Pokaż wyniki od 1 do 12 z 12
Like Tree4Likes
  • 3 Post By charli91
  • 1 Post By charli91

Wątek: GDN-RYG-FMM-PSA-LUB-GDN, Krzywa Wieża w Pizie :)

  1. #1
    Awatar charli91

    Dołączył
    Nov 2010
    Mieszka w
    Gdańsk

    Post GDN-RYG-FMM-PSA-LUB-GDN, Krzywa Wieża w Pizie :)


    Polecamy

    Moja pierwsza relacja z szalonej, weekendowej wyprawy po Europie.
    Lataniem interesuję się od dziecka, zawsze byłem ciekawy co lata nad moją głową bądź dokąd zmierza. Rozpoczynając studia w Gdańsku, otworzyły mi się drzwi na bliższy kontakt z samolotami. Kolega zaraził mnie szukaniem lotów na stronie wizz’ka, polecieliśmy do Torp. Wszystko potoczyło się tak szybko, że w ciągu miesiąca odbyłem 16 lotów. :]

    Piątek, 8 kwietnia.
    Moją podróż zaczynam od gdańskiego lotniska, które jest w tym momencie wielkim placem budowy. Terminal rośnie jak na drożdżach jak i droga kołowania czy płyta postojowa. Dojazd do lotniska autobusem 110 z przystanku Wrzeszcz PKP (spod Galerii Bałtyckiej) zajmuję 30 minut, ale zawsze jest czas, żeby pomyśleć czy wszystko jest spakowane. Jako, że mój odlot był ostatni, bez problemu odbyłem szybką i sprawną kontrolę security. Pół godziny przed czasem ląduje mój samolot EI-DWB, tak i mój boarding przyspieszony. Załodze również spieszno do domu, więc startujemy z Gdańska 15 minut przed czasem. Zaraz po starcie ulokowałem się wygodnie do spania. W RYG czekała mnie pierwsza noc na lotnisku. Wolałem w razie czego godzinę snu mieć za sobą.





    By karool91

    Po przylocie spodziewałem się szczegółowej kontroli, po co przyleciałem, co zamierzam robić (dokładnie taką samą przybyłem na lotnisku w RYG tydzień wcześniej). Trafiłem na bardzo miłą panią, która powiedziała mi nawet, że idealne miejsce do spania jest pod schodami prowadzącymi do security i hali odlotów. Po wyjściu na główny hol lotniska, zaskoczenie: grupa młodych ludzi biegająca w piżamach po lotnisku, pod schodami spała już cała drużyna sportowa. Zostało mi zająć 3 krzesła niedaleko drzwi wyjściowych. Ulokowałem się w sąsiedztwie z Włoszką, Niemcem, i bardzo sympatycznym małżeństwem z Estonii. Krzesełka nie były za wygodne, więc o 3 odpuściłem sobie spanie i siedziałem na youtubie, oglądając filmiki z serii „Matura to bzdura”. (Internet rewelacja na RYG.)
    9 kwietnia, 6:35 odlot do Memmingen.
    Małe zaskoczenie, że z 4 samolotów stojących pod terminalem, trafiłem też na EI-DWB.
    Samolot wypełniony pasażerami może w 50%, stewardess’y to dwie polki. Spokojny, długi lot. Pogoda nad Niemcami piękna, więc lot spędziłem przyklejony do szyby.





    Lądowanie w Memmingen przed czasem.





    Największym zdziwieniem była dla mnie różnica temperatur. Temperatura dochodziła do 17, ludzie w krótkich spodenkach. Z racji, że miałem 5h przed wylotem do Pizy, postanowiłem pozwiedzać miasto Nie polecam autobusu, bo się spóźnia i kosztuje 2,5euro. Zgadałem się z trójką Włochów i pojechaliśmy TAXI, za 10euro (czyli 2,5 na głowę) Trzy godzinki na miasto pasują idealnie. W sobotę można trafić w centrum na targ, gdzie można kupić różne rzeczy począwszy od warzyw, kwiatów aż po sprzęty TV i AGD. Powrót na lotnisko taxi z dwiema Hiszpankami, które również wolałby nie ryzykować czekając na autobus.






    Lotnisko bardzo małe, kolejka do kontroli bezpieczeństwa ustawia się bardzo szybko jeśli jest kilka odlotów o tej samej godzinie. Pracownicy w security szczególnie spełniają swoje funkcje. Musiałem udowadniać, że mój aparat fotograficzny to naprawdę aparat i robi zdjęcia. Bezpieczeństwo na pierwszym miejscu.


    14:05 odlot do Pisy.
    Banan na mojej twarzy gdy znalazłem się nad Alpami. Nigdy nie myślałem, że mogą być takie piękne z góry. Pogoda dopisała mi w 100%. W samolocie komplet pasażerów. Krótki lot i lądowanie po 15 w Pizie.






    Lotnisko wszędzie wypełnione turystami. Udałem się do punktu informacyjnego, zebrałem szczegółowe informacje o atrakcjach i podręczną mapę. Jako, że mój hostel był blisko lotniska, udałem się na piechotę. 15 minut i byłem na miejscu.. Mogę śmiało polecić: Hostel Beside Pisa Airport
    Zarezerwowałem miesiąc wcześniej łóżko w pokoju „koedukacyjnym” 4 łóżkowym- wiem, wiem, fajnie to brzmi. Jak się okazało do dnia przyjazdu tylko dwa łóżka były zarezerwowane, więc czekało mnie dzielenie pokoju z jedną osobą. Pod hostelem musiałem zaczekać na właściciela 10 minut, bo sam posiada kilka takich miejsc w Pizie. Jednak wszystko odbyło się bezproblemowo. Zostawiłem wszystko co niepotrzebne w hostelu i udałem się autobusem miejskim ( 1,50euro) do Krzywej Wieży. Cel osiągnięty :]





    Stałem w końcu pod Krzywą Wierzą. Jako że byłem po południu w sobotę, (brak wycieczek, kolejek) postanowiłem wejść na wieże. Kosztowało mnie to doprawdy 3 loty Ryanair’em (15euro), ale było warto. Bilety sprzedają na godzinę bo maksymalnie na wieży możne znaleźć się określona liczba osób. Obowiązkowe jest pozbycie się wszystkich dodatkowych bagaży, plecaków w depozycie, bo wszystko to dodatkowe obciążenie. Czekając na wejście poleżałem na trawie, poznałem dwie Ekwadorki. Ciekawa rozmowa o podróżach, samolotach. Wejście na Krzywą Wieżę, jakbym wchodził do siebie na 7 piętro po kilku ostrych drinkach, ciągle ściąga na jedną stronę. Za to widoki niesamowite.






    W drodze powrotnej do hostelu trafiłem na małą pizzerię, w której zjadałem prawdziwą, włoską pizze. Wracałem do hostelu z niepewnością, czy już będzie ktoś w pokoju, czy jeszcze będę sam. W pokoju siedział Argentyńczyk, który przyleciał do Włoch, rozpoczynając swoją miesięczną wycieczkę po Europie. Rozmawialiśmy bardzo dużo, próbował mnie nauczyć hiszpańskiego, ja oczywiście nie byłem dłużny i uczyłem go polskiego. Siedzieliśmy wieczorem w pokoju i nagle wychodzi trzecia osoba na nocleg. Zakręcony Turek, pogadał z nami chwilkę i udał się na jakąś imprezę, tyle go widzieliśmy.

    Rano pobudka nie musiała być przyspieszona w związku z wczesnym odlotem do Lubeki. Wstałem przed szóstą, droga na lotnisko 10 minut i znalazłem się w długiej, męczącej kolejce do security na lotnisku Pisa Galileo Galilei.





    Mimo wszystko dobrze, że kontrola przebiega tam bardzo szybko. Panie siedzą na krzesełkach i sprawiają wrażenie zmęczonych o 7 rano.




    10 kwietnia, 7:50 odlot do Lubeki.
    Tutaj kolejna niespodzianka w czasie mojej wyprawy. Siedziałem pod moim gatem i słyszę jak ktoś rozmawia po polsku. Jak się okazało nie byłem jedyną osobą, która wracała do Gdańska przez Niemcy. Poznałem szóstkę sympatycznych ludzi od siebie z Trójmiasta, z którymi spędziłem pół dnia w Lubece.


    Po wylądowaniu w Lubece o dziwnej godzinie( około 9:30, 10 kwietnia), mieliśmy sporo czasu na powrót do Gdańska, więc postanowiliśmy zwiedzić miasto. Lubeka jest oddalona od lotniska spory kawałek, jednak można bez problemu dojechać autobusem linii 6, która zatrzymuje się zaraz na końcu parkingów. Z większą grupą łatwiej i wygodniej pojechać po prostu Taxi, za które płaci się od osoby około 3euro. Co nas zdziwiło siedząc w taksówce? Tu grają w football amerykański, to w rugby, na rzece jakieś regaty. W niedziele o 10 rano, ciekawie.
    W mieście trafiliśmy na zlot motocyklistów. Oczywiście 80% osób to ludzie na emeryturce, wożący się niezłymi motocyklami. Ulokowaliśmy się czekając na samolot w spokojnym miejscu, w opalających promieniach słonecznych, popijając niemieckie piwo. Na lotnisko wróciliśmy dla urozmaicenia autobusem.








    16:35,odlot do Gdańska.
    Lotnisko w Lubece, to lepiej rozbudowany namiot: jedna restauracja, a w hali odlotów prowizoryczny sklepik wolnocłowy.
    Przyleciał oczekiwany HA-LPI, którym już miałem przyjemność lecieć w marcu do Dortmundu. Co ciekawe, pierwszy raz spotkałem się z problemem z bagażami podręcznymi. Wszystkie miejsca były zajęte, i trzeba było kombinować, przekładać pod siedzenia bo chyba byśmy nigdy nie wystartowali.

    Lądowanie w Gdańsku było oryginalnym zakończeniem podróży. Piloci nie mieli lekko, gdyż był silny wiatr. Jednak solidnie przygotowana załoga sprowadziła nas na ziemię bezproblemowo.




    Po samej wyciecze, w głowie siedzi tylko podróżowanie. Poznałem tyle niesamowitych osób. Spędziłem tyle godzin w samolocie. Wspomnienia z pierwszego noclegu na lotnisku.
    Latanie uzależnia, pozytywnie!
    Jeśli was zanudziłem to przepraszam..
    Pozdrawiam

  2. #2

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Super relacja, bardzo ładne zdjęcia. Kusi mnie ta Piza Czy jest tam coś więcej do zobaczenia oprócz wieży?

  3. #3
    Awatar piciuuu

    Dołączył
    Jul 2010
    Mieszka w
    POZ

    Domyślnie

    Chłopie, wiesz co robisz



  4. #4
    mss
    mss jest nieaktywny
    Awatar mss

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    RZE

    Domyślnie

    Fajna relacja Ostatnie zdjęcie - strasznie nasz kraj wygląda z lotu ptaka - totalny burdel.


    - reklama w podpisie skasowana - REGULAMIN

  5. #5

    Dołączył
    Sep 2007
    Mieszka w
    EPKT

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez charli91 Zobacz posta
    Kolega zaraził mnie szukaniem lotów na stronie wizz’ka, polecieliśmy do Torp. Wszystko potoczyło się tak szybko, że w ciągu miesiąca odbyłem 16 lotów. :]
    Tak to już jest z tymi fruwakami

  6. #6

    Dołączył
    Feb 2011
    Mieszka w
    Giżycko

    Domyślnie

    Bardzo fajna relacja, aż samemu chce się wybrać w taki krótki, intensywny trip

    Ciekawi mnie, jaki całkowity poniosłeś koszt takiej wycieczki? Głównie loty, bo pozostałe ceny podałeś.

    Z jakim wyprzedzeniem kupowałeś bilety?
    I dla mnie jako zupełnego laika, amatora w jaki sposób zgrywałeś ze sobą połączenia?


  7. #7
    Awatar charli91

    Dołączył
    Nov 2010
    Mieszka w
    Gdańsk

    Domyślnie

    Atrakcji w Pizie jest sporo, ciekawa jest panorama miasta nad rzeką, udaję się tam wiele osób. Niedaleko jest też, jakaś popularna ulica z pamiątkami, ciuchami itp. Ja widziałem to wszystko z autobusu, bo nie chciałem wracać późno do hostelu. Można też pojechać z dworca nad morze i korzystać z piaszczystych lub kamienistych plaż, jak kto lubi. Cenowo nie wiem jak to wygląda.

    Bilety rezerwowałem 8 marca
    4 loty Ryanair'em 4x5euro >80zł
    1 lot Wizzair'em 50zł

    Cytat Zamieszczone przez kubaguzik Zobacz posta
    I dla mnie jako zupełnego laika, amatora w jaki sposób zgrywałeś ze sobą połączenia?
    Jeśli chodzi o szukanie połączeń. To był totalny przypadek. Mam idealne połączenie wieczorem do Oslo Rygg, nocleg na lotnisku.
    To gdzie by polecieć, byle wcześnie rano? O! Memmingen.. Tylko gdzie dalej?
    Wyszła Piza
    Powrót z Pizy do Gdańska sprawdziłem na portalu:
    Szukaj trasy - Fly4free.pl – Tanie latanie, podróże, turystyka

    Nigdy nie wiem gdzie polecę.
    kubaguzik likes this.

  8. #8
    Awatar grucha_e46

    Dołączył
    Mar 2011
    Mieszka w
    EPWA / Raszyn

    Domyślnie

    Rewelacja takie tournee Relacja super no i ta wieża że to się nie zawali

  9. #9

    Dołączył
    Apr 2011
    Mieszka w
    Kraków

    Domyślnie

    Podziwiam. Jak być zakręconym, to na całego!

    Ja na razie nie latam za dużo, ale z racji zainteresowań podobne "kółeczka" robiłem na torach kolejowych. Jedną z moich ulubionych tras była samotna jazda z Ustki do Krakowa 6 pociągami: Ustka-Słupsk-Gdynia-Kościerzyna-Chojnice-Laskowice Pom.-Tczew-Kraków. Praktycznie wszędzie przesiadki "drzwi w drzwi" (z obowiązkowymi fotkami każdego pociągu), opóźnione łańcuchowo pociągi, itd...
    W przypadku "kółeczkowania" po kraju chyba trochę mniej nerwów przed rozsypaniem się połączeń, niż przy lataniu po całej Europie. Chociaż, pewnie to kwestia przyzwyczajenia.

    Swoją drogą, do Pizy też mnie ciągnie, ale chyba prędzej się wybiorę kamperem niz samolotem, bo rodzinę mam 2+3

  10. #10
    Zbanowany
    Dołączył
    Aug 2008
    Mieszka w
    Bielsko-Biała
    Wpisów
    10

    Domyślnie

    Vutik, proponuję transsyberyjską
    Relacja fajna

  11. #11
    Awatar charli91

    Dołączył
    Nov 2010
    Mieszka w
    Gdańsk

    Domyślnie

    Ja korzystam w tym momencie z 51% zniżki dla studentów jeśli chodzi o PKP.
    Siatkę połączeń sprawdzam na wszystkie możliwe lotniska w Polsce. Co prawda pociąg z Gdańska do Wrocławia 8h, a potem samolot do Bergamo 2h to boli..
    Trzeba korzystać!

  12. #12

    Dołączył
    Apr 2010

    Domyślnie


    Polecamy

    fajna relacja widać otwarty z ciebie człowiek. Leciałam w 2008r. z GDN do Lubeki, rany ... hala przylotów jako tako, ale odlotów jeden wielki namiot...


Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •