Pokaż wyniki od 1 do 12 z 12
  1. #1
    Awatar Pawel_EPWR

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    EPWR

    Domyślnie WRO-FRA-SIN-HKT-BKK-HKT-KUL-HKT-SIN-FRA-WRO (LH, SQ, MI, AK, MH, QR)


    Polecamy

    Kolejny rok dobiega końca, a ja jak zwykle w planach mam urlop w listopadzie. Model ten już sprawdziłem dwa lata temu lecąc na Bali i muszę powiedzieć, że przy tym systemie chyba już pozostanę. U nas w tym czasie pogoda jest kiepska, choć w tym roku na listopad nie można było narzekać. Urlop zaplanowaliśmy wraz z żoną w maju i postanowiliśmy, że w tym roku będziemy polować na jakąś okazję do Azji. I tak czekając praktycznie do ostatniej chwili wybraliśmy Tajlandię, a dokładnie wyspę Phuket. Dodatkowo na wyjazd namówiliśmy naszych znajomych więc szykowała się całkiem wesoła ekipa. Tradycyjnie też wycieczka wykupiona u touroperatora niemieckiego, a dokładniej Meiers Weltreisen z którym to biurem już raz byliśmy i złego słowa powiedzieć na nich nie mogę. Ciekawą opcją latając z niemieckich biur podróży jest możliwość dobrania sobie wylotów jeżeli chodzi o miejsce wylotu, linię lotniczą i przesiadki. Zdecydowałem się na lot z Frankfurtu z przesiadką w Singapurze no i oczywiście liniami Singapore Airlines. Była możliwość jeszcze lotu Thai’em przez Bangkok i Qatarem przez Dohe. Do Frankfurtu kupiłem bilety miesiąc wcześniej na stronie lotu. Mimo iż nie było wówczas specjalnej promocji to jednak udało mi się je dostać za 400zł tak więc uważam, że cena bardzo rozsądna.
    WRO-FRA
    Wylot z Wrocławia mieliśmy 2 listopada i już wcześniej wiedziałem, że polecimy CRJ 700. Tą maszyną jeszcze nie miałem okazji lecieć więc tym bardziej byłem zadowolony. Tego samego dnia rano odprawiłem się przez Internet i po dotarciu na lotnisko szybko przeszliśmy przez odprawę. Po trzech kwadransach czekania, podjechał autobus i zabrał nas pod samolot.


    Uploaded with ImageShack.us

    Maszyna w środku była czysta, obłożenie sięgało 90%. Personel sprawnie przeprowadził prezentację i po chwili już byliśmy w powietrzu.Lot przebiegał bardzo spokojnie. Złego słowa nie mogę powiedzieć również o obsłudze. Słabiej natomiast wypadł posiłek, a dokładnie bułka, którą podano. Zapakowana byle jak w folię spożywczą i średnio smaczna.


    Uploaded with ImageShack.us

    W zeszłym roku i dwa lata temu jak leciałem na tej trasie było zdecydowanie lepiej. Po godzinie lotu nastąpiło szybkie zniżanie i gładko wylądowaliśmy na pasie 25R. Samolot po kilkunastu minutach pokołował na miejsce i stamtąd autobusem przewieźli nas już do terminalu 1. Nasi znajomi lecieli z Warszawy i lądowali pięć minut po nas więc razem spotkaliśmy się przy taśmach czekając na bagaże. Po odebraniu bagaży szybki telefon do hotelu w celu zamówienia transportu i po godzince siedzieliśmy już w hotelowym pokoju. Z czystym sumieniem przy okazji mogę polecić hotel Domizil Airport. Wybrałem go ponieważ we wrześniu spałem tam razem z kolegą jak byliśmy na spottingu i bardzo mi się spodobał. Mają zazwyczaj dobrą cenę za pokój i super śniadanie wliczone w cenę co w niemieckich hotelach lotniskowych jest rzadkością. Lot do Singapuru mieliśmy następnego dnia w południe więc czasu było sporo, a wykorzystaliśmy go między innymi na planowanie naszego pobytu na miejscu w Tajlandii.
    FRA-SIN
    Rano przepyszne śniadanie w hotelu i około 9:00 wyruszamy hotelowym busem na lotnisko. Odlot jest z terminala 1. Jeszcze we Wrocławiu odprawiłem się na ten lot online jednak i tak przy zrzucaniu bagaży na odprawie musiałem poprosić o wdrukowanie kart pokładowych na lot z Singapuru do Phuket ponieważ rejs był obsługiwany inną linią. Odprawa przebiegła sprawnie i szybko. Nawet nie zaglądali mi do plecaka fotograficznego co dawno mi się nie zdarzyło. Po przejściu przez bramki pozostało nam się udać już do gate’u. I tu mega porażka bo już drugi raz leciałem z tej części terminala gdzie jest tylko jeden sklep wolnocłowy (choć ta nazwa raczej nie ma już sensu) i małe stoisko z kawą i napojami – porażka na całego!
    Jak już mniej więcej większość pasażerów była w środku zaczął się boarding do czekającego przy rękawie 747. Tradycyjnie już najpierw osoby niepełnosprawne, potem rodziny z małymi dziećmi, business, „złoci lojalnościowi” i na końcu rzędami reszta pospólstwa czyli między innymi my J. Samolot zapełniony w 100%. Niestety podczas odprawy online nie mogłem znaleźć czterech miejsc obok siebie i trochę nas rozstrzeliło o jakieś kilkanaście rzędów, ale najważniejsze, że miałem miejsce przy oknie tuż za skrzydłem. Sam samolot wyglądał na wysłużony mimo iż miał tylko 9 lat, ale najważniejsze, że było czysto. Gorzej już z wygodą bo strasznie mało miejsca na nogi. Przypomniał mi się od razu lot 747 China Airlines, gdzie było identycznie. Widocznie tak to już jest. Całe szczęście nie jestem wysoki i jakoś dałem radę, ale innym współczuję. Zaczytany wcześniej opiniami tej linii byłem niezmiernie ciekawy czy to wszystko co piszą, a linia przecież ma 5 gwiazdek, jest prawdą. Muszę powiedzieć, że pierwsze wrażenie popsute trochę brakiem miejsca szybko znikło po tym jak już usiadłem i zobaczyłem stewardessy. Wszystkie ubrane w świetne wyglądające i dopasowane uniformy, zaczesane tak samo i to nie normalnie tylko w jakieś wymyślne koki. O urodzie nawet nie wspominam, wystarczy, jak moja żona powiedziała, że wyglądają oszałamiająco. Do tego należy dodać jeszcze super obsługę i mamy serwis pierwsza liga. Jeszcze przed startem rozdane zostało menu posiłkowe tak aby spokojnie się zastanowić co zamierzamy zjeść podczas tej 11 godzinnej podróży.


    Uploaded with ImageShack.us


    Uploaded with ImageShack.us


    Uploaded with ImageShack.us

    Zaraz po starcie podano Orzeszki oraz napój do wyboru. Tym razem padło na Budweisera.


    Uploaded with ImageShack.us

    W międzyczasie pokonywaliśmy kolejne etapy podróży przelatując nad Czechami i Austrią.



    Po raz pierwszy udało mi się zrobić w miarę dobre zdjęcie przelotówki. Już kiedyś to pisałem, ale nadal uważam, że jest to najtrudniejsza forma spottingu. Samoloty poruszają się z dużymi prędkościami co często przerasta możliwości AF do tego dochodzi szyba no i przede wszystkim odpowiednia okazja aby samolot podleciał lub minął się z naszym na tyle blisko, żeby coś było widać. Tym razem wyszło tak:



    Po jakimś czasie stewardessy zaczęły roznosić travel kit’y, które to zawierały szczoteczkę do zębów, pastę, skarpety i opaskę na oczy. Niby szczegół, a cieszy i bardzo się przydaje w podróży.


    Uploaded with ImageShack.us

    W okolicach Turcji zaczęto podawać posiłek. Jako, że były trzy dania do wyboru to ja zamówiłem sobie kuraka, żona wzięła rybę. Do tego oczywiście podane było pieczywo, masło, serek, sałatka, ser, ciastka, woda, szklana szklanka i co mnie najbardziej zdziwiło to metalowe sztućce. Do tego całość smakowała jak na jedzenie samolotowe bardzo smacznie.


    Uploaded with ImageShack.us


    Uploaded with ImageShack.us

    Jako, ze lecieliśmy na wschód to wcześnie zaczęło robić się ciemno i po 15:00 słońce już zaszło i tak oto po raz drugi ominęła mnie przyjemność lotu podczas dnia nad Himalajami, szkoda. Czasu było dużo tak więc przyszła pora na zabawę PTV. Tutaj masa wszelkiego rodzaju muzyki, filmów, gier i informacji, aczkolwiek porównując do 747 China Airlines wypada troszeczkę słabiej. Tam ekraniki tej samej wielkości można było obsługiwać dotykowo i lepiej przedstawiano trasę przelotu z możliwością powiększania jak w gogle earth. Tutaj natomiast tego mi brakowało. Pomijam już fakt słabej rozdzielczości ekranów, ale biorąc pod uwagę, że samolot ma 9 lat, a postęp w tej dziedzinie jest oszałamiający to trudno narzekać.
    Czas jakoś leciał, a że ze spaniem w samolocie u mnie kiepsko to obejrzałem sobie kilka pozycji po czym sprawdziłem jak działa samolotowy telefon dzwoniąc do naszych znajomych kilkanaście rzędów dalej. Oczywiście połączenia te są bezpłatne, ale traktuję to jako typowy bezużyteczny bajer bo ciężko usłyszeć sygnał, a i jakość przekazu z uwagi na szum silników jest przeciętna.
    Dwie godziny przed lądowanie zaczęto serwis śniadaniowy. Tym razem do wyboru była wołowina oraz zawijane omlety z serem. Chcąc skosztować wszystkiego zamówiliśmy z żoną oba posiłki. Teoretyczne logika nakazywała zjedzenia śniadania, czyli jajko jak najbardziej wskazane jednak dla organizmu była to godzina 22:00 naszego czasu i włowina jakoś bardziej mi smakowała. Ponownie wszystko ładnie podane i zachęcające przynajmniej do spróbowania.


    Uploaded with ImageShack.us


    Uploaded with ImageShack.us

    Podczas podchodzenia do lądowania pilot często manewrował pomiędzy wypiętrzonymi CB’kami, a podczas przechodzenia obok jednaj takiej chmury dostało nam się nawet piorunem i zawsze sobie w takim momencie mówię, że mogłem filmować to lądowanie.
    Zachmurzenie w Singapurze było dość spore, ale lądowanie przebiegło gładko. Kołując do rękawa mijaliśmy dwa A380 oraz całe mnóstwo grubasów stojących przy rękawach lotniska Changi. Jak się później dowiedziałem z BBC kilka godzin po naszym przylocie awaryjnie lądował A380 Qantas.
    Naczytałem się na naszym forum o lotnisku w Singapurze w samych superlatywach i muszę powiedzieć, że również byłem pod wrażeniem i chyba pierwszy raz żałuję, że miałem szybko przesiadkę bo z chęcią bym spędził tam kilka godzin. Lotnisko jest bardzo duże, a wystrój mnie powalił na kolana. Wykładziny, posadzki, palmy, nawet basen. Jednym słowem szok. Do tego należy jeszcze dodać wolnocłówkę z przyzwoitymi cenami i masakryczną ilością sklepów. Człowiek się tam czuje jak by chodził po galerii handlowej.



    Uploaded with ImageShack.us


    Uploaded with ImageShack.us


    Uploaded with ImageShack.us

    Czasu nam niestety tylko starczyło na zakup kilku butelek trunków i szybko musieliśmy pędzić do kolejki, żeby dostać się na drugi terminal skąd mieliśmy nasz lot na Phuket.
    SIN-HKT
    Przy rękawie zaparkowany już był nasz A321 linii Silk Air.


    Uploaded with ImageShack.us

    Tak naprawdę jest to spółka córka Singapore Airlines, której model biznesowy opiera się na lotach tylko w regionie. Boarding również przebiegł sprawnie i po chwili byliśmy w środku. Samolot pomimo 11 lat był bardzo zadbany i nie wyeksploatowany. Od razu dało się zauważyć zdecydowanie więcej miejsca na nogi. Zaraz po starcie przez okno rozchodził się widok na statki stojące na redzie przed wpłynięciem do portu w Singapurze, a chwilę potem przelecieliśmy już nad lotniskiem. Po dwudziestu minutach lotu znaleźliśmy się nad Malezją, a dokładnie na lotniskiem w Kuala Lumpur i położonym obok niego torem wyścigowym Sepang.


    Uploaded with ImageShack.us

    W tym czasie zaczął się również serwis i podano wcześniej znany nam posiłek z 747, czyli zawinięty omlet z serem, a żona zamówiła sobie potrawę lokalną. Wszystko cały czas na najwyższym poziomie i ponownie podane metalowe sztućce.


    Uploaded with ImageShack.us


    Uploaded with ImageShack.us

    Cały czas jestem zaskoczony, że na tak krótkiej trasie, bo około półtoragodzinnej jest taki serwis. Szybko zaczęliśmy zbliżać się do terytorium Tajlandii i po szybkim zniżaniu w słonecznej pogodzie wylądowaliśmy na Phuket. W środku pozostała nam tylko odprawa paszportowa i poszła nam całkiem sprawnie bo wizy załatwiliśmy sobie już wcześniej w ambasadzie w Warszawie. Wystarczyło tylko podejść do urzędnika, dać paszport i uśmiechnąć się do obiektywu kamery, gdzie robione jest nam zdjęcie. Tak więc po 15 godzinach dotarliśmy na miejsce ciesząc się super pogodą i pobytem na wyspie.
    HKT-BKK
    Jako, że zawsze wyjeżdżając na wakacje mamy w zwyczaju trochę poleniuchować i trochę też pozwiedzać tak więc już wcześniej zadecydowaliśmy, że polecimy do Bangkoku, a jak się potem okazało również i do Kuala Lumpur, ale o tym później. Bilety do BKK zakupiłem jakiś miesiąc wcześniej na stronie AirAsia. Cena była bardzo dobra, około 150zł za osobę wliczając w to wykupienie miejsca i jednego bagażu rejestrowanego. Ciekaw byłem tego lotu, ze względu na przewoźnika, który chwali się dwukrotną z rzędu nagrodą dla najlepszej taniej linii. Dzień wcześniej odprawiłem się w hotelu przez Internet i następnego dnia rano pozostało nam już tylko podejść do odprawy, nadać bagaż i wydrukować karty pokładowe. Jako, że lot był krajowy więc odprawa był szybsza i przyjemniejsza. Lecieliśmy pierwszym samolotem tego dnia i był to roczny A320. Pierwsze wrażenie po wejściu do środka to czystość i porządek. Widać było, że maszyna jest nowa. Spodziewałem się niewielkiego miejsca na nogi i tak też było, jednak cała reszta wypadła zaskakująco pozytywnie. Obsługa świetna, ceny na pokładzie bardzo przystępne, a i sam lot przyjemny. Z racji odległości nie trwał zbyt długo i po ponad godzince zaczęliśmy podchodzenie do lądowania przelatując na położonymi nieopodal lotniska polami ryżowymi


    Uploaded with ImageShack.us

    Niezapomniane wrażenie jednak zrobiło na mnie lotnisko w Bangkoku, a właściwie terminal i jego wygląd zewnętrzny


    Uploaded with ImageShack.us

    Samolot został podstawiony pod rękaw i wszyscy szybko sprawnie opuścili pokład dzięki czemu miałem możliwość zrobienia zdjęcia:



    Potem już szybko pod taśmy, odebranie bagażu, taxi do hotelu i całe dwa dni na zwiedzanie stolicy Tajlandii. Tutaj dziękuję formowemu koledze Caniemu za kilka cennych rad co do poruszania się i miejsc w Bangkoku. Jak się potem okazało trochę żałowaliśmy, że byliśmy tylko dwa dni bo nie wszystko zdążyliśmy zobaczyć jednak nie było za bardzo możliwości na przebukowanie biletów z uwagi na kolejny wylot do KUL. Tak więc po intensywnych tour wojażach z powrotem udaliśmy się na lotnisko, aby tym razem ostatnim samolotem tego dnia wrócić na Phuket. Przejazd z centrum do portu lotniczego odbywa się uruchomioną niedawno kolejką naziemną i zajmuje jakieś 30 minut. Ceny nawet nie pamiętam, ale trzeba się przygotować na to, że w Tajlandii na ceny komunikacji miejskiej oraz jedzenia nie zwraca się uwagi ponieważ dla nas są niewyobrażalnie śmiesznie niskie. Samo lotnisko w środku jest ogromne i ma kilka poziomów. Terminal odlotów trochę mi przypominał nasz warszawski T2 jednak był kilkukrotnie większy, a w środku można było zauważyć motywy związane z azjatycką tradycją i kulturę





    BKK-HKT
    I znów podstawiono nam praktycznie nową maszynę bo półrocznego A320. Jak w poprzednim locie tak i w tym wszystko przebiegło zgodnie z planem. Lot w zasadzie taki sam jak poprzedni tyle, że w nocy. Postanowiłem również zakupić sobie z pokładowego sklepiku fajny t-shirt, jednak jak się później okazało musiałem go sprezentować koleżance ponieważ nie wziąłem pod uwagę azjatyckiej rozmiarówki i koszulka okazała się za mała. Po wylądowaniu również zaczekałem aż wszyscy opuszczą pokład i zrobiłem zdjęcie kabiny:



    HKT-KUL
    W zasadzie trasę tą z początku chciałem zrobić AirAsią jednak jak trochę poszperałem w rozkładach okazało się ku mojemu wielkiemu zdziwieniu, że mogę tam polecieć zupełnie różnymi liniami i to nie byle jakimi bo w jedną stronę Malaysia Airlines, a z powrotem Qatar Airways. Obie linie na tej trasie miały promocje więc długo się nie zastanawiałem, tym bardziej, że lot Qatarem miał być na A330. Sam się dziwiłem jak to możliwe, że Qatar lata z KUL do HKT, ale jak się później okazało jest to lot z Dohy i w Kuala Lumpur ma krótkiego stopa, żeby potem polecieć na Phuket.
    Na lotnisku w Phuket zjawiłem się nieco wcześniej aby porobić trochę fotek terminala:



    Sam terminal nie jest duży i w przypadku kumulacji kilku lotów, szczególnie międzykontynentalnych robi się bardzo ciasno. Odprawa szybka i bezproblemowa i po chwili siedziałem już w B734. Samolot nie był pierwszej młodości, a można by nawet powiedzieć, że już prawie pełnoletni bo miał 17 lat. W środku mimo wysłużonego już wieku wyglądał całkiem przyzwoicie, a co najlepsze bardzo kolorowo:





    LF był na poziomie 50% tak więc miałem dużo wolnego miejsca obok siebie. Sam lot miał trwać niewiele ponad godzinę tak więc nie spodziewałem się niczego specjalnego. Jak przystało na linie pięciogwiazdkową obsługa była bardzo miła i urodziwa ;-) Pierwsze pozytywne zaskoczenie to bardzo dużo miejsca na nogi. Po lotach AirAsią czułem się jak bym siedział w biznesie. Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu zaraz po starcie zaczął się serwis w postaci napojów i obiadu do wyboru! Muszę powiedzieć, że byłem tym bardzo zaskoczony, że na tak krótkiej trasie będzie serwowany ciepły posiłek i to w dodatku bardzo smaczny. Zestaw składał się z ryby, makaronu, ciastka, soku oraz Ferraro. Do tego stewardessy cały czas chodziły i pytały czy wszystko ok. i czy czegoś potrzeba.


    Uploaded with ImageShack.us

    Ledwie co skończyłem jeść, a już zaczęliśmy zniżanie. Gładkie lądowanie i po kilku minutach byliśmy już przy rękawie. Mimo iż lot był krótki, samolot stary to jednak był to chyba najprzyjemniejszy odcinek jaki pokonałem. Zasłużone 5 gwiazdek dla tej linii. Tradycyjnie szybka fotka i biegiem do odprawy ponieważ plan był napięty z uwagi na fakt iż jeszcze tego samego dnia miałem powrót. Na granicy długa kolejka, ale po 15 minutach wreszcie stanąłem przed okienkiem po czym dostałem dwa szybkie pytania: na jak długo przyjechałem i gdzie będę mieszkał? Oczywiście moja odpowiedź również była krótka- :wracam dzisiaj i nigdzie się nie zatrzymuje”, na co Pan celnik skwitował krótkim Welcome in Malaysia!
    Szybkim biegiem pomknąłem do centrum informacji turystycznej, aby dowiedzieć się jak najszybciej dostać się do centrum. Głównym moim celem oczywiście by słynne wieże Petronas Tower. Po chwili rozmowy dostałem mapkę oraz wytłumaczono mi jak się tam dostać. Jako, że lotnisko jest oddalone od miasta o kilkadziesiąt kilometrów trochę martwiłem się o czas, ale jak się potem okazało wszystko jest świetnie skomunikowane. Z lotniska do centrum jedzie bezpośredni pociąg, który nie zatrzymuje się po drodze. Przejazd trwa jakieś 35 minut. W środku możemy skorzystać z darmowego WiFi. Po dojechaniu do centrum szybka przesiadka do metra, żeby po kolejnych dziesięciu minutach zobaczyć do niedawna jeszcze jedną z większych budowli na świecie.


    Uploaded with ImageShack.us

    Niestety o ile zaraz po przylocie pogoda była idealna tak potem rozpadało się na dobre. Po zakupie kilku pamiątek w pobliskiej galerii handlowej udałem się w drogę powrotną na lotnisko. Jadąc pociągiem mija się pas startowy małego lotniska w Simpang.



    Na terminalu byłem jakieś trzy godziny przed planowanym odlotem tak więc miałem dużo czasu na zrobienie zdjęć terminala i otoczenia:




    Uploaded with ImageShack.us

    KUL-HKT
    Potem poszedłem po kartę pokładową bo wcześniej odprawiłem się przez Internet. Czytając wiele razy na naszym forum jakie to problemy sprawia Qatar podczas odprawy z kartą kredytową ciekaw byłem czy i mnie będą kazali ją pokazać. Oczywiście byłem na to przygotowany i poproszono mnie o kartę, następnie już przestało być miło bo zaczęto mnie pytać o inne rzeczy: Na jak długo lecę na Phuket? Gdzie tam będę mieszkał? Dlaczego nie mam bagażu rejestrowanego? Halo!!! Co się Wam Panowie pomieszało i powiedziałem, że to nie ich biznes. Wkurzyłem się bo chyba nie bardzo mają prawo do zadawania takich pytań. To są zwykli pracownicy, a nie urzędnicy państwowi. Cóż, odebrałem kartę i poszedłem w stronę geatu. Wylot miałem z T2 i trzeba było się tam jakoś dostać. Jak się okazało kolejka była remontowana i wszystkich pasażerów przewoziły autobusy. Tam kolejna niemiła niespodzianka bo się okazało, że samolot ma godzinne opóźnienie. Czas ten jednak spędziłem śledząc online w moim telefonie relację z ostatniego wyścigu F1. Jak przystało na porządne lotnisko tak i w Kuala Lumpur WiFi jest za darmo, z tego co pamiętam na jakieś dwie godziny. Nawet nie zauważyłem kiedy samolot zadokował przy rękawie i część pasażerów opuszczała pokład. Na lot do Phuket czekało jakieś 20 osób plus zmieniała się cała załoga. Reszta pasażerów lecących z Dohy czekała w środku maszyny. Miałem wielką nadzieję, że ten niemiły początek zostanie szybko zapomniany przez lot A330 i jak się chwalą to również linią 5 gwiazdkową – niestety myliłem się bardzo. Po wejściu do maszyny panował tam niewyobrażalny bałagan, ale to akurat jest zrozumiałe bo byli cały czas tam pasażerowie. Niezrozumiałe natomiast dla mnie jest to, że nie posprzątane było moje miejsce! Ktoś na nim wcześniej siedział i panował tam kompletny syf, włączając w to rzucone skarpety, pełno okruchów, resztki z opakowań po posiłkach, itp. Poprosiłem obsługę o sprzątnięcie tego jednak zostałem zbyty bo się spieszyli z przygotowaniem samolotu do startu. Potem oczywiście nikt już do mnie nie podszedł. Postanowiłem skorzystać na tym krótkim locie z PTV jednak mój ekran było trwale zawieszony. Całe szczęście miejsce obok mnie było wolne i tam się trochę pobawiłem. Zaraz po starcie zaczął się serwis. Dodatkowo chyba jak na złość co chwilę słychać było gong wzywający obsługę do paxów. Ewidentnie nie mogli tego ogarnąć i czuć było okropną nerwowość. Ja swój posiłek, a w zasadzie ciastko na ciepło otrzymałem jak już maszyna zaczynała zniżanie:


    Uploaded with ImageShack.us

    Jednym słowem dla mnie ten lot tą linią to była porażka na całego. Nawet nie mogę ich pochwalić za miejsce na nogi bo trafiła mi się akurat skrzynka multimedialna pod siedzeniem. Obsługa beznadziejna, syf na maksa, opóźnienie, serwis słaby – chyba dotąd, a był to mój 61 lot, nie było tak źle nigdzie. Porównując ich do wcześniejszego przelotu na tej samej trasie Malaysia Airlines to w zasadzie jedynym ich plusem była nowa maszyna z PTV, czego akurat tam nie było, ale w zupełności tego nie potrzebowałem na tak krótkiej trasie.



    Zniesmaczony tym przelotem po szybkiej odprawie paszportowej udałem się do hotelu, gdzie czekała już na mnie z niecierpliwością moja żona i znajomi przy drinku w barze na plaży.

    HKT-SIN

    Czas mijał szybko i nadszedł moment powrotu. Tajlandię zostawiamy z jak najmilszymi wspomnieniami. Lot do Singapuru również tym razem był na A320 Silk Air. Wylot z Phuket mieliśmy około 21:00, w SIN niecałą godzinę na przesiadkę co jak się już okazało podczas pierwszego lotu w zupełności wystarcza. Nasz A320 zapełniony w 100%. Zaraz po zamknięciu drzwi i uruchomieniu klimatyzacji z wentylacji zaczęły wydobywać się kłęby pary co w tym klimacie jest raczej nieuniknione, natomiast dla osób widzących to pierwszy raz może nieźle nastraszyć. I tradycyjnie już mimo tak krótkiego lotu podany został posiłek w postaci ryby w panierce z brokułami plus owoce i napoje.


    Uploaded with ImageShack.us

    Jako, że pora był już nocna to nawet nie zdążyłem się zdrzemnąć, a już podchodziliśmy do lądowania. Zaraz po wyjściu szybkie przejście do kolejki i przejazd do T1, a tam już czekał na nas nasz 747.

    SIN-FRA

    Tym razem ze znajomymi miejsca mieliśmy obok siebie jednak zaraz po starcie praktycznie wszyscy zasnęliśmy. Potem tradycyjnie rozdano karty z menu do wyboru:


    Uploaded with ImageShack.us

    Tym razem padło u mnie na wieprzowinę z ryżem, a żona wzięła makaron


    Uploaded with ImageShack.us


    Uploaded with ImageShack.us

    Sam lot z uwagi na niekorzystne wiatry w tym kierunku trwał prawie 13 godzin. Większość czasu przespałem i tak naprawdę nie ma co więcej pisać. Obsługa tak jak przy locie do SIN była w pełni profesjonalna i do niczego nie można się było przyczepić. Po ciężkiej nocy około 6:00 rano zaczęliśmy zniżanie do pasa we Frankfurcie. Lądowanie było gładkie i przyjemne. Na zewnątrz mały szok termiczny i z toreb trzeba było wyciągnąć polary. Po wyjściu szybka odprawa graniczna, walizki i kolejna odprawa na lot do Wrocławia, a nasi znajomi do Warszawy. Po około pięciu godzinach przyszła pora na ostatni odcinek lotu i po pożegnaniu poszliśmy do swoich gaetów. Warszawa leciała z rękawa, a nas czekał przejazd autobusem do zaparkowanego CRJ 700.

    FRA-WRO

    W zasadzie nie ma się co rozpisywać. Lot typowy na tej trasie i szczerze powiedziawszy to nawet go za bardzo nie pamiętam bo zmęczenie już tak dawało o sobie znać, że moja żona zasnęła jeszcze podczas kołowania, a ja zaraz po starcie i obudziło nas dopiero przyziemienie we WRO. Wakacje szybko minęły, jednak wróciliśmy bardzo zadowoleni i wypoczęci.
    Podsumowując całą tą podróż, która składała się z 10 przelotów 6 liniami z całym przekonaniem mogę polecić loty Singapore Airlines i Malaysia Airlines oraz Air Asią. Qatar pozostawił na mnie najgorsze wrażenie. Lufthansa jak to Lufthansa, taki Volkswagen Golf w wersji podstawowej, czyli solidnie wykonany, ale z korbkami i bez polotu ;-)
    Mam nadzieję, że się miło czytało.

  2. #2

    Dołączył
    Apr 2010
    Mieszka w
    EPWR

    Domyślnie

    Ciekawie się czytało,zgrabnie jak dla mnie napisane

  3. #3
    Awatar eter

    Dołączył
    Sep 2009
    Mieszka w
    EPLU

    Domyślnie

    Super relacja
    Trening czyni mistrza....

  4. #4
    Awatar Cani

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    EPOD/EPSY/EPGD

    Domyślnie

    Paweł, bardzo fajna foto-relejszyn Widać od razu, że robił ją pasjonat lotnictwa. Nie ma za co dziękować jeśli chodzi o Tajlandię, jeśli się te informacje przydały, to najważniejsze

    Pisałeś w relacji, że kupiłeś w AirAsia ti-szert, ja także na pokładzie zakupiłem sobie firmową koszulkę polo AirAsia i wziąłem największy rozmiar i jestem bardzo z niej zadowolony, jakkolwiek jest czerwona i niestety muszę prać ją ręcznie, bo nieźle puszcza farbę

  5. #5

    Dołączył
    Aug 2008
    Mieszka w
    Wenus

    Domyślnie

    Pawle, czekam na kolejny urlop i kolejną po nim relację. Bardzo fajnie się czytało!

  6. #6
    Awatar incorrect_optymist

    Dołączył
    May 2010
    Mieszka w
    Wrocław

    Domyślnie

    Również uważam, ze ta relacja zasługuje na miano w pełni profesjonalnej. Jest dużo zdjęć, a wszystko opisane w przejrzysty sposób. No i ten pociąg do Azji ...
    Dziéki !

  7. #7

    Dołączył
    Sep 2010

    Domyślnie

    Super relacja Dużo zdjęć i dobrze się czyta. Jako fan wyścigów motocyklowych dzięki za foto toru Sepang z lotu ptaka

  8. #8
    Awatar Kac_r

    Dołączył
    May 2010
    Mieszka w
    Gdynia

    Domyślnie

    czytało sie rewelacyjniem, fajne zdjecia ... czekam na kolejna relacje : )

    pozdrawiam

  9. #9
    Awatar Bus127

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Wrocław

    Domyślnie

    Nie no Paweł aleś się rozpisał..- mega fajna relacja!!
    Ostatnio edytowane przez Bus127 ; 12-01-2011 o 21:39 Powód: uzupełnienie
    Pozdrawiam, Piotr



  10. #10
    Awatar KyFrUn

    Dołączył
    Dec 2007
    Mieszka w
    Bochnia

    Domyślnie

    Mega relacja Bardzo przyjemnie się czyta

  11. #11
    Awatar kompanik83

    Dołączył
    Feb 2010
    Mieszka w
    Bydgoszcz, Kujawsko-Pomorskie, Poland, 102187606489097, Bydgoszcz, Poland

    Domyślnie

    SUper Sprawozdanie. Możesz powiedzieć ile wyniosła Cie ta wycieczka na głowę? i Ile kasy zeszło na wydatki bieżące? Chciałbym wiedzieć orientacyjnie na ile mam sie przygotować

  12. #12
    Awatar Pawel_EPWR

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    EPWR

    Domyślnie


    Polecamy

    Wszystko zależy kiedy chcesz jechać (pora sucha czy deszczowa) oraz gdzie chcesz mieszkać (wyspy, ląd) i w jakich warunkach (hotel 3*4*5* lub jakieś apatramenty). Generalnie jak znajdziesz jakś dobrą promocję na przelot do BKK lub KUL czy SIN w cenie 600€ to warto sobie wszystko zorganizować samemu. Tajlandia jest krajem tanim. Najeść można się nawet za kilka złotych, np: u gościa, który robi świetne naleśniki na mobilnej kuchni. W knajpach za 15zł bez problemu zamówisz talerz krewetek. W Bangkoku to już wogóle jest taniocha. Wszędzie można jeździć taksówkami za kilka zł. Przeloty Ais Asia jak kupiszwcześniej to też się zmieścisz w 100zł. Jak masz więcej pytań to pisz PW.


Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •