Pokaż wyniki od 1 do 12 z 12
  1. #1
    Awatar nikooo

    Dołączył
    Dec 2008
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie EPWA-HEGN-EPWA z Air Memphis


    Polecamy

    Długo zastanawiałem się, czy jest sens opisywania tej wyprawy. Ot tak, kolejna, zwykła wycieczka do Egiptu liniami czarterowymi, jaką wielu z nas pewnie nie raz odbyło. Decyzja zapadła. Relacja powstanie. Wszystkich, którzy zdecydują się na przeczytanie poniższej relacji informuję, iż jest to mój pierwszy twór w tym dziale. Będę starał się zawrzeć tutaj jak najwięcej lotniczych szczegółów, aby zaspokoić głód lotniczych manniaków. Zalecam czytanie jej tylko osobom, które dysponują dość duża ilością wolnego czasu i z lekkim przymróżeniem oka

    W tym roku po raz pierwszy 6 stycznia był dniem wolnym od pracy. Z racji tego, iż wypadał on w czwartek, siedząc w pracy kilka dni przed sylwestrem wpadłem na pomysł wzięcia 4 dni wolnego i zrobienia sobie tygodnia odpoczynku od pracy i szarej pogody. Szybkie wypełnienie wniosku urlopowego i jedziemy (teoretycznie)... Wybór padł tradycyjnie na Egipt, który staram się odwiedzać raz lub dwa razy w roku. Dwa lata temu byłem tam dokładnie 2 stycznia, więc wiedziałem czego mogę się spodziewać po pogodzie w tym terminie.

    Szybkie zerknięcie na oferty w interesującym mnie terminie (01.01.2011 – 09.01.2011) i... nie jest tak pięknie jak mogłoby się wydywać. Oferty dostępne na stronie internetowej tak na prawdę okazują się być niedostępne. Operatorzy telefoniczni niechętni do pomocy, tłumaczą to natłokiem spraw i gorącym okresem. Cóż... chyba nie tylko mnie naszło na zimowe wakacje. Moja upatrzona wycieczka do Hurghady właśnie przepadła – spóźniłem się kilka minut. Trudno... Z listy innych hoteli nie chciałem wybierać, gdyż Hurghadę miałem okazję już poznać dość dokładnie, wiem gdzie co jest i upatrzyłem sobie konkretną lokalizację w nowej dzielnicy Village Road, z deptakiem, licznymi sklepami, knajpkami i co najważniejsze położonej niedaleko lotniska. Już widziałem jak spędzam swój urlop w Polsce a tu jednak okazuje się, że u konkurencyjnej firmy moja oferta jest nadal dostępna. Cena ta sama, więc bez chwili zastanowienia zarezerwowałem i przez kolejne 2 dni, przez które czekałem na potwierdzenie rezerwacji do końca nie wierzyłem w to, że zostanie potwierdzona. Ale w końcu otrzymałem potwierdzenie, więc można szykować się do wyjazdu. Wylot 1 stycznia z Warszawy o godzinie 19.45. Pierwsze co mogłem zrobić to sprawdzenie przewożnika. MHS... Hmm... Air Memphis, trochę szkoda. Leciałem już nimi ostatnio na trasie EPRZ-EPBG-HEGN-EPRZ. Sam lot wspominam dobrze, jednak jeżeli chodzi o obsługę to nie odniosłem dobrego wrażenia. Przydałoby się coś nowego, ale mówi się trudno.

    Air Memphis ustalił limit bagażu głównego na 15kg i 5kg na bagaż podręczny. Ostatnio miłem 3kg ponad limit, tym razem starałem się zabrać mniej gratów. Zbiórka na lotnisku planowała była na godzinę 17:45 w T2, ale chciałem być wcześniej aby zjeść, zważyć sobię torbę i ewentualnie pozbyć się balastu. Starania aby zabrać mniej gratów sprawiły iż tym razem moja torba ważyła... 23kg Różnica w wadze spowodowana prawdopodobnie tym, iż jadąc w tym okresie trzeba wziąć trochę grubszych ciuchów, które swoje ważą. Szybki wgląd w listę rzeczy i dylemat co by tu wyrzucić... Płetwy, maska i fajka muszą zostać, podobnie jak pianka do pływania. Z bólem serca wyrzucam z torby kilka bluz i... statyw. Mówi się trudno, nie będzie zdjęc nocnych. I tak moja torba waży aktualnie 18kg co daje bezpieczny margines, zawsze można trochę ciuchów włóżyć na siebie i będzie 15kg.

    Pod stoiskiem Alfa Star gromadzi się już dość spora kolejka około godziny 17. Przedstawiciel BP zjawia się już kilka minut po godzinie 17 i informuje, że samolot już czeka i trzeba wszystko zrobić szybko. O co chodzi? Jak to czeka, skoro wyleciał z HEGN dopiero 15:45 czasu lokalnego a planowane lądowanie na Okęciu powinno być dopiero o 18:45 czasu polskiego. Na papierach drukuje się godzina wylotu 19:15 z godziną bordingu na 18:30. No ale nic, pobranie kwitów odbywa się płynie, odprawa bagażowa, kontrola bezpieczeństwa i odparwa paszportowa bez problemu. Jako bagaż podręczny wiozę torbę z aparatem, skanerem, obiektywami i sporą ilością akcesoriów a także plecak z ładowarkami do telefonów i inne rzeczy. Wszystko przechodzi bez problemu. Ludzie udają się pod gate 18 a samolotu nie ma, co było do przewidzenia Nie było sensu się śpieszyć, ale nie ma tego co by na dobre nie wyszło. Włączam skaner na częstotliwość TWR i czas jakoś mija. Ruch niewielki, ale zawsze fajnie sobie posłuchać, sprawdzić ATIS itd. Przed godziną boardingu w tłumie widać poruszenie, każdy czym prędzej chce zająć kolejkę. Widok prawie jakby czekali pasażerowie Ryanair'a chcąc zająć czym prędzej najlepsze miejsce, a przecież każdy ma przypisane swoje, każdy zdąży wejść do samolotu, którego nota bene jeszcze nie ma... Ludzie chyba zrozumieli, że nie ma co stać w tej kolejce i tłum się troche pousadzał czekając dalej w spokoju na samolot. Memphis kręcił się pewnie jeszcze w okolicach Piaseczna, kiedy ktoś puścił informacje – wylądował! Znowu zadziwiające myślenie ludzi, traktujących samolot jak taksówkę - skoro wylądował, to trzeba biec do kolejki. I tak oto kolejka uformowała się na nowo. A samolotu jak nie było tak nie ma Owszem wylądował i podstawił się pod rękaw, ale za jakieś 20 minut. Podstawiony zostaje Airbus SU-PBG. To dobrze, bo ostatnio leciałem BH. Czas mija, przygotowanie do lotu się opóźnia. W międzyczasie do obsługi przy gate 18 proszeni są kolejni pasażerowie, którzy na terenie lotniska zostawili paszporty. W końcu z głośników wydobywa się następujący komunikat: „Pasażerowie podróżujący do Hurghady, w związku z opóźnionym handlingiem, proszeni są o wchodzenie na pokład w kolejności zajmowanych miejsc...”. Najpierw wchodzą pasażerowie z końca samolotu, a później przód. Widok, czekających w kolejce bezcenny...

    Wchodzimy rękawem na pokład, przed wejściem formuje się dość spory zator. Jako, że mam miejsce 4A, wchodzę prawie ostatni. Z samolotu wychodzi znajomy F/O, którego kojarze z 2 poprzednich lotów Air Memphis. Za każdym razem leciał z nami na paxa, jako druga załoga. Jak się okaże, tym razem będzie tak samo. Przed wejściem słychać jak F/O rozmawia z obsługą, która pyta czy będziemy potrzebowali deicing. F/O twierdzi, że prawdopodobnie nie, ale idzie właśnie sprawdzić skrzydła i zaraz da odpowiedź. Chyba stwierdził, że nie potrzebujemy bo odladzania nie było. Z nieba widać było lecące pojedyńcze płatki śniegu, generalnie pogoda była dobra. Pokaz bezpieczeństwa śmieszny. Jeden ze stewardów wpadł w taki atak śmiechu, że zwijał się, ale nikt nie wiedział do końca z czego się śmieje. Kilka sekund ciszy w samolocie i za chwilę cały samolot pada ze śmiechu razem z nim, śmiejąc się z jego niepohamowanego ataku. Ale o co mu chodziło to nie wiem... W końcu ostatniej nocy był sylwester, może mu humor został

    Memphis 4867, Happy New Year, stand 12, ready for start and push.
    Memphis 4867, start up and pushback approved.

    I tak się wypychamy. Godzina dopiero 20.25 a więc lekkie opóźnienie, ale i tak nienajgorzej. Ruch chyba niewielki, bo transmisja idzie na częstowliwości TWR a nie GND. Za chwilę jesteśmy gotowi do kołowania i:

    Memphis 4867, ready for taxi.
    Memphis 4867, taxi via M, cross 29, then A, H to h/p RWY 33.

    I kołujemy. Na drodze kołowania dostajemy zgodę na line up 33 a chwilę później mamy zgodę na start, z poleceniem kontaktu po starcie z APP na 128.8. Wiaterek dość spory, z tego co usłyszałem 18kt. Rozbieg z voleya i chwilę później jesteśmy w powietrzu. I ponownie, zadowoleni radośni piloci witają się z APP swoim „Happy New Year”. Dostajemy zgodę na wznoszenie do FL240. Widać ładnie oświetloną Warszawię, która po jakimś czasie ginie w chmurach. Teraz oprócz odbijających się świateł samolotu nie widać nic, ale po kilku minutach wylatujemy z chmur i prawie całą drogę możemy podziwiać piękne niebo.

    Memphis 4867, passing FL200.

    Zgody na dalsze wznoszenie nie dostajemy, przechodzimy na 134.925 i dopiero dostajemy zgodę na finalny poziom FL310. Cały lot bezproblemowy, pogoda na trasie dobra, jakieś znikome turbulencje i bez żadnych innych przygód. Na 3A trafił mi się chłopiec z ADHD, który miał wizję, że leci w kosmosie a gwiezdni nieprzyjaciele do niego strzelają. Oczywiście musiał się bronić więc skutecznie starał się odpowiadać ogniem. Chłopak rzucał się po fotelu, machał rękami i drapał po głowie jakby dostał ataku przez dobre 30 minut trzęsąc całym swoim rzędem i uderzając mnie w nogi. Koleś na prawdę kwalifikował się na jakieś emergency landing ze względu na stan psychiczny. Cierpliwie liczyłem na to, że jego tatuś zwróci mu uwagę, że cały samolot nie ma ochoty słuchać odgłosów strzałów a ludzie w około dość walenia nogami i rzucania się po fotelu, ale się nie doczekałem i niestety musiałem zakończyć jego wojnę z kosmicznym nieprzyjacielem po przez zwrócenie uwagi. Dalszy lot przebiagał spokojnie.

    W Hurghadzie dostajemy wektory do ILS 34, które dośc daleko wyprowadzają nas nad morze w kierunku południowym. Nad progiem jesteśmy bardzo nisko, pasy na progu widzę tuż pod sobą a siędzę z przodu, dość zauważalne, chwilowe zwiększenie ciągu i wejście silników na obroty, troche pływamy nad pasem, i mięciutko przyziemiamy. Co mnie, jako przeciwnika klaskania zdziwiło, to to że, piloci nie otrzymują oklasków po lądowaniu, może ze względu na zmęczenie i dość późną porę (około 1:40 czasu lokalnego), a może tendencje polskich turystow się zmieniają...

    Na lotnisku zimno, wieje silny wiatr, który znacząco obniża temperaturę odczuwalną. Kurtka zimowa na grzbiet i można wytrzymać. Na płycie kilka bizjetów, same A320 i B737 w tym nasz B738 AIP. Kolejka do oprawy paszportowej ogromna, zbiegło się kilka przylotów na raz. Trzeba kupić wizę i odstać około 40 minut w kolejce. Z odbiorem bagażu idzie już szybciej i po chwili jedziemy do hotelu. W hotelu odbiór kluczy, szybki spacer do marketu po zakupy i tym sposobem zrobiła się juz 4:40 rano. Wakacje czas zacząć

    Kilka słów o hotelu, którego miałem tu nie opisywać, ze względu na to, iż moja wypowiedź nie będzie obiektywna, ale jednak wspomne neutralnie o nim, może komuś pomogę podjąć decyzję o wyborze hotelu. Hotel się nazywał Sinbad Aquapark i miał 4 gwiazdki. Jest to ogromny hotel położony w nowej części Hurghady Village Road, hotel dzieli deptak, z restauracjami (Pizza Hut, McDonald itd.), dyskotekami (Little Budda), sklepami itd. Od granicy lotniska w lini prostej jest około 3km. Hotel z racji swoich rozmiarów (ogromny budynek 5 piętrowy, przy czym na każdym piętrze kilkadziesiąt pokoi + cały kompleks po drugiej stronie ulicy z bungalowami) przyciąga ogromną liczbę turystów, głównie Rosjan (którzy w okresie od 1 do 10 stycznia mieli wolne, więc była ich cała masa), Francuzów i Polaków. Hotel posiada na swoim terenie korty tenisowe, aquapark, dyskotekę, bar, a nawet ma swoją łódź podwodną, którą reklamuje się w całej Hurghadzie. Do hotelu zjeźdzają wycieczki, jest nawet parking dla autokarów. Mi przeszkadzały w tym hotelu tłumy ludzi pałętające się dosłownie wszędzie, tłok na plaży i wieczny problem ze znalezieniem wolnych leżaków. Oprócz tego hotel jest strasznie głośny. Z jednej strony do około godziny 2 w nocy gra egipska muzyka i nasi rodacy z braćmi zza wschodu po wypiciu sporej ilości alkoholu dobrze się bawią, po drugiej stronie gra muzyka techno tak głośno, że szyby się trzęsą w pokoju. Po 2 w nocy muzyka milknie i zaczynają się powroty, a że po piciu większość ma problemy nawigacyjne lub żołądkowe i trudno im znaleźć swój pokój lub utrzymać pion to spokojnie można powiedzieć, że do godziny 3 w nocy jest hałas. Osobom, które chciałby chociaż jeden dzień pójść wcześniej spać polecam zaopatrzenie się w korki do uszu, osobom z dziećmi zdecydowanie odradzam. Jeźdząc pod próg pasa 34, gdzie co chwilę coś startuje lub ląduje, można spokojnie odpocząć od hotelowego hałasu. Jedzenie moim zdaniem jest całkowitą porażką tego hotelu, nie mam dużych wymagań, zadowolę się makaronem, ziemniakami, ryżem i jakimiś dodatkami. Niestety, mięso jest wszechobecne, jest w prawie każdej potrawie, czasami to samo mięso jest w każdym daniu. Jeżeli chodzi o obiadokolacje to czasami bywało tak, że oprócz ryżu z ostro przedawkowanym cynamonem nie było nic innego do nałożenia (ziemniaki, makaron, ryż) jako podstawy do obiadu. Śniadania to to samo menu powielone razy liczbę dni pobytu. Fasolka, tosty, płatki, mleko, rogaliki, sery, wędliny, jajka i tak non stop. O ile zwyczaj egipski polegający na podawaniu jajek w skorupkach potrafię zrozumieć o tyle, nie potrafię zrozumieć podawania tych jajek nieumytych, całych w gó..nie, które trzeba obierać rękami, którymi przecież się je. Był to pierwszy hotel w którym byłem, w którym miałem takie obrzydzenie do jedzenia jak tutaj. Bywałem w hotelach 3*, 4* i 5* i powiem, że w tym było najgorsze jedzenie na jakie do tej pory trafiłem. Docelowo i tak trzeba było iść do zaufanej knajpki lub McDonalda, odwiedzić market i dojeść. Kolejny minus hotelu to to, że nie potrafi on zadbać o odróżnienie gości, którzy mają opcję ALL i HB. Goście z ALL dostają opaski na ręce, a goście z HB muszą więcznie się spowiadać co oni tutaj robią, skąd są, w którym pokoju mieszkają, pokazywać klucze i udowadniać generalnie, że nie przyszli się tu najeść lub popływać na krzywy ryj. A wystarczyłoby wprowadzenie różnych kolorów opasek. Generalnie, zostawiając osobę towarzyszącą w pokoju z kluczem (prąd w pokoju) i wychodząc z hotelu macie spore szanse, że do niego z powrotem nie wejdziecie. Tyle o hotelu.

    Pogoda była lepsza niż ostatnim razem kiedy byłem w styczniu. Bardzo ciepło w ciągu dnia, szczególnie w te dni kiedy nie ma wiatru. W wietrzne dni jest chłodniej, ale i tak opalaniznę się łapie i nie ma co narzekać, w końcu temperatura jest jak u nas w lecie. Wieczory chłodniejsze, takie nasze wiosenne. Długie spodnie i bluzy to podstawa.

    Wyjazd był nastawiony na relaks w lotniczych klimatach, a więc przez większość czasu towarzyszył mi skaner nastawiony na Hurghada Radar, który tętnił życiem prawie w każdych godzinach. Przez mój pobyt cały czas w użyciu był pas 34, nic specjalnego się nie działo, turyści przylatywali i odlatywali, dość mocno wiało, czasami zdarzały się holdingi ze względu na „military acitivity”. Ogólnie same wektorowanie do ILS 34, trochę visuali i tyle.

    Oczywiście tradycyjnie odwiedzałem lotnisko w celu robienia zdjęć. Przypomnę tylko, że w Egipcie obowiązuje całkowity zakaz fotografowania na terenie lotniska i w jego okolicach, czego oczywiście nigdy nie przestrzegam, gdyż jak to mówią sami egipcjanie – turysta to rzecz święta, więc co ktoś może zrobić biednemu turyście. Owszem, dobra rada jest taka, żeby nie robić tego ostentacyjnie, nie kadrować samolotu na płycie przez 5 minut , polecam z góry przemyśleć kadr, poustawiać lub przwidzieć parametry i wykonywać kilka strzałów po czym zwijać obiektyw i wyłączać aparat. Po lotnisku spokojnie można spacerować z lustrzanką z teleobiektywem zawieszonym na szyji – nikogo to nie dziwi. Zazwyczaj na uwagach „no photo” się kończy. Jeżeli chodzi o spotting przylotniskowy to możemy nim zwrócić uwagę jedynie kierowców, którzy będą nas pozdrawiać klaksonem. Oczywiście robiąc zdjęcia z umiarem, a nie stojąc pod płotem z drutem kolczastym, z wywieszonym skanerem i aparatem już nie wspominając o drabinie. Jest wiele miejsc w okolicy, które są dostępne dla turystów, pozwalają na ściągnięcie sensownego kadru teleobiektywem i nie są inwazyjne z punktu widzenia lokalnego SOLu. Robiąc to rozsądnie nie narazimy się na żadne konsekwencje, co potwierdziłem osobiście robiąc zdjęcia z punktu, w odległośći 150m od którego był rozstawiony posterunek policji Red Sea Traffic. Zdjęć samego lotniska, jako obiektu militarnego radze unikać a skupiać się wyłącznie na kadrach, gdzie fotografujemy samolot, przeważnie na podejściu. Główny ruch na lotnisku to weekendy, poniedziałki, czwartki i piątki, przy czym w weekendy zlatują się Iły 96 Aeroflotu, Boeingi 747 Transaero. Cały ruch to przeważnie B737, B757, B767, A320. Zdarzają się też Tu-204. Głównie można napotkać takich przewoźników jak: Condor, Tui, Air Berlin, ThomasCook, AMC, Air Memphis i inne. Na lotnisku prawie cały czas wieje, ATIS podaje prawie non stop wiatr w granicach 18-25 kt. Zdjęć na razie nie wrzucam, bo leżą i czekają z obrobieniem na lepsze czasy.

    Wakacje wakacje i po wakacjach. Czas zbierać się do domu. Wylot planowo o godzinie 15:45, szybkie zdanie pokoju, transport na lotnisko i... wielkie zdziwienie. Takich tłumów nie widziałem tam nigdy nawet w sezonie letnim. Kolejki do odprawy ogromne, wszędzie tylko słychać braci zza wschodniej granicy. Skoro są bracia zza wschodu to muszą być i fajne maszyny i oczywiście tak było. Na płycie dwa B747 Transero plus dodatkowo Ił96 Aeroflotu.

    Fotki niestety pamiątkowe:




    Trafił się nawet jeden Airbus easyJet co mnie trochę zaskoczyło. Wszystkie gate'y obstawione, co chwila z któregoś pasażerowie wychodzą do autobusu i co chwila jakiś samolot wzbija się w powietrze. Destynacje różne, głównie Rosja, Francja i Niemcy. Boarding o czasie, niestety godzina 15:00 to za późno na dobre zdjęcie, gdyż wszystko jest prawie pod słońce. Można łapać samoloty ustawione po prawej stronie, niestety nasz Air Memphis (również SU-PBG) stoi jako przed ostatni, za nim tylko jeden B737 CSA, więc muszę się zadowolić jednym zdjęciem.



    Tradycyjnie czekamy kilkanaście minut na pasażerów, którzy się zagubili a autobus dowozi co chwile po kilka osób. W końcu wszyscy są - możemy ruszać.

    Air Memphis 4866, stand 16, request start and push.
    Air Memphis 4866, start up and pushback approved.

    I wypychamy się. Uruchomienie silników i za chwilę kołujemy N, A i z drogi kołowania C zajmujemy pas 34. Miejsce siedzące mam 7A, a więc z lewej strony samolotu ze słońcem prosto w obiektyw, a więc ze zdjęc nici, film ze startu też kiepsko wyszedł. Za chwilę jesteśmy w powietrzu dostajemy zgodę na FL160 a jakiś czas później finalny poziom FL340.

    Filmik ze startu:

    YouTube - VIDEO0037

    Po około 1,5h lotu żegna nas piękny zachód słońca na tle nieba wyścielonego białymi chmurami. Niestety szyba w samolocie była tak brudna i porysowana, że fotka nie wyszła tak jakbym chciał.



    Cały lot bezproblemowy. Po raz pierwszy w Air Memphis spotykam się z sytuacją, kiedy kapitan osobiście przemawia do pasażerów co jest miłym gestem. Niebo nad Polską przejrzyste, widać księżyc. Na 134.925 zgłaszamy się dość późno w stosunku do planowanego przylotu, co pewnie było spowodowane wiatrem albo zmianą trasy. Zaczynamy zniżanie, ATC daje nam pozwolenie na coraz niższy poziom zaczynając od FL140 przez FL110, FL090, FL080, 3000 ft i dostajemy wektory na podejście VOR 15. Kontaktujemy się z wieżyczką słyszymy pytanie, czy samolot czekający na line up z 15 jest gotowy do natychmiastowego startu. Mówią, że są, i tak o to dostają ostrzeżenie, że na 5 mili jest nasz arbuz i mają się streszczać. Późna zgoda na lądowanie na 15 i lądujemy. Pilot trochę przepicował w moim odczuciu to lądowanie chcąc zrobić to miękko bo przyziemienie było bardzo późno a w końcu zjechaliśmy z pasa dopiero w drogę H.

    Filmik z lądowania:

    YouTube - VIDEO0041

    H póżniej M i A i jesteśmy już na stand 12.

    Za chwilę kolejni turyści zostaną zabrani na swoje upragnione wakacje w Egipcie.

  2. #2
    Zbanowany
    Dołączył
    Aug 2008
    Mieszka w
    Bielsko-Biała
    Wpisów
    10

    Domyślnie

    Super relacja! Trochę fot z pobytu by się przydało
    Ale kody 4-literowe lotnisk drażnią

  3. #3
    Awatar kompanik83

    Dołączył
    Feb 2010
    Mieszka w
    Bydgoszcz, Kujawsko-Pomorskie, Poland, 102187606489097, Bydgoszcz, Poland

    Domyślnie

    co tam kody brawa po lądowaniu bezcenne i wybaczają te czteroliterówki

  4. #4
    Awatar nikooo

    Dołączył
    Dec 2008
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie

    Dzięki! Trochę fotek postaram się dodać na dniach, muszę je poddać chociaż podstawowej obróbce A skróty w następnych relacjach będą 3 literowe

  5. #5
    Awatar sanfran

    Dołączył
    Jul 2007
    Mieszka w
    Aberdeenshire

    Domyślnie

    Lecialem Air Memphis trzy miesiace temu w mim najkrótszym locie międzykontynentalnym Sharm - Kair, czyli Azja - Afryka.
    Pamietam pokaz bezpieczeństaw, też mnie ubawił co nieco :-)
    Leciałem B738, zdaje się odkupiny od Włochów bo wszystkie napisy dla załogi były w tym języku.

    Pytanie, czym cię wieźli w Hurgadzie z samolotu? Bo w Sharmie jezdzi zwykły, zdezelowany autobus miejski (do Thomasa Cook'a którym przyleciałem z Europy jedził klimatyzowany niskopodłogowy). \
    W Kairze było ciut lepiej, ale dobijało przechodznie przez plac budowy, bo lotnisko było modernizowane.

  6. #6

    Dołączył
    Apr 2010
    Mieszka w
    EPWR

    Domyślnie

    napisałeś że dużo Rosjan było w hotelu,z opowiadań i doświadczeń własnych taka rzecz daje negatywną opinie hotelowi.Skuś się kiedyś na Sharm el sheikh wszystko nowe zadbane jak na Egipt
    fajna ta fotka z IL-96 ;]

  7. #7
    Awatar sanfran

    Dołączył
    Jul 2007
    Mieszka w
    Aberdeenshire

    Domyślnie

    Ryan,
    Nie badz stereotypowy. ze Rosjanie i Sharm lepszy.
    Wszytko zalezy jak trafisz i ile chcesz wydac na wakacje.

  8. #8
    Awatar nikooo

    Dołączył
    Dec 2008
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Ryan Zobacz posta
    napisałeś że dużo Rosjan było w hotelu,z opowiadań i doświadczeń własnych taka rzecz daje negatywną opinie hotelowi.Skuś się kiedyś na Sharm el sheikh wszystko nowe zadbane jak na Egipt
    Bywając w Egipcie nie zauważyłem zależności między miejscem pobytu, ceną wycieczki a ilością Rosjan. Trafiałem raz tak raz tak, bywało, że byli Rosjanie i było spokojnie, bywało, że nie było Rosjan a też było głośno. Stąd właśnie napisałem odczucia odnośnie tego konkretnego hotelu, które miałem w czasie tego konkretnego pobytu.
    Cytat Zamieszczone przez sanfran Zobacz posta
    Pytanie, czym cię wieźli w Hurgadzie z samolotu? Bo w Sharmie jezdzi zwykły, zdezelowany autobus miejski
    Jeżdżą takie autobusy a'la miejskie, wymalowane w barwy Air Memphis.

  9. #9

    Dołączył
    Apr 2010
    Mieszka w
    EPWR

    Domyślnie

    ja mam odczucia tak ja napisałem,jak się z nimi spotykałem to głośno było.W jednym hotelu było by na kolacje w długich spodniach przychodzić to ci przychodzili dosłownie w kąpielówkach.
    Dobre wrażenie miałem po Włochach,nacja która trzymają się razem i wgl
    co do Hurghada i Sharmu to w tym drugim jest o wiele lepsze jedzenie,i bardziej zadbane jest wszystko.
    Jak wyjeżdżałeś z lotniska to w prawo jechałeś do hotelu czy prosto w stronę morza,bo mój to był Rimiviera Beach ;p

  10. #10
    Zbanowany
    Dołączył
    Jan 2011
    Mieszka w
    EPKA

    Domyślnie

    Świetna relacja, dobrze się czyta! Teraz wiem dlaczego tak sobie cenie latanie do Egiptu latem Po prostu mniej bagażu.

  11. #11

    Dołączył
    Apr 2010

    Domyślnie

    jak leciałam na tydzień do Sharm to moja walizka 12kg ważyła, limit w Air Italy Polska był na 20kg, mała walizeczka. Widziałam ludzi, którzy mieli wielgahne walizy a ich waga była ok.30kg na osobę. Szok, ale po twojej relacji wiem dlaczego.

  12. #12

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie


    Polecamy

    Lecąc na wakacje w zeszłym roku też pytałem dlaczego mogę zabrać tylko 15kg bagażu skoro linia dopuszcza 20kg. Okazało się, że w moim przypadku (Triada, ale tak jest zapewne i w innych biurach), biura zabezpieczają się przed ewentualną zmianą przewoźnika "w ostatniej chwili" - na takiego oferującego mniejszy limit bagażu. Czy to uderza w pasażera? Tak. Czy ma sens? Też muszę odpowiedzieć - tak.

LinkBacks (?)


Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •