Pokaż wyniki od 1 do 5 z 5
Like Tree2Likes
  • 2 Post By jacnowak

Wątek: Interesujący lot short-haul na Islandii

  1. #1

    Dołączył
    Mar 2010

    Domyślnie Interesujący lot short-haul na Islandii


    Polecamy

    Podczas tegorocznych wakacji miałem okazję odbyć lot na dość nietypowej jak na europejskie standardy trasie i wrażeniami z tego doświadczenia chciałbym się podzielić. Był to lot (a konkretnie dwa loty) z lotniska Bakki (BIBA) na Vestmannaeyjar (BIVM) i z powrotem linią lotniczą Flugfélag Vestmannaeyja. Odbył się samolotem Piper Chieftain, na pokładzie którego leciały 3 osoby + pilot. Lot trwał 7 minut, podczas których pokonaliśmy odległość około 20 kilometrów. Tak, to był rejsowy lot, nie żadne general aviation.

    Jest to moja pierwsza relacja na tym forum, więc proszę o wybaczenie ewentualnych błędów związanych z terminologią czy konwencją.

    Trochę faktów:

    Porty lotnicze w Bakki i Vestmannaeyjar są oddalone od siebie o wspomniane około 20 kilometrów. Użyłem górnolotnej nazwy porty lotnicze, gdyż w/w przybytki posiadają terminale służące do odprawy pasażerów i odbywały się z nich regularne rejsy.

    Vestmannaeyjar to nazwa archipelagu położonego na południe od Islandii, a także miasta znajdującego się na największej z jego wysp. Bakki to lotnisko znajdujące się "w środku niczego", w południowej części Islandii, nad morzem. Lotnisko to do lipca tego roku służyło mieszkańcom Vestmannaeyjar za "okno na świat", a konkretnie za punkt wypadowy do Islandii właściwej. Wielu mieszkańców wyspy trzymało swoje samochody w garażach lub na parkingu w okolicy lotniska, a samolot służył im za sposób na dostanie się z domu do samochodu

    Nasze lot odbyły się 20 lipca tego roku. 21 lipca został otwarty prom na Vestmannaeyjar z nowo wybudowanego portu w okolicach Bakki. Z informacji znalezionych w internecie w związku z otwarciem promu linie lotnicze Flugfélag Vestmannaeyja zakończyły działalność. Istnieje więc szansa, że lecieliśmy ostatnim regularnym rejsem tego przewoźnika...

    Zgodnie z informacją na nieistniejącej już stronie przewoźnika rejsy odbywały się w ciągu dnia co pół godziny, pod warunkiem zebrania się wystarczającej ilości chętnych (z tego co pamiętam było to właśnie min. 3 osoby). Było to jedyne regularne połączenie z portu lotniczego w Bakki.

    A teraz jak wyglądał sam lot:

    Przybyliśmy do Bakki w godzinach popołudniowych. Terminal lotniska składał się z jednego pomieszczenia, w którym znajdowało się kilka siedzeń, automat do kawy oraz wisiała kartka z numerem telefonu do rezerwacji biletów. Zadzwoniłem pod numer z kartki... rozmowa wyglądała mniej więcej tak:
    - Dzień dobry, chciałbym zarezerwować lot na Vestmannaeyar.
    - Dla ilu osób?
    - Dla trzech.
    - A kiedy chcecie lecieć?
    - Najbliższym możliwym lotem.
    - A to zaraz będziecie mieli lot, bo samolot z Vestmannaeyar właśnie ląduje.
    - Ok, to gdzie można odebrać bilety, w jaki sposób można zapłacić, itd?
    - Podejdźcie do pilota, on Wam powie, co i jak.
    - Ok, a o której jest ostatni lot powrotny?
    - A o której chcecie wracać?
    - Ostatnim możliwym lotem dzisiaj.
    - To znaczy o której?
    - No nie wiem... może być 21?
    - Może być.
    - Ale na pewno będzie ten lot o 21?
    - Tak, oczywiście, jesteśmy umówieni.

    Gdy samolot dokołował w okolice terminala i wyszli z niego ludzie (jakieś 5-6 osób) wyszedłem sobie na płytę lotniska (był co prawda płot, ale drzwiczki w płocie były otwarte) i podszedłem do samolotu pogadać z pilotem. "Dzień dobry, ja tutaj chciałem lecieć na Vestmannaeyar". Pilot polecił mi wrócić do terminala i powiedział, że zaraz przyjdzie. Po zgaszeniu silników samolotu pilot przyszedł do termiala, stanął za ladą i wyciągnął kartkę, na którą trzeba było wpisać imiona i nazwiska pasażerów. Pytaliśmy się, co z płatnością, ale powiedział, że to potem. Nikt nie sprawdzał wpisanych danych osobowych z dowodem. Jak już wszyscy się wpisali (poza moją trzyosobową ekipą leciał jeszcze jeden nastolatek, w drugą stronę lecieliśmy sami), pilot włożył kartkę do teczki i poprosił nas o udanie się za nim do samolotu, tym razem nie przez furtkę w płocie tylko przez szklane rozsuwane drzwi.

    Gdy wsiedliśmy do samolotu pilot kazał nam zająć miejsca w miarę równomiernie i nie pozwolił, aby wszyscy siedzieli z przodu. Podzieliliśmy się więc w ten sposób, aby część z nas siedziała z przodu podczas lotu "tam", a część "z powrotem". Na siedzeniu drugiego pilota pilot posadził nastolatka (sic!). Tenże nastolatek miał też większą torbę, którą pilot włożył za ostatnie siedzenie. Pozostałe bagaże każdy z nas trzymał gdzie chciał, choć fakt, że bagażu prawie nie mieliśmy (wszystko zostawiliśmy na lotnisku w Bakki, na Islandii nie ma złodzieji).
    Sam samolot nie budził zaufania i gdyby to nie była Islandia to chyba bym się bał nim lecieć. Szyby były brudne, co miało negatywny wpływ na zdjęcia z przelotu. Jak jednak widać na tych, które się udało zrobić to widoczki były dość fajne. Ciekawym elementem lotu była możliwość obserwowania co robi pilot przez cały czas lotu, od uruchomienia silników do zatrzymania samolotu po wylądowaniu. Z punktu widzenia pasażera nie wydawało się to jakoś specjalnie skomplikowane Po wylądowaniu udaliśmy się do kantorka linii lotniczych, aby zapłacić za lot.
    Lotnisko w Vestmannaeyjar bardziej przypomina już port lotniczy "z prawdziwego zdarzenia" - odbywają się stamtąd regularne loty do Reykjaviku na Fokkerach 50 (linia Air Iceland). Niemniej jednak nie było tam żadnej kontroli bezpieczeństwa. Na płytę lotniska wychodziło się bezpośrednio z terminala. Nie dostaliśmy też żadnej karty pokładowej, jedyny dokument jaki dostaliśmy płacąc za bilet to paragon Gdy zjawiliśmy się na lotnisku o określonej godzinie podszedł do nas pilot (tym razem inny) i spytał się czy to my chcemy lecieć do Bakki. Powiedzieliśmy, że tak i zaprowadził nas do samolotu

    Reasumując całe doświadczenie było bardzo pozytywne. Fajnie, że są miejsca na świecie, gdzie ludzie mają jakieś takie bardziej luźne podejście do latania niż spotykane na lotniskach w UE

    Poniżej umieściłem kilka fotek.



















    Pozdrawiam

    Jacek
    Gosia and maciass like this.

  2. #2

    Dołączył
    Apr 2010
    Mieszka w
    EPWR

    Domyślnie

    7 fotka z tym krajobrazem dla mnie wymiata

  3. #3
    prz
    prz jest nieaktywny

    Dołączył
    Feb 2010
    Mieszka w
    SCL/ANF/KRK

    Domyślnie

    Z głupiej ciekawości - ile taka, wręcz powiedziałbym, taksówka kosztuje?

  4. #4

    Dołączył
    Mar 2010

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez prz Zobacz posta
    Z głupiej ciekawości - ile taka, wręcz powiedziałbym, taksówka kosztuje?
    Specjalnie dla Ciebie zerknąłem na wyciąg z karty - po przeliczeniu na złotówki wyszło ok. 130zł od osoby w 1 stronę, czyli musiało to kosztować jakieś 5000 koron islandzkich (pamiętam, że była to okrągła kwota, więc pewnie dokładnie tyle). Przy czym z tego co się dowiedzieliśmy będąc już na wyspie to przy większej ilości osób ceny podlegają negocjacji
    Natomiast należy pamiętać, że na Islandii są trochę inne relacje cenowe - te 5000 koron to jest 2.5h pracy studenta podającego piwo w barze (info z pierwszej ręki od znajomego, który tam w ten sposób dorabiał na Erasmusie).

  5. #5

    Dołączył
    Jan 2008
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie


    Polecamy

    To miałeś ciekawą przygodę, fajna relacja, pozdrawiam

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •