Pokaż wyniki od 1 do 9 z 9
  1. #1

    Dołączył
    Apr 2011
    Mieszka w
    Kraków

    Domyślnie KRK-TLV-KRK z Sun D'or 25/27.03.2011


    Polecamy

    Tak się ciekawie złożyło, że całą rodziną (oprócz dzieci) wybraliśmy się na kilkudniową wycieczkę do Ziemi Świętej. Koniec marca to czas pielgrzymek ortodoksyjnych Żydów z całego świata do grobu cadyka Elimelecha w Leżajsku, a więc masa ciekawych czarterów przylatujących do południowej Polski. W przeciwnym kierunku wracają głównie bez paxów, więc biura podróży korzystają z okazji i wynajmują loty. Niezależnie od tego, wiosna to chyba najlepszy czas na zwiedzanie Izraela, bo nie ma męczących upałów (chociaż noce są raczej chłodne).

    Jak to przed odlotem do Izraela, do odprawy trzeba było zgłosić się 2,5 godziny wcześniej. Najpierw oczywiście drobiazgowa kontrola bezpieczeństwa - maglowanie przez agentów Mossadu: dokąd, po co, do kogo, kogo znasz w Izraelu, czy znasz cudzoziemców w Polsce, czy nie przewozisz jakiejś przesyłki, itd, itd... Potem odprawa biletowa, standardowa bezpieczeństwa i paszportowa. I czekamy. Planowy odlot miał być o 2.50, ale samolot przyleciał spóźniony, więc odlecieliśmy ponad godzinę później.

    Trafił się nam B737-258 Sun D'or-a 4X-EBM, (jeden z dwóch, które tej nocy przyleciały do Balic; drugi 4X-EBT chyba wrócił pusty) maszynka niemłoda, bo ponad 20 lat. Z zewnątrz nie wyglądał rewelacyjnie, ale w środku nie był najgorszy. Przydałaby mu się chyba tylko wymiana siedzeń (rozklekotane stoliki), a przynajmniej ich pokryć (trochę spłowiałe). Słyszałem, że ktoś miał problem z zapięciem pasów. Reszta była OK, nawet czysto, chociaż nie mieli dużo czasu na sprzątanie. Zapełnienie sięgało 100%. ZTCW były to grupy z 2 biur podróży.


    Na zdjęciu powyżej: 2x B757-258 4X-EBT (z przodu) i 4X-EBM (z tyłu) przed odlotem w Balicach. "Fotka rozpaczy" zrobiona przez szybę terminalu bez filtra polaryzacyjnego pod czujnym okiem agentów

    Lot bez żadnych niespodzianek, turbulencji, czy innych atrakcji, piękne przyziemienie w Tel Awiwie (w końcu to ich macierzysty port). Ciekawostką jest, że załoga była w 100% męska, pewnie z uwagi na ortodoksyjnych paxów w przeciwnym kierunku, ale może się mylę? W każdym razie robili dobrze to, co do nich należało.
    W cenie przelotu był posiłek. Catering izraelski El Al-a (z certyfikatem koszerności!), całkiem jadalny, tylko czasem trzeba się było domyślać, co jest w opakowaniu (bez grafiki, opis tylko hebrajskimi "robaczkami").

    Nie będę się rozpisywał o programie wycieczki, więc w telegraficznym skrócie: po wyjściu z terminala pakujemy się w autobusy i jedziemy do Jerozolimy zahaczając po drodze o Emaus (jedno z prawdopodobnych, jak wiele tego typu miejsc w Ziemi Świętej). Potem zwiedzanie kościołów Jerozolimy, lunch, znowu zwiedzanie (Via Dolorosa - Droga Krzyżowa i Bazylika Grobu Bożego) i zakwaterowanie w hotelu. Ciekawostką jest, że pomimo zarwanej nocy nikt nie "pada" - to zasługa wyższego śreniego ciśnienia atmosferycznego w Izraelu. Drugi dzień częściowo w Jerozolimie, a potem wyjazd nad Morze Martwe z wszystkimi jego atrakcjami: nacieraniem czarnym błotem, kąpiel w morzu, na którego dnie nie da się usiąść (ale w którym wbrew temu co się powszechnie uważa, można się utopić). Po drodze lunch, wizyta w wiosce Beduinów na Pustyni Judzkiej i rzut okiem na Jerycho i Górę Kuszenia. Wieczorem dodatkowa atrakcja: nocna wycieczka po nowszej części Jerozolimy - 3 godziny jazdy autobusem po mieście. Dla kogoś, kto jest w Jerozolimie pierwszy raz, szokujące są "alpejskie" pochylenia dróg (miasto położone jest na dość stromych górach). Nic dziwnego, że wszystkie autobusy i większość samochodów mają automatyczne skrzynie biegów.
    Trzeci dzień upłynął na zwiedzaniu Betlejem (a konkretnie Bazyliki Narodzenia) i wizycie pod Ścianą Płaczu. Na Instytut Yad Vashem nie starczyło czasu.
    Nie ma co liczyć, że w 3 dni można zwiedzić Ziemię Świętą. Na "zaliczenie" podstawowych "atrakcji" turystycznych trzeba by poświęcić ze dwa tygodnie. Niemniej jednak nie żałuję tych kilku dni spędzonych w tym niesamowitym tyglu kulturowym i religijnym.

    Na lotnisku w TLV stawiliśmy się ok. 17.30, co powinno wystarczyć przy godzinie odlotu wyznaczonej na 21.00. I o mało co tego czasu nie brakło. Prawie 3 godziny spędziliśmy w kolejce do odprawy bezpieczeństwa, która zaczęła się poruszać dopiero po 2 godzinach. Cały czas na stojąco, pomiędzy labiryntem taśm, bez możliwości wyjścia do toalety. Wstępna kontrola agentów Mossadu, znowu masa pytań; jeden kolega z naszej grupy nie spodobał się agentowi, porównywał zdjęcia, kazał też... przetłumaczyć na angielski jego (nieprzetłumaczalne) nazwisko! Potem prześwietlanie bagaży; 80% walizek było skierowanych do rewizji. Mieliśmy nieszczęście być prawie na końcu tej kolejki, kiedy więc podchodziliśmy już do stanowiska rewizji (ok. 20.30), gość z obsługi zapytał, czy lecimy do Krakowa, potem podszedł do panienki za ladą i coś jej powiedział na ucho. Poskutkowało to natychmiastowym przyklejeniem nalepek i wysłaniem nas do odprawy biletowej bez przekopywania bagażu. Oczywiście miejsca dostaliśmy oddzielne, a dla brata i jego żony w ogóle ledwo się znalazły. Potem sprint do stanowisk odprawy bagażu podręcznego i następna kolejka. Dwa stanowiska i jedna wspólna bramka, do której właśnie ładuje się starsza kobieta i... PIIII! Cofa się, szuka po kieszeniach, znowu próbuje... PIII! I tak z 5 razy... Cała rodzina (i mój bagaż podręczny) czeka po drugiej stronie, a samolot odlatuje za 10 minut! Wreszcie ostatnia kolejka, odprawa paszportowa, sprint do WC (przed ostatnią bramką było nieczynne) i w dłuuuugi korytarz do bramki. Oczywiście tej najdalszej. Wpadam do samolotu jako jeden z ostatnich, wszyscy już siedzą na swoich miejscach. Za chwilę mija 21.00, a my dalej czekamy... na ostatnich pasażerów, którzy zawieruszyli się w sklepie wolnocłowym. Kiedy się wreszcie pojawiają, otrzymują brawa od reszty.

    Podróż powrotna również upłynęła bez niespodzianek. Do KRK zabrał nas trzeci z B757 Sun D'or-a - 4X-EBS. W ślad za nim poleciał następny - wszystko po Żydów wracających do domu. Przylot planowy, lądowanie trochę twardsze niż ostatnio, ale da się przeżyć.

    Podsumowanie:
    KRK-TLV lot nr 2U5566 B757-258 reg. 4X-EBM
    TLV-KRK lot nr 2U5845 B757-258 reg. 4X-EBS

    I na koniec ciekawostka: wygląda na to, że byliśmy jednymi z ostatnich pasażerów w ponadtrzydziestoletniej historii linii Sun D'or: z dniem 1 kwietnia cofnięto jej licencję przewozową, a samoloty odtąd latają dla ich rzeczywistego właściciela - El Al'a.

    Wybaczcie moje lamerstwo, jestem w temacie raczej świeży, a i relację pisałem pierwszy raz!

  2. #2
    Awatar kondi93

    Dołączył
    Sep 2009
    Mieszka w
    EPRZ

    Domyślnie

    chyba wypatrzyłem błąd, który przez większą część relacji siedział mi w głowie i zastanawiałem się jakim cudem hehe
    mianowicie, w trzecim akapicie chyba powinno być 757 a nie 737

    Ogólnie, słyszałem, że bardzo ciekawe rejony, niesamowity klimat (nie tylko warunki pogodowe). Relacja miła, tylko zdjęć coś skąpo

  3. #3

    Dołączył
    Apr 2011
    Mieszka w
    Kraków

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez kondi93 Zobacz posta
    ... w trzecim akapicie chyba powinno być 757 a nie 737...
    Oczywiście, przepraszam za literówkę, a może raczej "cyfrówkę"? OIDP, Sun D'or nigdy nie miał 737.

    Klimat rzeczywiście ciekawy, na niewielkiej przestrzeni, w odległości kilkudziesięciu km występują aż 3 strefy klimatyczne: śródziemnomorska (Tel Awiw, Hajfa), umiarkowana (Jerozolima i centralna część kraju) i tropikalna (dolina Jordanu). Do tego dochodzi jeszcze pustynia Negew i pustynne Góry Judzkie.

    Zdjęć nie było za dużo, bo tych lotniczych mam ledwie 3-4 i w dodatku nie najciekawszej jakości (robione w pośpiechu i przez szyby), a tych "krajoznawczych" jest tyle, że nie wiadomo, które wybrać Poza tym dopiero uczę się je wstawiać na forum.

    W takim razie mała porcyjka tych krajobrazowych i nie tylko:


    B757-258 Sun D'or (4X-EBM) w TLV po przylocie z KRK (znowu przez szybę, tym razem autobusu)


    Panorama Jerozolimy ze zbocza Góry Oliwnej w dzień...


    ... i nocą


    Fragment Via Dolorosa czyli Drogi Krzyżowej


    Żydzi modlą się pod Ścianą Płaczu. W szczelinach muru widoczne karteczki z prośbami do Boga. Dwa razy w roku rabini wyjmują je i zakopują w ziemi.


    Pustynia Judzka - rzut kamieniem od Jerozolimy


    Zachodni brzeg Morza Martwego. Drugi należy do Jordanii.
    Ruiny pomostów na pierwszym planie pokazują dawny poziom wody w morzu; intensywne parowanie wody i zbyt słaby napływ słodkiej wody z Jordanu ("wypijanego" przez Izrael) przyczyniają się do szybkiego wysychania Morza Martwego.


    B757-258 SunD'or 4X-EBS w KRK po przylocie z TLV. Szybka fotka z drzwi Cobusa.

  4. #4
    Awatar Boguś

    Dołączył
    Oct 2008
    Mieszka w
    Warszawa/Łowicz

    Domyślnie

    Świetna relacja i zdjęcia choć ich niewiele to jednak człowiek jak tak czyta i ogląda nabiera sam wielkiej ochoty by tam pojechać. Tak z ciekawości zapytam jaki jest koszt takiej wyprawy?

  5. #5
    Moderator
    Awatar lucasmadi

    Dołączył
    Aug 2007
    Mieszka w
    EPKK

    Domyślnie

    Bardzo fajna relacja! I chyba pierwsza, z podróży izraelskimi liniami. ;-)

  6. #6
    Awatar PolishAir42

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Ft. Lauderdale/Miami, FL - USA
    Wpisów
    110

    Domyślnie

    Oczywiście, przepraszam za literówkę, a może raczej "cyfrówkę"? OIDP, Sun D'or nigdy nie miał 737.
    Napewno mial, pamietam jednego -800 ktory latal w hybird NAA/Sun D'Or. Bodajze byl on na lease od El Al.
    Ostatnio w Blogu: Easy in AUA

    Pics - www.nonreving.com


  7. #7

    Dołączył
    Apr 2011
    Mieszka w
    Kraków

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez PolishAir42 Zobacz posta
    Napewno mial, pamietam jednego -800 ktory latal w hybird NAA/Sun D'Or. Bodajze byl on na lease od El Al.
    Te 3 szt 757 też są (były?) wynajmowane od El Al. Zresztą razem z załogami i obsługą, co było jednym z powodów odebrania firmie licencji przewozowej. Okazało się, że Sun D'or miał tylko własny... zarząd

    Cytat Zamieszczone przez Boguś Zobacz posta
    Tak z ciekawości zapytam jaki jest koszt takiej wyprawy?
    W tym roku kosztowało to 470USD + 470PLN od osoby. Podobno można taniej, ale my lecieliśmy z całą rodziną, więc nie mieliśmy wyboru. Biuro, które organizowało nasz wyjazd robi to co roku o tej samej porze, korzystając ze wspomnianych czarterów na pielgrzymki Żydów do Leżajska. Była to wycieczka (nie pielgrzymka), ale opiekunami - przewodnikami grup byli księża franciszkanie, którzy są bardzo dobrymi znawcami tematu. Nam trafił się rewelacyjny przewodnik - O. Piotr, który okazał się być chodzącą encyklopedią wiedzy o Ziemi Świętej i państwie izraelskim, ale także o judaizmie i islamie - religiach, których historia przeplata się z dziejami chrześcijaństwa jak nigdzie indziej na świecie. Jego opowieści można było słuchać bez końca. Oprócz Piotra podróżował z nami miejscowy tzw. niemy przewodnik (niektórzy twierdzą, że był to zakamuflowany agent Mossadu), świetny organizator, dzięki niemu dość napięty plan zwiedzania został wykonany prawie w 100 procentach, oraz również miejscowy kierowca, który bez zająknięcia przeciskał się autobusem przez strome i kręte uliczki Jerozolimy. Jak sam mówił, jeździ z turystami z Polski już 7 lat i dlatego nieźle mówi po polsku.

    Dla zainteresowanych wyjazdem: na wiosenne wycieczki warto rezerwować terminy już jesienią, zresztą listy są zamykane na parę miesięcy przed wylotem. Wiza do Izraela nie jest wymagana, ale paszport musi mieć przynajmniej pół roku ważności. Jeżeli ktoś ma w paszporcie wbite jakieś arabskie pieczątki (np. z Libanu, Egiptu, czy Syrii), lepiej zawczasu wyrobić nowy, żeby nie mieć problemów w czasie kontroli.

  8. #8
    Awatar Boguś

    Dołączył
    Oct 2008
    Mieszka w
    Warszawa/Łowicz

    Domyślnie

    Dzięki za przydatne informacje Może kiedyś się przydadzą. Pozdrawiam.

  9. #9
    Awatar michastrain

    Dołączył
    Jan 2010
    Mieszka w
    Suwałki / Warszawa

    Domyślnie


    Polecamy

    Fajna relacja!

    W Izraelu strasznie trzęsą portkami. Jak wylatywałem z Tel Awiwu to też pytanie po co, z kim, na ile, itd., itp. Przed wylotem nie wiedziałem o takich procedurach, a moja dziewczyna tak się wkurzyła, że jakiś typ wypytuje nas jak długo się znamy, itp., że myślałem, że go w mordę strzeli. Śmiesznie też bagaże są prześwietlane, bo z maszynki nie wjeżdżają, a wyfruwają (maszynka zmienia chyba ciśnienie, żeby zobaczyć czy bomby z zapalnikiem wysokościowym nie ma).

    Co do pieczątek, to wjeżdżałem z Jordanii i z tego kraju była jedyna arabska pieczątka, więc tylko chwilę pytali, ale obok był pan z pieczątką syryjską i widać było, że zapowiada się na dłuższe maglowanie, tym bardziej że on był chyba Węgrem, a podróżował z Japonką. Teraz chciałbym się wybrać do Arabów, najchętniej do Iranu i mam problem, bo pieczęć izraelska jest w paszporcie. Problematyczny i baaardzo drogi (jeśli chodzi o jedzenie) kraj.


Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •