Pokaż wyniki od 1 do 4 z 4
  1. #1

    Dołączył
    Nov 2009
    Mieszka w
    EPWA, choć bliżej do EPMO

    Domyślnie Nieczarterowe Cyklady, czyli WAW-ATH; PAS-ATH-WAW - LO; OA-LO; 31.07-15.08


    Polecamy

    Po latach wyjazdów wakacyjnych z biurami podróży, a co za tym idzie latania charterami i zwiedzania lotnisk typu Rodos czy Palma de Mallorca - zapadła decyzja: w tym roku jedziemy na własną rękę. Cel: wyspy greckie, na razie dwie - na większą włóczęgę przyjdzie czas gdy Młodzi jeszcze bardziej podrosną. Trasa: WAW-ATH (lot LOTem), prom,prom,prom, powrót - Paros-Ateny (PAS-ATH), i ATH-WAW. Jest dreszczyk emocji, bo media donoszą o strajkach - strajkują kierowcy cystern - ma być też włoski strajk kontrolerów lotu.

    Tak na marginesie, gdy tak sobie rozmyślam o tym włoskim strajku kontrolerów, to trochę włos mi się na głowie jeży. Włoski strajk, czyli - jeśli dobrze rozumiem - kontrolerzy robią wszystko upierdliwie ściśle wg procedur. I teraz wniosek: jeśli wskutek tego są opóźnienia, ponoć czasami duże, to znaczy, że w czasie gdy strajku nie ma, nie ma opóźnień - ale i procedury nie są przestrzegane Albo czegoś nie rozumiem, czy mógłby ktoś więc objaśnić przystępnie na czym może polegać taki strajk ?

    W każdym razie na dwa dni przed wylotem wykonuję telefon do informacji na lotnisku w Atenach i podpytuję co i jak. Nic nie wiedzą o planowanych strajkach, więc wszystko będzie raczej ok. Na kilka godzin przed wylotem rzut oka na rozkład wylotów z Okęcia - samolot nie jest odwołany. Uff. Do Grecji dojedziemy, tam co najwyżej śmierć głodowa w Atenach nas czeka

    Początek wycieczki od razu nastraja mnie optymistycznie - zamiast pobudki o zwyczajowej dla sporej części czarterów z Wawy i nastrajającej pozytywnie do wakacji porze typu 2 rano - spokojne śniadanie w domu o normalnej godzinie i wyjazd na Okęcie parę minut po 9. Wylot o 11 ma swoje zalety. Na lotnisku - pozytywnych różnic ciąg dalszy: nie muszę stać w megakolejce do odprawy - korzystam z "Power Mode" i odprawiam się w biznesie czując na plecach nienawistny wzrok wielkiej kolejki obok. Migiem skok przez security, o dziwo bez kolejki - i już jesteśmy w gate. Nigdy więcej letnich czarterów

    Widać już przy rękawie Lotowskiego 737-500. Boarding punktualnie, pushback też... kołujemy na pas - i nagle stop. Z powodu usterki parkujemy na stanowiskach postojowych na płycie. Chwila nerwów - w Atenach mamy około 2,5 h na transfer z lotniska do portu w Pireusie, poważniejsza awaria oznacza kłopot. Ale na szczęście po paru minutach usterka została usunięta - kołujemy dalej. Z 45 minutowym opóźnieniem startujemy.

    Na pokładzie - standard, tortilla (czy mi się wydaje, czy jakaś gorsza w smaku była ?) i napoje. Wkurza jedna toaleta na całą klasę ekonomiczną - stewardessy "ganiają" chętnych do skorzystania z drugiego kibelka z przodu. Siedzę w 4 rzędzie i po głowie zaczyna mi chodzić koncepcja pójścia do przodu i wylegitymowania się Senatorem Tym bardziej, że w C leci aż 1 osoba. Próbował ktoś tak ?

    W Atenach 40 minut w plecy - czyli spoko. Bierzemy bagaż, o dziwo Priority wyjechał na początku (no, prawie). Czy Wam też się wydaje, że tagi priority są przestrzegane tylko w Niemczech ? Na prom zdążamy bez stresu. Strajk też okazuje się być w dużej mierze "faktem medialnym" (choć z samolotu widziałem rzędy ciężarówek na poboczu). Wypoczynek czas zacząć...

    ...

    ...

    ...i skończyć. Dwa tygodnie wakacji mijają jak z bicza strzelilł - pora wracać. Powrót - żeby było szybciej i przyjemniej - samolotem z wyspy Paros (PAS, choć w Expertflyerze widziałem bodajże JXP) do Aten i stamtąd znowu LOT.

    Lotnisko w Paros - maciupcie. Ostatni raz na tak klimatycznym lotnisku byłem 100 lat temu, na Galapagos (Baltra). W sezonie przylatują na Paros 3-4 rejsy dziennie Olympic Air, DHC-8-100, w porywach 30 miejsc w każdym. Poza sezonem bodajże dwa.

    Płyta postojowa


    Budynek lotniska


    Nasz Dasz. Jak widać na drugiej fotce, transfer z/do samolotu odbywa się w trybie manualnym






    Transport z/na te wyspy odbywa się promami, samoloty są kwiatkiem do kożucha. Duże lotniska w okolicy są na Mykonos i Santorini - byliśmy tam x lat temu, teraz unikamy. Kupić bilet z/na Paros oczywiście niełatwo, byłem czujny i rezerwacje robiłem tuż po wejściu w życie nowego rozkładu lotów (koniec marca) więc bilety mam. Ale i tak musimy lecieć osobno - Czigodna Małżonka oraz Starszy Młody lecą rano, ja z Młodszym Młodym - w południe. Inaczej się nie dało, spotykać się będziemy w Atenach, Żona zwiedzi Akropol. Jest dreszczyk emocji, bo nie mamy łączonego biletu do Wawy - więc obsuwa oznacza kłopoty

    Odprawa - mikroskopijna, tak jak lotnisko. Mamy chwilę na zwiedzanie i fotki - atmosfera typowo grecka Z obsługi na lotnisku jest widocznych 5 osób: dziewczyna na checkinie, pracownica Olympic Air, dwóch bagażowych i dojeżdżający policjant - który sam jeden obsługuje skanery bagażu rejestrowanego i podręcznego. Daje radę, bo pasażerów niewielu - co najwyżej się nabiega pomiędzy jednym a drugim.

    Widok na pas startowy - w kierunku pd ...


    ... i pn. Długość pasa wg tych danych - 710 m.



    DHC-8-100 Olympic Air przylatuje punktualnie. Wsiadamy do samolotu - i tu szok. Jest w połowie pusty (pesymista) / w połowie zapełniony (optymista). Rzecz ciekawa w kontekście opisanych wyżej bojów z rezerwacją - czy jest możliwe że samolot celowo leci z takim zapełnieniem ? Druga, głoszona przez miejscowych, teoria mówi: "Trzymają te bilety dla przyjaciół, znajomych i dlatego ich nie ma". Mi chodzi po głowie jeszcze blokowanie miejsc na doloty... Dowiedziałem się później że poranny lot Czcigodnej Małżonki był identyczny. Podejmuję częściowo udaną próbę obejrzenia kokpitu - częściowo = piloci się zgadzają, ale Młodszy Młody tuż po wsadzeniu nosa do kabiny - ucieka przestraszony.

    Drzwi zamknięte, samolot kołuje - wieje od morza więc startujemy niestety w kierunku lądu. Rozbieg króciutki, na oko w połowie pasa, na wysokości budynku lotniska, jesteśmy w powietrzu. Pod nami Paros, Antiparos i kolejne wyspy Cykladów. Uwielbiam nad nimi latać.




    Ateny, na minutę przed lądowaniem.


    Poczęstunek uwieczniony w wersji nieostrej i zapakowanej, lub nieostrej, rozpakowanej i do góry nogami Cola + ciasteczka lub orzeszki (do wyboru). Uwagę zwraca literówka na instrukcji bezpieczeństwa
    Sorki za jakość.





    Lot trwa 25 minut, bez stresu. Zaczynam być zwolennikiem wymiany ATRów lotowskich na Bombowce - w naszym Daszu jakby mniejsze niż w ATR wibracje, stuki i trzęsionka ogólna. Mimo że samolot o wiele mniejszy nawet od ATR-42. O dziwo stewardessa wyrabia się jeszcze z serwisem (ciasteczka lub orzeszki plus napój) - i jesteśmy w Atenach. Udało się - Żona z Młodszym Młodym czekają. Robimy sobie powitanie w stylu "wraca rodzina z zagranicy ", odbieramy bagaż z przechowalni (zdążyli pojechać na ten Akropol, choć 36 stopni w cieniu nie ułatwia zwiedzania) i odprawiamy się do Wawy. Jeszcze szybka wizyta w lounge i do gate'u.


    Do Wawy - znowu standard. Tym razem 737-400, SP-LLC (złoty) - wypełniony chyba na full. Startujemy 10 minut po czasie, do jedzenia moja ulubiona kanapka z serem i suszonym pomidorem. Samolot niby większy, ale w Y nadal jeden kibello - w drugim się "drzwi zatły" i albo ich się nie da otworzyć, albo trza z buta Mniej więcej od granicy rumuńsko-węgierskiej lecimy w chmurach i non stop trzęsie, nie przeszkadza nam to jednak w lądowaniu dokładnie o rozkładowym czasie. Poza tym - bez stresu. Lądujemy na Okęciu i podziwiamy plac budowy.



    Jeszcze tylko zgrzyt przy odbiorze bagażu... Mój bagaż otagowany jako "priority" wyjeżdża w komplecie jako ostatni. Dobrze, że na ekranach wyświetlana jest teraz nazwa firmy handlingowej - Lot Services, wiem komu "dziękować". Czuje się jakoś tak głupio zdejmując jako prawie ostatni przy opustoszałej taśmie walizy z żarówiastymi przywieszkami Jak to ma tak wyglądać, to ja dziękuję za te przywieszki. To jest takie traktowanie ludzi z buta...

    Dziękuję za uwagę
    -----
    Nienawidzę polskiego malkontenctwa.



  2. #2

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie

    Świetna relacja, z humorem i lekkością

    Ahh.. wyspy greckie... W czasach studenckich (nie tak dawno - 5 lat temu) przez miesiąc się szwendałem po Cykladach i Dodekanach... piknie

  3. #3
    ModTeam
    Awatar egon.olsen

    Dołączył
    Mar 2007
    Mieszka w
    EPWA
    Wpisów
    46

    Domyślnie

    Super relacja. Odnośnie czarterów widzę mamy bardzo podobne zdanie.
    Jeżeli chodzi o priority: w WAW w zasadzie się sprawdzają tylko na rejsach atlantyckich, bo są pakowane do innego bagażnika, który jest wyładowywany jako pierwszy. Reszta traktowana jest dość dowolnie i w zasadzie przywieszka jest tylko dekoracją.
    Odnośnie kibelka z przodu - w sumie rozumiem koncepcję. Jak się leci 'przed szmatą' to oczekujesz spokoju, a nie pielgrzymek, które by się rozpoczęły po pierwszym, który skorzystał z toalety w przedniej części samolotu.
    Pozdrawiam
    Krzysztof Moczulski


  4. #4
    Awatar pablo2208

    Dołączył
    Sep 2007

    Domyślnie


    Polecamy

    świetna relacja, oby takich więcej
    Pozdrawiam Pablo



Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •