, że mieliśmy spóźnienie to czekaliśmy jeszcze na resztę pasażerów i ruszyliśmy z koło 40 minutowym opóźnieniem. Kołowanie na Boryspolu jest bardzo długie, jedzie się dosyć daleko. Po drodze widać, że trwają jakieś remonty i prace budowlane.
    Sam lot trwał jakieś 2h. Posiłek jaki podali był według mnie beznadziejny - jakieś zimne dwa kawałki zmielonego kurczaka?



    Do picia soki, woda i zero alkoholu. Stewardesy całkiem ładne ale z zachowania neutralne (ani bardzo uprzejme ani nie były niemiłe).
    W Tbilisi nowy terminal, wszystko ładnie i sprawnie. Po za tym do kontroli paszportowej prawie kolejki nie było, bo nie potrzebujemy wizy.
    podróż powrotna niedługo
    wybaczcie mało zdjęć ale na lotnisku w Kijowie gonią bardzo a po za tym odeszła mi ochota na robienie zdjęć...

  2. #2

    Dołączył
    Nov 2009
    Mieszka w
    EPWA, choć bliżej do EPMO

    Domyślnie

    Ciekawa relacja, dzięki

    Niech zgadnę jakie były powody Waszego lotu osobno... ograniczony zapał mniej obeznanych członków ekipy do latania AN?
    -----
    Nienawidzę polskiego malkontenctwa.



  3. #3

    Dołączył
    Aug 2009
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie

    jako, że trzeba było jakoś z Gruzji również wrócić zacząłem się zastanawiać nad lotem powrotnym. Znalazłem bardzo ciekawe połączenie TK z Batumi (Hopa). Nie wiem czy ktoś z forum wylatywał z tego lotniska. Jest ono w systemie TK wyróżnione obok Batumi (International), ma nawet swój kod XHQ. Myk polega na tym, że loty z Hopa są traktowane jako domestic i są tańsze niż z "normalnego" Batumi. Nadanie i odprawa odbywają się w Turcji, natomiast potem pasażerowie są przewożeni autobusem do Gruzji i wylatują normalnie z Batumi. Niestety, okazało się, że muszę być wcześniej w PL, więc wariant ten odpadł a zakupiłem za to bilet w Georgian Airways (Airzena) do Kijowa. Był nawet tańszy niż Aerosvit poprzednio (111 euro). Dodatkowym atutem były CRJ 200, obsługujące to połączenie. Przez chwilę myślałem też nad wariantem Belavii, bo jest to chyba jedyna linia w Europie co ma we flocie latające Tu 154 a na jakiejś stronie widziałem, że samoloty te obsługiwały trasę z TBS do MSQ. Niestety nie miałem jak tego potwierdzić a i cena była trochę wysoka w porównaniu do mojej Airzeny.
    Wylot miałem rano o 7 więc na lotnisku zjawiłem się koło północy. Autobusy miejskie z centrum na lotnisko kursują tylko do 19, później zostaje tylko kolejka (która wykonuje jednak w ciągu dnia tylko kilka kursów). W terminalu mimo późnej pory ruch całkiem spory. Wynika to z faktu, że więcej samolotów ląduje i staruje właśnie w nocy.



    Początkowo próbowałem zasnąć ale to nie szło. Potem pogrzebałem trochę w necie (jest free wifi) i w końcu koło 3 na jakieś 3 godziny zmrużyłem oczy. Cały terminal jest nowy, ładny, zadbany ale jakoś dziwnie zaprojektowany. Kontrola bagażu odbywa się tuż przed wejściem do niewielkiego pomieszczenia będącego gatem. Po wejściu tam nie można chyba już wyjść z powrotem na teren, gdzie są sklepy ani przemieścić się do innych gatów, by pooglądać inne samoloty. Zabawną sytuację mieli znajomi, którzy weszli do swojego gatu, po czym okazało się, że ich lot jest opóźniony. Do środka weszli ludzi z innego lotu, oni musieli wyjść po czym za 10 minut znów tam weszli i znów mieli kontrolę.
    U mnie opóźnień nie było, zapakowali nas w autobus i zawieźli pod samolot. Zrobiłem jedno zdjęcie po czym z krzykiem podbiegł do mnie jakiś gość i się zaczął wydzierać co robię, że zaraz mnie ukarze itd. Schowałem aparat po czym podszedł do mnie jakiś Ukrainiec i po polsku powiedział, że ludzi tutaj, żyją jeszcze ciągle w świecie ZSRR i dla nich każda osoba robiąca zdjęcia do domniemany szpieg.



    Samolot w środku malutki ale czysty. Start płynny bez szarpnięć. Szybko zaczął się serwis. Jedzenie dużo lepsze niż w Aerosvicie, ale również nie było alkoholi. Lot przyjemny, niedługo po starcie w oknie ukazał się masyw Elbrusa.





    W Kijowie sporo nastałem się w kolejce do odprawy paszportowej a potem jeszcze już na terminalu szukałem informacji o busach do Łucka. Podobno odjeżdżają takowe tylko wieczorem więc zapakowałem się w marszrutkę pod dworzec pkp i za 30 UAH i po 40 minutach byłem na miejscu. Tam drobne zakupy i wsiadłem do następnej marszrutki do Kowla (6h i 90 UAH). Trzeba tylko uważać bo jest sporo chętnych i są robione listy pasażerów więc można się na dany kurs nie załapać z braku wolnych miejsc. Warto wiedzieć, że marszrutki do Łucka/Kowla odjeżdżają z obu stron dworca. A potem z Łucka/Kowal są bezpośrednie autobusy do Warszawy (koło 160 UAH i 7/8h). Ja wybrałem opcję stopa przez granicę co skończyło się dobrze ale ogólnie jest opcją nie polecaną przeze mnie

  4. #4
    Awatar Kamil_B

    Dołączył
    May 2010
    Mieszka w
    WAW / EPWA

    Domyślnie


    Polecamy

    Bardzo ciekawa relacja, szkoda , ze w niektorych miejscach na swiecie ludzi z aparatem nadal traktuje sie jak szpiegow

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •