Pokaż wyniki od 1 do 4 z 4
  1. #1

    Dołączył
    Jun 2008
    Mieszka w
    Szczecin / Berlin

    Domyślnie Poludniowa Afryka by Lufthansa / South African Airways / BA


    Polecamy

    W zasadzie podroz ciagle trwa, wiec to taka troche relacja na zywo. W pierwsza strone nie zrobilem zadnych zdjec, bo przez pomylke wpakowalem swego Nikona do bagazu rejestrowanego. Postaram sie to nadrobic na kolejnych lotach, przy okazji moze sie naucze w koncu wklejac fotki.

    1. 07.02.2011, Berlin Tegel - Monachium, LH 2047, A320

    Lot bez wiekszej historii, punktualnie, a wlasciwie ladowanie w Monachium pol godziny przed czasem rozkladowym, przez co musielismy czekac dobre 15 minut na ziemi, poniewaz nasz rekaw byl zajety. W D 4 osoby, w Y jakies 70% miejsc zajetych. Do jedzenia calkiem smaczna salatka z krewetek, jakas wedlina i ciastko na deser.

    Zdaje sie, ze kolo mnie siedziala jakas "wazna persona" (kojarze twarz z telewizji, choc nie moge sobie przypomniec nazwiska) - gosc przez caly czas nagrywal cos na dyktafon - az do samego ladowania, kiedy wyraznie sie mowi o wylaczeniu wszystkich urzadzen elektronicznych. Co ciekawe CC nie zareagowala, widocznie ow pan jest bardziej rozpoznawalny niz "premier z Krakowa" i cieszy sie specjalnymi wzgledami.


    2. 07.02.2011, Monachium - Johannesburg O.R. Tambo, SA 265, A340-600

    Przed boardingiem zahaczylem o lounge przy bramkach H obslugujacych loty poza UE. Niezly wybor napojow i owocow, na cieplo lazania (nie skosztowalem, ale wygladala przyzwoicie). Przy boardingu problem poniewaz okazalo sie, ze system z jakiegos powodu nie czytal karty pokladowej, ktora dostalem w Berlinie. Jak mnie poinformowala mila pani z obslugi, problem dotyczyl wszystkich pasazerow transferowych. Po kilku minutach w czasie ktorych pani walczyla z systemem dostalem nowa karte.

    Samolot dobrze utrzymany, zarowno w D jak i w Y komplet pasazerow - standard na lotach w te rejony. Na powitanie do wyboru szampan/wino/soki owocowe, potem napoje wielokrotnie serwowane az do czasu gdy wszyscy poszli spac. CC reprezentowala przekroj poludniowoafrykanskiego spoleczenstwa, i wladala w sumie zdaje sie 7 jezykami, w tym portugalskim i dwoma plemiennymi.

    Jako ze jest to lot nocny (prawie 11 godzin), wkrotce po starcie zaczal sie serwis. Na start salatka z lososiem, danie glowne stek z kudu (swietna pomysl na promocje lokalnych przysmakow!), na deser wybor serow szwajcarskich lub cos slodkiego. Wszystko bardzo smaczne, choc porcje jak dla mnie moglyby byc troszke wieksze. Aczkolwiek nie bylo problemu jesli ktos zazyczyl sobie dokladke. Oczywiscie szeroki wybor wysmienitych poludniowoafrykanskich win.

    IFE oferowal dosc ograniczony wybor filmow i programow rozrywkowych. Najbardziej zainteresowala mnie z tego wszystkiego mozliwosc sledzenia lotu na zywo z 3 roznych kamer.

    Wkrotce potem poszedlem spac - fotele w D sa typu "lie-flat" i rzeczywiscie rozkladaja sie do pozycji w pelni poziomej. Natomiast jak dla mnie sa one nieco za krotkie - ze swoimi 188 cm nie jestem chyba jakims wielkoludem, a mimo to przy wyprostowanych nogach wystawaly one poza fotel. Ogolnie moje subiektywne wrazenie jest takie, ze fotele w LH (choc nie rozkladaja sie do pozycji kompletnie poziomej) sa jednak wygodniejsze. Na plus bardzo dobry amenity kit.

    Godzine przed ladowaniem podano sniadanie - chcialem cos lekkiego wiec wzialem tylko platki z mlekiem, jogurt i owoce. Do wyboru bylo rowniez gorace sniadanie typu "full English breakfast". Ladowanie w Johannesburgu pol godziny przed czasem rozkladowym, kolejka do immigration dluga, ale poruszajaca sie bardzo sprawnie. Stempelek w paszporcie i witamy w RPA - dla odmiany milo sie znalezc w kraju, w ktorym wlasnie trwa lato. Klimat w Johannesburgu jest bardzo przyjemny - nie ma w lecie ogromnych upalow, temperatury sa zwykle w granicach 27-28 stopni.

    Dzis wybieram sie na male safari po osciennych krajach, a w drodze powrotnej bede mial okazje przetestowac dosc egzotyczne lotnisko, jakim z pewnoscia jest Victoria Falls (VFA). Kolejne loty, na ktorych postaram sie zrobic jakies zdjecia:
    - Victoria Falls (Zimbabwe) - Johannesburg, SA 41, 20.02.2011
    - Johannesburg - Londyn Heathrow, SA 234, 20.02.2011
    - Londyn Heathrow - Berlin Tegel, BA 982, 21.02.2011

  2. #2

    Dołączył
    Jun 2008
    Mieszka w
    Szczecin / Berlin

    Domyślnie

    Dotarlem juz do domu, wiec dalsza czesc relacji. Podziele ja na 2 czesci: loty wewnatrz Afryki i powrot do Berlina. Afrykanska czesc ponizej. To moje pierwsze spotkanie z Imageshack, wiec prosze o wyrozumialosc jesli z fotkami cos nie do konca bedzie gralo. Z planowanach w sumie 5 lotow w czasie calej wycieczki zrobilo sie 6 - w Maun w Botswanie odkrylismy, ze za jedyne 65 USD mozna odbyc 45-minutowy lot widokowy nad delta rzeki Okavango (cena przy zalozeniu kompletu pasazerow). Na dodatek to byla dla mnie pierwsza w zyciu okazja lotu tak mala maszyna jak 8-miejscowy GA-8 Airvan (pilot plus 7 pasazerow). Dotad nie lecialem niczym mniejszym niz ATR-ek 42 Eurolotu. Nasza grupa szybko wylonila chetnych i bez trudu zapelnilismy samolot. Kontynuujac numeracje z pierwszego posta:

    3. 17.02.2011, 16.00 - 16.45, Maun (MUB), Mack Air, GA-8 Airvan, reg. A2-AJZ

    Lotnisko w Maun jak mozna sie domyslic do najwiekszych nie nalezy, ale jest "miedzynarodowe" calkowicie pelnoprawnie, poniewaz SAA lata stad do Johannesburga. I jest to lotnisko w miescie.
    http://img832.imageshack.us/img832/9...hafrica370.jpg

    O 16.00 startowal rowniez ATR-72 Air Botswana do stolicy kraju Gaborone:
    http://img402.imageshack.us/img402/9...hafrica375.jpg
    http://img694.imageshack.us/img694/3...hafrica376.jpg
    http://img593.imageshack.us/img593/9...hafrica378.jpg

    Nasz przewodnik zapewnial ze Botswana to kraj demokratyczny. Moje "lekkie" watpliwosci wzbudzaja jednak wszechobecne (lotnisko w Maun, biuro Air Botswana na lotnisku w Johannesburgu, kantor wymiany walut na granicy z RPA...) portrety milosciwie panujacego prezydenta (nota bene generala) - skojarzenia jednoznaczne. Ponizej portret na lotnisku w Maun:
    http://img228.imageshack.us/img228/8...hafrica465.jpg

    A to nasza maszyna:
    http://img291.imageshack.us/img291/6...hafrica380.jpg
    http://img413.imageshack.us/img413/1...hafrica384.jpg
    http://img11.imageshack.us/img11/468...hafrica409.jpg

    Jako ze to forum lotnicze nie bede sie rozpisywal na temat samej delty Okavango - wystarczy powiedziec, ze to jeden z najbardziej fascynujacych ekosystemow na naszej planecie. Biwakowalismy tam wczesniej przez 2 doby w totalnej dziczy - zero prysznica czy toalet, ale za to w nocy mozna uslyszec ryk lwa z odleglosci kilkudziesieciu metrow - wrazenie piorunujace. Fajnie sie rowniez plywa w wodach delty majac swiadomosc, ze pomieszkuja tam krokodyle i hipopotamy. Najwazniejsze, ze powrocilismy z biwaku w komplecie.

    Co do samego lotu - jak dla mnie zupelnie inne wrazenie niz z lotow samolotami liniowymi. Manewry duzo szybsze i duzo bardziej odczuwalne, wiec wiecej frajdy z lotu. Wprawdzie mam zerowe pojecie o zasadach separacji w warunkach VFR, ale przyznam, ze widoczki takie jak ten ponizej troszke mnie niepokoily, przypominalo mi to pokazy lotnicze:
    http://img98.imageshack.us/img98/414...hafrica439.jpg

    Generalnie wrazenia z lotu taka mala maszyna jak najlepsze, widok delty z lotu ptaka kapitalny.

    4. 20.02.2011, 13.25 - 15.10, Victoria Falls (VFA) - Johannesburg O.R. Tambo (JNB), SA41, A319, reg. ZS-SFG

    Kolejne "swiatowe" lotnisko;-) Check-in liczy sobie az 2 stanowiska, poniewaz lataja tu z RPA az 2 linie: SAA i BA (to BA - z racji tradycji kolonialnych BA lata sobie w RPA jak linia krajowa - obsluguje rowniez polaczenia wewnatrz RPA.) Nasza maszyna po przylocie z Johannesburga:
    http://img823.imageshack.us/img823/1...hafrica577.jpg
    http://img510.imageshack.us/img510/5...hafrica579.jpg

    Widok na lotnisko z samolotu:
    http://img502.imageshack.us/img502/1...hafrica581.jpg
    http://img101.imageshack.us/img101/7...hafrica582.jpg

    Wrazenia z lotu swietne. A319 SAA oferuje duzo miejsca na nogi, CC byla bardzo przyjazna i pomocna. Serwis na poziomie znacznie powyzej sredniej europejskiej: posilek na locie trwajacym rozkladowo 1h 45 min skladal sie z wolowiny lub ryby zapiekanej w makaronie (na goraco), bardzo dobrej salatki warzywnej i pieczywa (rodzaj pieczywa do wyboru). Do tego na deser ciasto i czekoladka , napoje bez ograniczen. W porownaniu z otrzymywana regularnie na podobnych trasach w liniach europejskich twarda kanapka z serem/szynka podrasowanych listkiem zdechlej salaty - absolutnie inny swiat, na plus oczywiscie. Posilek z tego lotu (w Y):
    http://img24.imageshack.us/img24/133...hafrica586.jpg

    Ladowanie w Johannesburgu 10 minut przed czasem rozkladowym, i juz tylko 6h 45 min do lotu do Londynu:-)

  3. #3

    Dołączył
    Jun 2008
    Mieszka w
    Szczecin / Berlin

    Domyślnie

    Teraz relacja z ostatniego odcinka podrozy, czyli powrotu do Berlina. Jako ze mialem dobrych kilka godzin przed wylotem do LHR, na poczatek postanowilem odwiedzic platforme widokowa w terminalu A. Glownie maszyny SAA i taniego przewoznika Kulula, ale trafila sie rowniez Air Angola oraz B777 Emirates.
    Pare fotek:
    http://img695.imageshack.us/img695/8...hafrica587.jpg
    http://img600.imageshack.us/img600/5...hafrica594.jpg
    http://img510.imageshack.us/img510/6...hafrica597.jpg
    http://img8.imageshack.us/img8/7861/southafrica605.jpg
    http://img14.imageshack.us/img14/645...hafrica610.jpg
    http://img443.imageshack.us/img443/5...hafrica612.jpg
    http://img833.imageshack.us/img833/3...hafrica615.jpg
    http://img96.imageshack.us/img96/575...hafrica618.jpg
    http://img695.imageshack.us/img695/2...hafrica622.jpg
    http://img411.imageshack.us/img411/4...hafrica624.jpg
    http://img152.imageshack.us/img152/7...hafrica627.jpg
    http://img716.imageshack.us/img716/8...hafrica630.jpg

    Lotnisko w Johannesburgu ma raptem 2 terminale, jednak oznakowanie pozostawia sporo do zyczenia i czasem mozna sie sporo naspacerowac. Z drugiej strony na lotnisku znajduja sie placowki wiekszosci bankow oraz apteka z prawdziwego zdarzenia, wiec mozna zalatwic przy okazji inne sprawy. Mnie umozliwilo to zaplacenie za safari i zakup specyfiku przeciwko malarii bez opuszczania lotniska (leki na malarie sa w RPA dostepne bez recepty i kilkakrotnie tansze niz w Europie - jezeli ktos by sie wybieral w te rejony to polecam zaopatrzenie sie w lekarstwa antymalaryczne na miejscu). Wracajac z platformy widokowej do glownej hali terminalu A mijalem biura wiekszosci linii latajacych do RPA. Spodobal mi sie slogan Air Tanzania: http://img517.imageshack.us/img517/8...hafrica640.jpg

    Nastepnie ruszylem w kierunku Baobab Lounge SAA, ktory zostal gruntownie zmodernizowany przed zeszlorocznymi MS i rzeczywiscie prezentuje sie znacznie lepiej niz wczesniej. Przy barze serwowane sa napoje bezalkoholowe i bardzo szeroki wybor alkoholi: http://img716.imageshack.us/img716/8...hafrica653.jpg
    Wzialem cole i swoj ulubiony gin z tonikiem - na szczescie wiecej niz jeden, dzieki czemu moglem potem spac w samolocie, ale o tym troszke pozniej. Do jedzenia spory wybor zimnych przekasek: kanapki i wrapy z wolowina, kurczakiem, serem oraz roznego rodzaju salatki, owoce i slodkosci.
    http://img403.imageshack.us/img403/9...hafrica655.jpg
    http://img253.imageshack.us/img253/8...hafrica658.jpg

    Baobab Lounge posiada osobne pomieszczenia przeznaczone do pracy, stanowiska z dostepem do internetu, palarnie, Kids Lounge oraz Audiovisual Lounge dla milosnikow kina i muzyki. Co wiecej, mozna rowniez wziac prysznic - wspaniala rzecz po powrocie z safari.
    http://img337.imageshack.us/img337/3...hafrica673.jpg
    http://img25.imageshack.us/img25/958/southafrica672.jpg
    Czas do odlotu minal mi szybko (rowniez dzieki ginowi z tonikiem) i nadszedl moment boardingu.

    5. 20.02.2011, 21.45 - 07.20 + 1, Johannesburg O.R. Tambo (JNB) - Londyn Heathrow (LHR), SA236, A340-300, reg. ZS-SXG

    Boarding odbyl sie w jakims niesamowitym ekspresowym tempie - opuscilem lounge chwile po ogloszeniu rozpoczecia boardingu, dotarcie do gate'u zajelo mi moze 10 minut, a gdy sie tam znalazlem nie bylo zadnej kolejki i wygladalo na to, ze prawie wszyscy pasazerowie byli juz w samolocie. Na pokladzie komplet pasazerow. Trafilo mi sie miejsce 2H z prawej strony kadluba, obok mnie natomiast siedzial z wygladu Chinczyk ze sporym brzuchem. Natychmiast po starcie rozlozyl fotel i zasnal. Dobrze by bylo, gdyby po prostu spal - ale niestety z mojej prawej strony rozlegalo sie chrapanie przypominajace ryk rannego zwierzecia. Robilem co moglem, aby Chinczykowi spalo sie gorzej (w duchu nazwalem go inaczej, ale nie bede cytowal jak, bo moglbym zostac posadzonym o ksenofobie): zapalilem lampke nad swoim fotelem, zapalilem rowniez regulowana lampke przy zaglowku i skierowalem swiatlo na sasiada, w momencie gdy Chinczyk we snie ulozyl sie tak, ze jego reka chocby minimalnie zahaczala o moja "przestrzen" natychmiast go tracalem. Niestety, nic nie pomagalo... Gdy steward zapytal, czego sie napije - zerknalem wymownie na sasiada i powiedzialem, ze tylko gin z tonikiem moze tu pomoc. Odpowiedzia byl pelen zrozumienia usmiech stewarda i szybko podany "srodek nasenny".

    Chinczyk (proby oslepienia go lampa aparatu stanowily element mojej strategii - jednakze rowniez bezskuteczny): http://img580.imageshack.us/img580/1...hafrica707.jpg
    Srodek "antychinczykowy": http://img262.imageshack.us/img262/6...hafrica709.jpg

    Popijajac gin z tonikiem przegladalem oferte IFE - byla taka sama jak w czasie lotu z Monachium, jedyna roznica to brak kamer na zewnatrz samolotu.
    http://img135.imageshack.us/img135/4...hafrica730.jpg
    http://img442.imageshack.us/img442/5...hafrica739.jpg

    Na kolacje owoce morza jako przystawka, danie glowne piers z kurczaka nadziewana brie i bazylia, na deser wybor serow szwajcarskich. Z innych dan glownych byly jeszcze kotlety cielece i ryba w ziolach.
    http://img27.imageshack.us/img27/573...africa702d.jpg
    http://img84.imageshack.us/img84/630...hafrica705.jpg
    Pelne menu: http://img696.imageshack.us/img696/9...hafrica746.jpg

    Nastepnie sprobowalem zasnac - z powodzeniem, gin okazal sie dosc skuteczny. Po pobudce (mimo takiego sasiada spalem kilka godzin) bylo juz niedaleko do LHR: http://img64.imageshack.us/img64/466...hafrica733.jpg

    Na sniadanie wybralem opcje owocowa: http://img228.imageshack.us/img228/7...hafrica735.jpg
    Moment zemsty losu na Chinczyku nadszedl wlasnie przy sniadaniu - jako ze nie jadl kolacji, to teraz zamowil sniadanie na goraco, do tego kawe i sok pomaranczowy. Probujac usadowic sie wygodniej, brzuchacz zahaczyl bebechem o stolik i w piekny sposob wywalil wszystko na siebie! Nawet nie probowalem powstrzymywac usmiechu - zreszta zauwazylem, ze pasazerka siedzaca za nim rowniez sie cieszyla - widocznie jej tez ryk rannego zwierzecia dal sie we znaki. Zeby bylo zabawniej, przed sniadaniem Chinczyk zdazyl sie przebrac w elegancka koszule, ktora teraz (podobnie jak spodnie) delikatnie mowiac nie prezentowala sie najlepiej.

    Ladowanie w Londynie gladkie, kilka minut przed czasem rozkladowym. Widok na nasza maszyne przy rekawie: http://img210.imageshack.us/img210/6...hafrica762.jpg

    Nastepnie udalem sie do Terminalu 5, z ktorego mial sie rozpoczac lot do Berlina. W czasie przejazdu autobusem mijamy 2 A380 zaparkowane obok siebie: Singapore i Qantas. Niestety nie zdazylem strzelic zdjecia. Oczywiscie w pelni bezsensowna procedura przejscia przez kolejna kontrole bezpieczenstwa - jak dla mnie glupota do kwadratu.

    W T5 poszedlem do lounge'u BA. Wrazenia jak najlepsze: kanapki na goraco i na zimno, wybor pieczywa, serow i wedlin, owoce, napoje alhoholowe i bezalkoholowe. Osobny barek z mocniejszymi trunkami. W niedlugim czasie trzeba bylo sie udac do gate'u.

    6. 21.02.2011, 09.55 - 12.45, Londyn Heathrow (LHR) - Berlin Tegel (TXL), BA982, A319, reg. G-EUOB

    LF w Y na poziomie 80%, w D jakies 60%. Na poczatku opoznienie - kapitan poinformowal, ze w czasie obchodu samolotu obsluga naziemna zauwazyla jakas ryse na poszyciu kadluba. Wezwano inzyniera w celi sprawdzenia - na szczescie okazalo sie, iz to nic powaznego i wystartowalismy z 40-minutowym opoznieniem. Serwis w D pozostawia moim zdaniem duzo do zyczenia - CC zajeta glownie soba, szefowa pokladu oglosila "seats for departure" na dobre pol godziny przed faktycznym startem, wiec CC mogla sobie spokojnie rozmawiac o swoich sprawach nie przejmujac sie zanadto pasazerami.

    Po starcie gorace sniadanie - do tego czasu juz zglodnialem wiec postanowilem skosztowac. Dosc "zjadliwe".
    http://img16.imageshack.us/img16/687...hafrica770.jpg

    Ladowanie w Berlinie 15 minut po czasie rozkladowym - temperature minus 5 stopni po 2 tygodniach upalow powitalem z przyjemnoscia. Ale to nie byl koniec przygod z udzialem Chinczykow - kierowca taksowki, ktora jechalem do domu byl rowniez Chinczyk (dosc rzadkie zjawisko w Berlinie). Po paru minutach jazdy zauwazylem, ze kierowcy innych taksowek najpierw przygladaja mi sie uwaznie, a potem gestykuluja cos w kierunku drivera. Po indagacji Chinczyk lamanym niemieckim wytlumaczyl mi, ze kolega z nocnej zmiany uruchomil sygnalizacje antynapadowa (migajace czerwone swiatelka punktowe na dachu), a on nie umie jej wylaczyc. Wiec kierowcy innych taksowek najpierw upewniali sie, czy wlasnie nie probuje poderznac Chinczykowi gardla, a nastepnie informowali go, zeby wylaczyl sygnalizacje, ktorej nie umial wylaczyc. Chyba przez nastepny tydzien nie bede chodzil do ulubionej chinskiej knajpki na obiad...

  4. #4
    Awatar Cani

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    EPOD/EPSY/EPGD

    Domyślnie


    Polecamy

    Ciekawa wyprawa, te lotniska w Botswanie i Victoria Falls, no niezły folklor I te maszyny, którymi leciałeś, szacunek

LinkBacks (?)


Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •